Co zjeść na śniadanie, gdy spieszysz się do pracy?

fot.123rf

Nigdy nie wychodź z domu „na głodniaka” – apelują lekarze i dietetycy. Co zatem jeść, gdy jesteś na wpół rozbudzona, a na dodatek spieszysz się do pracy? Najlepiej coś prostego, pożywnego i zdrowego.
Zawsze z pewną dozą niedowierzania patrzyłem na ludzi, którzy zaraz po przebudzeniu są w stanie zjeść obfite śniadanie. Z dzieciństwa zapisała mi się w pamięci pewna sytuacja. Mam 8 lat. Jestem z tatą i bratem na nartach. Pobudka o 6 rano. Ubieramy się w kombinezony narciarskie. W międzyczasie ojciec zasiada do obfitego posiłku, składającego się z jajecznicy lub jajka na bekonie, tostów oraz kawy. Mimo usilnego namawiania, sam nie byłem w stanie nic przełknąć. Na stok zabierałem ze sobą kanapki. Później często nie miałem na nie ochoty. Wielokrotnie chodziłem głodny… Minęły lata i choć nadal nie potrafię rano zjeść obfitego śniadania, trochę się u mnie w tym temacie zmieniło.

reklama

Zimą z reguły dzień zaczynam na ciepło – miską owsianki, jaglanki lub kitchari (ajurwedyjskiego „risotto” z soczewicą). Wszystkie te trzy jednogarnkowe potrawy przyrządza się bardzo szybko. Wystarczy wsypać składniki, zalać je płynem i po 25 minutach mamy ciepły posiłek. W tym czasie można wziąć prysznic i przygotować się do wyjścia do pracy.

Latem jadam kitchari (w przeciwieństwie do owsianki nie jest tak rozgrzewające) albo – jeśli brakuje mi nawet tych 25 minut – ultraszybki pudding błonnikowy. Soczewica lub siemię lniane na śniadanie? Ktoś mógłby pomyśleć, że zwariowałem. Ale w tym szaleństwie jest metoda. Połączenie ryżu i soczewicy dostarcza zarówno węglowodanów, jak i białka. Dzięki temu daje nam energię na sporą część dnia. Kitchari zdaniem ajurwedy jest jednym z najbardziej odżywczych pokarmów. Jeśli przygotowujemy je na bazie mung dalu (pozbawionych łupin ziaren fasolki mung, dostępnych w sklepach z żywnością orientalną), posiada również właściwości oczyszczające. Z kolei nasiona chia i siemię lniane są doskonałym źródłem kwasów omega-3 i rozpuszczalnego błonnika. Ten ostatni nie tylko oczyszcza organizm z toksyn, ale również poprawia trawienie. Pęcznieje w brzuchu, sprawiając, że na dłużej zachowujemy uczucie sytości. Na dodatek połączony z dobrej jakości mlekiem roślinnym (sojowe, ryżowe lub np. z orzechów laskowych) i owocami sezonowymi bardzo dobrze smakuje.

Koronny argument

Nadal nie przekonałem was do jedzenia śniadań? Mam w zanadrzu jeszcze jeden argument. Zarówno ajurweda, jak i medycyna chińska oraz współczesna dietetyka mówią w tej kwestii jednym głosem. Śniadanie jest jednym z najważniejszych posiłków w ciągu dnia. Godziny poranne (i wczesne popołudnie) są również najlepszym momentem na zjedzenie czegoś treściwego i słodkiego (jak np. miski puddingu błonnikowego). Dlaczego? Owoce zawierają sporą ilość fruktozy. To naturalny cukier, który w porze wieczornej nie jest już metabolizowany przez wątrobę…

Przepisy na kolejnej stronie

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »