Piękne gesty

fotochannels.com

reklama

116 mięśni naszej twarzy, kurcząc się i rozkurczając, przez cały dzień pracuje nad tym, byśmy mogli się uśmiechnąć, zmrużyć oczy lub zmarszczyć czoło. Nawet krótki masaż przynosi im ulgę. Podobnie jak relaksujący masaż pomaga się odprężyć mięśniom naszego ciała po intensywnym treningu.

Wrażliwi na dotyk jesteśmy już od siódmego tygodnia życia płodowego. To pierwszy zmysł, za pomocą którego poznajemy świat. To także sposób komunikowania uczuć między małym dzieckiem a rodzicami. Eksperymenty przeprowadzone na małpach przez Harry’ego Harlowa w późnych latach 50. ubiegłego stulecia wykazały nawet, że w relacji między matką a dzieckiem dotyk jest ważniejszy od jedzenia. Okazało się bowiem, że małpie dzieci lgnęły do „zastępczej matki” zrobionej z miękkich materiałów, chociaż butelka z pokarmem umieszczona była przy „matce” drugiej, wykonanej z drucianej siatki. Wiele badań potwierdziło również, że małe dzieci rozwijają się lepiej, jeśli są przytulane i głaskane. Regularne masowanie niemowląt stymuluje ich rozwój i sprzyja przezwyciężeniu niektórych problemów ze zdrowiem, uspokaja i pomaga zasnąć. Jako dorośli często o terapeutycznej roli dotyku zapominamy. Pamięć wraca nam dopiero w sytuacjach kryzysowych. Kto po stresującym lub ciężko przepracowanym dniu nie marzy o sesji odprężającego masażu? Masaż nie tylko regeneruje siły i zwiększa odporność na stresy, ale również uczy odczytywać sygnały wysyłane przez nasze ciało. Jak się okazuje, pomaga też zachować młody wygląd. Niektórzy dermatolodzy twierdzą nawet, że regularny masaż twarzy z użyciem najzwyklejszego mleczka do demakijażu może zdziałać więcej niż pobieżne wklepywanie bardzo drogiego kremu.

Zapomniany rytuał

Masaż, opisany w liczącej sobie trzy tysiące lat chińskiej księdze Kung-Fu, jest całkiem podobny do tego, jaki wykonuje się współcześnie. Hinduskie Wedy wspominają o masowaniu ciała jako codziennym zabiegu kosmetycznym. W antycznej Grecji przy stadionach zakładano szkoły masażu, a w starożytnym Rzymie opracowano zasady masowania sportowców. Cierpiący na rwę kulszową Juliusz Cezar był leczony masażami. Zwyczaj masowania się nawzajem jest od wielu wieków zakorzeniony w niektórych kulturach w Azji, Afryce i w Ameryce Południowej. „Techniki manualne” rozwinęły się przede wszystkim na Wschodzie – w Indiach pojawiła się szkoła ajurwedyjska, w Japonii – shiatsu, a w Chinach akupresura i pobudzający przepływ energii rytuał Tui Na. Tymczasem w kulturze zachodniej zapomniano o takich terapiach na kilka stuleci. Aż do XVI wieku, kiedy to fizjologią masażu zainteresował się Ambroise Paré, medyk francuskich królów. Na początku XIX wieku pojawiła się opracowana przez lekarza Pera Henrika Linga „szwedzka gimnastyka lecznicza” uwzględniająca m.in. masaże. Pod koniec stulecia lekarz z Amsterdamu Johan Metzger stworzył pierwszą szkołę masażu klasycznego. A mniej więcej sto lat temu zaczęto wykorzystywać masaż jako terapię uzupełniającą stosowanie kosmetyków. W 1927 roku dermatolog Nadia Payot zaproponowała rytuał 42 gestów, który oddziałując na zakończenia nerwowe oraz mięśnie twarzy, szyi i dekoltu, miał pomóc w odzyskaniu młodego wyglądu.

Dzisiaj możemy wybierać między rozmaitymi technikami masażu. Niektóre z nich odwołują się do masażu wschodniego, którego założeniem jest usprawnianie przepływu energii. Inne czerpią z masażu klasycznego
stanowiącego część fizykoterapii i opracowanego na podstawie akademickiej medycyny. Jeśli chcemy docenić ich dobroczynne działanie, powinniśmy się oddać w ręce specjalistów – fizjoterapeutów, refleksologów czy przeszkolonych kosmetyczek.

 

Masaż a la carte

Przeciwzmarszczkowy Rosenberga? Limfatyczny? Ajurwedyjski połączony z masażem głowy? A może refleksologiczny? Większość firm oferujących profesjonalne zabiegi uzupełnia je autorskimi masażami polepszającymi wchłanianie nakładanych na skórę preparatów, ujędrniającymi cerę i dostarczającymi nam przyjemnych doznań. – Techniki masażu opracowywane są przez międzynarodowych trenerów marki – wyjaśnia Hanna Nowicka, kosmetolog i szkoleniowiec w firmie Comfort Zone proponującej zabiegi połączone z 17 rodzajami masażu.

– Są to specjaliści z rozmaitych dziedzin kosmetologii i z wielu krajów, dzięki czemu marka ma w swojej gamie zabiegów masaże z różnych stron świata. W technikach masażu liczy się każdy drobiazg. Wyjaśniał to kiedyś Jacques Courtin, założyciel firmy Clarins, w której wielki nacisk kładzie się na sposób aplikacji kosmetyków. „Ten sam gest może wywołać zupełnie różne efekty (…): zależą one od tego, czy masażysta używa całych dłoni, czy tylko palców, w jakim tempie masuje skórę, jak szybko przemieszcza dłonie z jednego punktu do drugiego, jak wiele ruchów wykonuje (…), z jakiej odległości oklepuje skórę i oczywiście jakiej używa siły do masażu”.

Co możemy zyskać, zapisując się na pielęgnację skóry połączoną z masażem? Po zabiegu znikają opuchlizny, obrzęki i worki pod oczami. Skóra odzyskuje jędrność i ładny kolor. Masaż twarzy może też stanowić część terapii, jeśli przeprowadza go fizjoterapeuta lub refleksolog.

– Refleksologia twarzy to tzw. kosmoterapia, bo traktuje organizm kompleksowo: terapeutycznie i kosmetycznie, ogólnie i miejscowo – wyjaśnia Beata Sekuła, pionier w dziedzinie refleksologii klasycznej i neurologicznej w Polsce, dyrektor Międzynarodowego Instytutu Refleksologii Twarzy. – Praca na „mapach twarzy” pobudza narządy wewnętrzne do wydajniejszej pracy i lepszej „komunikacji”, poprawia krążenie krwi i limfy, usprawnia rozprowadzanie substancji odżywczych, uruchamia mechanizmy oczyszczania organizmu, wreszcie stymuluje krążenie energii. Doświadczony terapeuta umie wyczuć w skórze pacjenta pięć typów złogów o wielkości od ziarenka piasku, poprzez ryż, do białej fasoli. Potrafi też z naszej twarzy odczytać, w jakim stanie są nasze wewnętrzne narządy. – Przedwczesne zmarszczki poprzeczne na czole mogą świadczyć o niedostatecznym nawadnianiu organizmu i słabej kondycji jelita grubego – mówi Beata Sekuła. – A pionowa zmarszczka między brwiami to oznaka zaburzeń energetycznych wątroby. Działanie refleksologii polega na pobudzaniu punktów i stref odpowiadających narządom. Dzięki temu pracują one sprawniej i wydajniej, a linie na naszej twarzy stają się mniej widoczne. Na profesjonalny masaż warto się wybrać, by przywrócić skórze jędrność. Liczy się jednak także to, co możemy zrobić dla siebie sami podczas codziennej domowej pielęgnacji.

Kurs nakładania kremu

„Lepiej jest codziennie gimnastykować się przez 15 minut w domu, niż raz w tygodniu ćwiczyć godzinę na siłowni, korzystniej jest też prawidłowo nakładać kosmetyki dwa razy dziennie, niż raz na tydzień wybrać się do salonu kosmetycznego”. Tak pisał Jacques Courtin, wyprzedzając o ładnych kilkanaście lat trendy w kosmetologii. Dzisiaj wiemy, że ekspresowe kuracje i błyskawicznie działające specyfiki to nie wszystko. Dermatolodzy przekonują, że wiele możemy zyskać, poświęcając sobie trochę czasu i odzyskując kontakt z własnym ciałem. Na przykład dzięki masażowi. Do delikatnego wymasowania twarzy i szyi możemy użyć oliwki lub mleczka do demakijażu. Zrezygnujmy wtedy z wacików kosmetycznych.

– Przy nakładaniu preparatu gołymi rękami ogrzewamy go, produkt lepiej się rozprowadza na skórze i działa efektywniej – mówi Hanna Nowicka. – Nie rozciągamy skóry, więc demakijaż jest delikatniejszy. Jak się masować? – Kremy czy maseczki powinniśmy rozprowadzać delikatnymi kolistymi ruchami palców na dekolcie, szyi, brodzie, policzkach i czole – mówi Beata Sekuła. – Pod oczami, przy skroniach i na powiekach preparat lekko wklepujemy.

Jakich gestów unikać, by nie zrobić skórze krzywdy?
– Mocnego ugniatania, szczypania, rozciągania, bo powoduje to dyskomfort i mikrouszkodzenia naskórka – wymienia Beata Sekuła. Nie należy też trzeć skóry twarzy. – Bez przygotowania zawodowego nie powinniśmy wykonywać żadnych ruchów uciskających lub drenujących skórę – dodaje Hanna Nowicka. Jeśli chcemy wzmocnić działanie masażu, możemy użyć przeznaczonego do tego celu kremu, olejku lub maseczki. Niektóre firmy opracowują rytuały nakładania swoich produktów – ich opis znajduje się zwykle wewnątrz opakowań. Giorgio Armani swoją nowość Crema Nera sprzedaje w zestawie ze służącym do masażu wygładzonym kawałkiem obsydianu. Do jednej z maseczek Avonu dołączona jest mapka punktów akupresurowych na twarzy, które po nałożeniu produktu należy lekko uciskać. Regenerującą maseczkę Chanel nakłada się za pomocą specjalnego pędzelka i wmasowuje w skórę za pomocą lekkich głaszczących ruchów od dołu do góry. Kupując najnowszy krem Vichy, możemy sobie ściągnąć z Internetu
przepis na krótki masaż wzmacniający liftingujące działanie specyfiku. Odmładzający preparat Younger Longer Clarinsa powinnyśmy natomiast energicznie wklepać w skórę, przestrzegając zasad opracowanych przez twórców specyfiku. Kiedy pierwszy raz zagłębiłam się w przepisy nakładania kosmetyków, miałam wrażenie, że skądś to już znam. I rzeczywiście, przypomniała mi się w końcu scena z „Przeminęło z wiatrem”: Scarlett O’Hara ubrana w suknię uszytą z zasłony szczypie się w policzki, by nadać świeży wygląd wymizerowanej i bladej twarzy.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »