Blokujesz wszelkie rozproszenia, ograniczasz obowiązki do absolutnego minimum i na określony czas wprowadzasz się w tryb szczytowej wydajności po to, by zrealizować konkretny, ważny dla ciebie projekt. Tryb mnicha brzmi trochę jak połączenie absolutnego focusu z formą ascezy, ale tutaj cel uświęca środki. Tylko czy to naprawdę działa i jak wejść w ten ekstremalnie produktywny stan?
W 2023 roku to hasło błyskawicznie stało się viralem. Hashtag #monkmode już wówczas miał ponad 78 milionów wyświetleń na TikToku. Tryb mnicha to nic innego jak narzucony sobie okres wzmożonej koncentracji, dyscypliny i minimalizacji rozproszeń, inspirowany stylem życia mnichów. Wchodząc w niego, świadomie eliminujesz zbędne czynności, które kradną twój czas i uwagę, po to, by skupić się na nadrzędnym celu. Ten może być osobisty, zawodowy, związany z rozwojem, formą fizyczną czy procesem kreatywnym ‒ tworzeniem, pisaniem, nauką nowych umiejętności, stworzeniem własnego biznesu od podstaw. Wiesz, że masz przed sobą ważny projekt i podejmujesz decyzję, że przez jakiś czas poświęcisz mu się bez reszty, tak jakby świat poza tym precyzyjnie wytyczonym celem na chwilę przestał istnieć.
Coś, co byłoby dość proste do zrobienia na bezludnej wyspie, w świecie pełnym rozproszeń, który bez przerwy, 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu domaga się twojej uwagi, wydaje się supermocą. Stymulowani i atakowani bodźcami z każdej strony mamy kłopot z koncentracją na prostych czynnościach, a co dopiero z wejściem w tryb skupienia absolutnego i to nie na godzinę czy dwie, a na okres dłuższy, najczęściej w przypadku trybu mnicha obejmujący 14-30 dni. Entuzjaści tej radykalnej metody realizowania ważnych celów przekonują jednak, że precyzyjne zarządzanie własnymi zasobami ‒ czasem, uwagą, energią, bez wyjątków, bez odstępstw od reguły, bez taryfy ulgowej ‒ to kompetencja nie do przecenienia właśnie dzisiaj, gdy koncentracja jest towarem deficytowym, a multitasking, w jaki wpadamy, to w zasadzie brzytwa, której tonący się chwyta. Starożytny filozof stoicki Seneka przewidział to dawno temu. Twierdził, że marnujemy zbyt dużo czasu na rozrywki, co uniemożliwia nam życie z sensem. Jego rada? „Nie marnuj czasu, bo z niego składa się życie”. Tak, to jest trudne, nawet piekielnie trudne, ale też w sytuacji, gdy na czymś naprawdę nam zależy, bo czujemy, że możemy w jakimś obszarze życia zrobić milowy krok naprzód (o ile uda nam się skupić!), po prostu się opłaca.
Słowo „mnich” pochodzi od łacińskiego słowa „monachus”, oznaczającego bycie samotnym. Mnich to osoba, która dobrowolnie decyduje się na odizolowanie od społeczeństwa i wiedzie życie w samotności ‒ życie pełne surowej samodyscypliny, polegające na powstrzymywaniu się od wszelkich form rozpusty, głównie ze względów religijnych. Oczywiście nawiązanie do życia mnicha nie oznacza, że masz żyć o chlebie i wodzie, nie widując innych ludzi, w całkowitym odosobnieniu i pełnej ascezie, ale inspiracji tym wzorcem w trybie mnicha jest całkiem sporo.
Ważne są tu trzy hasła: samodoskonalenie, dyscyplina i zwiększona produktywność. To holistyczne podejście do rozwoju osobistego i zawodowego, które kładzie nacisk na uważność, rutynę i świadome życie. Tryb mnicha to po prostu pełna koncentracja na zadaniu lub projekcie, odłączenie się od zewnętrznych rozproszeń, zwłaszcza cyfrowych, i zwrócenie się ku sobie poprzez medytację i głębokie skupienie. Praktyka ta ma na celu poprawę jasności myślenia, zwiększenie produktywności poprzez ograniczenie wielozadaniowości i rozproszenia uwagi oraz odnalezienie głębszego poczucia celu i spełnienia poprzez medytację.
Czytaj także: Spójrz w górę. Jak praktykować uważność w codzienności
Wyobraź sobie, że piszesz książkę i chcesz ukończyć ją w określonym terminie. Tworzysz kolejny rozdziały, gdy znajdziesz wolną chwilę, z doskoku, przerywasz pracę za każdym razem, gdy zadzwoni telefon czy przyjdzie mail. Cały projekt rozłazi ci się w szwach, bez przerwy wybijają cię z rytmu jakieś drobiazgi do załatwienia na już, a potem ciężko ci wrócić do wątku. W efekcie po pierwsze całe przedsięwzięcie ciągnie się dłużej, niż byś sobie życzyła, a na koniec i tak nie jesteś zadowolona z efektu, czujesz, że książka jest niedopracowana, chaotyczna, wymaga mnóstwa poprawek. W trybie mnicha chodzi o to, by temu zapobiec. Zorganizować się tak, by cały proces twórczy był starannie zaplanowany, realizowany konsekwentnie w optymalnych warunkach, a to oczywiście wymaga poświęcenia i wyrzeczeń. Trochę przed samą sobą zobowiązujesz się do funkcjonowania w określonym trybie, zawierasz ze sobą nienegocjowalną na kolejnych etapach umowę, na mocy której działasz według planu, nie zjeżdżasz na boczny tor, nawet jeśli cię kusi ‒ bo zasadniczo tryb mnicha oznacza, że jesteś całkowicie obecna w chwili bieżącej, patrzysz przed siebie, na wyznaczony cel i nie rozglądasz się na boki. Zgadzasz się na pewne utrudnienia świadomie, jesteś za dotrzymanie warunków umowy odpowiedzialna tylko i wyłącznie przed sobą, bo to umowa jednostronna.
Mówiąc najprościej, tryb mnicha oznacza mówienie „nie” rzeczom, które kradną twój czas i energię, takim jak niekończące się przeglądanie mediów społecznościowych czy przeskakiwanie między zadaniami co pięć minut. Ale jest też druga strona medalu: mówienie „tak” pracy wymagającej skupienia. Dzięki temu możesz zrobić więcej w krótszym czasie, niezależnie od tego, czy stoisz u progu wielkiego przełomu w karierze, zagłębiasz się w rozwój osobisty, czy po prostu uczysz się budować nawyki, aby usprawnić codzienną rutynę.
Czytaj także: Stan flow to maksymalna wydajność, głęboki spokój i zero stresu. Naucz się go w 10 prostych krokach
Podstawowa struktura trybu mnicha opiera się na zasadzie trzech „I” ‒ z ang.: introspection (wgląd w siebie, samoobserwacja), isolation (odosobnienie) i improvement (ulepszenie, poprawa). Introspekcja to precyzyjne dostrojenie swojej uwagi. Oznacza to spojrzenie w głąb siebie, aby zbadać swoje myśli i emocje. W rezultacie dowiadujesz się więcej o sobie i o tym, kim jesteś, co jest dla ciebie ważne. Pozwala ci to zidentyfikować także swoje słabości i je zaakceptować. Izolacja to danie sobie przestrzeni i swobody, by uświadomić sobie swoje słabości, pragnienia i cele. To oderwanie się od innych zobowiązań. Ulepszanie z kolei polega na sformułowaniu planu działania mającego na celu zrealizowanie tego, co w danej chwili jest dla ciebie najważniejsze, niezależnie od tego, czy jest to ukończenie ważnej prezentacji, przygotowanie się do egzaminu czy poprawa formy i kondycji przed ultramaratonem.
Przede wszystkim, by cały ten projekt miał szansę się udać, potrzebujesz poczuć, że cel, jaki sobie wyznaczyłaś, jest dla ciebie naprawdę istotny. Niezależnie od tego, czy to nauka szydełkowania, pisanie powieści, kurs włoskiego czy zaawansowane programowanie ‒ musisz wiedzieć, że ten cel jest ważny dla ciebie, tobie na nim zależy, odzwierciedla twoje wartości, wierzysz, że coś w twoim życiu zmieni. Być może pomocne będą pytania ułatwiające wgląd w siebie, które znajdziesz tu: Bezcenna introspekcja – te 22 ważne pytania pomogą ci lepiej poznać siebie. Jeśli nie wierzysz w to, co chcesz przedsięwziąć, nie pomoże ci nawet najsprytniejsza technika koncentracji uwagi ‒ po prostu znajdziesz sposób, by samą siebie przekonać, że lepiej zająć się czymś innym. Istotny cel i odrobina determinacji to twoi sprzymierzeńcy.
W tryb mnicha nie wchodzi się ot tak, w mgnieniu oka ‒ przynajmniej na początku, zanim przełączenie się stanie się nowym nawykiem. Warto dobrze przygotować nie tylko siebie, ale i swoje otoczenie, bo działanie w tym trybie oznacza, że dla wszystkich sporo się zmieni.
Określ, ile potrzebujesz czasu
Krok pierwszy to precyzyjne określenie ram czasowych projektu, jakim chcesz się zająć. Jeśli ty nie zaplanujesz swojego czasu, zrobi to za ciebie ktoś inny ‒ chętnych, by dorzucić ci coś do listy zadań na pewno nie zabraknie. W trybie mnicha chodzi właśnie o to, by odzyskać kontrolę nad planem swojego dnia, a nawet tygodnia czy miesiąca, zależnie od wyznaczonego celu. Opiera się on na świadomym zarządzaniu czasem, co oznacza, że każda godzina ma swój cel – czy to intensywną pracę, ćwiczenia czy odpoczynek. Najlepiej stworzyć dość konkretny plan dnia z określeniem początku i końca danej aktywności typu: pobudka, ćwiczenia, śniadanie, intensywna praca, obiad, drzemka itd. Ważne jest to, by każde zadanie zaczynać i kończyć w zaplanowanym przedziale czasowym i doprowadzać je do końca. Bardzo pomocne może być zautomatyzowanie pewnych codziennych czynności, choćby zaplanowanie i wcześniejsze przygotowanie posiłków, które wystarczy odgrzać, czy naszykowanie ubrań. Chodzi o to, by nie tracić energii tam, gdzie można ją oszczędzać, i ograniczyć tzw. zmęczenie decyzyjne (naprawdę mnóstwo naszej codziennej energii pochłaniają właśnie drobne wybory: co zjeść, w co się ubrać itd., czemu można z powodzeniem zapobiec). Ustal, na jak długo wprowadzasz taką rutynę ‒ na cały dzień, tydzień, a może miesiąc ‒ i tego się trzymaj.
Postaw na cyfrowy detoks
Bardzo ważnym krokiem jest usunięcie wszystkich cyfrowych pokus, bo to dziś najwięksi złodzieje uwagi. Wykorzystaj zasady cyfrowego detoksu: wyłącz niepotrzebne powiadomienia i włącz tryb „nie przeszkadzać” w telefonie na czas godzin skupienia. Odinstaluj chociaż tymczasowo aplikacje rozrywkowe i społecznościowe, aby ograniczyć doomscrolling. Przy tym kroku bardzo ważne jest, byś wiedziała, jakie są twoje wyzwalacze, co najczęściej sprawia, że sabotujesz rozpoczętą pracę. Może to właśnie smartfon i wszystko to, co oferuje, a może jeszcze coś innego? Notuj, co najczęściej cię rozprasza. W chwili, gdy przyłapiesz się na sięgnięciu po telefon lub unikaniu zadania, zatrzymaj się i zapisz, co czujesz. Jesteś znudzona? Zestresowana? Sfrustrowana? Uświadomienie sobie tego to pierwszy krok do zerwania z nawykiem. W trybie mnicha tak naprawdę najistotniejsze jest rozwijanie tunelowego widzenia ‒ patrzysz przed siebie, tam, gdzie jest twój cel, a nie na boki. Gdy namierzysz czynniki wyzwalające, będzie tylko kwestią czasu, zanim przejmiesz pełną kontrolę nad swoim skupieniem i koncentracją.
Uprzedź otoczenie i przygotuj siebie
W kroku trzecim koniecznie poinformuj z wyprzedzeniem swoich współpracowników, partnera, rodzinę lub znajomych o tym, że czeka cię czas intensywnej pracy i w związku z tym nie będziesz dostępna w określonych godzinach, o ile nie wybuchnie pożar. Poproś, by nie dzwonili i nie pisali do ciebie w czasie zarezerwowanym na pracę, chyba że będzie to krytycznie istotna sprawa, nagła czy niecierpiąca zwłoki. Być może będziesz musiała zadbać o miejsce pracy poza domem, jeśli pracowałaś zdalnie. W przestrzeni coworkingowej dużo łatwiej będzie ci się skupić, bo odpadnie przynajmniej część domowych rozpraszaczy.
Ułatw sobie sprawę sprawdzonymi technikami
W czwartym kroku wykorzystaj techniki pomocne w skupianiu uwagi, jak technika Pomodoro, możesz też skorzystać ze strategii wspierających walkę z czasową ślepotą, częstym problemem osób z ADHD. Na początku może być ci trudno skoncentrować się tylko i wyłącznie na pracy, więc pomocna może okazać się zasada 10 minut. Kiedy w czasie zarezerwowanym na skupienie najdzie cię ochota na sprawdzenie telefonu, odczekaj 10 minut, zanim ulegniesz. Większość zachcianek znika, zanim minie ten czas. Jeśli nauczysz się odpierać chwilowe pokusy w ten sposób, być może w stosunkowo niedługim czasie uda ci się stworzyć swój własny rytuał głębokiej pracy, której nie jest w stanie przerwać niemal nic, a na pewno nie jakaś mało ważna przeszkadzajka.
Przed każdą sesją skupienia – spróbuj medytacji. W naszej rozmowie z ekspertkami znajdziesz wiele porad, które pomogą ci, jeśli to mają być twoje pierwsze kroki z medytacją. Uważność i tryb mnicha doskonale do siebie pasują i idealnie się uzupełniają, więc warto wykorzystać tę synergię. Zadbaj nie tylko o wewnętrzny spokój, ogranicz też bodźce z zewnątrz, na przykład zakładając słuchawki z redukcją hałasu. Możesz też na czas pracy zaparzyć aromatyczną herbatę, zapalić świeczkę czy podgrzać olejek eteryczny ‒ czyli dać znać zmysłom, że nadszedł czas skupienia. Po jakimś czasie twój mózg zacznie automatycznie kojarzyć te smaki i zapachy z porą nieprzerwanej koncentracji.
Świadomie się nagradzaj
W piątym kroku zmień swój stosunek do nagród. Gdy się na tym nie skupiamy, na co dzień nagradzamy się mimochodem, w tak zwanym międzyczasie ‒ a to ciasteczko, a to chwilka na Facebooku czy Instagramie, a to nadprogramowa kawka... Mózg się to tego przyzwyczaja, a uwaga ‒ ulega rozproszeniu. Rezygnacja z rozpraszania uwagi zmienia ten cykl, czyniąc nagrody świadomym wyborem, a nie impulsem. Nagradzaj się więc, ale dopiero po ukończeniu zadania. Jeśli nie zdecydujesz się na hardcore'ową wersję trybu mnicha (zero social mediów, rygorystyczne pory snu i posiłków, rezygnacja z kontaktów towarzyskich na kilka dni, tygodni czy miesięcy), daj sobie pozwolenie na sesję w społecznościówkach, odcinek serialu czy podcastu albo pogaduszki z przyjaciółką, ale dopiero po oficjalnym wykonaniu wszystkich zadań danego dnia. Krótko mówiąc ‒ rozrywkę zaplanuj tak jak każde inne zadanie w harmonogramie. Nie pozwól, by wtargnęła nieproszona w czas zarezerwowany na pracę. Pamiętaj, że im lepiej zarządzasz małymi nagrodami, tym łatwiej ci uniknąć rozproszenia uwagi. Poza tym w trybie mnicha główna nagroda jest odroczona, ale za to duża. Owszem, po drodze rezygnujesz być może z części drobnych przyjemności, ale nagroda, która nadejdzie po wyznaczonym czasie, będzie imponująca! Warto na nią poczekać.
Praktykując tryb mnicha, poprawiasz koncentrację. Skupienie, na początku tak trudne, z czasem przychodzi łatwiej. Jeśli potraktujesz tę metodę serio, być może przynajmniej częściowo uwolnisz się od cyfrowych rozpraszaczy, które nie tylko zabierają nam czas na pracę, ale z czasem kradną życie... Zwiększysz swoją produktywność ‒ to pewne. „Najważniejszym aspektem trybu mnicha jest dla mnie to, że nie muszę już pracować po 80 godzin tygodniowo. Teraz staram się pracować po 30-40 godzin tygodniowo. W zasadzie udaje mi się zrobić dwa razy więcej w tym samym czasie, co z kolei uwalnia czas na inne ważne rzeczy, takie jak życie towarzyskie i rodzina” ‒ mówi w tekście dla „Business Insider” Josh Wood, 34-letni dyrektor generalny i założyciel firmy technologicznej Bloc, który przetestował na sobie tryb mnicha i został jego wiernym fanem. Zyskasz jasność umysłu. Na co dzień mamy mózgi dosłownie zbombardowane hałasem ‒ i nie chodzi tylko o decybele, a o bardziej metaforyczny zgiełk. Tryb mnicha pozwala oczyścić umysł ‒ jest jak generalny remont, który przywraca ład. Zrobienie sobie przerwy od nieustannego napływu informacji, szczególnie z mediów społecznościowych i innych internetowych źródeł, nie tylko przynosi ulgę, ale z czasem prowadzi do podejmowania lepszych decyzji.
Czytaj także: Mamy mózgi zbombardowane hałasem. Oto 5 bezcennych zalet ciszy
Jest i taka bezcenna zaleta trybu mnicha, że genialnie redukuje stres. Oderwanie się od ciągłego strumienia informacji działa kojąco i przeciwdziała prokrastynacji, która sama w sobie jest źródłem stresu. Wprowadzasz w swoje działania porządek, więc automatycznie czujesz się spokojniejsza.
Tryb mnicha, choć naprawdę jest skuteczny, nie sprawdzi się u każdego. To intensywne doświadczenie, wymagające samodyscypliny i planowania i wiążące się z poświęceniami ‒ przynajmniej częściową rezygnacją z życia towarzyskiego, odraczaniem gratyfikacji, pilnowaniem się niemal na każdym kroku. Jednak nawet jeśli nie uda ci się zostać absolutnie zdyscyplinowaną mniszką już przy pierwszym podejściu ‒ nie bądź dla siebie zbyt surowa. Daj sobie czas, by zaskoczyło. Może zamiast eliminować za jednym zamachem wszystkie rozpraszacze, łatwiej ci będzie wejść w ten tryb stopniowo, wypraszając przeszkadzajki po kolei, jedna po drugiej. Pamiętaj też, że choć ograniczenie kontaktów towarzystkich jest dość ważnym elementem tej strategii, nie musisz całkowicie odcinać się od ludzi. Być może lepiej ci posłuży staranne zaplanowanie spotkań dla przyjemności tak, by nie kolidowały z czasem intensywnej pracy, który przez jakiś czas musi pozostać priorytetem? Najważniejsze, byś pamiętała, że łatwo pomylić tryb mnicha, czyli głęboką pracę, z przepracowaniem, bo dzieli je dość cienka granica jest cienka. Absolutnie nie pracuj kosztem snu, posiłków, regeneracji ‒ żaden mnich by tego nie pochwalił!
Wykorzystane źródła: https://www.businessinsider.com/i-tried-monk-mode-productivity-hack-worked-2023-1; https://www.discovermagazine.com/the-new-viral-trend-monk-mode-and-everything-you-need-to-know-about-it-45818; https://unplugged.rest/blog/what-is-monk-mode; https://simplyscheduleappointments.com/2022/04/04/monk-mode/; https://blog.mindvalley.com/monk-mode/