AlphaLounger – kołyska alfa

Wellness Clinic - SHA Alpha Lounge

Kołysanie, dające odczucie błogiego spokoju, towarzyszy nam w okresie prenatalnym. Jako dorośli możemy go zaznać m.in. na kołysce alfa.
Urządzenie przypominające kołyskę skonstruował w 2006 roku wiedeński artysta i designer Andreas Rodler i nazwał je AlphaLounger. Jest to rodzaj leżanki, której drgania i dźwięki powodują, że kiedy się na niej kładziemy, w mózgu przeważają fale alfa – charakterystyczne dla stanu głębokiego relaksu, np. tuż przed zaśnięciem, zaraz po przebudzeniu albo gdy medytujemy – czyli w momentach, kiedy organizm najskuteczniej się regeneruje. Urządzenie z powodzeniem jest wykorzystywane w szpitalach, ośrodkach SPA (dostało nawet Europejską Nagrodę „Innowacja w SPA”) czy korporacyjnych rest roomach. Badania naukowe wykazały bowiem, że już kwadrans odpoczynku na takim urządzeniu przynosi głębokie odprężenie.

reklama

Spróbowałam i…

Zamiast miękkiego materaca z poduszkami – twarda leżanka przypominająca gondolę o tak gładkiej powierzchni, że trudno sobie wyobrazić mniej przytulne legowisko. Jednak kiedy się na niej kładę, okazuje się, że jej kształt jest tak ergonomiczny, że ciało znajduje się w wygodnej pozycji. Nie potrzebuję też koca, bo można z niej korzystać w ubraniu, byle wygodnym. Wystarczy wcisnąć odpowiedni guzik (do wyboru jest kilka programów) i urządzenie zaczyna delikatnie wibrować, a w tle pojawia się muzyka przypominająca ścieżkę dźwiękową z filmu SF. Do wyboru kilka utworów, ale wszystkie skomponowano tak, aby brzmiały łagodnie i jednocześnie miały moc symfoniczną. Bowiem natężenie odpowiednich dźwięków wprawia ciało w drgania, a włókno szklane, z którego wykonano kołyskę, doskonale przewodzi wibracje. Uczucie kołysania jest przyjemne, naturalne. To dlatego, że rytm kołyski dostosowuje się do naszego oddechu. A błękitny kolor emitowanego przez nią światła usuwa napięcia psychiczne i fizyczne, powoduje, że krew płynie szybciej. Dźwięki, wibracje, temperatura i światło sprawiają, że szybko wpadamy w stan podobny do medytacji. Jesteśmy jednocześnie przytomni i nieobecni. Chociaż niektórym zdarza się wpaść w tak głęboki stan alfa, że zasypiają.

Po seansie czułam się jak po regeneracyjnej drzemce – zrelaksowana i pełna energii. Jednak słyszałam, że bardzo zestresowane osoby niekiedy mają wrażenie dyskomfortu podczas seansu, co nie zmniejsza pozytywnego oddziaływania na ich organizm. Stan ten utrzymuje się zresztą przez kilka dni. Nic dziwnego więc, że podobne urządzenia Japończycy instalują w biurach i fabrykach – po seansie na kołysce alfa efektywność pracy wzrasta. Naukowcy stwierdzili też, że wystarczy na niej poleżeć kilkanaście minut, by wzrosła także kreatywność i komfort uczenia się, bo zrelaksowany mózg szybciej i lepiej przyswaja informacje.