Zamiast walczyć z tym, czego nie lubisz „nakarm swojego demona”

fot.123rf

Potężna technika. Choć na początku możesz czuć niepokój. Bo jak to? Miałabyś karmić demona? I to własnym ciałem?
Jakkolwiek to brzmi, zaufaj. Spotkasz się z różnymi, odrzuconymi częściami ciebie. Zrozumiesz je, oswoisz. Może nawet polubisz…

2Nauczono nas, że to, co nam się nie podoba, powinno być zwalczane, eliminowane, usuwane z pola widzenia. Więc walczymy. Ze strachem, złością. Z uzależnieniem, bólem. Ścieramy się, opieramy. Odnosimy zwycięstwo. Chwilowe, nie zawsze satysfakcjonujące. Potem wróg podnosi głowę. Wytaczamy więc większe działa, tracimy coraz więcej energii… Lama Tsultrim Allione, nauczycielka buddyzmu tybetańskiego, proponuje zupełnie inną drogę: zaproś wroga do swojej intymnej przestrzeni. Spójrz mu w oczy. Zapytaj, czego mu potrzeba. I daj mu to. Co się stanie?

reklama

Nieświadomy umysł

Pamiętasz mit o Heraklesie (w mitologii rzymskiej – Herkulesie) i jego 12 pracach? Jednym z zadań było pokonanie Hydry – wielogłowego węża wodnego. Herakles wywabił potwora z kryjówki i rozpoczął nierówną walkę. Szybko okazało się, że w miejsce każdej ściętej głowy wyrastały dwie nowe. Bratanek Heraklesa zaczął wypalać miejsca po ucięciu. Pomogło. Tyle że jedna głowa była nieśmiertelna. Trzeba było uciec się do kolejnego fortelu: Herakles przywalił ją głazem. – Uznano to za sukces, zadanie zostało wykonane – mówi Tsultrim Allione podczas swojej wizyty w Warszawie. – Tylko że ta nieśmiertelna głowa wciąż tam leży. Być może któregoś dnia wychynie spod głazu, ktoś go przesunie. I będziemy mieć znowu problem.

Lama Allione przywołuje też historię Maczig Labdron, tybetańskiej joginki z XI wieku. Przekazy opowiadają, że kiedy otrzymywała inicjację od swojego nauczyciela duchowego, uniosła się i zawisła nad ziemią. Tańczyła, mówiła w sanskrycie, po czym przeniknęła ściany świątyni i poszybowała na drzewo rosnące przy stawie. Mieszkał w nim naga – potężny wodny duch. Bardzo zdenerwował się obecnością intruza, zaczął grozić Maczig, ale ta się nie ulękła. Duch zebrał więc armię okolicznych nagów. Odpowiedź Maczig? Zmieniła swoje ciało w ofiarne pożywienie… To sprawiło, że nagowie stracili całkowicie chęć do walki. Mało tego: obiecali Maczig ochronę, a każdemu, kto podąży drogą jej nauk, wsparcie.

– Nie przypadkiem w obu opowieściach występuje potwór wodny – symbol nieświadomego umysłu – tłumaczy lama. – Kiedy mówię o karmieniu demonów, mam na myśli energie mieszkające w naszym wnętrzu. Poznanie swoich demonów to ważny krok. Ale można, jak Maczig, pójść dalej: nakarmić je swoim ciałem. Tym, do czego jesteśmy najbardziej przywiązani.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »