Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Rytuały tybetańskie: pięć kroków do zdrowia

fot.123rf
11 lipca 2017 in Zdrowie by Jolanta Maria Berent
Nieskomplikowane, zajmujące niewiele czasu, dobre na wszystko – tak zachwalają ci, którzy wykonują je regularnie. Redukują stres, dają energię na cały dzień, pozwalają zachować młodość i zdrowie.

Rytuały tybetańskie owiane są atmosferą tajemnicy. Na pewno są nią przesiąknięte strony książki „Źródła wiecznej młodości” Petera Keldera. Historia zaczyna się w latach 30. ubiegłego wieku (choć oczywiście jej korzenie tkwią znacznie głębiej w czasie) od parkowej ławki. Miejsce akcji: Kalifornia. Na rzeczonej ławce siedzi Peter Kelder w towarzystwie gazety. Nie protestuje, kiedy przysiada się do niego starszy mężczyzna – jak się okazuje, emerytowany oficer armii brytyjskiej. Zaczynają rozmawiać. Pułkownik Bradford (nazwisko fikcyjne) ma co opowiadać. Przemierzył niemal cały świat. Panowie zaczynają się spotykać, zaprzyjaźniają się. Wreszcie pułkownik decyduje się powiedzieć Kelderowi o czymś bardzo ważnym. Kiedy przed laty stacjonował w Indiach, zainteresował się legendą opowiadaną przez napotkanych tam wędrowców. Twierdzili oni, że w jednym z klasztorów mnisi tybetańscy odkryli sekret wiecznej młodości. Coraz starszy pułkownik nie może przestać myśleć o tej legendzie, narasta w nim pragnienie odnalezienia klasztoru. Wreszcie rusza w drogę. A po czterech latach wraca – odmłodzony o jakieś 30 lat i z gotowym przepisem na zdrowie – rytuałami. Dzieli się wiedzą z przyjacielem, a ten pisze książkę…

Peter Kelder zapewnia, że pułkownik Bradford istniał naprawdę (tyle że nazywał się inaczej) i że cała historia jest prawdziwa. Tak czy inaczej rytuały tybetańskie zostały ściągnięte z wyniosłych Himalajów i trafiły do ludzi na całym świecie. Fakt, nie od razu. Kiedy książka Keldera ukazała się po raz pierwszy (w 1939 r.), świat był jednak nieco inny… Ale niezwykle żywotny autor uaktualnił ją w roku 1985 i wtedy stała się bestsellerem.

Odblokować czakry

Raptem pięć ćwiczeń, a tyle dobra. Podobno rytuały tybetańskie wzmacniają kręgosłup i system endokrynologiczny, a właściwie cały organizm. Usprawniają przepływ energii, regulują oddech, pobudzają ciało, wyciszają nerwy. Działają na wielu poziomach: fizycznym, umysłowym, emocjonalnym. Odmładzają.

W książce Petera Keldera znajdziemy szereg entuzjastycznych relacji tych, którzy ćwiczyli i skorzystali. Wygląda na to, że rezultaty mogą być spektakularne: mowa jest o odzyskiwaniu zdrowia i siły. Włosów (albo ich pierwotnego koloru). Traceniu zbędnych kilogramów. Żegnaniu bólu i stresu. Czy to możliwe? Cóż, najlepszą odpowiedzią jest własne doświadczenie. Co sprawia, że rytuały mają taką moc? Rzecz w tym, że stymulują pracę czakramów. Sprawiają, że nasze centra energetyczne wirują na odpowiednich obrotach. W ten sposób zapewniamy sobie dostęp do energii życiowej – chi, a to ona właśnie jest podstawą zdrowia i dobrego samopoczucia.

Lekarze wyjaśniają to różnie: na przykład tym, że usprawnione w wyniku ćwiczeń krążenie przyczynia się do oczyszczenia ciała z toksyn. Że wzmaga się przepływ tlenu do mózgu. Że tak naprawdę chodzi tu o stymulację układu hormonalnego. Wszyscy mają poniekąd rację. W „Tajemnicach źródła wiecznej młodości” Richard Leviton podsumowuje to następująco: „Rytuały przyspieszają wirowanie czakr, koordynują ich obracanie się, harmonizując je, i rozprowadzają czystą energię życiową w układzie hormonalnym, a następnie kierują ją do poszczególnych narządów i części ciała. W efekcie uzyskujemy optymalne zdrowie, werwę oraz młodość”.

Ciało i wizja

Wykonanie rytuałów zajmuje bardzo niewiele czasu, ale ważna jest regularność. Jeśli więc zdecydujesz się ćwiczyć, zarezerwuj sobie codziennie około 20 minut (docelowo, na początku dużo mniej), najlepiej przed śniadaniem. Zwykle zaleca się, by zaczynać od trzech powtórzeń każdego ćwiczenia i co tydzień dokładać po dwa – aż dojdziesz do 21. To optymalna liczba i nie ma potrzeby poza nią wychodzić ani też przyspieszać całego procesu. Zwłaszcza że na początku organizm może się oczyszczać i nadmierne obciążanie go jest niewskazane. Niektórzy sugerują, by po jakimś czasie rozpocząć drugą sesję, wieczorną, znów zwiększając stopniowo liczbę powtórzeń. Są też tacy, którzy mówią: OK, byle nie po godzinie 18 – to może za bardzo pobudzać. Oczywiście, kluczowe są twoje odczucia, twoja intuicja.

Ćwiczenia może wykonywać niemal każda, w miarę sprawna osoba (w przypadku niektórych chorób zaleca się konsultację z lekarzem). Nie ma tu żadnej ideologii, filozofii. Jak podkreślał pułkownik Bradford, ważne jest jednak stworzenie wyobrażenia siebie jako zdrowej, silnej, młodej osoby. Wszystko zaczyna się od umysłu, od wizji…

Dla tych, którym szczególnie zależy na młodym wyglądzie, pułkownik Bradford zachował dodatkowy sekret – szósty rytuał (dostępny w książce Keldera). To bardzo proste ćwiczenie oddechowe jest mało znane pewnie dlatego, że wymaga trochę poświęcenia. Zarezerwowane jest dla osób, które – odczuwając popęd seksualny – gotowe są zachować wstrzemięźliwość.

I jeszcze jedno: te ćwiczenia nie bez powodu nazywane są rytuałami. Należy wykonywać je powoli, starannie, świadomie. Mają charakter jogiczny (przynajmniej te od drugiego do piątego). Na pewno bliższe są medytacji, relaksacji niż jakiejkolwiek dyscyplinie sportu. Zrezygnuj z nich, kiedy nie czujesz się dobrze, np. masz gorączkę – wtedy nie spożytkujesz właściwie energii. Pamiętaj: nie masz tu nic do udowodnienia! A sporo do zyskania.

Pięć ćwiczeń – rytuałów

Rytuał 1.

Stań prosto, rozłóż ręce na boki (w jednej linii z ramionami), dłonie skieruj wnętrzem do podłoża. Zacznij wirować wokół własnej osi, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Oddychaj powoli i głęboko. Stopy podążają za rękoma.

Rytuał 2.

Połóż się na plecach. Nogi proste, ręce wzdłuż tułowia, palce dłoni złączone. Wdychając powietrze przez nos, unieś jednocześnie głowę (przyciągnij ją do piersi) i wyprostowane nogi. Przy wydechu wróć do pozycji wyjściowej.

Rytuał 3. (do wykonania bezpośrednio po drugim)

Uklęknij. Plecy proste, palce stóp podgięte, dłonie na udach, tuż pod pośladkami (ewentualnie na kości biodrowej). Pochylając głowę, przyciągnij brodę do piersi. Następnie odchyl głowę do tyłu, najdalej jak potrafisz. Również ciało przechyla się do tyłu (kręgosłup wygina się w łuk). Pamiętaj o oddechu: głęboki wdech przy wygięciu do tyłu, wydech przy powrocie.

Rytuał 4.

Usiądź na podłodze, dłonie przy pośladkach (palce skierowane ku stopom). Nogi wyprostowane i lekko rozstawione (stopy w linii ramion), głowa przyciągnięta do piersi. Weź wdech i unieś tułów, tworząc rodzaj mostu. Kolana zgięte, ręce wyprostowane, głowa odchylona do tyłu. Na chwilę wstrzymaj oddech. Przy wydechu opróżnij płuca i rozluźnij mięśnie, wróć do pozycji wyjściowej.

Rytuał 5.

Połóż się twarzą do maty. Nogi wyprostowane i podparte na palcach stóp. Stopy na szerokość ramion, dłonie na wysokości klatki piersiowej. Opierając się na rękach, unieś ciało, całkowicie prostując ręce i wyginając kręgosłup w łuk (klatka piersiowa wypięta, głowa jak najdalej do tyłu). W kolejnej fazie ćwiczenia, nadal wdychając powietrze, wygnij ciało w kształt odwróconej litery V. Brodę przyciągnij do klatki piersiowej. Wydech przy powrocie. Ważne jest, by dotykać podłoża tylko dłońmi i stopami.


Jak utrzymać wakacyjny nastrój przez całe lato?

Okres urlopowy zaczął się na dobre, choć niestety, rzadko spędzamy całe wakacje na wyjeździe. Przez większą część lata chodzimy do pracy próbując poczuć wakacyjny klimat ...

Recepta na lęk? „Pokochaj swoje serce”

„Życie jest zaskakująco proste, gdy przestajemy je komplikować.” mówi Dagmara Skalska w swojej najnowszej książce „Pokochaj swoje serce” i przedstawia sposób na pokonanie lęku.
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI