Maj rozkręca się powoli, ale lato już czuć w powietrzu – w zapachu skoszonej trawy, w pierwszych upalnych popołudniach i w tej nieznośnej ochoczości, z jaką słońce wdziera się przez żaluzje. Jeśli szukasz czegoś, co dopełni ten nastrój, przygotowaliśmy 10 wierszy o lecie dla dzieci. I nie, nie musisz mieć dziecka, żeby po nie sięgnąć.
Lato dawniej miało smak oranżady, malin zbieranych prosto z krzaka i dni, które wydawały się nieskończenie długie. Było w nim coś, czego dziś nam brakuje: beztroska, lekkość i zachwyt nad najdrobniejszymi rzeczami – biedronką wygrzewającą się na mleczu, świerszczami koncertującymi na łące czy łódką z listka gruszy puszczoną po kałuży po letniej ulewie.
„Lato trwało całe lata, teraz koło trzech tygodni” – śpiewa Taco Hemingway. I coś w tym jest – coraz trudniej nam zwolnić, być obecnymi i cieszyć się chwilą tak, jak tylko dzieci potrafią. Dlatego właśnie czasem warto dać się ponieść wyobraźni i wrócić – choćby na moment – do czasów, kiedy lato było absolutnym centrum wszechświata. Kiedy dwa miesiące wolnego wydawały się wiecznością, a największym zmartwieniem był wybór: rolki czy rower? Góry czy morze?
Zebraliśmy 10 wierszy o lecie dla dzieci, które sprawdzą się zarówno jako propozycja lektury dla najmłodszych, jak i lekarstwo na zabieganie dla dorosłych. Jeśli masz dzieci lub wnuki – przeczytaj im je na głos. Jeśli nie masz – tym bardziej po nie sięgnij i przenieś się we wspomnieniach do czasów, kiedy miałaś ręce lepkie od rozpuszczonych lodów, strupy na zdartych kolanach, a stopy brudne od biegania po nagrzanym chodniku. Przypomnij sobie, jak to jest, gdy nie musisz pędzić, planować, odhaczać kolejnych zadań i możesz po prostu być.
A jeśli przy którymś z utworów poczujesz, jak kąciki ust same wędrują do góry – nie dziw się. To tylko twoje wewnętrzne dziecko daje znak, że wciąż w tobie jest. I wiesz co? Przez chwilę naprawdę nie liczy się nic innego.
Czytaj także: „Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną...”. Najpiękniejsze wiersze o wiośnie polskich poetów
Wiersze o lecie dla dzieci – 10 utworów
„Przyjście lata”, Jan Brzechwa
I cóż powiecie na to,
Że już się zbliża lato?
Kret skrzywił się ponuro:
„Przyjedzie pewnie furą”.
Jeż się najeżył srodze:
„Raczej na hulajnodze”.
Wąż syknął: „Ja nie wierzę.
Przyjedzie na rowerze”.
Kos gwizdnął: „Wiem coś o tym.
Przyleci samolotem”.
„Skąd znowu – rzekła sroka –
Nie spuszczam z niego oka
I w zeszłym roku, w maju,
Widziałam je w tramwaju”.
„Nieprawda! Lato zwykle
Przyjeżdża motocyklem!”
„A ja wam to dowiodę,
Że właśnie samochodem”.
„Nieprawda, bo w karecie!”
„W karecie? Cóż pan plecie?
Oświadczyć mogę krótko,
Przypłynie własną łódką”.
A lato przyszło pieszo –
Już łąki nim się cieszą
I stoją całe w kwiatach
Na powitanie lata.
„W zbożu”, Maria Terlikowska
Pod gorącym, lipcowym błękitem
stoi żyto, dojrzałe i syte.
Mała Kasia, wśród kłosów ukryta,
nic nie widzi prócz nieba i żyta.
Nagle wietrzyk nadleciał, najcichszy,
rozkołysał łan zboża, rozwichrzył,
rozfalował jak wodę w jeziorze.
Czy to zboże faluje, czy morze?
Tak! To morze, to fale, to woda!
Zgoda Kasiu? No chyba, że zgoda.
Maki – to meduzy na niby,
owady – to kraby i ryby.
Spójrz, po morzu, po zbożu nie zżętym
z wolna suną żniwiarki – okręty.
Zanim słonce spać pójdzie za pole,
okręt trafi do portu – w stodole.
„Latem”, Czesław Janczarski
Latem tyle jest uciechy
wśród świeżej zieleni
w lesie sarna, w stawie ryba,
a my opaleni.
Zaś w ogrodzie tyle kwiatów:
róże, maki i piwonie.
Kiedy długo deszczu nie ma
sami dbamy o nie.
Gdy brakuje bardzo wody
wtedy ziemia o nią prosi,
więc biegamy z konewkami
po ogrodzie cioci Zosi.
„Tato, czy już lato?”, Barbara Szelągowska
Powiedz, proszę! Powiedz tato
po czym można poznać lato?
Skąd na przykład wiadomo, że już się zaczyna?
Po prostu:
Po słodkich malinach;
Po bitej śmietanie z truskawkami;
Po kompocie z wiśniami;
Po życie, które na polach dojrzewa;
Po letnich ulewach;
Po słowiku, co wieczorami śpiewa;
Po boćkach uczących się latać;
Po ogródach tonących w kwiatach;
Po świerszczach koncertujących na łące;
Po wygrzewającej się na mleczu biedronce;
Po zapachu skoszonej trawy i róż;
I… już!
„Lato”, Michał Jankowiak
Lato, lato słońce świeci,
Na podwórku pełno dzieci
Słychać wszędzie ludzi gwar,
Przyszło lato, ależ skwar.
Dzieci w parku grają w klasy,
Ja wyruszam dziś na wczasy
Morze, góry; możelas?
Lato, to cudowny czas.
Lato, lato piękny dzień,
Niechaj zawsze trwa ten sen,
Leć na łąkę, złap motyla,
Niech nie kończy się ta chwila.
„Letnia ulewa”, Irena Suchorzewska
Przed chwilą słońce. Nagle… ulewa!
Bije o ziemię, bije o drzewa,
na szybach dzwoni i w rynnach śpiewa,
w kałużach pluszcze letnia ulewa.
I znowu cicho. Znowu pogoda.
W całym ogrodzie kałuże, woda…
Po ścieżkach płyną srebrne strumyki…
Prędko! Zbierajmy leśne kamyki,
port budujmy, gdzie płytkie morze.
Tamy stawiajmy w ciepłym jeziorze.
Puszczajmy łodzie z listeczków gruszy,
nim ziemię znowu słońce osuszy…
„Lato”, Tadeusz Kubiak
Bure chmury w dal płyną
nad doliną, niziną…
Odpłynęły, spójrz w górę,
już jest niebo bez chmurek.
Wiatr mknie falą przez żyta,
koniczyna zakwita.
W cieniu lasu znikł zająć,
tam kukułki kukają.
W dali rzeka połyska
niby blacha srebrzysta,
motyl leci ku kwiatom.
Czy już lato? Tak, lato.
Jakże grzeje dziś słonko,
ile ciepła śle w darze!
W twoim cieniu, jabłonka,
odpoczniemy po skwarze.
„Będzie lato”, Danuta Wawiłow
Daj mi rękę, mamusiu,
pójdziemy na rosę!
Trawa będzie zielona,
my będziemy bose.
Drzewa będą zielone,
góry będą zielone,
chmury będą zielone,
wielkie i puchate!
Domy będą zielone,
dymy będą zielone…
Wiesz, dlaczego zielone?
Bo to będzie lato!
„Letnie szczęście”, Tadeusz Śliwa
Lato, pobądź z nami.
Lato, nie uciekaj.
Dom daleko,
gwar daleko,
ale blisko rzeka.
Nie licz nam kukułko,
ile dni zostało,
bo leśnego szczęścia dla nas
zawsze będzie mało.
„Jedziemy na wakacje”, Czesław Janczarski
Jedziemy na wakacje
do lasu, nad wodę.
Prosimy ciebie, słonko
o piękną pogodę.
Jedziemy na wakacje
nad morze, na plażę.
Kolorowe muszelki
przynieś, falo, w darze.
za mgłą, za obłokiem.
Jedziemy na wakacje
Na Mazury? Może!
Wyjrzyj z krzaków, prawdziwku,
czekaj na nas w borze.