Odkryć swoje powołanie – powód, dla którego żyjemy

fot.123rf

Kiedy świat rzuca kłody pod nogi, myślimy zwykle, że jest w nas jakiś defekt. Skupiamy się na docieraniu do traum i ich leczeniu. Psycholog James Hillman twierdzi, że powinniśmy zrobić coś innego. Odzyskać świadomość powołania, powodu, dla którego żyjemy.
Kiedy byłam mała, moja matka…”, „Miałam 10 lat, kiedy mój ojciec”… Zazwyczaj postrzegamy życie przez pryzmat tego, co nas dotychczas spotkało. A gdyby tak przyjąć, że na nasze życie większy wpływ niż dawne dramaty ma przyszłość, cel? Przenieść uwagę na to, kim mamy się stać? Taką śmiałą tezę postawił (zmarły przed czterema laty) amerykański psycholog James Hillman.

reklama

On sam stał się wybitnym badaczem, twórcą psychologii archetypowej i oryginalnej teorii żołędzia, autorem bestsellerowych książek (m.in. „Kod duszy”). No i swego rodzaju heretykiem psychologii. Otwarcie polemizował z tymi, którzy gloryfikują dawne traumy. Chcą za wszelką cenę je uzdrowić, więc wciąż się na nich skupiają. Uważają, że skoro mieli tzw. toksycznego rodzica, są gorsi, wymagają naprawy. Tak naprawdę chodzi nie tylko o psychologię, ale o konwencjonalne postrzeganie życiorysu, które sprawia, że nasze „tu i teraz” jest zdeterminowane przez przeszłość. Hillman rzucił wyzwanie takiemu podejściu. Utrzymuje, że nasze życie nie jest określone przez dzieciństwo, tylko przez sposób, w jaki o nim myślimy i mówimy.

Więc jakby to było, gdyby porzucić destrukcyjne mity? Odwrócić przyjęty porządek rzeczy? Ujrzeć swoje życie jako już spełnione i dzięki temu rozpoznać właściwy kierunek? „Jeśli jakaś fantazja trzyma naszą współczesną cywilizację w żelaznym uchwycie, to ta, która głosi, że wszyscy jesteśmy dziećmi naszych rodziców i kluczowym czynnikiem decydującym o naszym losie jest zachowanie naszej matki czy ojca” – grzmi Hillman. Jego zdaniem psychologia rozwojowa zjada własny ogon: przyczynia się do pogłębiania trudnych emocji w rodzicach, dzieciach, terapeutach… Nawołuje, by porzucić mentalność ofiary. Przestać skupiać się na przeszłości, a zacząć szukać swojego przeznaczenia.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »