Snoezelen – nowa terapia dla dzieci i dorosłych

FB Fundacja Rosa

Gdy zbyt dużo bodźców wprowadza chaos, jedynym ratunkiem jest odciąć się od nich, zanurzyć w niezwykłym, magicznym świecie. Umożliwia to nowa terapia dla dzieci, ale też dla dorosłych – Snoezelen. Na czym polega, Agnieszkę Smrokowską-Reichmann pyta Magdalena Rybak.
Terapia Snoezelen jest porównywana do oglądania dmuchawców na łące. Na czym polega?

Porównania do wypoczynku na łące użyli po raz pierwsi holenderscy współtwórcy i propagatorzy Snoezelen, Ad Verheul i Jan Hulsegge. Oczywiście, nie chodzi o leżenie na trawie i oglądanie dmuchawców w sensie stricte. Ten opis jest jednym ze sposobów przedstawienia procesu, który przebiega w Salach Doświadczania Świata. Równie dobrze możemy sobie wyobrazić brodzenie po brzegu rzeki ciepłym przedpołudniem albo siedzenie przed kominkiem w zimowy wieczór. Mamy wtedy do czynienia z odpowiednim ustrukturyzowaniem bodźców, które na nas wpływają. W Salach Doświadczania Świata bodźce są rozpraszane tak, żeby były możliwe do odbioru przez osoby z różnego rodzaju deficytami. Następuje wtedy jednocześnie proces aktywizacji i wyciszania, co prowadzi do harmonizacji odbioru wszystkich bodźców. To właśnie opisują podane przykłady. Jest to stan niemyślenia, niewykonywania zadań, tylko bycia i odczuwania.

Dlaczego te pomieszczenia nazwane są Salami Doświadczania Świata?

Jako środowisko oficyny „tematy” wprowadziliśmy taką nazwę, gdy przenosiliśmy tę metodę na polski grunt. Chcieliśmy w sposób przyjazny dla polskiego użytkownika przetłumaczyć holenderski neologizm „snoezelen”. Polska nazwa ma wyjaśniać, że są wśród nas osoby, które nie są w stanie doświadczyć świata i siebie. Może to być wynik niepełnosprawności fizycznej lub umysłowej, choroby, nerwicy, schorzenia geriatrycznego czy urazu. Duża ilość bodźców poza Salą dla takich osób oznacza chaos, którego nie potrafią uporządkować. Sale Doświadczania Świata pozwalają doświadczyć siebie w taki sposób, jaki poza Salą nie jest dla nich możliwy. Zmysły są tu angażowane w głębokości, a nie w szerokości. Dzięki temu uczestnik może zajmować się tylko jednym wybranym przez siebie zmysłem, bez konieczności skupiania się na pozostałych.

A co dokładnie oznacza „snoezelen”?

Musimy się trochę cofnąć w czasie i przemieścić – rok 1974, Holandia, ośrodek dla niepełnosprawnych umysłowo Haarendael. Szukano sposobu pracy z osobami głęboko niepełnosprawnymi umysłowo i w końcu stworzono pierwsze takie pomieszczenie, w którym wydzielone bodźce okazały się bardzo dobrze trafiać do podopiecznych. Zaczęto szukać nazwy, aż powstał neologizm z połączenia dwóch holenderskich czasowników „snuffelen”– węszyć, obwąchiwać, eksplorować i „doezelen” – drzemać, odpoczywać, trwać w półśnie. To jest doskonały opis tej metody – z jednej strony jest w niej element aktywizacji, bo każdy może eksplorować świat w swoim tempie i na swój sposób, a z drugiej strony – relaksacji i wyciszenia. Z tego powodu ta metoda tak dobrze sprawdza się też w pracy z pacjentami onkologicznymi, pomagając im oderwać się od rzeczywistości choroby, bólu i szpitala.

Czy jest stosowana też do pracy z dziećmi nadpobudliwymi, przeciążonymi, w kryzysie?

Jak najbardziej. Warunkiem jest tylko dobrze zorganizowane pomieszczenie. W takiej Sali dzieci zachowują się inaczej niż zwykle – te, które są zbyt pobudzone, wyciszają się, a wycofane – eksplorują. W przypadku dzieci, które przeszły jakąś traumę, albo są po prostu obciążone pracą w szkole czy problemami w domu, Sala Doświadczania Świata stanowi doskonałą odskocznię. Również dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych czy wieloproblemowych, w których nie ma miejsca na zabawę i relaks ani poczucia bezpieczeństwa, Sala staje się ucieczką od tej trudnej rzeczywistości. Mogą działać tu według swoich pomysłów i wszystkie są akceptowane i wspierane.

Nawet zupełnie zdrowe i szczęśliwe dzieci mogą być zapraszane do Sal Doświadczania Świata, tyle że dla nich przygotowywane są określone scenariusze. Na Zachodzie Sale funkcjonują przy wielu zwykłych placówkach przedszkolnych i szkolnych. Mają zapewnić dzieciom relaks i wspomóc ich naturalny rozwój. Okazało się, że przebywanie w Salach bardzo wspomaga rozwój kreatywności. Bo to jest magiczny świat, w pewnym sensie fantastyczny i odrealniony, a przy tym bardziej cichy i uporządkowany niż codzienna rzeczywistość. Nie ma telewizorów, ostrych świateł ani dźwięków. Wszystko jest rozproszone i łagodne. Dla dzieci to jest oczyszczenie sensoryczne z inwazyjnych dźwięków, obrazów. Zdrowe dzieci jak najbardziej mogą tam przebywać. A nawet zdrowi dorośli.

A jak możemy korzystać z nich w Polsce?

Trzeba ich szukać we własnym zakresie. Są m.in. w domach pomocy społecznej, szkołach specjalnych, przedszkolach integracyjnych, ale także w zwykłych przedszkolach, a nawet w niektórych ośrodkach wypoczynkowych, gdzie mogą być udostępniane za niewielką opłatą. Pamiętajmy tylko, że nie każda Sala Doświadczania Świata jest Salą z prawdziwego zdarzenia. Jest to dobre źródło zarobkowania, więc takich pseudo-Sal powstaje coraz więcej. Obecnie upowszechnianiem Sal Doświadczania Świata na skalę ogólnopolską zajmuje się Fundacja Rosa. Nie tylko wspiera powstawanie nowych Sal (na zdjęciu otwarcie Wzorcowej Sali Doświadczania Świata podczas II Forum Terapeutów, fot. Fundacja Rosa), ale również – co bardzo ważne – dba o ich profesjonalizację i poprawność. Fundacja Rosa jako jedyna w Polsce jest członkiem International Snoezelen Association (ISNA) – międzynarodowej organizacji założonej przez jednego z twórców metody, Ada Verheula, oraz profesor Kristę Mertens z Uniwersytetu Humboldta w Berlinie, która od lat pracuje nad naukowymi podstawami Snoezelen.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »