Rozwój dziecka według koncepcji Gestalt

fot.123rf

Zintegrowany rozwój dziecka dotyczy trzech poziomów: intelektualnego, emocjonalnego i cielesnego.
Według koncepcji Gestaltjednego z najpopularniejszych współczesnych nurtów psychologiczno-filozoficznych prawidłowy rozwój dziecka zależy od zaangażowania rodziców w podmiotową relację z nim. Taka relacja powinna zaspokajać emocjonalne, fizyczne oraz poznawcze potrzeby dziecka.

reklama

Bardzo często spotykam się z sytuacją, że w procesie wychowania i edukacji sfera fizyczno – cielesna oraz emocjonalna dziecka jest pomijana. Pierwszoplanowe znaczenie ma rozwój intelektualny i poznawczy dziecka. Towarzyszy temu przekonanie, że ta sfera jest najważniejsza ze wszystkich, ponieważ to od niej zależy przyszły sukces potomka. W rezultacie opiekunowie są zaskoczeni, gdy ich dziecko na którymś etapie rozwoju nie zachowuje się zgodnie z przyjętymi normami bądź ma innego rodzaju problemy adaptacyjne, np. jest nadpobudliwe, agresywne, nie radzi sobie z emocjami, ciągle wchodzi w konflikt z rówieśnikami lub odwrotnie – jest sztywne, zalęknione, wycofane i niepewne. Jednak wówczas jest to jedynie czubek góry lodowej. Pod powierzchnią znajdują się tłumione przeżycia dziecka związane z samotnością, brakiem wsparcia, zrozumienia, frustracja z powodu wymagań, którym nie potrafi sprostać.

Według Gestalt fizyczne i emocjonalne ograniczanie dziecka zagraża jego zintegrowanemu rozwojowi: intelektualnemu, emocjonalnemu i cielesnemu. Takie dziecko wcześniej czy później, w nieświadomy sposób, będzie starało się powrócić różnymi sposobami na pierwotną drogę zintegrowanego rozwoju. Zwykle brak integracji manifestuje się zbuntowaniem albo wycofaniem i dostosowaniem do wymogów otoczenia. Bunt przejawia się głównie w zachowaniach agresywnych wobec siebie i otoczenia, łamaniem norm i zasad społecznych, czy unikaniem bliskiego kontaktu. Wycofanie natomiast przejawia się tym, że dziecko nie stwarza kłopotów i bardzo trudno dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się w jego świecie. Innych komunikatów adresowanych do świata dziecko nie zna. Są to więc wyraźne informacje mówiące, że potrzeby malucha – na przykład poznawcze, emocjonalne, fizyczne lub psychiczne – pozostały niezaspokojone. Jako dorośli często skupiamy się w takich sytuacjach na zachowaniu dziecka i jego „naprawianiu”. Zastanawiamy się, jak przemówić do swojej pociechy, żeby przestała się zachowywać w sposób „niepożądany”. Ten rodzaj myślenia pokazuje, jak bardzo daleko jesteśmy od własnego dziecka, rzeczywistej sytuacji, w której się znajduje i wynikających z niej potrzeb. Rodzic jest na jednym brzegu rzeki, a dziecko na drugim. Jeśli chcesz przejść na drugą stronę, żeby spotkać się z własnym dzieckiem w jego świecie, zaopatrz się w czas i uwagę. Na efekty nie trzeba będzie długo czekać.