Główny wyznacznik udanego thrillera psychologicznego? Dla mnie to satysfakcjonujący plot twist, który wywraca fabułę do góry nogami. Kiedy myślę o książkach, których zakończenie wywarło na mnie największe wrażenie, od razu mam w pamięci te trzy tytuły. Jeśli jeszcze ich nie znasz, a masz ochotę na lekturę, która wciąga i nie daje o sobie zapomnieć – dopisz je do swojej listy. Później mi podziękujesz.
Sebastian Fitzek opanował grę psychologiczną do takiej perfekcji, że – jak przyznał w ostatniej rozmowie z nami – sam niekiedy gubi się w swoich intrygach. W jego książkach niczego nie możemy być pewni, a „Terapia” (debiut autora, dodajmy) jest tego najlepszym przykładem.
To opowieść o Viktorze Larenzu, psychiatrze, którego życie rozpada się w momencie zaginięcia córki. Szukając ucieczki od rzeczywistości, mężczyzna zaszywa się na odizolowanej wyspie, gdzie odwiedza go tajemnicza pisarka. Cierpi ona na rzadką odmianę schizofrenii – postaci, które tworzy w swoich powieściach, stają się dla niej realne. Tak się składa, że w ostatniej książce, którą napisała, pojawia się dziewczynka łudząco podobna do córki Larenza.
Thriller już od pierwszych stron buduje atmosferę niepewności, w której trudno odróżnić fakty od iluzji, a każda kolejna scena tylko pogłębia dezorientację. A finał… nie daje czytelnikowi żadnego punktu oparcia.
(Fot. materiały prasowe)
„Wróć przed zmrokiem” Rileya Sagera czytałam dobrych kilka lat temu, a nadal pamiętam, jak mocne wrażenie na mnie wywarł. Po pierwsze, za sprawą niesamowicie niepokojącej, wręcz dusznej atmosfery, a po drugie – przez zakończenie, którego zupełnie się nie spodziewałam.
Fabuła thrillera koncentruje się wokół Baneberry Hall, wiktoriańskiej rezydencji, która dość krótko była domem Holtów. Dość krótko, bo już po miesiącu rodzina opuściła go nocą w pośpiechu, porzucając cały swój dobytek. Maggie miała wtedy pięć lat. Teraz ma 30 i nie wierzy w to, co opisał jej ojciec w książce – że miejsce było nawiedzone przez duchy. A ponieważ chce wyremontować i sprzedać posiadłość, ma nadzieję, że przy okazji odkryje prawdę o tym, co rzeczywiście wydarzyło się 25 lat temu.
PS Bonus dla fanów gatunku: w podobnym klimacie jest jeszcze książka „Pod kluczem” Ruth Ware, którą również gorąco polecam. Obie stawiają na tajemnicę, oferują ciekawy plot twist i trzymają w napięciu do ostatniej strony.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Dawno zapomniałaś, co znaczy dobra książka? Te thrillery rozkochają cię w czytaniu na nowo
Freida McFadden – która, jak się ostatnio okazało, w rzeczywistości nazywa się Sara Cohen – to kolejna mistrzyni gatunku, która słynie z unikalnych plot twistów. Mój ulubiony to ten w książce „Skazany”, od której trudno było mi się oderwać.
Bohaterką thrillera jest Brooke Sullivan. To, co musisz o niej wiedzieć, to że kiedyś była licealistką zakochaną w przystojnym futboliście Shanie Nelsonie. Teraz ona pracuje jako nowa pielęgniarka w męskim więzieniu o zaostrzonym rygorze, a on… odsiaduje tam dożywocie. Stara miłość nie rdzewieje? Niezupełnie, bo Shane trafił do zakładu karnego właśnie przez zeznania byłej ukochanej – i nigdy o tym nie zapomniał. Zaintrygowana?
Autorka prowadzi narrację tak, że do samego końca nie mamy pewności, kto tu naprawdę kontroluje sytuację. A kiedy wydaje się, że wszystko zostało już wyjaśnione, pojawia się kolejny element, który całkowicie zmienia układ sił. Warto, bo książka naprawdę wodzi czytelnika za nos.
(Fot. materiały prasowe)