Wokół gryzący dym z palonych opon,
pod nogami wybuchają granaty hukowe,
w każdej chwili można dostać po głowie
pałą od Berkutu, jednym słowem wojna.
Chowam się za barykadą, by chwilę odsapnąć,
a tam staruszka z tacą pełną kanapek: „zjedz,
chłopczyku – mówi – zrobiłam specjalnie
dla was, bohaterów”. Nie mam pojęcia,
jak dostała się tak blisko pierwszej linii
– opisuje w swoim blogu jeden z uczestników bitwy z milicją, jakie
toczą się na ulicy Hruszewskiego w Kijowie.
„Idę na barykady. Chcę bronić naszych praw obywatelskich. Ostrzegam, dam w mordę każdemu, kto powie, że to nie miejsce dla kobiet” – zapowiada na Facebooku Lesia, 40-letnia mieszkanka Kijowa. Lesia i jej koleżanki w hełmach i w przeciwgazowych maskach biegają wśród dymu i ognia, dzielnie bronią przed milicją terytorium protestu tak jak ich koledzy.(...)
Więcej w Zwierciadle 03/2014. Kup teraz!
fot.Rafał Masłow