Spotkania: Danuta Szaflarska

ZADEBIUTOWAŁA 75 LAT TEMU I PRACUJE NADAL – obecnie jest w obsadzie czterech spektakli. Pamięta teksty przedwojennych piosenek, fakty i nazwiska sprzed kilkudziesięciu lat. Tryska humorem, zwłaszcza na własny temat. Charakterna – nie daje sobie wejść na głowę, stanowczo odmawia gry w serialach i udzielania wywiadów. Obiecała mi pięć lat temu, że jak dożyje setki, to może zgodzi się na rozmowę. No i stało się – Danuta Szaflarska 20 lutego kończy sto lat.

fot. Marlena Bielinska/ Move

reklama

Mam trudne zadanie – wiem, że nie cierpi pani wywiadów.

Tak, bo wszyscy się dziwią, że tak długo żyję i pracuję.

Raczej chcą poznać sekret długowieczności. Naukowcy też go szukają. Psychologowie na przykład twierdzą, że optymiści żyją dłużej.

No to by się zgadzało, bo jestem optymistką z natury. To znaczy – nie załamuję się w ciężkich chwilach. Czasami, oczywiście, gdy dopada jakaś tragedia, to w pierwszym momencie człowiek się załamuje, trudno, żeby było inaczej. Ale ja nie rozpamiętuję tego, co się stało, myślę do przodu: co zrobić, co zmienić. Inaczej bym nie mogła żyć i pracować tyle lat w tak ciężkim zawodzie. Bo ludzie nie wiedzą, że aktorstwo to ciężki zawód. Jak już dobrze się zagra, to przychodzi radość, ale droga do tego celu jest trudna. Jednak dla kogoś, kto pasjonuje się aktorstwem, dochodzenie do roli jest niesłychanie ciekawe.

Cały wywiad z aktorką w Zwierciadle 03/2015. Także w wersji elektronicznej!


Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »