Martyna Wojciechowska, bohaterka naszej okładki, uważa, że po raz drugi urodziła się w 2004 r. Wtedy wydarzył się wypadek samochodowy, lekarze nie dawali jej szans na powrót do pełnej sprawności. „Najpierw przykuta do łóżka, a potem na wózku inwalidzkim zdecydowałam, że chcę w moim życiu zrobić dwa razy więcej, żeby w jakiś sposób uzasadnić, dlaczego to ja przeżyłam. Spłacić dług wobec świata”. Jak się za to wzięła? Jedna z bohaterek jej programu „Kobieta na krańcu świata” mówi, że jej supermocą jest to, że umie przeszkadzać. „Zachwyciło mnie to zdanie. I głęboko odnalazłam się w tym opisie. Czuję, że moim zadaniem też jest przeszkadzać, mówić rzeczy niewygodne, pokazywać rzeczywistość taką, jaka jest, i tym samym skłaniać ludzi do refleksji”. I jeszcze jeden cytat: „W momencie, w którym zostałam mamą, poczułam, jak wiele wspólnego my, kobiety, mamy ze sobą, niezależnie od krańca świata, na którym żyjemy. I że warto o tym opowiadać, dzielić się doświadczeniami”. To właśnie od lat robi. Na nasze szczęście.