1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Czy jesteś POMO? Trend związany z odpuszczaniem zdobywa coraz więcej zwolenników

Czy jesteś POMO? Trend związany z odpuszczaniem zdobywa coraz więcej zwolenników

(Fot. Igor Ustynskyy/Getty Images)
(Fot. Igor Ustynskyy/Getty Images)
Skąd wziął się trend, który promuje dumę z powodu… celowego omijania różnych aktywności? – Z dojrzałości - mówi psycholog i seksuolog Michał Sawicki. POMO oznacza docenienie siebie, własnych potrzeb i jednocześnie poczucie, że „jestem wystarczająca/y, nie muszę być wszędzie”. A co najlepsze: „nie potrzebuję wszystkiego wiedzieć ani być zawsze w centrum wydarzeń”.

Spis treści:

  1. Czym jest POMO (Proud of Missing Out)?
  2. Przebodźcowanie i stres informacyjny
  3. POMO i zdrowie psychiczne

„Otwiera się nowa (włoska/azjatycka/polska) restauracja, musisz tu być!”. „Nie może cię zabraknąć!”. „Kliknij, a dowiesz się więcej”. „Na pewno nie możesz ominąć...”. I tutaj wstawiamy dowolnie: parapetówkę/pokaz mody/premierę filmu albo spektaklu/okrągłe urodziny znajomych lub sąsiadów/wyprzedaż, ale też live/kurs/zoom/czat.

Lista, której „nie możesz ominąć”, zdaje się nie mieć końca. Wystarczy, że jesteś osobą, która potrzebuje wciąż być na bieżąco. I w sieci, i w realu. Uwielbia znajdować się tam, gdzie coś się dzieje, więc pewnie często przeżywa FOMO (Fear Of Missing Out). Czyli odczuwa lęk, jeśli nie widziała lub nie doświadczyła konkretnych aktywności, treści itd.

Wiecie co? Do niedawna jeszcze byłam w tej grupie osób, która tak wielu rzeczy i treści „nie mogła ominąć”. Zbyt często bywałam tam, gdzie należało. I czułam się niekomfortowo, kiedy tylko miałam wrażenie, że omija mnie coś ważnego, miłego, ciekawego albo tylko i aż ekscytującego, zabawnego.

A teraz piszę ten tekst, bo czuję pewną dawkę dumy. Już nie potrzebuję być wszędzie tam, gdzie trzeba/wypada/należy. Nie mam z tego powodu ani wyrzutów sumienia, ani smutku. Uwaga: jeśli czujesz podobnie i nie masz żadnego problemu z omijaniem co ciekawszych wydarzeń, w tym treści internetowych, kursów on-line, live’ów, itd., to znak, że wspólnie tworzymy drużynę POMO.

Czym jest POMO (Proud of Missing Out)?

W języku angielskim Proud of Missing Out, czyli duma z „bycia poza”. To „P” czasami jest też rozumiane jako Pleisure. Czyli przyjemność. Ale Proud, a więc duma, rzeczywiście brzmi… dumnie. Godnie. Jest w tym POMO jakiś rodzaj przyjemnego spokoju oraz zdrowej pewności, że idziemy dobrą drogą, że nic nie musimy. I, co istotne, że coś jest warte naszej uwagi oraz czasu tylko wtedy, jeśli tego w istocie potrzebujemy czy chcemy.

POMO to nabierający popularności trend z obszaru well- being, którego tak nam współcześnie trzeba. Koncepcja polega na odłożeniu telefonu, wyłączeniu się z sieci, omijaniu miliona bodźców, ale (tak!) bez poczucia irracjonalnego niepokoju, że coś tracimy. Bez lęku i bez stresu, tak charakterystycznego dla naszych czasów, że oto omijają nas BARDZO ważne sprawy.

Znawcy tematu przekonują, że POMO jest odpowiedzią na wszędobylskie i irytujące hasło FOMO (czyli Fear Of Missing Out), które od dawna znamy. Teraz narracja się zmienia. Jesteśmy tak przebodźcowani i zmęczeni, i często pewnie też znudzeni treściami, które wylewają się zewsząd, atakując nas w świecie realnym oraz on-line, że potrzebujemy cieszyć się przede wszystkim realnym życiem. Większym spokojem. Istniało kiedyś takie nośne hasło, używane w jednej z kampanii społecznych: „Wyloguj się do życia”. Jest to także tytuł książki na temat cyfrowej higieny, autorstwa Williama Powersa. O to tutaj chodzi.

Wczoraj zadzwonił znajomy dziennikarz: „Będziesz na konferencji X?”. „Nie, nie”, odpowiedziałam. Przyznaję: przez trzy sekundy pojawił się mininiepokój z tego powodu. Oczywiście, wiedziałam, że ta całodniowa konferencja się odbywa, jestem też otwarta na rozwój oraz nowości. Ale ostatnio czuję się przebodźcowana. Odpuszczam wszystko, czego nie potrzebuję i co dostarczy mi zbyt wiele bodźców. Zaraz potem więc odczułam spokój i ulgę, i jeszcze pewien rodzaj przyjemnej dumy: mogę, ale nie muszę.

Oczywiście, w POMO wcale nie chodzi o to, aby nagle rezygnować z pracy, z ważnych obowiązków albo żeby wiecznie coś prokrastynować. Tutaj celem staje się odpuszczenie tego, co odpuścić sobie możemy. Cyfrowa higiena. Zdrowie psychiczne. Dobrostan. Zadbanie o równowagę.

I jeszcze chodzi o to, żeby siebie nie biczować, jeśli nie będziemy wiecznie w trybie gotowości. Nie żałować, że podjęło się taką decyzję. Być w niej. Trwać. Poczucie dumy przyjdzie tylko wtedy, gdy wewnętrznie zgodzimy się na to, że coś ma nas ominąć.

Przebodźcowanie i stres informacyjny

Dzięki córce, która marzyła o tym, abyśmy poszły na finałowy koncert Maty na Stadionie Narodowym, znalazłam się w maju na trybunach. Zrobiłam to dla niej i oczywiście nie żałuję. Ale gdybym została w domu tego chłodnego sobotniego wieczoru, nie miałabym FOMO.

Natomiast z uwagą obserwowałam reakcje fanów Maty. Większość znała słowa piosenek, reagowała ekstatycznie na muzykę (pojawiło się też paru znanych gości, jak Doda czy Bedoes). Większość osób, doświadczając koncertu na żywo, na niesamowitym Narodowym, używała stale telefonu. Nie tylko po to, aby nagrywać fragmenty koncertu i robić zdjęcia.

Kiedy Mata wykonywał utwory, które moim dwóm sąsiadom po prawej akurat się nie podobały, młodzi mężczyźni siadali na swoich krzesełkach i zawzięcie scrollowali. Mimo że wokół panował hałas, gwar, a w tle wrzaski i śpiewy, oni jeszcze „szprycowali się” scrollowaniem.

O tym, że jesteśmy masowo przebodźcowani (co dotyczy osób w każdym wieku) świadczą nie tylko różne badania i ankiety. Wystarczy wejść do tramwaju, autobusu lub do pociągu. Ludzie siedzą z telefonami w rękach, wpatrując się w nie jak w wyjątkowo cenny obraz.

Według różnych wskazań ponad połowa Polaków odczuwa przynajmniej jedną z dolegliwości stresu informacyjnego, jak m.in. zaburzenia snu, obniżony nastrój i problemy z koncentracją. A już co trzeci Polak deklaruje, że nie potrafi usiąść w ciszy, bezczynnie, przez pół godziny (jak wynika z badania Huawei CBG Polska). Przebodźcowanie to efekt nadmiaru wiecznie nowych informacji, które płyną z social mediów, z mediów każdego rodzaju, z otoczenia.

Dlatego POMO musiało wreszcie nadejść. To naturalna odpowiedź na stan przemęczenia i na zbyt wiele bodźców. Była ulga (Relief of Missing Out), była radość (Joy of Missing Out), a teraz jest duma! Dobrze by było, aby jak najwięcej osób poznało nie tyle sam trend, ale uświadomiło sobie tę potrzebę. Konieczność wejścia w stan odpoczynku. Bez telefonu w ręku. Fundacja „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa” zachęca do bycia dumnym z tego, że potrafimy się oprzeć pokusie bycia na bieżąco, wiecznie w opcji on-line. W ich internetowym sklepiku można kupić T-shirt, bluzę, torbę i kubek z hasłem POMO. Trend przybiera na sile.

POMO i zdrowie psychiczne

O dumie z odpuszczania rozmawiam z Michałem Sawickim, psychologiem, seksuologiem i wykładowcą. – Tutaj ważne jest poczucia wyzwolenia z przymusu, jakim stało się FOMO – podkreśla. A POMO?

–Cóż, duma może być czasami jedną faz przejściowych. To uczucie pojawia się zwykle wtedy, gdy coś udaje nam się osiągnąć. I kiedy odzyskujemy kontrolę lub jakieś zachowanie jest dla nas wyjątkowo ważne, coś chcemy podkreślić. A później może nastąpić etap tzw. syntezy, w której już nawet nie zauważamy, że jesteśmy w fazie POMO. Dlaczego? Bo po prostu podążamy za tym, czego potrzebujemy i jest nam z tym dobrze. Nieuczestniczenie czy uczestniczenie w czymś przestają mieć swoje zagraniczne nazwy typu FOMO CZY POMO, kiedy dzieje się dokładnie to, na co dana osoba ma akurat ochotę – opowiada psycholog.

A skąd jego zdaniem wziął się trend, który promuje dumę z powodu celowego omijania różnych aktywności?

– Powiedziałbym, że z dojrzałości – mówi Michał Sawicki. – A właściwie z umiejętności odpuszczania i cieszenia się tym, co mamy. POMO to docenienie siebie, własnych potrzeb i jednocześnie poczucie, że „jestem wystarczająca/y, nie muszę być wszędzie. Nie potrzebuję wszystkiego wiedzieć ani być zawsze w centrum” – dodaje.

W moim telefonie coraz częściej jest tryb samolotowy. Wyłączyłam też wiele powiadomień. Piszę o tym z dumą.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE