fbpx

Jak mądrze wybierać filmy dla dzieci?

Jak mądrze wybierać filmy dla dzieci?
fot.123rf

Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak mocno filmy kształtują nasze widzenie świata. Oprócz opowieści ukazują bowiem także stereotypy i role społeczne. Jak mądrze wybierać to, co oglądają najmłodsi, pytamy psycholożkę Annę Jurek oraz Annę Stadnik, organizatorkę festiwalu „Kino w trampkach”.
Czy dorosły widz może się czegoś nauczyć z filmów dla dzieci?

Tak, bo zarówno bajki, jak i filmy z dziecięcymi bohaterami są tak naprawdę kierowane również do nas. Możemy je odbierać na różnych poziomach. Przede wszystkim pozwalają sięgnąć do przeszłości, skonfrontować się z różnymi, często trudnymi przeżyciami – zastanowić się: „Jak ja się wtedy czułam?” albo: „Co bym wtedy zrobiła, gdybym miała swoją dzisiejszą wiedzę o świecie?”. I to może prowadzić do różnych wniosków, np. zmotywować do przepracowania danej sprawy, jeżeli uznamy, że nadal rzuca ona cień na nasze życie. Z drugiej strony bajki czy filmy z czasów naszego dzieciństwa, które były dużo mniej agresywne w swoim przekazie, kojarzą nam się z czymś miłym, pozwalają na powrót do dawnych wspomnień, dlatego tak lubimy oglądać je z dziećmi.

Trzeci aspekt to możliwość wejścia w buty dziecka, zobaczenia, w jaki sposób ono odbiera otaczający świat. Bo siedząc na krześle dorosłego, rzadko chce nam się przesiąść na krzesło dziecka, popatrzeć na świat z jego perspektywy. Oglądając film, stajemy się bardziej empatyczni, nie oceniamy zachowania czy emocji z pozycji dorosłego, tylko patrzymy oczami dziecka. Jest to bardzo ważna lekcja dla dorosłych.

Może się okazać, że dziecko jest bardziej tolerancyjne od nas?

Często tak bywa. Nikt nie rodzi się z uprzedzeniami. Dlatego ja jestem zwolenniczką proponowania dzieciom różnych filmów, z różnych kontekstów kulturowych, żeby pokazać, że nie wszyscy żyją tak jak my. Dzieci są bardzo chłonne i szybciej niż dorośli akceptują inność. Czytałam parę lat temu artykuł o dziennikarzu, który mieszkał w Stanach i nie wiedział, jak powiedzieć córce, że kolega z klasy ma dwóch ojców. I bardzo długo kręcił się wokół tego tematu, chodził, zastanawiał się i w końcu wydukał: „Wiesz, Tom ma dwóch ojców”, a ta dziewczynka na to: „OK, i co?”. I on powiedział, że córka pokazała mu tę najbardziej naturalną reakcję na zasadzie: „I co z tego?”. Pokazywanie dzieciom różnych modeli uczy też nas, dorosłych, że wszystko jest do zaakceptowania, że różnorodność jest czymś naturalnym. I że to częściej my robimy z tego problem niż dzieci. Tylko że my też pokazujemy im pewną wizję świata. Pytanie, jaka jest ta nasza wizja?

No właśnie, w naszej kulturze wciąż funkcjonuje wiele stereotypów. Na przykład podział na role męskie i kobiece. Nadal słyszy się teksty: „Nie zachowuj się jak baba”, skierowane do małych chłopców.

To jest bardzo silny przekaz polskiego macho. I on cały czas funkcjonuje. Taki komunikat działa na dziecko na dwóch poziomach: po pierwsze wdrukowuje przekaz, że kobieta to słabsza płeć, dewaluuje ją, a po drugie chłopiec uczy się w ten sposób, że nie może płakać – tłum emocje, nie pokazuj ich. I później, jak się spojrzy na statystyki, ile jest zawałów wśród mężczyzn, to wszystko się składa w jedną całość – oni od małego są uczeni tłumienia emocji. Dla mnie bardzo ważny w filmach jest rozwój emocjonalny dziecka, jego utożsamianie się z bohaterami. Na takim przykładzie możemy przeanalizować problemy, których nie moglibyśmy omówić tak szczegółowo w realnym życiu. Na przykład sytuacje związane z dyskryminacją – nie zawsze możemy pewne rzeczy pokazać palcem, chociażby co czuje dziecko, które jest wyśmiewane w klasie. Dzięki temu później, jak młody człowiek spotka się z taką sytuacją, to te emocje wrócą, zadziała pamięć ciała.

Pani stosuje w praktyce film jako narzędzie terapeutyczne. Jak to wygląda?

W mojej pracy filmy są dobrym pretekstem do rozmowy, ponieważ z dziećmi i młodzieżą czasami trzeba pracować nie wprost. Łatwiej jest mówić o bohaterze filmowym niż o sobie – rozmawiając o problemie ukazanym w filmie, dzieci analizują czyjeś reakcje, zachowania, ale tak naprawdę często mówią o sobie, o tym, jak one same się czują. I to jest taka bezpieczna forma pracy, ponieważ nie muszą odsłaniać się wprost, mówić o swoich doświadczeniach, emocjach w pierwszej osobie. Poza tym jeżeli problem ukazany w filmie jest podobny do jakiejś sytuacji z ich życia, to wtedy mają poczucie, że nie są w tym odosobnione. No i jest jeszcze jeden ważny aspekt: to, jakie dziecko wybiera filmy czy bajki, może nam wiele o nim powiedzieć – czego na danym etapie rozwoju potrzebuje.

A jeśli wybiera filmy i bajki z elementami przemocy?

To może oznaczać, że już dość mocno oswoiło się z brutalnością – i tu pojawia się pytanie: gdzie i dlaczego? Tego rodzaju filmy wywołują bardzo silne emocje, dlatego warto się zastanowić: Dlaczego dziecko potrzebuje aż tak mocnych bodźców? Mogło na przykład oglądać filmy niedostosowane do wieku albo dojrzałości emocjonalnej i poznawczej, oswoiło się z tym i teraz poszukuje mocniejszych wrażeń. I to jest wtedy obszar do pracy, do spotkania ze specjalistą, bo może dziecko oglądało te filmy samo albo rodzice uważali, że są one do zaakceptowania na ten wiek, a okazuje się, że jednak nie. Ale może też być tak, że dziecko gra w gry komputerowe i jest przez to mniej wyczulone na przemoc. Dlatego nie możemy pozwalać na to, żeby dziecko oglądało wszystko jak leci, bo ono ma bardzo plastyczny mózg i jeżeli pokażemy mu pewne sytuacje za wcześnie, to za szybko je wchłonie. Jeżeli ogląda dużo reklam, to przyzwyczaja się do często zmieniających się obrazów i wysokich dźwięków, a gdy ma tak dużo bodźców, to nie uczy się skupiania uwagi.

Współpracuje pani przy festiwalu dla dzieci i młodzieży „Kino w trampkach”. Tegorocznej edycji przyświecało hasło „Bądź inny, bądź sobą”. Czy łatwo dzisiaj dzieciom być sobą?

Polskie szkoły i przedszkola są bardzo homogeniczne. Dziecko, które jest trochę inne od rówieśników, od najmniejszego musi walczyć. Są różne osobowości, jedne dzieci bardziej chcą być sobą i będą walczyły, ale są też takie, które zostaną stłamszone i będą nosiły ranę w sobie do końca życia. Bardzo się cieszę, że festiwal w tym roku miał taki temat przewodni, bo on się dobrze wpisuje w obecny system edukacji. Raport komisji antydyskryminacyjnej mocno pokazuje, jaka jest polska szkoła, gdzie lepiej się nie wychylać, żeby nie być innym, i to jest widoczne na wszystkich poziomach. Pokazywanie poprzez film, że różnorodność jest atutem, a nie czymś, czego się powinniśmy wstydzić, jest bardzo ważnym przekazem i dla rodziców, i dla dzieci. My w Polsce jeszcze nie jesteśmy wrażliwi na to, że ktoś może być inny, i jak tę inność zaakceptować, ale mam nadzieję, że jednak się tego uczymy.

Czy filmy, które my oglądaliśmy w dzieciństwie, są wciąż aktualne dla współczesnych dzieci?

Jeśli chodzi o filmy animowane, to myślę, że są one dla małego widza równie atrakcyjne jak kiedyś dla nas. Dziecko na początku nie ma jeszcze rozwiniętej estetyki, nie ma takiej potrzeby, że musi się dużo dziać, że muszą być kolory. Niektóre dawne bajki są nawet lepsze, bo pozostawiają więcej niedomówień, są też często lepiej przygotowane pod kątem muzycznym – np. do „Księgi dżungli” z lat 60. ścieżka dźwiękowa została nagrana przez orkiestrę, a nie komputerowo. Martwiłabym się o filmy, bo one szybciej tracą na aktualności, niektóre ekranizacje lektur, takie jak „Awantura o Basię”, dziecko będzie bardziej odbierało jak film historyczny. Ale im bardziej różnorodne filmy pokażemy dzieciom, tym bardziej wysublimowany smak filmowy w nich wykształcimy – jest wtedy szansa, że nie będą oglądały tylko hollywoodzkich produkcji, ale też sięgną po kino artystyczne, po obrazy na wysokim poziomie.

Dlatego pokazujmy najmłodszym różne światy i różne filmy, ale zachęcałabym rodziców czy osoby, które wprowadzają takie filmy do kin, do poprzedzenia ich wstępem, żeby wytłumaczyć, dlaczego pewne rzeczy są pokazywane tak, a nie inaczej.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>