Zdobył uznanie krytyków, 93% pozytywnych opinii na Rotten Tomatoes, a teraz można obejrzeć go Netflixie. Ostatni film Clinta Eastwooda – dramat sądowy z Nicholasem Houltem w roli głównej – trafił na platformę bez większego rozgłosu, ale i tak szybko przyciągnął do siebie widzów, bez problemu wskakując do top 10 najchętniej oglądanych produkcji na platformie. Co takiego zobaczyła w nim netflixowa publiczność, że stał się takim hitem? Sprawdziliśmy to.
To jeden z najlepszych dramatów sądowych ostatnich lat, a także jeden z tych filmów, które prześladują cię jeszcze długo po napisach końcowych. Tak twierdzą zresztą nie tylko krytycy, ale i widzowie, a to prawdziwa rzadkość. „Przysięgły nr 2” – wciągająca i skłaniająca do refleksji historia ojca rodziny, który pełniąc obowiązki ławnika, zmaga się z moralnym dylematem: postępować właściwie czy ratować własną skórę – to ostatni film w reżyserii Clinta Eastwooda, którym 95-letni twórca udowadnia nie tylko swoją wielkość, pokazując, że na kinie zna się jak mało kto, ale też skłania do refleksji. Jednak uwaga: pytania, jakie zada wam podczas seansu, nie będą wcale takie łatwe...
Czytaj także: Filmy z Clintem Eastwoodem – najlepsze produkcje, które warto znać
Justin Kemp wkrótce zostanie ojcem. Ciąża jego żony (Zoey Deutch) jest zagrożona, więc powołanie go do ławy przysięgłych w głośnej sprawie o morderstwo nie jest idealnym rozwiązaniem, jednak mężczyzna przyjmuje ofertę. Oskarżony to James Sythe (Gabriel Basso), chłopak młodej Kendall Carter, której ciało znaleziono pod mostem. W tej sprawie stawką jest jednak coś więcej niż tylko sprawiedliwość. Ambitna lokalna prokurator (Toni Collette) marzy o fotelu prokuratora okręgowego, a głośny wyrok skazujący za przemoc domową w kluczowym roku wyborczym może być dla niej przepustką do zdobycia głosów. Jednak gdy fakty w sprawie wychodzą na jaw, Justin dochodzi do przerażającego wniosku: to on może być zabójcą. Podczas gdy prokurator i reszta ławy przysięgłych nadzorują pozornie oczywistą sprawę, Justin zastanawia się, czy zabrać głos i zaryzykować swoją przyszłość i rodzinę, czy świadomie pozwolić, by winę poniósł niewinny człowiek. Jeśli jednak myślisz, że powyższy opis ujawnił wszystko, jesteś w dużym błędzie.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: „Czas zabijania” z 1996 roku to klasyka kina sądowego, która wciąż robi wrażenie
„Przysięgły nr 2” to solidny dramat sądowy, który na długo zostaje w pamięci. „Zadaje pytania, ale nie daje jasnych odpowiedzi”
„Przysięgły nr 2” to dowód na to, że Clint Eastwood wciąż jest w stanie nakręcić kawał porządnego kina sądowego. Twórca nie próbuje jednak epatować widowiskowością ani tanimi zwrotami akcji – zamiast tego stawia na kameralną historię, powolne budowanie napięcia i moralny ciężar decyzji swoich bohaterów. Uwagę przykuwają również precyzyjnie napisane dialogi i konsekwentnie rozwijany dramat. Momentami przypomina „12 gniewnymi ludźmi”, ale poprzez dodanie osobistego motywu jednemu z ławników historia nabiera zupełnie nowego wymiaru. Różnica między prawdą a sprawiedliwością staje się zatem osią całej opowieści i prowadzi bohatera do coraz trudniejszych wyborów.
Największą siłą filmu jest zatem moralny dylemat głównego bohatera – nieoczywisty, intrygujący i zostający z widzem długo po seansie. Eastwood nie daje jednak prostych odpowiedzi: zmusza do dyskusji, stawia pytania o granice odpowiedzialności, winy i uczciwości, jednocześnie obnażając absurdalność oraz ułomności amerykańskiego systemu wymiaru sprawiedliwości. To zatem kino społecznego niepokoju, ale pozbawione nachalnego moralizatorstwa. Akcja rozwija się w odpowiednim tempie, a gdy już wydaje ci się, że wiesz dokąd zmierza historia, pojawia się nowy wątek, który zmienia wszystko. I właśnie dlatego film trzyma w napięciu do samego końca, chociaż napięcie to wynika przede wszystkim ze sprzeczności, niedopowiedzeń i tego, co ukryte między słowami.
Czytaj także: Wykwintna uczta z grozą w tle. „Menu” to czarna komedia, która wciąga, trzyma w napięciu i szokuje
Ogromne wrażenie robi także aktorstwo Nicholasa Houlta i Toni Collette, którzy tworzą świetne, wiarygodne kreacje – szczególnie Hoult daje z siebie wszystko jako bohater walczący z wewnętrznymi demonami i zmuszony do stawienia czoła beznadziejnej sytuacji. Cała obsada działa zresztą jak doskonale naoliwiony mechanizm, co w połączeniu z angażującą historią, oszczędną formą i świetnym montażem, sprawia, że film ten ogląda się z zapartym tchem. To naprawdę porywające i świetnie napisane kino – skromne w realizacji, ale niezwykle skuteczne emocjonalnie – które pokazuje, że 95-letni dziś Clint Eastwood wciąż jest w znakomitej reżyserskiej formie. I oby zostało tak jak najdłużej.
„Przysięgły nr 2” jest dostępny na Netflixie.