1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Jak zmieniała się moda przez ostatnie 100 lat?

Jak zmieniała się moda przez ostatnie 100 lat?

123rf.com
123rf.com
Kiedy zapinano marynarkę na pięć, a kiedy na siedem guzików? Czy dziś mężczyźni odważyliby się podwinąć rękawy w garniturze i tak pojawić się na spotkaniu biznesowym? Które elementy damskiej i męskiej garderoby były najbardziej charakterystyczne w każdym dziesięcioleciu?

Kiedy zapinano marynarkę na pięć, a kiedy na siedem guzików? Czy dziś mężczyźni odważyliby się podwinąć rękawy w garniturze i tak pojawić się na spotkaniu biznesowym? Dlaczego spódniczka mini była must have biurowej stylizacji? Oto najciekawsze elementy męskiej i damskiej garderoby, które pokazują, jak zmieniła się moda.

Zobacz: sukienki damskie ekskluzywne

Wszyscy pamiętają krótką spódniczkę Ally McBeal, prążkowane garnitury w „Wilku z Wall Street” i długie marynarki Aniołków Charliego. Jednak nie wszyscy wiedzą, że to sztandarowe przykłady biznesowych stylizacji z lat, w których toczy się akcja produkcji. Które elementy damskiej i męskiej garderoby były najbardziej charakterystyczne w każdym dziesięcioleciu?

Lata 20., czyli kapelusz muszkietera i fedora

W latach 20. starano się odchodzić od ubrań krępujących ruchy na rzecz swobody. W kobiecej garderobie królowały: kapelusz muszkietera, hełm lub beret, kamizelka i krawat oraz cieliste rękawiczki. Męska garderoba musiała natomiast być wyposażona w: fedorę (kapelusz z wklęsłą fałdą wzdłuż główki), wełniany garnitur, dwurzędową marynarkę i spodnie z flanelowym podszyciem.

Lata 30., czyli kapelusze i podkreślona sylwetka

W latach 30. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni podkreślali sylwetkę. W męskiej i damskiej garderobie musiały znaleźć się duże kapelusze. Kobiety nosiły sukienki z kołnierzykiem lub komplety podkreślające talię, mężczyźni garnitury podkreślające sylwetkę, jednorzędowe marynarki i spodnie z podwiniętymi nogawkami. Co ciekawe, kobiety coraz częściej nosiły kuloty – spódnico-spodnie do połowy łydki, które dziś cieszą się ogromną popularnością.

Sprawdź kapelusze damskie czarne

Lata 40., czyli garnitury i uniformy

Lata 40. to dziesięciolecie podkreślające siłę, niezależność w czasach wojny. Najważniejszymi elementami męskiego ubioru były uniform, czyli koszula z dużymi kieszeniami na piersiach i spodnie w tym samym kolorze oraz masywne buty z zabudowanymi kostkami. Kobiety wybierały dwuczęściowe jednokolorowe garnitury z marynarką zapinaną na siedem guzików i spódnicą do kolan. Ważnym elementem była również biała koszula z kołnierzykiem.

Lata 50., czyli szerokie spódnice i flanela

W latach 50. pojawiła się pierwsza mini, która zyskała popularność później. W tej dekadzie wśród kobiet królowały dopasowane koszule z kołnierzykiem i krótkim rękawem, sukienka lub spódnica – koniecznie rozszerzane i konieczne szyte na kole. Mężczyźni nie mogli obejść się bez jednorzędowej marynarki z trzema guzikami i flanelowego szarego garnituru. W tej dekadzie nogawki męskich spodni były proste i wąskie.

Lata 60., czyli perły, sukienka i styl Kennedych

Lata 60. to perłowe kolczyki i naszyjnik, dopasowana jednokolorowa sukienka, rękawiczki i buty z paskiem na kostce – tak wyglądała kobieca garderoba. W męskich szafach znów pojawiła się fedora, a podstawą stylizacji były dopasowane spodnie garniturowe i jednorzędowa marynarka z dwoma guzikami wzbogacona białą chusteczką w kieszeni.

Lata 70., czyli dzwony, kolor i luz

Dzwony, koszule ze szpiczastymi kołnierzami i marynarki – te elementy garderoby z lat 70. musiały znaleźć się zarówno w męskiej, jak i damskiej szafie. Kobiety wybierały białe koszule, długie marynarki na dwa guziki z szerokimi klapami i kamizelki w stylu hipisowskim. Mężczyźni stawiali na kolorowe koszule, dopasowane kamizelki na pięć guzików, kolorowe garnitury, duże marynarki oraz buty na koturnie lub obcasie. Co ciekawe, dotychczas w męskiej modzie prym wiodły kultowe Oxfordy.

Lata 80., czyli moda rodem z Wall Street

W latach 80. kobiety starały się pokazać strojem swoją siłę, charyzmę i profesjonalizm. W ich szafach dominowały marynarki z poduszkami i poszerzonymi ramionami. Kobiety starały się, aby strój tworzył sylwetkę w kształcie litery T (wąskie biodra i szerokie ramiona), czyli taką, jaką mają mężczyźni. W męskich szafach ważnym elementem były: niebieska koszula, wzorzysty i często czerwony krawat oraz garnitur w szerokie prążki.

Lata 90., czyli mini, t-shirt i luz

Luźny kostium złożony z marynarki i spódniczki mini oraz sandały na obcasie – tak wyglądał kobiecy zestaw idealny z lat 90. Chociaż dzisiaj trudno to sobie wyobrazić, jeszcze niedawno luźny jednokolorowy garnitur z materiału był najlepszym ubiorem na biznesowe spotkanie. A do tego buty z czubem, t-shirt i podwinięte rękawy w marynarce.

Zobacz również kolczyki koła

Rok 2000 aż do dziś

Dress code to w dzisiejszej modzie biznesowej klucz do kompletowania garderoby. Od blisko 15 lat specjalnych zasad muszą przestrzegać politycy, pracownicy dużych firm czy prawnicy. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni wybierają białe lub niebieskie gładkie koszule, garnitury i delikatne dodatki, np. zegarek lub biżuterię.

Zobacz także koszule damskie do biura

Może zainteresują Cię: spodnie damskie alladynki

Źródło: 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Nikki Redcliffe: "Życie jest zbyt krótkie, aby nosić ubrania, które nie radują twojego serca”

Na zdjęciu od lewej: kostium, płaszcz i dodatki z lat 40. Zdjęcie z prawej: sweter z lat 50. i szerokie spodnie retro marki Voodoo Vixen.
(Fot. archiwum prywatne  bohaterki)
Na zdjęciu od lewej: kostium, płaszcz i dodatki z lat 40. Zdjęcie z prawej: sweter z lat 50. i szerokie spodnie retro marki Voodoo Vixen. (Fot. archiwum prywatne bohaterki)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Dziś ma 63 lata i żałuje tylko tego, że nie odkryła swojego stylu znacznie wcześniej. Nikki Redcliffe wygląda tak, jakby przed chwilą zeszła z planu filmowego albo wybiegu Christiana Diora. Od 2016 roku publikuje na Instagramie zdjęcia swoich niezwykłych stylizacji. Jak to się stało, że porzuciła współczesną modę na rzecz vintage i co poradziłaby osobom, którym brakuje odwagi, by ubierać się inaczej niż inni. 

Moda vintage to dla mieszkającej w Brighton Nikki Redliffe przede wszystkim hobby - dość kosztowne, wymagające sporo czasu, ale dające ogromną radość oraz satysfakcję. Ubrania i dodatki kupuje online, na facebookowych grupach zrzeszających pasjonatów vintage oraz od instagramowych sprzedawców. Ma kilka swoich ulubionych stacjonarnych sklepów w Londynie, bierze także udział w festiwalach i targach organizowanych przez miłośników mody vintage. Patrząc na jej zdjęcia, trudno uwierzyć, że nigdy nie była profesjonalną modelką. Przed obiektywem stanęła dopiero kilka lat temu, kiedy wzięła udział w sesjach organizowanych przez znane marki retro - What Katie Did, Deadly is the Female i House of Foxy.

Jak to się stało, że pewnego dnia postanowiłaś pożegnać współczesne ubrania na rzecz vintage? Moda od zawsze mnie pasjonowała, najbardziej interesował mnie styl lat 40. oraz 50., który podziwiałam na filmach, zdjęciach i ilustracjach tego okresu. We wczesnej młodości byłam wielką miłośniczką współczesnej mody, ale gdy zajęłam się wychowywaniem moich trzech córek, pasja do ubioru zeszła na drugi plan. Gdy przekroczyłam pięćdziesiątkę, a moje dziewczyny były już prawie dorosłe, zdecydowałam, że nadszedł czas, aby poświęcić więcej uwagi samej sobie i znowu rozkoszować się miłością do ubrań.

Jednak kiedy zaczęłam rozglądać się po sklepach, nie znalazłam niczego, co pasowałoby do mojego stylu. Okazało się, że współczesna moda nie miała zbyt wiele do zaoferowania kobiecie w moim wieku, stała się bardzo jednorodna i zorientowana na dużo młodszą klientkę. Zaczęłam więc szukać inspiracji w modzie lat 40. i 50.  Chciałam nosić eleganckie, schlebiające kobiecej sylwetce, dobrze wykonane i przede wszystkim niepowtarzalne, ubrania. Zaczęłam kupować prawdziwe ubrania vintage z mojej ulubionej dekady w modzie - od 1947 roku, kiedy Christian Dior zaprezentował światu New Look do 1957 roku, w którym przyszłam na świat. Moja garderoba stała się moim hobby i na co dzień noszę przede wszystkim ubrania vintage. Jedynymi współczesnymi rzeczami, które kupuję, są buty, bielizna i kilka basicowych ubrań, takich jak retro jeansy czy swetry wydziergane na podstawie dawnych wykrojów. Kupowanie vintage traktuje jak poszukiwanie skarbów, a noszenie ubrań z poprzednich dekad jest dla mnie formą rozrywki. Budowanie mojego stylu w oparciu o modę z przeszłości sprawia mi wiele radości, a najlepsze jest to, że nigdy nie wpadnę na kogoś ubranego w taką samą sukienkę.

W Polsce ubieranie się inaczej niż większość wymaga sporej odwagi. Jak to wygląda u ciebie? Wielka Brytania znana jest ze dużej tolerancji dla wszelkiej maści ekscentryków. W tym kraju trudno wywołać szok czy oburzenie, poza tym wydaje mi się, że ludziom bardzo podoba się sposób, w jaki się ubieram. Moje ubrania nie są nieodpowiednie dla kogoś w moim wieku. Są klasyczne, wyrafinowane i bardzo kobiece. Zazwyczaj otrzymuje bardzo wiele komplementów od osób, które spotykam na ulicy. Najczęściej słyszę “Szkoda, że dziś więcej osób nie ubiera się w ten sposób” albo podziękowania, że dzięki mnie ich dzień stał się przyjemniejszy. Takie miłe reakcje sprawiają, że ubieranie się w sposób, który lubię, nie wymaga ode mnie żadnej odwagi.

Jakiej rady udzieliłabyś tym osobom, które chciałyby zacząć ubierać się tak jak ty, ale brakuje im pewności siebie? Uważam, że sposób, w jaki się ubieramy, jest integralną częścią naszej osobowości i pozwala pokazać światu, kim jesteśmy. Budowanie własnego stylu jest cenne i wyzwalające. Dla mnie to nie jest kwestia odwagi, ale bycia sobą i noszenia tego, co sprawia mi przyjemność. Nigdy nie spotkałam się z żadnymi negatywnymi komentarzami na swój temat, a mój własny styl vintage sprawia, że jestem dużo bardziej szczęśliwa i pewna siebie. Odkryłam również społeczność miłośników vintage na świecie i to są bardzo życzliwi, otwarci i entuzjastyczni ludzie, którzy z radością witają każdą nową osobę, która chce dołączyć do ich grona. Istnieje wiele wspaniałych wydarzeń, magazynów, internetowych serwisów, grup społecznościowych, sklepów i targów vintage, które zbliżają do siebie ludzi o podobnych poglądach. Radzę każdemu, kto interesuje się modą vintage, poszukać w swojej okolicy miejsc i osób, z którymi można dzielić pasję.

Życie jest za krótkie, żeby nosić ubrania, które nie sprawiają, że twoje serce się raduje! Mam teraz 63 lata i jedyne czego żałuję, to że nie odkryłam własnego stylu vintage dużo wcześniej. Przegapiłam tyle lat zabawy, ale teraz to nadrabiam.

  1. Moda i uroda

Najlepsze sklepy internetowe, w których kupicie odzież vintage

Coraz chętniej i częściej kupujemy odzież używaną, a butiki z modą vintage cieszą się niezwykłą popularnością.(fot. iStock)
Coraz chętniej i częściej kupujemy odzież używaną, a butiki z modą vintage cieszą się niezwykłą popularnością.(fot. iStock)
Sklepy stacjonarne coraz chętniej zamieniamy na te wirtualne, a nowości z sieciówek nie dają takiej satysfakcji jak "upolowana" marynarka Gucci, czy klasyczny trench Burberry - czasem za naprawdę niewielkie pieniądze. Moda na kupowanie odzieży w second handach to jednak nie tylko pogoń za markowymi rzeczami z metkami największych projektantów, ale także wsparcie dla środowiska. Mało która branża produkuje bowiem tyle dwutlenku węgla oraz tekstylnych śmieci, które mają bardzo negatywny wpływ na środowisko. Dzięki sklepom z odzieżą vintage, dajemy ubraniom i dodatkom nowe życie oraz w mniejszym stopniu przyczyniamy się do zatruwania naszej planety. Oto najciekawsze adresy, w których znajdziecie perełki vintage.

Vintage Store

VIntage Store to jeden z najpopularniejszych warszawskich butików z rzeczami od projektantów, które możemy zakupić także w ich sklepie internetowym - vintagestore.eu. Starannie wyselekcjonowane egzemplarze od największych projektantów to znak rozpoznawczy Vintage Store, który w swojej ofercie ma zarówno modę damską (o wiele większy wybór), jak i męską. Znajdziemy tam bardzo duży wybór płaszczy, kurtek od Burberry i Barboura - praktycznie w każdym rozmiarze, długości i kolorze, jak również stylowe, nawiązujące do lat 80. jedwabne bluzki i koszule, w tym wiele modeli Escady, Versace i Balenciagi. Vintage Store to także prawdziwe królestwo markowych dodatków - pasków Moschino, Roberto Cavalli, torebek Diora i Gucci. Warto dodać, że wszystkie produkty utrzymane są w naprawdę dobrym stanie, a ślady użytkowania poprzednich właścicieli zupełnie niezauważalne.

Petite Chineuse

Założycielki Petite Chineuse stworzyły ten butik online dla wszystkich miłośniczek mody prosto z ulic Paryża. Fanki paryskiego attitude odnajdą się tu bez wątpienia - wśród egzemplarzy wyszukanych "z drugiej ręki" znajdziemy romantyczne, idealnie skrojone sweterki, oversize'owe marynarki w kratę, tweedowe spódnice, apaszki i berety. Warto przyjrzeć się także propozycjom łączenia ubrań i dodatków prezentowanym przez Petite Chineuse na ich stronie internetowej petitechineuse.com  i Instagramie i podpatrzeć gotowe looki.

Stellaire Collection

Sukienki z wyściełanymi ramionami i dopasowaną talią to klasyka lat 80. XX w. Takich perek znajdziemy tu całe mnóstwo, podobnie jak skórzanych, z oryginalnymi okuciami i kryształkami pasków, kowbojskich butów z ćwiekami i wielu innych niesamowitych egzemplarzy rodem z teledysków Madonny, w których królowały syntezatory i kiczowate lateksy. Zresztą cala strona internetowa sklepu - stellairecollection.com zbudowana jest jak teledysk do "Holiday", czy "Like a Virgin". Kupując tam możemy być pewne, że nasz styl będzie jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny.

Klamoty

Rodzimy butik z odzieżą vintage prosto z Gdańska, który ma także swój sklep internetowy - klamotybutik.pl. Znajdziemy tu raczej ubrania proste, minimalistyczne, które na koncie instagramowym Klamoty łączone są w ciekawe zestawy i kompozycje. Plusem jest duży wybór spodni - jeansów kulotów, rybaczek, kombinezonów czy mom jeans - wszystko w bardzo przystępnych cenach osiągających maksymalnie kwoty niewiele powyżej 100 zł.

Minima.Vintage

Minima Vintage to sklep stworzony z miłości do mody i planet - jak czytamy na stronie internetowej sklepu - minimavintage.com.  "Nie chodzi tylko o wygląd, ale również o planetę. Wiecie, że co sekundę na wysypisko trafia śmieciarka pełna ubrań? Przemysł odzieżowy, zaraz po paliwowym, jest największym trucicielem na świecie. Tu pojawia się pytanie: po co produkować i kupować więcej ubrań, skoro mamy już tyle wyjątkowych rzeczy, o wiele lepszej jakości niż te, które dostarczają nam sieciówki?" - przekonują właścicielki sklepu, w którym znajdziemy minimalistyczny asortyment - proste, jedwabne koszule, mini-bags i marynarki z plecionką.

New Lady In Town

Ekstrawaganckie ciuchy - punkowe ramoneski, sandały na gigantycznym koturnie - to tylko niektóre skarby, jakie odnajdziemy w New Lady In Town - zarówno w sklepie stacjonarnym w Warszawie, jak i na stronie internetowej - newladyintown.com. Właścicielka stworzyła w nim prawdziwą oazę ubrań i dodatków prosto z targów staroci i second handów z całego świata. Znajdziemy tam mnóstwo nowości utrzymanych w obecnie obowiązujących trendach, jak i klasyki, które nigdy nie wyjdą z mody. New Lady In Town to także mekka tych, którzy nie chcą ubierać się w sieciówkach i stawiają na indywidualny styl.

 

  1. Moda i uroda

#badajznamiona – akcja kliniki Preibisz SkinDoctors. Regularne badanie skóry to profilatyka czerniaka

(Fot. materiały partnera)
(Fot. materiały partnera)
Czy wiesz, że regularne badanie skóry jest niezwykle istotne dla wczesnego wykrycia czerniaka? Ten groźny nowotwór odpowiednio wcześnie wykryty, jest w większości wypadków całkowicie wyleczalny! Dlatego nigdy nie należy lekceważyć problemu. O tym, czym są znamiona, jak je kontrolować oraz jak ważna jest fotoprotekcja opowiedział dermatolog dr Łukasz Preibisz z Preibisz SkinDoctors, który o diagnostyce znamion barwnikowych wie wszystko!

Czym są znamiona?

Niemal każdy z nas posiada na swoim ciele choćby jedno, nawet niewielkie, znamię, które określamy mianem „pieprzyków”. Znamiona barwnikowe to nic innego, jak zmiany pigmentacyjne zbudowane z melanocytów, czyli komórek barwnikowych skóry. Poprzez ich nadmierne miejscowe nagromadzenie dochodzi do powstania znamienia. Mogą różnić się one od siebie barwą, wielkością, umiejscowieniem czy charakterem zmiany. Znamiona barwnikowe możemy podzielić na:

  • wrodzone,
  • nabyte,
  • atypowe.

Znamiona wrodzone, jak też sama nazwa wskazuje, widnieją na naszej skórze w momencie urodzenia. Najczęściej są to pojedyncze zmiany o gładkiej powierzchni, równych granicach o jednolitym kolorze. Bardzo często zdarza się, że z wiekiem rosną na nich włosy. Znamiona nabyte mogą mieć charakter łagodny. Powstają już w okresie dzieciństwa. Przybywa nam ich stopniowo w kolejnych latach naszego życia.

Znamiona, które mogą nas zaniepokoić mają charakter atypowy. Inaczej określa się je jako dysplastyczne znamię barwnikowe. Charakteryzuje je wielkość, która zwykle przekracza 0,5 cm średnicy, nieregularna powierzchnia i koloryt oraz asymetryczny kształt. Niestety atypowe znamiona barwnikowe mogą z czasem przeobrazić się w czerniaka, dlatego wymagają stałej kontroli dermatologicznej.

Wśród znamion barwnikowych wyróżnia się także:

  • znamię błękitne, znamię o charakterze łagodnym, które może być znamieniem wrodzonym, lub też pojawić się dopiero w kolejnych latach życia dziecka.
  • znamię Beckera o brunatnym kolorze z obecnymi na powierzchni włosami;
  • znamię Spitz o grudkowej powierzchni i brązowym lub brązowo-czerwonym zabarwieniu.
  • znamię Clarka, w którym komórki barwnikowe znajdują się bardzo powierzchownie na granicy naskórka.
  • znamię Suttona również o brunatnym kolorze, jednak posiadające przejaśnienie (odbarwienie) skóry wokół;

Obserwacja znamion – dlaczego to takie ważne?

Przynajmniej raz w miesiącu każdy z nas powinien poświęcić 15 min by samodzielnie zbadać swoje znamiona. Oglądajmy też dzieci i monitorujmy pojawiające się wszelkie zmiany na ich skórze. Oglądając ciało (także w trudnodostępnych miejscach, a więc na plecach, skórze głowy, w pachwinach i pod pachami) należy zwrócić uwagę na to, czy pojawiło się jakieś nowe znamię lub czy obecne nie zmieniło rozmiaru, kształtu i koloru.

Profilaktyka SPF przede wszystkim!

Samokontrola to jedno, jednak nie mniej ważna jest całoroczna fotoprotekcja, którą powinniśmy stosować przez cały dzień (nie tylko wtedy, gdy się opalamy). Ekspozycja na słońce jest jednym z czynników rozwoju czerniaka. Dzieci powinny używać kremów z filtrem o bardzo wysokiej protekcji, najlepiej kosmetyki, które są im specjalnie dedykowane (najczęściej filtry fizyczne). Obecnie zgodnie z europejskimi wytycznymi do oznaczania kremów z filtrem, najwyższe dostępne wskaźniki protekcji przeciw UV wynoszą SPF 50+. Skórę należy smarować co 2-3 godziny dość grubą warstwą. Pamiętajcie, że słońce przenika także przez szyby samochodowe i te w domu!

Kiedy należy udać się do dermatologa?

dr Łukasz Preibisz (Fot. materiały partnera)dr Łukasz Preibisz (Fot. materiały partnera)

Badać należy się w momencie, kiedy skóra nie jest opalona. Najlepiej zrobić to przed wyjazdem na wakacje, w okresie wiosennym i wczesnoletnim bądź jesienią lub zimą. Dlaczego?

- Opalenizna zmienia kolory w zmianach barwnikowych, a jednym z kryteriów, które oceniamy, są właśnie kolory – mówi dr Łukasz Preibisz.

Jeśli znamię budzi jakiekolwiek nasze wątpliwości, zawsze warto skonsultować się je z dermatologiem, który pomoże określić, czy zmiana ma charakter łagodny, czy powinna wzbudzać niepokój. W tym celu wykonuje się tzw. dermatoskopię, czyli oglądanie naskórka pod pewnym powiększeniem.

- Jest to badanie, które pomaga rozróżnić zmiany łagodne od zmian atypowych. Badanie wykonywane jest przy pomocy dermatoskopu, urządzenia łączącego powiększającą lupę ze źródłem światła. Dzięki temu można bardzo dokładnie przyjrzeć się zmianom i odróżnić te podejrzane, od tych zupełnie niegroźnych – wyjaśnia dermatolog z Preibisz SkinDoctors.

Podczas badania znamiona oceniane są przy pomocy reguły ABCDE – „A” oznacza asymetrię, „B” brzegi, „C” kolor, „D” średnicę i „E” ewolucję zmiany. Specjalista przygląda się „pieprzykom” pod kątem asymetryczności, wyglądu brzegów (czy są postrzępione i nieregularne), koloru (czy jest jednolity czy też nie), wielkości (czy znamię jest większe niż 5 mm lub czy się powiększa) oraz ewolucji (czy zaszły jakieś niepokojące zmiany w wyglądzie.

- Poza badaniem dermatoskopowym, w naszej klinice wykonujemy także USG skóry, które pozwala na jeszcze dokładniejszą analizę problemu – mówi dr Łukasz Preibisz.

Oprócz tego lekarz może też przyjrzeć się zmianom u Pacjenta w wideodermoskopie, który jest urządzeniem umożliwiającym bardzo dokładne powiększenie. Nowoczesne badanie umożliwia archiwizowanie zdjęć ze znamionami, dzięki czemu możemy porównywać je na przestrzeni czasu.

Regularnemu badaniu dermatologicznemu powinny poddawać się szczególnie osoby obciążone rodzinnym wywiadem czerniaka skóry czy zespołem znamion dysplastycznych.

Metody usuwania znamion

Przy wyborze metody usuwania wszelkich zmian w obrębie skóry dermatoskopowa ocena znamion jest decydująca. Zmiany barwnikowe, które wykazują cechy atypii muszą być usunięte metodą chirurgii tradycyjnej. - Wówczas pobrany wycinek będzie poddany badaniu histopatologicznemu w celu wykluczenia złośliwości zmiany – wyjaśnia dr Łukasz Preibisz. Nie ma wskazań do profilaktycznego usuwania znamion barwnikowych o charakterze łagodnym, chyba, że znajdują się w miejscach drażnionych lub poddanych nadmiernej ekspozycji słonecznej.

W klinice Preibisz SkinDoctors trwa akcja #badajznamiona – zapraszamy na badania do naszych dermatologów!

  1. Moda i uroda

Czego potrzebuje nasze ciało latem? Oto lista sprawdzonych kosmetyków

Fot. Imaxtree (Hermes)
Fot. Imaxtree (Hermes)
Wyróżniają się wysokiej jakości składnikami dającymi lekkość, nawilżenie i odpowiednią ochronę w upalne dni. Poznajcie kosmetyki, których potrzebuje nasze ciało, aby lepiej funkcjonować.

Nowość od marki drSkin Clinic to profesjonalna pomoc w pielęgnacji skóry. Linia kosmetyków przeznaczonych do oczyszczenia, wygładzenia i nawilżenia skóry to masło do demakijażu i mycia, krem do intensywnego nawilżenia oraz krem z intensywną ochroną zawierający filtry chroniące przed uszkodzeniami skóry wynikającymi z promieniowania UV. Odpowiedni rytuał, który możemy zapewnić skórze dzięki kosmetykom drSkin Clinic to idealny sposób na delikatny, domowy zabieg, który przywróci nam blask i świeżość. Warte wypróbowania.

Fot. materiały prasowe drSkin ClinicFot. materiały prasowe drSkin Clinic

Nasz organizm potrzebuje odrobiny spokoju i wytchnienia, co przejawia się w wielu „sygnałach” wysyłanych nam przez różne części ciała. Produkty polskiej marki Hygge Nights powstały z myślą o przyjemnych, domowych wieczorach w stylu #hygge. Mgiełka do poduszek na bazie wody i olejków eterycznych odpręża i umila zasypianie. Ma zapach drzewa sandałowego, limonki i paczuli, co powoduje, że natychmiast przenosimy się do krainy odpoczynku i myślimy o rzeczach przyjemnych. Pozwala się zrelaksować, spokojnie zasnąć i... tworzy niebywałą atmosferę. Dostępne na dostępne na pakamera.pl

Fot. materiały prasowe Hygge NightsFot. materiały prasowe Hygge Nights

Lekki skład, wiosenne kolory i naturalne, roślinne formuły. Dbać o kondycję skóry powinniśmy w każdym wieku, dlatego marka Sylveco stworzyła wyjątkową linię kosmetyków przeznaczoną dla naszych najmłodszych. Kosmetyki bogate w naturalne oleje, masła i ekstrakty roślinne to idealne wsparcie codziennej higieny i pielęgnacji kilkulatków, którzy potrzebują uważności i odpowiedzialności, jeśli chodzi o korzystanie z różnego rodzaju kosmetyków. W linii przeznaczonej dla dzieci powyżej 3. roku życia znajdziemy m.in. łagodzący krem do twarzy o działaniu silnie regenerującym i nawilżającym, skutecznie oczyszczającą piankę do mycia rąk, płyn do kąpieli zapobiegający wysuszeniu skóry oraz szampon i odżywkę, dzięki którym włosy stają się mocniejsze i zdrowsze. Polecamy ten zestaw mamom i dzieciom.

Fot. materiały prasowe SylvecoFot. materiały prasowe Sylveco

Powiemy krótko: kochamy tę linię. I jest to miłość absolutna - podziwiamy piękne opakowania wykonane z materiałów pochodzących z recyklingu, głównie szkła, białego metalu i papieru, zachwycamy się konsystencją i zapachem i przede wszystkim polegamy na właściwościach nowej linii kosmetyków Comfort Zone - Sacred Nature. Linia Sacred Nature zawiera 7 produktów do codziennej pielęgnacji skóry, w tym m.in. lekki krem nawilżająco- antyoksydacyjny, idealny dla skór normalnych, odwodnionych czy mieszanych; maska eksfoliująca z 9% glukonolaktonem - poli-hydroksykwasem, który zapewnia delikatne złuszczanie i nawilżenie; serum młodości oparte na lecytynie i maśle shea oraz odżywcze masło do ciała. Kosmetyki przywracają równowagę skóry, nadają jej blasku i elastyczności. Świetnie sprawdzą się w przygotowaniu skóry na lato i przywróceniu jej blasku po długim czasie izolacji pandemicznej.

Fot. materiały prasowe Comfort ZoneFot. materiały prasowe Comfort Zone

Fot. materiały prasowe Comfort ZoneFot. materiały prasowe Comfort Zone

Jak pozbyć się cellulitu przed wakacjami? Dla tych, które mimo uwielbienia dla swoich delikatnych (nie)doskonałości chciałyby zredukować pomarańczową skórkę na ciele polecamy naturalne, aromatyczne olejki ViaAroma. W ofercie marki znajdziemy świetny olejek z grejpfruta, który przyspiesza metabolizm i reguluje cyrkulację wody w organizmie oraz olejek z paczuli regenerujący gospodarkę hormonalną co nadaje jej jedwabistości, odżywia ją i regeneruje. Do antycellulitowego masażu ciała warto włączyć olejek z czarnego pieprzu. Wykazuje on mocne działanie rozgrzewające, pobudza krążenie i pomaga spalić tkankę tłuszczową.

Fot. materiały prasowe ViaAromaFot. materiały prasowe ViaAroma

Stara Mydlarnia słynie z kosmetyków naturalnych, delikatnych, które unoszą w powietrzu zmysłowy zapach. Tym razem pokusiłyśmy się o przetestowanie jednej z kultowych już linii - Cashmere. Wśród kosmetyków dostępnych w serii znajdziemy świetny żel do kąpieli chroniący skórę przed wysuszeniem (co przyda się zwłaszcza po przydługiej zimie), puder do kąpieli z dużą zawartością masła shea i kakaowego wzbogacony szlachetnymi olejami naturalnymi: sezamowym, kokosowym i ze słodkich migdałów (ostrzegamy - pachnie obłędnie!), masło do ciała czy krem do rąk i paznokci zmiękczający, wygładzający oraz nawilżający przesuszoną skórę dłoni oraz wzmacniający łamliwe paznokcie. Koniecznie sprawdźcie - warte grzechu.

Fot. materiały prasowe Stara MydlarniaFot. materiały prasowe Stara Mydlarnia

Jeżeli zmagasz się z problemem skóry wrażliwej, polecamy twojej uwadze nową serię kosmetyków od marki Bandi - Anti Irritate. To hypoalergiczna linia przeznaczona do pielęgnacji skór wrażliwych i z objawami podrażnień takimi jak: zaczerwienienie, szorstkość, niekomfortowe swędzenie czy napięcie naskórka wynikające z nadmiernego przesuszenia. W preparatach Anti Irritate zastosowano składniki, które wzmacniają naturalną barierę ochronną cery wrażliwej i przynoszą jej ulgę: owies kolidalny, tlenek cynku chroniący przed promieniowaniem UV, fitoceramidy, które zmniejszają objawy i przyczyny przesuszenia skóry oraz emolienty chroniące skórę przed utratą wody.

Fot. materiały prasowe BandiFot. materiały prasowe Bandi

Do cery wiotkiej i zmęczonej warto wypróbować również nowość Yonelle - krem Trifusion o dużej intensywności działania przeznaczony przede wszystkim do spłycania zmarszczek wokół oczu i nad ustami. Świetnie sprawdzi się na tzw. kurze łapki ujędrni skórę i zmniejszy „worki” pod oczami. Wśród kosmetyków nowej linii marki znalazły się również: liftingujące serum na skórę wokół oczu, krem przeciwzmarszczkowy oraz peeling migdałowy z witaminą C.

Fot. materiały prasowe YonelleFot. materiały prasowe Yonelle

Pełna blasku, odżywiona cera to marzenie większości z nas. Zwłaszcza latem potrzebujemy nie tylko obrony przed czynnikami zewnętrznymi oraz delikatnych wspomagaczy korygujących zmarszczki, ale także skutecznej ochrony przeciwsłonecznej. Nowość od marki Rodial (pell.pl) - lekkie serum SPF 50 chroni skórę przed degeneracją kolagenu i utratą elastyczności. Kosmetyk nie tylko stanowi barierę przed promieniowaniem UVA i UVB, ale również nawilża i wygładza skórę. Polecamy go szczególnie osobom, których skóra narażona jest na wiotkość i przesuszanie. Efekty widać już po kilku zastosowaniach.

Fot. materiały prasowe Rodial (pell.pl)Fot. materiały prasowe Rodial (pell.pl)

W trakcie ciąży powinnyśmy dbać o dobre samopoczucie, odpoczynek i odpowiednią pielęgnację. Naturalne kosmetyki Organic Mama poza delikatnością i bezpieczeństwem, rozwiązują problemy pielęgnacyjne z którymi borykają się kobiety w ciąży, takie jak: swędzenie skóry, rozstępy, wypadające włosy, bolące sutki. Kosmetyki wzbogacone minerałami z soli morskiej, organicznym sokiem z liści aloesu oraz masłem shea sprawdzą się idealnie jako kompleksowa pielęgnacja nie tylko w trakcie ciąży, ale również w okresie macierzyństwa.

Fot. materiały prasowe Organic MamaFot. materiały prasowe Organic Mama

Piękno zaczyna się od uśmiechu, o który trzeba dobrze dbać. Stosowanie szczoteczki sonicznej wraz z odpowiednio dobraną pastą do zębów oraz płynem do płukania to skuteczny sposób na utrzymanie perfekcyjnej czystości jamy ustnej. Szczoteczka soniczna Gum ActiVital czyści zęby skutecznie, a jednocześnie delikatnie, nie powodując podrażnień. Dodatkowo pobudza tkanki dziąseł, co sprzyja ich regeneracji. Atutem jest także wymienna główka, która daje możliwość zapewnienia właściwego poziomu higieny. Specjalna nakładka ochronna pozwala na jej przechowywanie w całkowitej czystości. Lekka konstrukcja bez konieczności stosowania kabli i ładowarek zapewnia swobodę ruchów podczas mycia zębów. Sprawdzi się także w podróży.

Fot. materiały prasowe GumFot. materiały prasowe Gum

  1. Moda i uroda

Kiss Kiss - pocałunek blasku, pocałunek pielęgnacji, pocałunek natury

Przeciętna kobieta w ciągu życia zjada około czterech kilogramów szminki. Nowe lśniące Kiss kiss shine bloom zawierają 95 proc. naturalnych składników. Nadają ustom świeży kolor, który wcale nie tak łatwo „zjeść”. 

Guerlain wszedł zdecydowanym krokiem na ścieżkę prowadzącą w kierunku natury, zmieniając formuły ikonicznych produktów na bardziej naturalne. Na pierwszy ogień poszły podkład L’Essentiel, Terracotta (słynny puder brązujący) oraz pomadki KissKiss.

KissKiss Bloom przyciąga wzrok
olśniewającym, nowym złotym blaskiem. Pod
złotą powłoką nowa szminka pięknie lśni na
ustach, zapewniając łatwą aplikację i chwilę
czystej zmysłowości za jednym pociągnięciem.KissKiss Bloom przyciąga wzrok olśniewającym, nowym złotym blaskiem. Pod złotą powłoką nowa szminka pięknie lśni na ustach, zapewniając łatwą aplikację i chwilę czystej zmysłowości za jednym pociągnięciem.

Według Guerlain makijaż bez szminki jest niepełny. KissKiss to od 2005 roku ikona marki, część jej DNA. Mimo że same pomadki były w sprzedaży od 1994 roku, dopiero 11 lat później zmieniły się w prawdziwe klejnoty wraz z nowym opakowaniem zaprojektowanym przez Hervégo van der Straetena, francuskiego projektanta biżuterii, mebli i oświetlenia. Jesienią ubiegłego roku premierę miała kolekcja matowych szminek Tender Matte. Teraz, wiosną, przyszedł czas na pocałunki w wersji błyszczącej.

Kiss od shine - mokry połysk i niezwykła
zmysłowość.Kiss od shine - mokry połysk i niezwykła zmysłowość.

Paleta pomadek zainspirowana kolorem kwiatów - każdy
odcień zapewnia świeży, soczysty i żywy
efekt naturalnego piękna.Paleta pomadek zainspirowana kolorem kwiatów - każdy odcień zapewnia świeży, soczysty i żywy efekt naturalnego piękna.

Kolory nowych pomadek KissKiss Shine Bloom inspirowane są płatkami kwiatów. Świeże, radosne odcienie łatwo dobrać do każdej karnacji, a formuły mają pielęgnacyjne właściwości. Cząsteczki kwasu hialuronowego w połączeniu z ekstraktem z konjacu i masłem shea dają uczucie komfortu i nawilżenia przez 24 godziny. Olejek z japońskiej kamelii wygładza usta. Za fantastyczny połysk (i przyjemny poślizg przy nakładaniu) odpowiada zaś roślinny wosk Candelilla.

Pomadki są dostępne w 20 odcieniach, ale cztery sztandarowe mają specjalne szczęśliwe numery wybrane według chińskiej numerologii.

Te numery to szczęśliwe  liczby w chińskim horoskopie. Od lewej: 258 – MY KISS GLOW; 775 – POPPY KISS ; 521 – KISS TO SAY; 520 – LOVE BLOOMTe numery to szczęśliwe liczby w chińskim horoskopie. Od lewej: 258 – MY KISS GLOW; 775 – POPPY KISS ; 521 – KISS TO SAY; 520 – LOVE BLOOM

Za jednym pociągnięciem usta nabierają trójwymiarowego blasku dzięki soczystej, świeżej i wystawnej palecie odcieni.

KissKiss Shine Bloom Guerlain 185 złKissKiss Shine Bloom Guerlain 185 zł