Katarzyna Rosłaniec: Zabawa w dorosłych

materiały prasowe

Jej debiut fabularny „Galerianki” stał się powodem do dyskusji, na temat prostytucji nieletnich. W styczniu 2013 r. zobaczymy najnowszy film Katarzyny Rosłaniec „Baby blues”, tym razem poznamy historię młodej matki.

materiały prasowe

Opowieść o kilkunastoletnich dziewczynkach szukających sponsorów w galeriach handlowych przyniosła jej nagrody za najlepszy debiut na festiwalu w Gdyni i Erze Nowe Horyzonty, na koszalińskim „Młodzi i Film” odebrała Wielkiego Jantara 2009 r. Rosłaniec przygotowała się do filmu solidnie, rozmawiała z nastolatkami, które oddają się za komórki i ciuchy starszym mężczyznom, traktują to jako normalną drogę do poprawy warunków bytowych. Taki sposób życia wciąga i przyciąga koleżanki. Mechanizmy tego magnetyzmu poznajemy w „Galeriankach”. Młoda reżyserka jest również scenarzystką tego filmu.

Rosłaniec opowiedziała historię gimnazjalistek, które za wszelką cenę chcą być podziwiane. Ich zdaniem największym powodem do dumy są modne ubrania i gadżety. Dlatego wyśmiewają się z Alicji, która ma kiepską komórkę. Dziewczyna przechodzi u swoich koleżanek gruntowną edukację – Jak chcesz się z nami trzymać, musisz być na poziomie. Jak dziewczyna jest ładna i w ogóle atrakcyjna, to musi swoje atuty wykorzystywać, swoją atrakcyjność, nie? Musisz mieć sponsora – instruuje ją jedna z nich.

– Nic w tym filmie nie jest przypadkowe, bo w filmie nic takiego nie może się znaleźć – opowiadała na jednej z konferencji prasowych reżyserka. Tłumaczyła, że język dziewcząt jest prosty, ponieważ one w taki sposób się zachowują. – Ja wysiadałam pod klatką, byłam tak wkurwiona, że tak trzasnęłam drzwiami w golfie, że ludzie się popatrzyli i miny mieli niezłe. Nie powiem, że nie – opowiadała jedna z „galerianek”. Sukces filmu był zaskoczeniem dla profesjonalistów. Krytycy zarzucali Rosłaniec słabe dialogi, efekciarstwo i powierzchowne ujęcie tematu. Jednak publiczność głosowała nogami. W ciągu 52 dni film obejrzało 542 699 osób, produkcja znalazła się na ósmym miejscu polskiego box office’u w 2009 roku.

„Galerianki” były najpierw etiudą szkolną, przygotowaną w Warszawskiej Szkole Filmowej, jej sukces zachęcił świeżo upieczoną absolwentkę do nakręcenia filmu pełnometrazowego, tym razem z inną obsadą. Temat wzięła z reportażu Hanny Bogoryi-Zakrzewskiej w radiowej Trójce. – Pomyślałam: kurczę, będzie mi trudno zrobić to od razu po szkole. A jeszcze to kino społeczne, smętne, powiedzą, że druga „Tereska”. Wpadłam na taki pomysł: Nakręcę etiudę szkolną 20-minutową. To będzie demo, które pokażę producentom. Obiecam, że z innymi pieniędzmi zrobię to lepiej. Napisałam szybko scenariusz, buch, poszło. Teraz nad jedną sceną siedzę siedem dni – opowiadała Rosłaniec w wywiadzie dla Gazety Wyborczej. Warsztat filmowy szlifowała również na kursie fabularnym w Mistrzowskiej Szkole Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy. W filmie czuje się jak ryba w wodzie, ekonomię na Uniwersytecie Gdańskim skończyła, głównie dlatego, żeby zadowolić tatę.