System rodzinny: jaką rolę odgrywa czarna owca?

fot.123rf

Odstępstwo od normy, zburzenie skamieniałych zasad może być prawdziwym błogosławieństwem dla systemu rodzinnego. A konflikty to sygnały do zmiany.
Zanim Weronika wyszła za Rafała, poznała wszystkie jego ciotki, wysłuchała wielu rodzinnych historii i była na kilku hucznych przyjęciach komunijnych. Po powrocie z podróży poślubnej usłyszała od teściowej, że teraz, jako żona, powinna w swoim kalendarzu zapisać, kiedy wuj Stefan ma imieniny, a ciotka Janka urodziny. Rafałowi przecież zdarza się zapomnieć. Weronika odmówiła. Szybko zorientowała się, że rodzina męża myśli i mówi o sobie: „Jesteśmy rodzinni, wierzący, interesujemy się sobą i to jest dobre”. Boleśnie odczuła powtarzalność imieninowych rytuałów, wtrącanie się w jej życie, sztywność zachowań, brak zrozumienia jej nieco abstrakcyjnego poczucia humoru. Uczyła się stawiania granic. W pewnym momencie jakby zabrakło jej powietrza. W małżeństwie nastąpił kryzys, wykrzyczała Rafałowi, że kocha w niej żonę, a nie kobietę. Jednym z przejawów ich kłótni było to, że Weronika przestała uczestniczyć w rodzinnych uroczystościach. O zgrozo, nie pojawiła się także na Wigilii. Ona poczuła ulgę, ale w rodzinie męża zawrzało. Padło złowróżbne słowo – rozwód.

reklama

Kryzys? To świetnie

Paradygmat systemowy w psychologii traktuje rodzinę jako całość. Oznacza to, że problemy jednostki, a także te, które ona stwarza, są postrzegane jako manifestacja kryzysu, który przechodzi cały układ rodzinny. Teoria chaosu z kolei mówi, że o danym systemie dowiadujemy się o wiele więcej, gdy się destabilizuje, niż gdy jest w stanie harmonii.

– Jeśli w rodzinie następuje czas zawirowań, konfliktów, nietypowych zachowań poszczególnych osób, to świetnie! – mówi Tomasz Teodorczyk, psychoterapeuta z Akademii Psychologii Zorientowanej na Proces w Warszawie. – To znak, że system próbuje się rozwijać. Wówczas możemy przekonać się, w którą stronę zmierza i co się z nim dzieje. Psychologia procesu nie nazywa ich zaburzeniami. Według niej, są to ważne sygnały do zmiany systemu rodzinnego. Wskazują, że jest taka potrzeba, że coś musi się wydarzyć.

Awaria i inne nieszczęścia

Weronika weszła w rolę rodzinnej czarnej owcy. W kontekście rozwoju całego systemu dotknęła pewnych procesów wtórnych, czyli jakości, z którymi krewni Rafała się nie utożsamiają.

W innej rodzinie, np. szczycącej się oszczędnym i skromnym życiem, czarną owcą byłby wuj, który trwoni pieniądze w kasynie. Zwykle bowiem „odstają” podróżnicy, frustraci, chorzy psychicznie, narkomani, ale także ci, którzy mają kochanki czy robią spektakularną karierę zawodową lub wprost przeciwnie – nie kończą studiów i zarabiają na życie szydełkowaniem. Gdy czarna owca wchodzi do gry, system zazwyczaj próbuje przywrócić dawny porządek – wysyła ją na odwyk, do szpitala, przemawia do rozumu, uspokaja lub popycha do określonego działania. Wymusza zachowania zgodne z tym, co znane i szanowane.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »