123rf.com
123rf.com
31 sierpnia 2012 w Felieton Autor: Maciej Stuhr

Maciej Stuhr: Oświadczenie prywatne

Podobno z tony złota można zrobić 400 tysięcy obrączek...

Opowiedział mi kiedyś znajomy historię, która poruszyła moją wyobraźnię. Otóż swego czasu odbył się ślub. W Wołominie. Wszystko dopięte na ostatni guzik, goście, rodzina, organista, kwiaty, ryż – no nic, tylko się żenić! Panna młoda szczęśliwa. Pan młody tymczasem z przyczyn, których ta anegdota, niestety, nie wyjaśnia, wziął i się zestresował… Do tego stopnia on się wziął i zestresował, że nałykał się jakichś pastylek na uspokojenie. Nie mając jednak doświadczenia w tym temacie, nałykał się ciut za dużo, więc jak go dowieziono do kościoła i postawiono przed ołtarzem, to on już sobie tylko stał i się uśmiechał, i właściwie poza tym, że stoi i się uśmiecha, nic więcej nie rozumiał. Młoda dojechała, tatuś doprowadził, wszyscy szczęśliwi, że młody taki uśmiechnięty.

Ceremonię poprowadził ksiądz, staruszek, znany w wołomińskiej parafii również za sprawą słabej pamięci. Zwłaszcza do imion (co w przypadku ślubów, chrztów i pogrzebów miewa pewne znaczenie). Dotarłszy w odpowiednie miejsce, ksiądz, oczywiście, zapomina imienia młodego, więc dyskretnie podpytuje: „Jak pan ma na imię?”. A młody, jako się rzekło, stoi i się uśmiecha. I prawdopodobnie nawet nie wie, że się go ktoś o coś pyta. Ksiądz zatem, nie doczekawszy się odpowiedzi, ponawia pytanie, tym razem głośniej, tak, że nagłośnił to już mikrofon na pół kościoła: „jak pan ma na imię?!”. I ten biedny młody to nagle usłyszał, ocknął się, wytężył wszystkie dostępne mu zmysły i mówi, modląc się, żeby udzielić prawidłowej odpowiedzi: „Pan… ma na imię… Jezus…!”.

Co się działo w głowie tego biednego chłopca przez te dziesięć sekund? Co mu przemknęło przed oczami? Egzamin z katechezy? Nauki przedmałżeńskie? „A imię jego będzie…”, a potem jakiś liczebnik, jak kaliber? Bóg raczy wiedzieć… Co dzieje się z nim dzisiaj?

Jak mu się wiedzie na tej obranej wtedy drodze życia? A może mu się już droga zmieniła i ma już drugie, trzecie, czwarte Słońce, póki śmierć go nie rozłączy? I znowu to samo: „deska nieopuszczona!”, „od kogo ten SMS?”, „ile znowu wydałaś?”, „gdzie byłeś?!”, „czemu tak późno!?”, „zupa była za słona”, „dlaczego nic mi nie mówisz, że przytyłam?”, „dlaczego mówisz mi, że przytyłam?”, „Stefan, mówię do ciebie!”, „dlaczego miałaś zajęte przez dwie i pół godziny?”, „Kulczyk sobie założył te wszystkie firmy i jakoś się dało, a ty co? Jednej nie możesz?!”, „dzisiaj nie, głowa mnie boli…”.

No i co? Po co to wszystko? Dlaczego koniecznie tak trzeba się męczyć? Podobno z tony złota można zrobić 400 tysięcy obrączek… Wyobrażam sobie, że gdyby jednemu człowiekowi dali tę tonę złota, toby się ucieszył, a tak… 400 tysięcy ludzi ma problem…

Strony: 1 2

PODYSKUTUJ:

8 odpowiedzi na Maciej Stuhr: Oświadczenie prywatne

  1. Kiedyś wierzyłam że ten magiczny krążek na palcu przynosi szczęście..ale w dniu dzisiejszym stwierdzam fakt ,nie to szczęście na palcu się liczy ,tylko to które jest z nami codziennie ,to które o poranku podaje świeżo zaparzoną kawę a także to które nie opuszcza nas w potrzebie..To się nazywa Szczęście..

  2. Dla mnie tekst ma drugie dno. Może sam nie chciał ale przywołał imię Zbawiciela. Jest szansa dla niego. Jezus przemienia tak jak w Kanie Galilejsjiwj pierwsze kwaśne wino (nieporadnosć i inne) w drugie lepsze slodkie. Może Maciej Stuhr sam widzi po tacie i mamie i może sobie samym że to prawda.

  3. @Kostek, ty na serio? Zbawiciel? Szansa z nim związana?… Żaden zbawiciel nie zastąpi odrobiny zdrowego rozsądku, wysiłku, motywacji i miłości. Ani też tego nie da, nie łudź się. Od człowieka to zależy, tylko. I człowiekowi, który się z kolan dźwiga, należy się szacunek. Stuhrom także, między innymi.

  4. wzruszyłam się :) ) i zobaczyłam oczyma wyobraźni moich rodziców ,którym nie było lekko i razem i z osobna a jednak dali radę i mają ponad 40 -stą rocznice ślubu .Za to im dziękuję .Byłabym innym człowiekiem ,gdyby kiedykolwiek sie poddali prozie życia.

  5. Panie Macieju, a może by tak nie robić szopki z publicznym afiszowaniem się prywatnymi przemyśleniami, tylko po męsku powiedzieć Zamachowskiemu prosto w oczy co Panu na wątrobie leży? Nie przystoi w to rodziców wciągać, naprawdę.

  6. Wzruszający tekst. Dowcipny i lekki zarazem – takie lubię. Przeszłam już bardzo dużo dołków i załamań w małżeństwie (mój mąż „nie pije i nie bije”, tylko ma też gorsze chwile), ale zawsze po dołku była górka :-) I jakoś to się toczy. Jak przychodzi dołek to czekam na górkę… Pozdrawiam.

  7. Ja też podziękowałam za to moim rodzicom, w ich 35 rocznicę ślubu, 9 lipca 2012 roku!

  8. Panie Zbychu, chyba Pana ponioslo odrobine?
    Prosze przenisc ten glupi komentarz na pudelek.pl, tam go w pelni docenia.

POLECANE KSIĄŻKI

Więcej w Książka, Kultura
bokserka_g_plebanek
„Bokserka” – nowa powieść Grażyny Plebanek

Która to już twoja brukselska książka? Druga, po „Nielegalnych związkach”. Czy obłaskawiałaś Brukselę podobnie jak bohaterka? Najpierw była to tylko...

Zamknij