Nic mnie nie cieszy: gdy puka nuda

123rf.com

Przesadna zadaniowość to znak naszych czasów. Cokolwiek robimy, nawet dla przyjemności, musi mieć określony cel. Ale kiedy już go osiągniemy, nie mamy czasu się nim nacieszyć, bo zaraz wyznaczamy nowy. W tej sesji Terapii Jednego Spotkania psycholożka Ewa Klepacka-Gryz rozwiązuje kłopot Ilony, która nudę utożsamiła z bezsensem życia.

reklama

Dobrze płatna praca, wysokie stanowisko, własne– już spłacone – mieszkanie, służbowy samochód i udany związek z dochodzącym partnerem – 36-letnia Ilona jest modelową kobietą sukcesu, a mimo to… – „I can’t get no satisfaction” – usłyszałam, kiedy do mnie zadzwoniła, żeby umówić się na sesję. Dodała, że Terapia Jednego Spotkania to coś właśnie dla niej, bo potrzebuje kilku cennych wskazówek, które szybko wprowadzi w życie, i będzie tak jak dawniej. – Czyli jak? – spytałam zaintrygowana. – Przepraszam, ale nie mam już czasu. Opowiem wszystko, gdy się spotkamy – szybko skończyła rozmowę.

Krok 1. Kłopot Ilony się ujawnia

A właściwie „wjeżdża na tacy” w chwili, kiedy kobieta staje w progu mojego gabinetu. – Jak udało ci się tak szybko wbiec na trzecie piętro? – pytam. – Nie zauważyłam, że to trzecie piętro. Szukałam drzwi za kratą – wyjaśnia i próbuje mnie zdyscyplinować. – Spisałam na kartce, o czym będziemy rozmawiać. W końcu nie mamy za dużo czasu – mówi z naciskiem. Kiedy proszę, żeby usiadła tak, by było jej wygodnie, pytam, czy nie jest jej za ciepło i proponuję coś do picia – wyraźnie zaczyna się irytować. – Zaczynajmy, bo szkoda czasu – mówi. „No to jesteśmy w domu” – myślę i zwracam się do niej: – Rozumiem, że czas ma dla ciebie duże znaczenie. W takim razie słucham, w czym mogę ci pomóc?

Nie lubię zadawać tego pytania, w przeciwieństwie do terapeutów, dla których pacjent „zadaniowy” to miód na serce. Wolę powoli rozkręcające się sesje, pierwsze minuty, w których obserwujemy się nawzajem i mamy szansę, by sprawdzić, czy nadajemy na tych samych falach. Czasami pacjent potrzebuje dłuższej rozgrzewki, by bez lęku wejść w pełen uważności kontakt.

Krok 2. Zapraszamy nudę

Ilona opowiada o swoim życiu pełnym sukcesów. – Niejeden zazdrości mi takiego życia – mówi, spoglądając na mnie uważnie. – A sama sobie też zazdrościsz? – pytam. – Przez pięć dni w tygodniu tak, ale w weekendy jest gorzej. Mam zasadę, że w weekendy nie zajmuję się pracą. To czas na aktywność ruchową, warsztaty, wizyty w SPA, koncerty, kino… Ale czasami czuję się bardziej zmęczona i gdy coś nie wypali, np. ktoś odwoła spotkanie, zupełnie nie wiem, co zrobić z wolnym czasem. – Z czasem czy ze sobą? – pytam. – Nie rozumiem – odpowiada.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »