Francuzki często mogą pochwalić się piękną cerą nie dlatego, że korzystają z drogich kosmetyków i zabiegów. W istocie często kupują całkiem przystępne cenowo produkty. Ich sekret to systematyczność i… delikatność. Francuzka nie „rzuca się” na każdą kosmetyczną nowość – raczej używa sprawdzonych, przebadanych dermatologicznie produktów i przez całe życie jest wierna rutynie pielęgnacyjnej, której nauczyła ją mama.
Odpowiedź? Minimalizmu i delikatności.
Wiele mówi się dziś o cerze wrażliwej i stanach zapalnych skóry. Te są często wynikiem eksperymentowania z różnymi kosmetykami, nierzadko mocno perfumowanymi, silnie złuszczającymi i bogatymi w wiele składników aktywnych. Oczywiście nie ma skutecznej pielęgnacji bez substancji aktywnych – ale przez mnogość produktów na rynku często przesadzamy z ich ilością. A cera, która non-stop przyjmuje duże dawki retinoidów, kwasów czy różnych form witaminy C, może się uwrażliwić i zacząć reagować alergicznie. Tu warto przy okazji dodać, że stale zaczerwieniona, reaktywna cera może szybciej się starzeć – bo reakcje prozapalne uszkadzają włókna kolagenowe.
Francuzki zdają sobie z tego sprawę, dlatego nie testują na swojej skórze coraz to nowszych kosmetyków. Mają sprawdzoną listę produktów z apteki wykazujących przede wszystkim działanie kojące i nawilżające – i tylko im ufają. Dzięki temu ich skóra jest zdrowa, gładka i ma silną barierę hydrolipidową. Są też bardzo przywiązane do rytuałów pielęgnacyjnych przekazywanych im z pokolenia na pokolenie. O wielu z nich wciąż mamy małe pojęcie, choć we Francji są codziennym elementem porannej albo wieczornej rutyny.
Jakie kroki pielęgnacji są bardzo istotne dla Francuzek, a pomijane przez Polki? Oto 4 nawyki, o których mało kto mówi – ale są kluczowe dla zachowania zdrowej, gładkiej i jędrnej skóry.
W Polsce królują tłuste olejki i balsamy do demakijażu – a we Francji łagodne mleczka. To znacznie delikatniejsza forma oczyszczania skóry, zwłaszcza gdy mamy problemy z suchością i nadwrażliwością.
Według francuskiej filozofii pielęgnacji celem nie jest jak najsilniejsze oczyszczenie cery, lecz zachowanie równowagi bariery skórnej.
Mleczko to inaczej gotowy, zemulgowany (inaczej rozrobiony z wodą) olejek, który wmasowujemy w skórę. Przypomina rzadką śmietankę. Jest lżejsze, przez co łatwiej je zmyć za pomocą samej ciepłej wody. O ile nie stosujemy ciężkich podkładów i nie mamy cery tłustej, po jego zastosowaniu już nie trzeba domywać twarzy pieniącym żelem. Dzięki temu możemy ochronić barierę hydrolipidową i zachować lepszy stopień nawilżenia.
Migdałowe mleczko do demakijażu Caudalie
Patent Francuzek: po wmasowaniu mleczka w skórę i rozpuszczeniu makijażu, usuń jego resztki za pomocą ściereczki lub płatka kosmetycznego zwilżonego ciepłą wodą. We Francji do tego celu często wykorzystuje się gant de toilette.
Gant de toilette to niewielka bawełniana ściereczka w formie rękawiczki, którą można znaleźć praktycznie w każdym francuskim domu. Jest ona we Francji popularniejsza niż gąbki czy myjki.
Może mieć kilka funkcji – służy na przykład do zmywania resztek makijażu, o czym wspomnieliśmy wyżej. Wówczas ręczniczek wystarczy zwilżyć ciepłą wodą i zetrzeć pozostałości mleczka. Za pomocą gant de toilette można też myć twarz oraz ciało – na zwilżoną rękawiczkę wyciskamy żel, spieniamy i masujemy nią skórę. Ten rytuał łączy oczyszczanie z naturalnym, delikatnym peelingiem, który łagodnie usuwa martwy naskórek i pobudza mikrokrążenie. W ten sposób Francuzki zachowują codzienną gładkość cery. Ściereczka jest przy tym higieniczna, bo wystarczy co jakiś czas wrzucić ją do pralki i uprać w 60 stopniach.
Nieodzowny krok francuskiego rytuału pielęgnacyjnego to ukojenie cery za pomocą wody termalnej. Jej stosowanie ma we Francji wielowiekową tradycję. Słynne „wody”, do których niegdyś jeździła arystokracja z całej Europy, były francuskimi uzdrowiskami z ujęciami wody termalnej o licznych właściwościach leczniczych. Wykazano, że potrafi ona łagodzić podrażnienia, zmniejszać stan zapalny i wspierać odbudowę bariery skórnej. Jest też wykorzystywana w leczeniu chorób dermatologicznych, takich jak AZS, egzema czy łuszczyca.
Woda termalna Avene
Dla Francuzek must-have’em jest woda termalna Avene. Według badań może ona zmniejszać wrażliwość skóry nawet o 64%. Jest świetnym kosmetykiem łagodzącym i balansującym po myciu twarzy, ale także po goleniu czy opalaniu. Sprawdza się, gdy cera jest zaczerwieniona i podrażniona.
Kolejnym niedocenianym krokiem francuskiej pielęgnacji jest aplikacja maseczek. To nie tylko rytuał wzmacniający cerę, ale także okazja do chwili relaksu.
We Francji popularne są dwa rodzaje maseczek. Najczęściej stosuje się odżywcze kremowe maski, które mają właściwości nawilżające, łagodzące oraz przeciwzmarszczkowe. Bardzo popularne są na przykład te na bazie wody termalnej, ze składnikami przeciwzapalnymi i wyciszającymi. Ich zaletą jest łagodzenie podrażnień oraz brak substancji zapachowych. Po taką maseczkę warto wybrać się do apteki – mają je w swoim portfolio francuskie marki dermokosmetyczne takie jak Avene, Bioderma, Uriage czy SVR.
Maseczka na zaczerwienienia Uriage
Maseczki przeciwzmarszczkowe to z kolei ta kategoria kosmetyków, na które Francuzki nie żałują pieniędzy. Mają one działać jak zabieg kosmetyczny, dlatego ich cena może być zbliżona do profesjonalnej usługi. We Francji to rodzaj inwestycji. Szczególnie popularna jest kultowa maska Sisley Black Rose – niemal każdy, kto ją użyje potwierdza, że robi cuda ze skórą (my także). Nałożona na noc bardzo głęboko nawilża cerę i eliminuje oznaki zmęczenia, dzięki czemu rano twarz promienieje, a zmarszczki są wypełnione. Nie bez powodu to bestseller paryskiej marki Sisley.
Maseczka Sisley Black Rose
Wśród maseczek anti-aging dużym powodzeniem cieszy się też Eisenberg Masque Tenseur Remodelant o właściwościach ujędrniająco-modelujących. Daje natychmiastowy efekt liftingu oraz błyskawicznie likwiduje szary, zmęczony wygląd cery. To kolejny pilnie strzeżony sekret Francuzek dający jędrność i glow na zawołanie.
Maseczka modelująca Eisenberg
Nie należy też zapomnieć o maseczkach glinkowych, z których słynie Francja. Wydobywa się je z osadów mineralnych w regionach takich jak Owernia, Prowansja czy okolice Masywu Centralnego. Szczególnie ceniona jest zielona glinka Montmorillonite, która doskonale oczyszcza pory i łagodzi wypryski. Są też glinki różowe – dedykowane cerze naczynkowej i wrażliwej, a także czerwone, które dzięki zawartości tlenku żelaza poprawiają stan cery dojrzałej, szarej i zmęczonej.
Patent Francuzek: glinkę rozrób z niewielką ilością wody termalnej, a wówczas maseczka zyska jeszcze lepsze właściwości łagodzące i przeciwzapalne. Zabieg powtarzaj 1-2 razy w tygodniu.