Dzisiaj w prezencie od Zwierciadlo.pl do pobrania ZA DARMO: Magazyn "Zdrowie ma Sens – Jesień".

Kup kwiaty kochance męża

fot.123rf
8 listopada 2011 w Partnerstwo Autor: Tatiana Cichocka
Zdrada to jedno z najboleśniejszych doświadczeń. Gdybyśmy jednak umieli spojrzeć na nią mniej stereotypowo, mogłaby się stać początkiem zmian prowadzących nas do prawdziwego spełnienia – twierdzi psychoterapeutka Katarzyna Miller.

– Trudno uwierzyć, że serio mówisz o tych kwiatach. Nie dość, że kochanka uwiodła nam męża, to mamy jej jeszcze dziękować? Za co?

– Podkreślam, że ani nie gloryfikuję, ani nie usprawiedliwiam zdrad. Ani też do nich nie zachęcam. Zachęcam do zmiany perspektywy. Zdrada to nie niemoralny wyskok partnera, który należy potępić w czambuł, i sprawa załatwiona. To symptom choroby związku, a więc dotyczy obu stron. I może spowodować rozpoczęcie leczenia. Pod warunkiem, że chcemy widzieć prawdę sytuacji, a nie tylko stereotypowy przekaz. Często kobiety widzą w kochankach tak zwane całe zło. „Gdyby nie ona, nasze życie by kwitło, nie rozstalibyśmy się”. To pułapka. Jakby przycisnąć jedną i drugą panią, która tak mówi, okazałoby się, że nieco to kwitnięcie było życzeniowe, że coś w ich związkach zwiędło albo czegoś w nich w ogóle nie było. Co symptomatyczne, takie kobiety znajdą sobie zawsze jakieś inne, które im w tym będą sekundowały – to takie źle rozumiane wsparcie. Bo tu nie ma wsparcia, tylko wspólnota w narzekaniu na podobny los. Nie chodzi o to, by coś realnie zmienić, tylko się utwierdzać wzajemnie w przekonaniu, że „mężczyźni to dranie”. W skrócie: że tak jak jest, być musi, a my jesteśmy tej sytuacji ofiarami. I możemy tylko w pośredni sposób dać wyraz swojemu niezadowoleniu, niezaspokojeniu, rozczarowaniu życiem. A przecież wcale tak nie jest.

– Gdyby tak podejść do sprawy, trzeba by się odważyć coś w swoim życiu zmienić. A to trudne. Łatwiej narzekać.

– I cierpieć, okopać się na wygodnej pozycji ofiary. To w zasadzie sedno sprawy. A sprawa jest prosta. Nasz mężczyzna nas zdradził. Co to oznacza? Że są wokół nas jakieś kobiety wampy, które odurzają Bogu ducha winnych mężczyzn i wodzą ich na manowce? To przecież śmieszne. Kobiety bardziej świadome i dojrzałe wiedzą, że faceta będącego w związku nie można tak po prostu sobie wziąć. On też musi tego chcieć. A dlaczego chce, skoro niby wszystko ma pod ręką? Słyszę czasem: bo ona uwodziła, przymilała się, dawała mu, co on chciał. No, ale drogie panie, to oznacza, że on tutaj nie miał tego, czego chciał, jakaś jego potrzeba była niezaspokojona.

– A jeśli jego potrzebą jest zaliczyć każdą spódniczkę?

– Nie mówimy o mężczyźnie, który nie potrafi i nie chce się powstrzymać. Wtedy to seksoholizm,

Strony: 1 2 3 4 5

PODYSKUTUJ:

41 odpowiedzi na Kup kwiaty kochance męża

  1. Nigdy nie czytałam BARDZIEJ PRAWDZIWEGO artykułu na temat zdrady – niż ten…

  2. Ja akurat czytałam.Nigdy nie kupiłabym kochance męża kwiatów,jeszcze nie zidociałam.Uważam ,że jeśli miał wybujałe potrzeby erotyczne,których nie zaspakajałam,to mógł iść do prostytutki,do agencji.One dziewczyny,profesjonalistki od tego są.Natomiast nie rozumiem podrywaczek-niestety kretynek-cudzych mężów.Nie wiem,co ćwiczą i chcą sobie udowodnić,ale wiedząc,że facet ma rodzinę ,pchać mu się z zadkiem ,to już i głupota i sucza wredota.Innej nazwy nie mam.ROZUMIEM takie kobiety jedynie,gdy się zakochają.Wtedy dałabym kwiaty,bolałoby,ale chciałabym pogadać i ustalić co razem w tym trójkącie możemy zrobić dobrego.Ja widziałam te kochanice rzekome mego męża ,to były tandetne,złośliwe podrywaczki robiące bezczelne zakłady czy uda im się rozbić małżeństwo, to czy inno.Bo same miały złe układy osobiste i szukały odwetu.Przy okazji buntowały męża przeciwko mnie,judziły, o moim wyglądzie itp itd.Straszne to było.Nie mogłam tych bab powiązanych z mężem pracą usunąć.Jedna wydzwaniała jak potłuczona,druga podpuszczała go ,by umawiał się z jej koleżankami.Stworzyły mi piekło na ziemi.I chociaż to ohydne,przeklęłam je za moją krzywdę.I nie żałuję.Niech los zwróci im podłą inwestycję we mnie.Te niedopowiedzenia ,kpiny ,judzenie.Niech doświadczą mej zgryzoty.I nikt w rodzinie męża mi nie pomógł.Teściowa czasami mówiła jedynie do męża -masz przecież ładną żonę…jego brat podpuszczał,by zachowywał się w moim towarzystwie dwuznacznie, i tak robił,zagadywał,prosił do tańca ,a w nim obce kobiety przytulał,zdarzyło się ,że i całował.Dzisiaj ta rodzinka ma odwagę mieć jeszcze do mnie pretensje o brak solidarności z nimi.Prostactwo duchowe.No to wygadałam się,ups.a tu jeszcze zostawiam swój wierszyk dla zawodowych kochanek męża ,jak w starożytności,mężczyźni mieli takie i to można zrozumieć.Nie GRĘ CZŁOWIEKIEM i jego emocjami.do dam co dają według cennika czyli przygodom męza dedykowane
    Kobiety przypadkowe wpisane mi w intymność
    spracowane jesteście i znudzone
    ciała wasze gibkie szpagat trenują
    a w szufladzie czerwień szminki parzy
    wyręczacie mnie dzielnie i dzięki Wam za to
    i za inne brewerie niemarudne
    bo mogę odpocząć ,zająć się marzeniem
    i odkryć na nowo plażę bezludną
    nie męczyć swych piersi i lisiej swej nory
    strategią uwodzeń tak mi zbyteczną
    wszeteczne jesteście ,jam niewszeteczną
    nieważne która z nas jest tą bezpieczną
    kwiaty wam składam na łonach splamionych
    lub -jak wolicie-czeki podrózne
    tak jesteśmy podobne
    tak jesteśmy różne

  3. szept napisał: 2 lutego 2011

    … An, widze że nie tylko ja Cię prowokuje…

  4. szept napisał: 2 lutego 2011

    … kochanka jest wyreczycielka żony. Dawno temu w Japonii żona po śmierci męża szła do gejszy, z którą się spotykał i z jego matką dziekowala jej za obecność w jego życiu…

  5. Anka napisał: 2 lutego 2011

    Szepcie mój kochany ,sa różne kultury,nie neguję ,ja gdybym wiedziała ,do jakiej i czy chodził prostytutki mój mąz ,też bym jej podziękowała,ja mam inne do tego podejście,natomiast kochanka jest cięzkostrawna dla mnie ,bo nie rozumiem..facet ,jeśli mocno kocha,to niech zwiewa do niej ( no i ona jego),jak nie ,to niech opanuje żądze z byle idiotką z np pracy ,ulicy ,czatu,bo ma RODZINĘ i koniec ,jest durniem ,jak mota wszystko.Wciąga siebie w bagno ,robi piekło innym.To samo idiotka ,która w to wchodzi.Innej nazwy nie ma i nie będzie.Jesli ja nie mogę zadowolić męża ,od tego sa profesjonalistki,agencje,nie cierpię durnych cichodajek,to marne zjawisko.

  6. szept napisał: 3 lutego 2011

    … An uwierz, są inne, nie wieksze, nie gorsze od zdrady ale inne tragedie. Nie jedna kobieta modli się o to aby jej mąż znalazł sobie kochankę,nie ważne czy cichodajke,czy dziwke,młoda czy starą byle by znalazł i dał jej święty spokój…

  7. Anka napisał: 3 lutego 2011

    Jak się modli ,to niech znajduje.Układ powinien być zawsze jasny.To inna para kaloszyJa się nie modliłam ,ja nie chciałam być w żadnym trójkącie.Lubię i szanuję jasne sytuacje.Facet jest ok mężem partnerem ,ale ma jakieś tam potrzeby ,ja nie nadążam -załóżmy-to są agencje i to rozumiem.Swoje „nadwyżki” tam uprawia.Rodzina trwa ,ja nie muszę dostawać „sprawozdań” z agencji,dzieci maja ojca.Wszystko się rozwala,gdy wchodzi ktoś trzeci.Zaczyna sie tornado.Głupie.Po co komu? dla samej sztuki „pierdolewnia się” na boku? okropne!!!!! 3 osoby maja piekło i DZIECIIIIIIIIIII,więc można wołać o rozum do głowy ,chociaż to wołanie jak na pustyni o wodę ,wiem ,aż tak durna nie jestem.Może kogoś śmieszyć ostentacja moich sądów ,ale tylko tą ostentacją jestem w stanie zwrócić tu uwagę na problem zatrzymać kogoś i pokusić o refleksję a to już jest bardzo dużo.

  8. Anka napisał: 3 lutego 2011

    To nie oznacza też ,że i agencja nie boli,ale jest to dramatyczna kalkulacja,gdy rodzina chce być rodziną a upodobania męża są nie do zniesienia dla żony.Z tym ,że to powinno być jasno okreslone w związku ,powinno się o tym rozmawiać ,a z kim tu gadać,gdy jedna ze stron „nie umie mówić”?

  9. szept napisał: 3 lutego 2011

    … An,w relacjach między ludźmi nigdy nie będzie jasnych układów… zgadzam sie z wieloma Twoimi zapatrywaniami w tym temacie. Jednak nie zawsze mamy wpływ ma zmiany jakie zachodzą w drugim człowieku i na okoliczności, nikły wpływ mamy nawet na zmiany w nas. I trzeba pamiętać że nic, nigdy nie jest na zawsze i noe ważne w jaki sposób się to kończy i czy to jest związek, czy życie np…

  10. ETna55 napisał: 4 lutego 2011

    Artykuł doskonały, ileż w nim fenomalnej prawdy. Wiem co nie co na temat zdrad, byłam żoną i byłam kochanką. Symbliczny kwiatek dla kochanki?Jak najbardziej się należy :)

  11. Anka napisał: 4 lutego 2011

    Tak ,też sie zgadzam ,a jaki kwiatek? dałabym polną koniczynę,trochę obsikaną przez psy,akurat.

  12. szept napisał: 4 lutego 2011

    … An,uogolniasz strasznie. Sama mowilas, że zrozumiała byś kochankę męża gdyby była z nim z miłości… nie wiesz czy tak nie było. Nie wiemy co nasi partnerzy mówią kochankom i co im obiecują… ich wina nie jest tylko zdrada ale to jak dlugo to ciągną i czy są fair chociaż wobec jednej z tych kobiet… ta druga też może cierpieć.

  13. Anka napisał: 4 lutego 2011

    Masz rację,masz,wiem uogólniłam ,bo wciąż obsesyjnie myślę o tych 2 ,co potwornie mnie latami raniły ,zawężyła mi się świadomość ,to przypadłość niewyleczonego bólu ,masz rację ,piszę ze złością ,bo nie myślę o innych ,myślę o tych 2ch

  14. ETna55 napisał: 5 lutego 2011

    Anka, szkoda ,że pozwoliłaś na to, aby Cię latami raniono, ba, nadal na to pozwalasz. Pomyśl w końcu o sobie, im szybciej wyrzucisz z siebie pokłady gniewu, zlości i bólu, zrobisz ukłon w swoją stronę. Wyobrażasz sobie satysfakcję” tych 2ch”, gdyby miały świadomość, jak nadal dużą rolę odgrywają w Twoim życiu? Czy naprawdę są tego warte? Wszyscy mamy jedno życie, które mimo wszystko ma swoje uroki. Szkoda czasu na rozpamiętyanie złych emocji, które budzą kolejne emocje. Pamiętaj , teraz Ty jesteś Najważniejsza i wyłącznie od Ciebie zależy Twoje spojrzenie na świat. Życzę Ci dużo optymizu, niechaj życie jeszcze nie raz pozytywnie Cię zaskoczy.:)

  15. Rozumiem Ankę .Musiałaby którejś przyłożyć ,by zapomnieć.Bez konfrontacji nie ma kroku dalej.Jest zatrzymanie spraw w czasie.Każdy kto przypomina przeszłość ,nawet minimalnie ,jest do krytyki lub odtrącenia.Przeniesienie.klasyka postaw,niestety.

  16. ETna55 napisał: 7 lutego 2011

    A może należoby przyłożyć mężowi?

  17. Anka napisał: 7 lutego 2011

    Mężowi przykłada sie po kochance.Po co kobita pcha się na trzecią? Bo najczęściej sie pcha sama.Kokietuje,flirtuje,wabi,a potem płacze,że on nie chce odejść od żony.Idiotka i tyle.Pisałam ,rozumiem to jedynie wtedy,gdy się mocno zakocha i jeszcze z wzajemnoscią,koniec świata.Tak jest jednak rzadko.Nie,nie nie czarujmy się.Byłam kiedyś głupia jak but ,młoda,piękna i weszłam w takie gówno świadomie,do dziś mi głupio ,że tak zraniłam ta kobiete.Nie wiem ,co z nią teraz ,ale ja przepraszam ,błagam o wybaczenie.To była moja prowokacja.Moje babskie świństwo.Dziś wiem,tak sie NIE gra.koniec. koniec.nie ma dyskusji ,nie ma we mnie tolerancji.wiem swoje.

  18. szept napisał: 8 lutego 2011

    … An, nie mierz innych swoją miarką. Z różnych powodów kobiety godzą się być tą drugą, żyć w tle i tylko od nich zależy czy dobrze im z tym i fakt to one muszą dbać o to co by w tym trojkącie był ład i porzadek i ogarniać wszystko za całą resztę bo on gra tu główną rolę i nie pomoże a tamta jest niczego nie świadoma więc też nie ma co na nią liczyć. Niestety mało jest takich co umieją i chcą to ogarnąć, nie zapominając przy tym o sobie. Takim kochankom należy się kwiatek…

  19. jasmin napisał: 8 lutego 2011

    Dziękuję zatem za kwiaty :)

  20. szept napisał: 8 lutego 2011

    …Jasmin za dużo na raz byś chciała. Jeden sie należy. Znaczy jeden od jednej żony,chyba że uzbieralas na cały bukiet…

  21. Anka napisał: 8 lutego 2011

    Myślę,że tutaj objawia nam się nasza babska nielojalność.Ja nie mierzę teraz do końca swoją miarką,ja po prostu znam życie.Nigdy nie wycofam się ze stwierdzenia,że głupotą jest wchodzenie na ta trzecią w czyjąś rodzinę.Dziwię sie tym kobietom,pospolitują sie,widać trudno im zaspokoić swoją seksualność i cieszą ich odpady z „pańskiego stołu”,nie będę was tu przepraszać ,ale ani myślę solidaryzować się z tymi trzecimi.Niszczycie czyjąś rodzinę,wprowadzacie niepokój,oszukujecie siebie i inne kobiety,czynicie z tego ołtarz dzielności i posługi.Ja widzę zwykła głupotę.A teraz zjadajcie mnie sykiem ,jak piranie,od lat mam w dupie te syki.Po prostu mam swoje zdanie i dobrze wiem ,o co w życiu chodzi,co ma wartość.Szlachetne kamienie,nie kamyczki żwirowe.

  22. jasmin napisał: 8 lutego 2011

    Nie zapracowałam na bukiet i nie sądzę, bym kiedykolwiek dostała kwiatek od tej prawowitej.
    Czasem czuję się podle z tym, jak żyję, a czasem wręcz przeciwnie. Jestem od niego dużo starsza, jestem wolna, mam jasną sytuację.
    Nigdy go nie zmuszałam do niczego, nie namawiałam, choć od początku wiedziałam, że jest żonaty.
    Mijają cztery lata odkąd ukradłam go żonie… Kto chce pierwszy rzucić kamieniem?

  23. Anka napisał: 8 lutego 2011

    A czy tu chodzi o rzucanie kamieniem? Pisałam ,byłam kiedyś ta trzecią,dzisiaj piekielnie się wstydzę,los odplacił mi sowicie,dalej uważam,że bycie tą trzecią jest przede wszystkim zdradą samej siebie,pospolitowaniem się.Współczuję tej żonie,ona przeżywa dramat.Takie jesteśmy dla siebie.a za każda krzywdą innej osoby, idzie krzywda nas samych.Trzeba tylko czasu.to nie magia.To zasada życia.

  24. anka chyba nie do końca masz rację…są meżczyźni którzy zdradzają bo muszą sie stale sprawdzać,są też tacy którzy szukają też uczuć których czasem w domu im brakuje,szukają zrozumienia,którego nie mają…nie chcę bronić zdrady gdyż ona w swoim epicentrum jest zla gdyż wiąże się z oszustwem,klamstwem ale…ale dlaczego zawsze winne są kochanki???przecież niczyjego męża te kochanki nie ciągną za sobą na łańcuchach, nie zakuwają w dyby żeby z nimi został…ci faceci po prostu tego sami chcą…
    mnie romans dosięgnął w swoje szpony gdy moje malżeństwo znajdowało sie na zakrecie…
    ja tego romansu nie szukałam…
    on mnie sam znalazł…
    i przez te wszystkie lata cierpialam..miałam poczucie winy…poczucie tego że zlo rzuca się przezd siebie i sie w nie wdepnie…
    nikogo nie oczernialam…

    anka…nie rób uogólnień…
    romans jest lustrzano podobny jeden do drugiego masz rację ale jakosć szkła i obramowanie jest różne …

  25. anka masz rację w jednym że bycie ta trzecia to w jakimś sensie zdrada samej siebie ….masz rację….

  26. Anka napisał: 8 lutego 2011

    To nie są uogólnienia.Koniec.Za dużo w tym temacie przerobiłam.Facet jest czasami jak pies.Nie dorabiajcie mu uszu filozofa.Tele mele,niezrozumiany,bo sam siebie nie umie rozgryźc.Po co wchodzić w życie żonatego? Pytam.Po co? Kobiety same uzupełniają swoje niedobory krzywdą drugiej kobiety.Powtarzam.Rozumiem,gdy dopada miłość.Taka prawdziwa.Trudno.Tych dwoje się musiało spotkać.Tych dwoje się znalazło.Muszą to wtedy mądrze rozegrać.Natomiast nie rozumiem ,gdy przemawia jedynie samczość ,pożądanie.Facet ,chce tego ,ma agencję.Epizod.Fachowo.Koniec.a nie rozmamłane kłamstwa,uniki,ciche dramaty,płacze,jeszcze dzieci ,patrza,czuję ,widzą,domyslaja się ,trauma.Krzywda.Wszystkich.Obudźcie się te trzecie i zapytajcie czego naprawdę oczekujecie i chcecie? Trójkąt dla sexu z kłamstwem w tle ,trwający i trwający ,jest ohydny,głupi a kochanka sie prostytuuje.Przecież wychodzi na używkę.Od pocieszania są psycholodzy,terapeuci.Nie kochanice.

  27. Tak czytam Wasze posty, wypowiedzi i wiecie co ja mam nie co inne spojrzenie na to wszystko. Winne sa zawsze obydwie strony jak i mąż tak i żona no i ta trzecia KOCHANKA. Męzczyzna owszem może czuc się odżucony przez żonę bo są takie przypadki, należy wtedy wszystko załagodzic rozmową nawet jeśeli „nie potrafi rozmawiac” powtarzajmy tej naszej połówce że ja kochamy udowadniajmy to każdego dnia. Troche szaleństwa w życiu i miłości nie zaszkodzi.
    To było co do kwestii najmy na to żonki :D
    A co do mężusia np. to i tak go nie upilnujemy jeżeli ON nie upilnuje się sam, skoro złożył ślubowanie tak samo jak kobieta że będzie wierny aż do śmierci, że będzie miłował szanował itd. to niech się stara wraz z drugą połówką skoro jest ślub jest dowód na to że chciecie razem życ więc uczyńcie wszystko aby to wasze wspólne życie przetrwalo nawet najgorsze. Razem razniej ;)
    A teraz pora na kochankę ;> jest brzydkie powiedzonko że „jak suczka nie da pies nie wezmie” i wina jest nie tylko mężusia że się pokusił i zdradził żonkę ale też kochanki i żadnych kwiatów absolutnie nie!!! Chociaż ja bym dała ale w doniczce i to nie w rączki ale po głupiej główce………każda kobieta musi miec do siebie szacunek kochanki go posiadają……?? niszcac rodzinę, rozbijając małżeństwa….wyżądzając przy tym krzywdę dzieciom i to nie swoim. Postawcie się na miejscu skrzywdzonych, zranionych żon i dzieci. Jedna osoba a może zamienic sielankę w piekło. Czy warto byc kochanką czy warto zdradzac?? Moja odpowiedz brzmi NIE!!!
    Jasne jest jak słońce że kobieta która zdradziła raz czy mężczyzna który zdradził po mimo przysięg zrobią to znowu „CIAŁO RAZ PUSZCZONE PUSZCZA SIE DALEJ” tak to widzę osobiście. Może i mężowie obiecują kochanką wspólne życie i złoty góry kto wie……??ja nie wiem mogę się tylko dmyślac :) Tak więc podsumowując całą tą sytuację jest wiele „wolnych strzelców” więc brac się za nich a nie za żonatych mężczyzn którzy krzywdza Was Nas i dzieci a kochanki jeszcze przykładają rękę do tej jakże okrótnej zbrodni zwaną zdradą…..
    Pozdrawiam serdecznie i życze miłej nocy aaa i Anka trzymaj się jak już etna55 nie warto życ przeszłością wiesz ile jesteś warta i to że ktoś kogo kochałaś strasznie cię skrzywdził szybko w zapomnienie nie pujdzie to wiesz ale pamiętaj życie po mimo swoich cienia ma tez duzo blasków i pięknych wschodów słońca;) Trzymam kciuki i z całego serducha zyczę powodzenia :* :)

  28. słusznie „od pocieszania są psycholodzy nie kochanice” brawo ukłon w twoja stronę Anka ;)
    Facet zdradza bo to jemu samemu czegos brakuje. Niska samoocena i musi sam sobie coś udowodnic tak samo jest z kochankami jak to było „te trzecie” jesteście tylko na przyczepkę taką odskocznią od rzeczywistosci i nie macie dobrej opini w oczch pożądnych kobiet i męzcyzn. Więc czy warto tak sobą samą poniewierac……..??

  29. Anka nie uogólnia.Pisze bolesna prawdę.Jeszcze kilka lat temu pewnie udusiłabym ja za takie sady ,dziś sie podpisuję.Byłam ta trzecia.Uwikłana po pachy.Doszło do niepotrzebnej tragedii.Trójkąt jest zły.Zawsze.

  30. Anka ma rację.Zgadzam sie z nią.

  31. ETna55 napisał: 9 lutego 2011

    Moody, zgadzam się z Twoją opinią i potwierdzam ,żadnego faceta, który zdradza nikt nie zakłuwa w dyby, nikt go nie zmusza, no chyba,że jest ubezwłasnowolniony:) Dlaczego, nie które Panie ewidentnie obarczają winą za zdradę tęj ” trzecią”? Nigdy tego nie zrozumię, też byłam zdradzana, ale teraz po latach mam świadomość,że w tym wszystkim był również mój udział.
    Jasmin, daj spokój z wyrzutami sumienia, po prostu kochaj, doskonale Cię rozumiem, dlatego nie rzucam kamieniem, wysyłam buziaka :)

  32. Anka napisał: 9 lutego 2011

    Co to znaczy „mój udział ,że byłam zdradzana’? jeśli z kimś umawiam sie na związek i wierność ,to fakt ,że zabłądze NIE daje mu prawa do zdrady.Zdrada jest zawsze tylko zdradą.Kochanice szukaja usprawiedliwień ,przypominaja mi złodziejki sklepowe,widziałam raz ,jak taka złapali,plotła,by pleść ,bo wstyd powiedzieć -Babki ,jestem świnią wobec was,używam sobie z cudzym mezem ,bo mnie swędzi ,ona ma faceta,ja też chcę! Pospolituję temat? ok.Taką świnią kiedyś byłam ja.Dorabiałam tematowi bzdury ,by sie wybielić a żona mego kochanka,fajna babka popełniła przeze mnie kilka za poważnych błędów.Ja go kokietowałam,ja wykorzystałam brutalnie chwilę jego zwatpienia,ja podtrzymywałam teorie,że ma głupia,złą ,nie rozumiejąca go żonę.Nie kochałam go ,to była zawiść i zabawa.Następstwa tej zabawy stały sie okrutne.Dzisiaj wiem.Nigdy na trzecią.Dzisiaj jestem starsza ,brzydsza i faceci za mna nie lataja,to jasne,ale gdyby który poleciał ,żonaty może się wypchać a z mężem muszę załatwić rozstanie,bez oszukiwania siebie,kogoś.Dziewczyny!!! na miły Bóg,to ohydne,kobiety a nie widzą brudu??????????

  33. zabizu napisał: 9 lutego 2011

    Jak było by pieknie,gdyby życie mogło przyrównać się do prostego sumowania,2+2=4,tak? Gdyby istniały w nas alarmy ostrobrzmiące ,gdy zbliża sie naiwność ,pułapka,zapadnia,krzywda.Jesteśmy często spontaniczne w czynach ,czasem bezmyslne,spragnione.Jesteśmy.Dopiero potem przychodzą refleksje.O smaku lodów,wie się po ich zjedzeniu.Czy się mądrzę? pewnie tak.Nie chciałabym być zdradzona,nie chciałabym zdradzać.Byłam zdradzona.Zdradziłam.Czy mi oceniać siebie? Pewnie tak.Czy żałuję? tak,żałuję.Zdrada jest porażką.Przegrana.W ilu jednak sprawach przegrywamy? w wielu.A dlaczego zdrada aż tak boli? bo chcemy mieć drugą osobę na wyłaczność.Chcemy niewykonalne.Kogo zdrada boli najbardziej? Idealistów.Czy kupiłabym kwiaty? nie,to żart.Kwiaty są dla zwyciezców.Gdy byłam kochanka,byłam boczna uliczką,która miała głupią nazwę.Wkoło Mickiewicza,Słowackiego a ta ulica Krótka.Na krótkiej było smutno i nie parkowały auta.Była slepa i z nagminnie łamanym zakazem wjazdu i przejazdu.

  34. jasmin napisał: 9 lutego 2011

    Nie szczycę się tym, jak żyję, jakiego codziennie dokonuję wyboru – kochania żonatego mężczyzny. Nie piętnuję też siebie – to robi świat.
    Nie układało mu sie już wcześniej, przecież w dobry związek „ta trzecia” ma małe szanse się wedrzeć. więc i ja się siłą nie pchałam. Zafascynowaliśmy się sobą, przyszła miłość i potem nieśmiałe plany…
    Byłam juz wolna, on jeszcze nie. I jak sie okazało, nigdy nie.
    Po trzech miesiącach zabawy w dom wrócił do dzieci. Nie robiłam wyrzutów… jakbym mogła?

    Mogłam w tym momencie zakończyć związek… kochałam i kocham nadal. I on.
    Więc jestesmy w związku-niezwiązku do czasu, aż dzieci sie w miare usamodzielnią.

    Nie każe mi czekac, nie obiecuje niczego.
    Jesteśmy.

    Mamy wspólne pasje, które realizujemy, robimy razem fajne rzeczy i kiedy ktoś twierdzi, że „mnie swędzi”, że to pospolite i brudne… cóż, kazdy widzi inaczej.

    wierzę, ze świat i ludzie sa tacy, jakimi ja ich postrzegam.

    A ta ulica jednak jest Krótka – dziekuję Zabizu :)

  35. Ja też, wielokrotnie, zdradzałam, i byłam zdradzana. Częściej ja. Dlaczego? Bo miałam większy głód bliskości z drugą osobą. Ale nie nauczono mnie nigdy, jak się bliskość buduje. Miałam więc męża, który też nie umiał, ale miał mniejszą wolę walki.
    Niedawno widział mnie w intymnej sytuacji z innym, to był szok, bo sądził, że jestem dla niego zarezerwowana. Nawet, gdy mieszkamy osobno. Ten szok był takim kopem, że teraz mąż jest niesamowicie zaangażowany w związek. Ja też dojrzałam. Budujemy od nowa, na solidnych podstawach wspólnego porozumienia, bliskości, szczerości. Mąż powiedział, że powinniśmy podziękować temu, z którym mnie widział:) Dlatego patrzę dokładnie z tej samej perspektywy, co p. Katarzyna Miller.

  36. teraz to wiem…
    przez 8 lat małżeństwa chciałam za bardzo. byłam idealną żoną, a przynajmniej tak o sobie myślałam. byłam zawsze gdy tego chciał, dla nie niego dbałam o dom, dla niego kupowałam seksowną bieliznę i do głowy mi nie przyszło, że że on może chcieć czegoś innego! no bo skąd , jeśli nie rozmawialiśmy – teraz to wiem.
    i przyszedł krach… dowiedziałam się, ze ma kochankę i to z tych wrednych ( jeśli jest jakikolwiek podział kochanek;), która podjudzała go przeciwko mnie. dowiedziałam się tez , ze nie była pierwsza …
    co mi to dało? na pewno inną perspektywę, na pewno inną świadomość. zmieniłam się – już potrafię powiedzieć mu nie, potrafię zawalczyć o siebie, już nie jest moim „bożkiem” na piedestale.
    zdecydowałam się z nim dalej być, ale ze świadomością, ze nic nie jest na stałe i ze w każdej chwili mogę z niego zrezygnować. mam wybór!

  37. Byłam zdradzona. Rozstaliśmy się… a teraz on chce wrócić, zacząć od nowa. Zastanawiam się, cały czas analizuję czy powinnam zaczynać z nim od nowa, czy powinnam dać mu szansę. Za rozpad związku nie winię tej kobiety, choć wiem, że go podjudzała i namawiała do tego aby mnie zostawił. Winię siebie i jego za to co się wydarzyło, że zabrakło komunikacji miedzy nami, że się za bardzo oddaliliśmy, że nie daliśmy sobie szansy…
    Ciągle myślę, to mnie wykańcza psychicznie. Wiem, że tego co się wydarzyło nie zmienię, mogę tylko wpłynąć na swoją przyszłość, ale czy potrafię zapomnieć o przeszłości i zacząć z nim od nowa??
    Pozdrawiam was dziewczyny :)

  38. bylam kochanka i wiem jak to dziala.Zakochalam sie bez pamieci w zonatym mezczyznie Mialam wyrzuty sumienia ze on krzywdzi zone ale wtedy potrzeba uczucia bycia kochana i wazna byla zbyt silna Nie ja zaczelam ten romans Chodzil za mna,pilnowal,dbal,chwalil Nigdy wczesniej nikt nie poswiecal mi tyle uwagi i troski To bzdura ze za zdrade wspolodpowiedzialny jest wspolmalzonek MIAL SUPER ZONE A JA SUPER MEZA Wkazdy,nawet najlepszy zwiazek kiedys wkrada sie nuda zmeczenie Klopoty dnia codziennego nie sluza milosci a malo kto potrafi dzis kochac dojrzale i odpowiedzialnie Poza tym mezczyzni sa nastawieni roszczeniowo Facet szuka beztroski i luzu a to dostania od mlodej glupiej i egoistycznej kochanki Weekendowa milosc trwa tak dlugo dopoki kochankowie nie zamieszkaja razem Wtedy proza zycia zniszczy ich zwiazek bo pojawi sie nowa mlodsza i beztroska kochanka itd Kwiaty podarowalabym zdradzanym zonom ZDRADZAJACYCH PANOW WYSLALABYM NA OBOZ PRZETRWANIA tAM NAUCZYLIBY SIE DOJRZALOSCI

  39. Poza tym jakie szanse ma starzejaca sie zmeczona i zaniedbywana zona opiekujaca sie schorowana matka i pracujaca zawodowo przy rozpieszczononej wygodnej utrzymance meza ? ktora najczesciej ma 25 lat i mieszka z rodzicami a swieta i obiadki robi jaj mamusia Niech Pani nie pisze bzdur

  40. mam cudownego męża i kochanka młodszego 5 lat ode mnie a on ma wspaniałą żonę młodszą ode mnie o 15 lat i jakoś wpadliśmy na siebie choć niczego mi nie brakowało w związku. Od początku wiedzieliśmy że mamy dzieci i małżonków od pierwszego bardzo przypadkowego spotkania…potem zaczęliśmy potajemne spotkania dające nam po prostu szczęście niczego nie oczekiwaliśmy żadnych obietnic, żadnych prezentów po prostu wspólne spędzanie cudownych chwil. Dwa dni temu wysłałam sms na który odpowiedziała jego żona – wpadka. Musze pogodzić się z tym że to koniec choć bardzo bolesny…bo to nie miłość tylko utrata szczęśliwych chwil ekstazy, której nie przeżywa się już po 17 latach małżeństwa…..to wszystko trzymam kciuki za żony i kochanki :)

  41. Caly ten artykul, tak jak nasza kultura, wmawia nam,ze wszystko jest w rekach kobiety, to kobieta ma pracowac nad zwiazkiem, byc kochanka, zona, matka i jeszcze domyslac sie,czy wszystkie potrzeby meza sa zaspokajane. Dlaczego my mamy sie tym zadreczac, a nie facet?Faceci czesto maja problemy z jasnym wyrazeniem swoich uczuc, nie umieja/nie chca powiedziec czego im brakuje, ale nie szkodzi, przeciez jest kobieta ktora musi sie wszystkiego domyslic i o nich sie zatroszczyc, bo inaczej bedzie zdrada. Tylko ze w tym czasie kobieta tez ma swoje potrzeby o ktore niestety maz nie pyta albo nawet nie chce o nich sluchac. I to jest OK. Zycie jest takie,ze nigdy nie ma idealnie,zawsze sie za czyms teskni, czegos pragnie i trzeba zaakceptowac fakt, ze nie mozna miec wszystkiego.A jak nie mozna, jak sie mysli,ze nie jest sie szczesliwym, to trzeba albo rozmawiac i probowac, albo odejsc. A nie byc draniem,ktory szaleje z kochanka a jednoczesnie gra przykladnego meza i ojca

POLECANE KSIĄŻKI

Więcej w Książka, Kultura
bokserka_g_plebanek
„Bokserka” – nowa powieść Grażyny Plebanek

Która to już twoja brukselska książka? Druga, po „Nielegalnych związkach”. Czy obłaskawiałaś Brukselę podobnie jak bohaterka? Najpierw była to tylko...

Zamknij