Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Bycie porzuconą: jak sobie z tym poradzić?

fot.123rf
10 czerwca 2016 in Partnerstwo, Seks by Joanna Olekszyk
Bywa, że miłość się kończy i godzimy się z tym w spokoju. Co jednak, kiedy ty nadal kochasz, a on mówi: „do widzenia”? Płacz, złość się, krzycz, ale nigdy nie porzucaj siebie! Psycholog Katarzyna Miller kładzie balsam na duszę kobiety porzuconej, wrzucając też kilka kamyczków do jej ogródka.

Kasiu, zacznę od dosyć intymnego pytania. Czy byłaś kiedyś porzucona?

Oczywiście, że byłam. Również porzucałam. I myślę, że aby człowiek życia zaznał, potrzebne są oba te doświadczenia. W ogóle warto mieć dużo różnych doświadczeń. I nie należy się wstydzić takich rzeczy, bo porzucenie nie świadczy wcale źle o osobie porzuconej. Kiedy byłam młoda, myślałam, że świadczy, i brałam to bardzo do siebie, uznając, że widocznie nie jestem wystarczająco dobra, fajna, ładna czy interesująca…

Jakie uczucia wtedy u ciebie dominowały?

Ogromny smutek, rozczarowanie, zawód, żal…

Poczucie winy…?

Nie, winna się nie czułam. Ale była też złość, dużo złości. I ogromna bezradność. No bo co możesz z tym zrobić? Nic. Trzeba to przepłakać, poużalać się nad sobą. Ale muszę przyznać, że w moim życiu nigdy nie było takiej sytuacji, że jestem z kimś na poważnie kilka lat, mieszkając wspólnie, żyjąc u jego boku, i nagle on mówi: „do widzenia”. Żaden z moich stałych partnerów tego nie zrobił. Ale miałam ze dwie czy trzy miłostki, w których to ja byłam bardziej zaangażowana. Czyli raczej nie zostałam przyjęta na zawsze niż porzucona. A ty byłaś kiedyś porzucona?

Porzucona nie, raczej tak jak mówisz: niewzięta pod uwagę. Czasem przegrana w rywalizacji o czyjeś względy z inną kobietą, choć rywalizacji nie cierpię. Czytałaś może „Dziewczynę z pociągu”?… 

Nie znoszę tej książki. Napisałam w felietonie, że nie powinno się jej dopuścić do druku. Potwornie banalna, nudna, ukazująca trzy kretynki, dla których sensem życia jest mężczyzna, i to w dodatku ten sam. Ja wiem, że jest dużo takich dziewczyn, dlatego książka jest taka popularna. Najbardziej wkurza mnie to, że autorka nie skupia się na tym, co pozytywnego można zrobić ze swoim życiem, kiedy układa nam się nie tak, jak chcemy, tylko ukazuje miotanie się po nim. Główna bohaterka jeździ w kółko pociągiem i przygląda się światu zza szyby, a zwłaszcza jednej parze, wyobrażając sobie, jak bardzo się kochają.

Ja też nie mogłam znieść tej postaci. Porzucona przez męża i niemogąca pogodzić się z tym, że on ma nową rodzinę. Popycha swoje życie na skraj przepaści, marząc, by było tak jak dawniej.

Oj, jak się cieszę, że to mówisz. Ta bohaterka to typowa „dziumdzia”, mnóstwo takich chodzi po świecie. Nic nie rozumieją, nic nie czują, to znaczy czują – czują SIEBIE jako taki bezbrzeżny ocean marzenia o miłości. Są przekonane, że mają głębokie życie wewnętrzne, ale tak naprawdę nad niczym się nie zastanawiają, one tylko cierpią.

A ja myślałam, że fakt, że ona mnie denerwuje, świadczy o tym, że mam w sobie jakiś problem.

To, kochana, świadczy tylko o twoim zdrowiu psychicznym.

Strony: 1 2 3 4


Konkurs Briju na Dzień Mamy

Biżuteria to często drobny, a jednak wyjątkowy element, kropka nad „i” każdej perfekcyjnie przygotowywanej stylizacji. I nie tylko. Nadaje indywidualnego charakteru, podkreśla styl i wyróżnia. ...

KONKURS Quiosque „Podziękuj Mamie”

Maj to jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. Wszystko wokół budzi się do życia i rozkwita. W tym czasie jest także wyjątkowe święto - ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI