Czym się kierować przy wyborze prezentów?

fot.123rf

Futro z norek (lub ekologiczne), dobra książka, kluczyki do samochodu (o, tak!), a może wiersz napisany na zwykłej kartce? To, co dostaniesz i co dasz bliskim w te święta, jest o tyle istotne, że może powiedzieć wiele o tobie i o nich. Z dr. Tomaszem Srebnickim rozmawia Joanna Olekszyk.

reklama

Wielu z nas przed świętami szuka idealnego prezentu. Czym się kierować przy jego wyborze? Ceną, jakością, gustem obdarowywanego?

Najlepiej kierować się tym, co ten prezent ma symbolizować. Kiedy odwołujemy się do warstwy dosłownej, czyli ceny, zwykle chcemy coś komuś pokazać, na zasadzie: im droższy prezent, tym ktoś jest ważniejszy, ale niekoniecznie tak musi być. Równie dobrze może się okazać, że za powiedzmy 1000 zł kupimy rzecz, która obdarowywanemu się nie podoba albo która nic nie mówi o naszej relacji. A to moim zdaniem jest podstawą dobrego prezentu. Ma świadczyć o relacji, a jego cena, uroda czy praktyczność są sprawami drugorzędnymi. Prezent powinien mówić: „Myślę o tobie”.

Myślę, czyli kupuję ci coś, o czym kiedyś wspomniałeś mimochodem, że marzysz…?

Tak, to jeden ze sposobów, ale tych, powiedziałbym, komercyjno-materialnych. Żona przechodzi obok wystawy i zachwyca się „Boże, jakie piękne futro”, więc mąż kupuje jej potem to futro pod choinkę – proszę bardzo, czemu nie? Jeśli futro jest podkreśleniem ich bliskości. Ale równie dobrze jej wyrazem może być ręcznie napisany na karteczce typu Post-it wiersz – własny lub przepisany. Oczywiście, jeśli mamy do czynienia z dzieckiem, to danie mu wiersza nie byłoby dobrym pomysłem. W przypadku dzieci pokazanie ich ważności polega na uznaniu ich potrzeb, które opisują np. w listach do Świętego Mikołaja. W przypadku osób dorosłych też dobrze kierować się tym, co mówią, czyli nie kupujemy najnowszej płyty Rolling Stonesów, bo jest dobra, tylko płytę zespołu Akcent, bo ktoś nam kiedyś powiedział, że go lubi. Takie wsłuchiwanie się w potrzeby drugiej osoby powinno dotyczyć kręgu ludzi nam bliskich, niekoniecznie warto wkładać tak duży wysiłek w prezent dla koleżanki z pracy. Wtedy lepiej sprawdzi się jakiś drobiazg, upominek. Dowód naszej uprzejmości czy serdeczności – kwiaty, rękawiczki, kalendarz, raczej nic osobistego.

A co z takim podejściem: kupuję prezent, kierując się tym, co ostatnio dostałam od danej osoby?

No wie pani, jeżeli ktoś mi kupuje samochód na urodziny, a może się tak zdarzyć, i jeżeli ja się czuję zobowiązany, żeby ten samochód w prezentach mu „oddać”, to może trzeba się zastanowić, czy prezent, który wiąże się z takim dyskomfortem, warto było przyjmować.

Czy to znaczy, że każdy prezent, za który chcemy się zrewanżować, jest przesadą?

Nie, dlaczego? Niektórzy dostaną jabłko i chcą się od razu odwdzięczyć…

I o czym to świadczy?

Na przykład o tym, że mają problem z przyjmowaniem sygnałów od innych, że są dla nich ważni. Od razu zastanawiają się, co może oznaczać fakt, że coś od kogoś dostali. Aby więc szybko pozbyć się tego dziwnego, niemiłego uczucia, od razu chcą zrewanżować się, oddać, nie być dłużnymi.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »