Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że przyszłość rynku pracy należy głównie do osób o umiejętnościach technicznych – programistów czy analityków danych. Dziś jednak największe firmy technologiczne coraz częściej mówią coś zupełnie odwrotnego: w erze sztucznej inteligencji największą przewagę mogą zyskać… najbardziej ludzcy z nas.
Takie wnioski płyną m.in. z raportu Google Cloud dotyczącego przyszłości generatywnej AI i mediów cyfrowych. Gigant technologiczny w swoich analizach dotyczących przyszłości zwraca uwagę na trzy kompetencje, których maszyny nie potrafią „podrobić”. W świecie zalanym przez treści tworzone przez AI na znaczeniu zyskają: kreatywne wyczucie, autentyczne doświadczenie oraz storytelling. To właśnie one będą najcenniejszym zasobem ludzi wchodzących na rynek pracy oraz tych, którzy chcą się na nim utrzymać.
Co dokładnie kryje się pod każdą z tych umiejętności i jak je rozwijać, aby przez najbliższe 10 lat być spokojnym o swoją karierę?
Google nazywa tę kompetencję „creative taste” – kreatywnym wyczuciem. Chodzi o zdolność odróżniania przydatnych treści wysokiej jakości od bezużytecznej „papki”.
To ważne, bo sztuczna inteligencja potrafi dziś wygenerować niemal nieskończoną liczbę tekstów, grafik czy pomysłów. Problem polega na tym, że sama ilość przestała mieć znaczenie. W świecie, w którym każdy może stworzyć setki postów lub projektów dziennie, przewagę zyskują osoby, które potrafią ocenić jakość i dokonać właściwego wyboru.
Podobne wnioski można usłyszeć nie tylko od ekspertów z Google, ale i ludzi związanych z innych wiodących firm technologicznych. Greg Brockman, prezes OpenAI, nazwał niedawno „taste”, czyli gust i umiejętność podejmowania estetycznych decyzji, „nową kluczową kompetencją przyszłości”.
Na naszych oczach zmienia się więc definicja kreatywności. Nie będzie ona już polegała wyłącznie na „wymyślaniu” ciekawych konceptów. Znacznie ważniejsza może okazać się umiejętność filtrowania wygenerowanych treści, rozumienia emocji odbiorców i tworzenia rzeczy, które naprawdę mają znaczenie.
Druga kompetencja wskazywana przez Google jest jeszcze bardziej zaskakująca. Chodzi o coś, czego żadna sztuczna inteligencja nie może skopiować: ludzkie doświadczenie.
AI została wytrenowana na danych z internetu. Potrafi analizować miliardy tekstów, ale nie przeżyła dzieciństwa, rozczarowania, porażki ani trudnej rozmowy. Nie ma własnej historii.
Google zwraca uwagę, że właśnie osobiste doświadczenia stają się dziś czymś w rodzaju „niepodrabialnego zasobu”, które budują u ludzi – a także i klientów firmy – wiarygodność i zaufanie.
Ma to znaczenie w czasach, gdy rośnie zmęczenie odbiorców treściami generowanymi masowo przez algorytmy. Ostatnio modne stało się określenie „AI slop”, które odnosi się do internetowej fali generycznych, bezosobowych treści tworzonych przez sztuczną inteligencję. W odpowiedzi na ten trend, który coraz bardziej irytuje ludzi, marki coraz mocniej eksponują ludzki czynnik w swoim przekazie marketingowym – nawiązują współpracę z prawdziwymi osobami przekazującymi swoje życiowe historie, chwalą się ręcznym wykonaniem swoich produktów czy komunikują wprost „do stworzenia tego filmu nie wykorzystano AI”.
W świecie pełnym idealnie wygenerowanych obrazów i tekstów autentyczność zaczyna działać jak luksus.
Jeśli więc bliskie jest ci prawdziwe ludzkie rzemiosło, nie tylko w odniesieniu do przedmiotów, ale i twórczości internetowej, twoja wartość na rynku pracy nie powinna maleć – lecz rosnąć.
Trzecią kompetencją, którą Google uważa za szczególnie wartościową, jest storytelling. Powód jest prosty: informacji jest dziś ogrom, ale tylko nielicznym udaje się przyciągnąć uwagę ludzi i skłonić ich do zapoznania się ze stworzoną treścią. Samo posługiwanie się algorytmami przestaje być wystarczające, bo o ile AI potrafi tworzyć poprawne teksty i prezentacje, to nadal ma problem z tym, co najbardziej angażuje człowieka: emocjonalną narracją. Dlatego właśnie Google podkreśla, że przyszłość należy do osób, które potrafią zamieniać informacje w historie.
To zresztą wniosek, który coraz częściej pojawia się również w branży technologicznej i medialnej. Podczas prezentacji partnerstwa firmy Avid z Google Cloud eksperci podkreślali, że AI może przejąć techniczne i powtarzalne zadania, ale rolą człowieka nadal pozostaje budowanie narracji i nadawanie sensu opowieści.
W świetle powyższej listy okazuje się, że największe szanse na sukces wcale nie mają te zawody, które wymagają wysokich umiejętności technicznych czy matematycznych – bo AI jest najlepsza właśnie w zastępowaniu pracy, która jest powtarzalna, „automatyczna” i bazująca na stałym zbiorze ścisłych wytycznych.
Bardzo możliwe, że dużo większe znaczenie nabiorą zawody humanistyczne i służące relacjom międzyludzkim – czyli wszystkiemu, czego AI nie zastąpi. Chodzi o te profesje, w których kluczowa jest relacja człowiek–człowiek, np. psycholog, terapeuta, coach, mentor, mediator, lider zespołu, opiekun, lekarz czy pielęgniarka. W czasach AI przetrwają też twórcy, którzy wyrobią sobie markę osobistą – tacy, których inni ludzie będą chcieli słuchać i oglądać ich prace ze względu na ich indywidualne spojrzenie: dziennikarze, autorzy książek, content kreatorzy, podcasterzy, reżyserzy, scenarzyści, dyrektorzy artystyczni, projektanci.
Spokojni o zatrudnienie powinni być też przedstawiciele zawodów związanych z komunikacją – którzy potrafią idee przełożyć na interesujący storytelling, np. copywriterzy premium, brand storytellerzy, eksperci od komunikacji marki, specjaliści PR, marketerzy, twórcy kampanii społecznych, mówcy i prezenterzy czy trenerzy wystąpień publicznych.
Artykuł opracowany na podstawie: J. Cook, „The 3 Most Valuable Skills Of The Next 10 Years, According To Google”, forbes.com [dostęp: 08.06.2026].