Innowacje: przyszłość sportu

fot. iStock

Buty, które właściwie biegną za ciebie, joga przy muzyce z „Władcy Pierścieni”, zegarek, który włącza alarm, gdy leżysz na kanapie… Sposobów na to, by zmobilizować się do ruchu, jest wiele. Czy warto zaufać trendsetterom?

reklama

Blisko mojego domu otwarto nową szkołę jogi. Beat Jogi. Zajęcia, wymyślone przez instruktorkę Karolinę Erdmann, łączą kilkusetletnią hinduską tradycję ze współczesnymi beatami. Niektórzy z moich znajomych prychają pogardliwie, gdy im o tym opowiadam, inni reagują zainteresowaniem. Skoro ma to kogoś przekonać do jogi albo do ruchu w ogóle – czemu nie? Skoro nowy, modny rodzaj fitnessu sprawia przyjemność, podnosi poziom endorfin i jeszcze parę parametrów gwarantujących zdrowie – może warto spróbować? Jeśli technologiczny gadżet ma zadziałać jak talizman… to chyba nie jest taki bezsensowny.

– Ludzie potrzebują zmian, nowinek w aktywnościach, ponieważ organizm dość szybko się adoptuje i przestaje się rozwijać – potwierdza trenerka Agnieszka Zych, która od ponad 10 lat pracuje z klientami w klubach fitness i indywidualnie. – Czasem trzeba albo wrócić do zapomnianej i dawno nieużywanej formy, albo spróbować czegoś zupełnie nowego.

Nowe technologie

Buty, które mogłyby same iść na trening, legginsy, które walczą z cellulitem, koszulki rzeźbiące brzuch – co najmniej kilka razy w roku sportowe firmy zaskakują jakąś premierą. Możesz dać się na nią złapać (i zapłacić), ale nie musisz. Jeśli potraktujesz superciuch jak znaną z metody programowania NLP kotwicę, czyli będzie ci on przypominał, by wybrać się na trening, a być może nawet doda wiary w siebie – inwestycja się opłaci. Opłaci się również, jeśli taki gadżet wzbudzi twoje wyrzuty sumienia, za każdym razem gdy zechcesz odpuścić. Podobne zadanie spełniają zegarki typu smartwatch i aplikacje pilnujące trybu życia.

– Monitorują aktywność, sposób odżywiania, wyznaczają czas potrzebny na odpoczynek czy nawet jakość snu – wylicza Agnieszka Zych. Uważa, że to dobrze, bo angażują do obserwacji własnego organizmu. – Kiedy jesteśmy zaganiani, zapracowani, często zapominamy o sobie, a takie urządzenia potrafią przypomnieć, że przyszedł czas na trening czy wypicie wody.

Jeśli dodatkowo taki strażnik zdrowia jest w stanie zmienić twoje nawyki na lepsze – cudownie. – Z drugiej strony, obserwuję po sobie, że człowiek jednak potrzebuje
interakcji z drugim człowiekiem i z naturą, czyli świeżego powietrza, lasu czy gór – mówi ekspertka. – Potrzebuje też specjalisty – trenera, a właściwie bardziej coacha, który nie będzie tylko liczył i pokazywał ćwiczenia, ale popatrzy na niego holistycznie – nauczy dobrego podejścia do życia, dbania o siebie, odżywiania i równowagi w zapracowanym życiu, obudzi w nim to, co było gdzieś głęboko zakopane. Bo tak naprawdę każdy jest inny i jeden będzie potrzebował spokojnych form typu joga czy pilates, a inny będzie wypoczywał, dając sobie w kość na zajęciach z cross fit czy zawodach typu Runmaggedon.

Dlatego nie polegaj wyłącznie na aplikacji, bo ona, jak algorytm Google’a, tylko z grubsza zgadnie, czego ci potrzeba. Poszukaj czasem kontaktu z żywym trenerem i może żywym partnerem do sportu.

Nowe zajęcia

No a jeśli już znajdziesz trenera lub partnera, rozejrzyj się, co właściwie macie razem robić. Kluby fitness regularnie zmieniają grafik i niektóre nazwy mogą cię zaskoczyć.

Bardzo prężnie rozwijają się programy Les Mills, firmy dostarczającej rozwiązania w zakresie fitnessu grupowego klubom i centrom rekreacyjnym na całym świecie. – Projektowane w oparciu o nowatorskie ćwiczenia, zasady bezpieczeństwa i badania naukowe, dzięki temu są nie tylko skuteczne, ale też bezpieczne. Choreografie, ćwiczenia i muzyka są zmieniane co 3 miesiące, co daje czas podopiecznemu, aby poczuł się komfortowo i mógł zwiększać intensywność z zajęć na zajęcia, oraz gwarantuje, że nigdy się nie znudzi – uważa Agnieszka Zych.

Na świecie jest tych programów 13. Prawdopodobnie z tej szczęśliwej trzynastki przynajmniej jeden ci się spodoba. Na przykład…

GRIT™SERIES: 30-minutowy trening interwałowy o wysokiej intensywności dla osób, które chcą poprawić kondycję, formę fizyczną, schudnąć, rzucić wyzwanie swoim ograniczeniom. Ćwiczenia są prowadzone przy energetyzującej, pobudzającej muzyce.

BODYBALANCE: mieszanka jogi, tai-chi oraz pilatesu. Starannie dobrane kombinacje ruchowe pozwalają ćwiczyć siłę, równowagę, ale również koncentrację i spokój. Trening poprawia pracę układu sercowo-naczyniowego, zwiększa ruchomość stawów i zakres ruchu.

BODYCOMBAT: intensywny trening cardio inspirowany sztukami walki: karate, taekwondo, kung-fu, kick-boxingu, muay tai oraz tai-chi. Poprawia koordynację i ogólną sprawność, zmniejsza ryzyko chorób serca, pozwala spalić ponad 600 kcal w ciągu jednych zajęć.

BODYPUMP: trening siłowy ze sztangą odbywający się w rytm muzyki. Znakomity zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn, poprawia siłę i wytrzymałość, pozwala spalić około 600 kcal w ciągu jednych zajęć.

Raz do roku American College of Sports Medicine (ACSM) prosi około 2000 ekspertów, by przewidzieli, co będzie ważne (w temacie sportu) w następnym roku. Raport na 2017 już jest opublikowany. W nim dziesięć pozycji, o których będzie się mówić w klubach fitness. A konkretnie? Dieta, która już jest, i nadal będzie nieodłącznym elementem planu treningowego (miejsce 10). Joga i trening personalny (miejsce 8 i 9). Oprócz tego… zdrowotny aspekt treningu, na który będziemy zwracać coraz większą uwagę (miejsce 7). Trening grupowy (motywuje, miejsce 6), trening siłowy (jako element planu sportowego, nr 5). Coraz lepiej wyedukowani trenerzy (miejsce 4). A w czołówce naszych zainteresowań: intensywny trening interwałowy (miejsce 3), dzielący trening na 30-sekundowe, megaintensywne części, oraz Body Weight Training, czyli trening wykorzystujący masę ciała (miejsce 2). A na podium… Technologia „do noszenia”, czyli właśnie zegarki typu smartwatch, GPS-y i inne gadżety. Co ty na to? Będziesz modna w tym roku?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »