Grzechy młodości – twoje zdrowie za kilkanaście lat

fot.123rf

To, jak żyjesz dziś, buduje podstawę twego zdrowia za kilka, a nawet kilkadziesiąt lat. Nie dosypiasz, chodzisz tygodniami z katarem, jesz w pośpiechu – oj, niefajną będziesz staruszką!
Wiadomo: każdy marzy, aby dożyć setki. Pytanie tylko, w jakim stanie będzie wtedy nasze ciało. Kiedy masz dwadzieścia kilka lat, wydaje ci się, że jesteś niezniszczalna. Chcesz smakować życie, a nie kierować się rozsądkiem. I nie robisz problemu z drobiazgów, jak przeziębienie czy zmęczenie. Znajomi powiedzą: żyjesz pełnią życia! Co widzą lekarze? Lekceważysz potrzeby swego organizmu.

reklama

Wyśpię się później

„Szkoda życia na sen” – to hasło brzmi dobrze, ale… – Jeśli zaniedbujemy wypoczynek, układ nerwowy jest stale pobudzany, nie ma możliwości wyłączenia się i regeneracji – mówi Magdalena Rybner, specjalistka medycyny rodzinnej, współwłaścicielka Poradni Medycyny Rodzinnej im. prof. Andrzeja Śliwowskiego w Urlach.

Kilka nieprzespanych nocy to jeszcze nie koniec świata, ale jeśli długofalowo forsujesz organizm i nie pozwalasz mu na zwolnienie tempa, zmuszasz układ nerwowy do nadmiernego wysiłku. – Pierwszą oznaką kłopotów są zaburzenia snu i czuwania: nie możemy zasnąć w nocy, a w dzień odczuwamy senność i ucinamy sobie drzemki – mówi dr Rybner. – Później może pojawić się zespół przewlekłego zmęczenia, charakteryzujący się zaburzeniami nastroju, ogólnym spadkiem energii. Kolejny etap to nerwice, które często wymagają wieloletniego leczenia.

Przewlekłe zmęczenie jest też przyczyną spadku odporności. O wiele łatwiej złapać wtedy nie tylko „banalną” infekcję, ale też poważniejszą chorobę, która naprawdę odbije się na zdrowiu – wiele schorzeń układowych, jak choćby niszcząca tarczycę choroba Hashimoto, może zaczynać się od przewlekłego stresu i zmęczenia.

Rada? Codziennie wypoczywaj. Choć przez godzinę wycisz się, poczytaj książkę, utnij sobie drzemkę, idź na spokojny spacer. I śpij przynajmniej 7–8 godzin na dobę. To lepiej stawia na nogi niż litr mocnej kawy.

Co mi tam grypa!

– Kiedy jesteśmy młodzi, uważamy, że nasz organizm z większością infekcji sam powinien sobie poradzić – ubolewa dr Rybner. – Lekceważymy drobne i większe dolegliwości, bierzemy leki znoszące objawy choroby i idziemy do pracy czy na zabawę. Nie dbamy też o profilaktykę, skoro, jak obiecują reklamy, tak łatwo można się pozbyć objawów przeziębienia.

Niestety, nie jest prawdą, że na anginę czy grypę umierają tylko staruszkowie. Grypa może dawać poważne powikłania zdrowotne także u młodej osoby. Dlatego podstawą powinno być szczepienie przed okresem zimowym. Nawet jeśli grypa nas wtedy dopadnie, to przejdziemy ją łagodnie i bez komplikacji. – A podczas choroby nie szarżujmy, tyko połóżmy się do łóżka, nawet jeśli to tylko zwykłe przeziębienie – radzi dr Rybner. – Szkodliwość drobnych infekcji nie polega na tym, że zabijają chorego, a na tym, że się rozprzestrzeniają: choroba zaczyna się w drogach oddechowych, potem zarazki z krwią wędrują w głąb organizmu i np. osiedlają w stawach czy nerkach, powodując kolejną chorobę.

Niedoleczona angina jest uważana za jedną z najczęstszych przyczyn zapalenia stawów czy mięśnia sercowego. Dlatego, gdy chorujesz – choruj. I zawsze lecz się do końca, niedoleczone infekcje mogą być równie groźne, co te całkiem zlekceważone.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »