Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

ACT: Terapia akceptacji i zaangażowania

123rf.com
23 sierpnia 2016 in Psychologia by Jolanta Maria Berent
Nikt nie chce cierpieć. I słusznie. Tyle że większość z nas, próbując uniknąć cierpienia, stosuje nieskuteczne strategie i... Męczy się jeszcze bardziej. Terapia ACT pomaga wyjść z impasu i cieszyć się pełnią życia.

ACT, czyli terapia akceptacji i zaangażowania (Acceptance and Commitment Therapy), dużo miejsca poświęca umysłowi. Ostrzega przed pułapkami, jakie ten zastawia, demaskuje jego zagrywki. Przywraca właściwy porządek rzeczy – przypomina, że umysł ma służyć nam, nie odwrotnie. Jest naszym narzędziem, nie zwierzchnikiem. „To taki hałaśliwy służący, do którego trzeba podchodzić bardzo ostrożnie” – czytamy w książce „Terapia akceptacji i zaangażowania” (Hayes, Strosahl, Wilson). Ani się spostrzeżemy, a wciągnie nas w diabelski taniec… Chyba zna to każdy: sekunda nieuwagi, jedna nierozważna myśl i już jesteś w jego sidłach – wspominasz, zamartwiasz się, tracisz poczucie rzeczywistości. A już na pewno kontakt z chwilą obecną… Czy jesteś na to skazana? Nie! Możesz zrobić krok do tyłu.

ACT uwielbia metafory, z lubością posługuje się obrazami. O samej terapii mówi się – też metaforycznie – że jest jak stare wino w nowej butelce. Podejście to należy bowiem do tzw. trzeciej fali terapii behawioralnych. Rozwinięte pod koniec lat 80. przez Stevena C. Hayesa, Kirka D. Strosahla i Kelly’ego G. Wilsona, w ostatnich latach zyskuje sobie coraz więcej zwolenników. ACT nie obiecuje złotych gór. Surowe założenia tej terapii mogą wręcz odstraszać. A jednak… Jest w niej coś prawdziwego, ludzkiego. Coś, w co chcemy wierzyć.

Pożegnanie z bronią
Na początku możesz się oburzyć, dowiadujesz się bowiem, że ból psychiczny jest normalny i ważny. Odczuwa go każdy i nie sposób się go świadomie pozbyć. Co więcej nie o pozbywanie się w tym wszystkim chodzi… Raczej o to, żeby odczuwać ból, a nie cierpieć. Zaakceptować go i cieszyć się wartościowym życiem. Cierpienie i ból – to ważne rozróżnienie. W ACT jednym z kluczowych terminów jest „fuzja”. Najprościej rzecz ujmując, chodzi o to, że pozwalamy zlać się słowom, myślom i zdarzeniom. Reagujemy na nasze konstrukty umysłowe jak na konkretną sytuację w świecie fizycznym. Wyobrażamy sobie publiczny występ i wpadamy w panikę, myślimy o czyjejś zdradzie i zaczynamy płakać... W takiej oto sytuacji stawia nas język. I oczywiście umysł, który wciąż obraca różne słowa. Z drugiej strony czy chcielibyśmy żyć bez umysłu? Bez języka? To fantastyczne narzędzia – znakomicie sprawdzają się choćby przy rozwiązywaniu problemów.

Zwykle wygląda to tak: coś ci się nie podoba, starasz się dowiedzieć, jak się tego pozbyć, wreszcie przechodzisz do konkretnych działań zaradczych. Co na plamę od wiśni? Aha – i wywabiasz. Tak to działa w świecie zewnętrznym. W wewnętrznym – niekoniecznie. Dręczy cię jakaś uporczywa myśl? Pozbądź się jej, spróbuj! Nie myśl ani przez minutę o egzaminie, jaki cię czeka za miesiąc. O tym przystojnym szatynie, którego spotykasz codziennie w porze lunchu. Nie myśl o chorobie matki. A skoro już myślisz, to przynajmniej nie denerwuj się. Nie łudź się. Nie martw…

Załóżmy, że nigdy nie skakałaś na bungee i nie jesteś miłośniczką takich wyczynów, a ktoś gotów jest zapłacić ci za taki skok 10 tysięcy euro. Da się zrobić? Raczej tak… A co gdyby powiedział, że dostaniesz 10 razy więcej, jeśli podczas skoku nie będziesz ani przez chwilę odczuwać strachu? Możesz to kontrolować? No właśnie. Każdy z nas ma jakieś „ulubione” strategie unikania bólu. Rozpraszacze, rozrywki, używki… Na krótką metę bywają one nawet bardzo skuteczne, na dłuższą – paradoksalnie – przysparzają nam cierpień. Zajmujemy się kontrolowaniem, tłumieniem, radzeniem sobie, odsuwaniem tego, co trudne, a życie leży odłogiem i czeka – aż przestaniemy się bać, wyjdziemy z dołka, „ogarniemy się”, będziemy gotowe…

Co na to wszystko ACT? Potrząsa tobą i mówi: Nie łudź się! Ból nigdy cię nie opuści! Ten moment nazywa się ładnie „twórczym poczuciem braku nadziei”. A potem… Potem możesz przywołać obraz żołnierza walczącego na wojnie, który podejmuje rozpaczliwe wysiłki, żeby odnieść zwycięstwo. Przecież dopóki wojna nie zostanie wygrana, nie sposób cieszyć się życiem… Pewnie nie wie nawet, że może porzucić walkę i zacząć żyć już teraz, zaraz. Co za szalony pomysł, że najpierw trzeba pokonać wszystkich wrogów… ACT nie podpowiada, jak walczyć i wygrywać z cierpieniem, tylko jak wycofać się z wojny, którą prowadzi twój umysł, i zająć się tym, co naprawdę ważne, dla ciebie. Nie obiecuje, że wszystko, z czym się zmagasz, rozpłynie się, zniknie. Prawdopodobnie odgłosy toczącej się wojny wciąż będą do ciebie docierać… Chodzi o to, że nie musisz być na pierwszej linii ognia.

Puścić linę
Autorzy książki „W pułapce myśli”, Steven C. Hayes i Spencer Smith, porównują życie wewnątrz umysłu do jazdy pociągiem. Jak wiadomo, pociąg może się poruszać tylko po torach. Czasem prowadzą one w kierunku, który cię interesuje… Ale nie zawsze. Często to, co interesuje cię najbardziej, jest w innym miejscu. I wtedy trzeba wysiąść z pociągu. To, że wciąż gdzieś gna, nie oznacza jeszcze, że musisz nim podróżować. A tak postępujesz, kiedy traktujesz swoje myśli dosłownie. Myśli to nie fakty – o faktach możemy mówić, kiedy pozwolimy sobie na doświadczenie. Kiedy wyskoczymy z pociągu-umysłu.

Strony: 1 2


Jak utrzymać wakacyjny nastrój przez całe lato?

Okres urlopowy zaczął się na dobre, choć niestety, rzadko spędzamy całe wakacje na wyjeździe. Przez większą część lata chodzimy do pracy próbując poczuć wakacyjny klimat ...

Recepta na lęk? „Pokochaj swoje serce”

„Życie jest zaskakująco proste, gdy przestajemy je komplikować.” mówi Dagmara Skalska w swojej najnowszej książce „Pokochaj swoje serce” i przedstawia sposób na pokonanie lęku.
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI