Jak bardzo - i w imię czego - jesteśmy w stanie nagiąć swoją rzeczywistość? To pytanie stawia przed nami meksykański film dokumentalny „Moje dziecko”, który właśnie trafił na Netflixa. Produkcja opowiada o desperackim pragnieniu macierzyństwa, które popycha kobietę do porwania dziecka ze szpitala. To niepokojąca historia o presji społecznej, poczuciu porażki i granicach, które jesteśmy gotowi przekroczyć, by sprostać cudzym oczekiwaniom.
Ten film to wyjątkowa meksykańska produkcja chilijskiej reżyserki Maite Alberdi, którą ciężko jest zamknąć w jednym gatunku. Dokument przeplata się tu z konwencją latynoamerykańskiej telenoweli, a filmowa rzeczywistość stopniowo zaczyna mieszać się z tą prawdziwą, co czyni tę historię naprawdę wciągającą.
„Moje dziecko” opowiada historię Alejandry - kobiety, która desperacko pragnie zostać matką. Po serii poronień i kolejnych nieudanych próbach posiadania dziecka bohaterka traci nadzieję, że uda jej się spełnić to marzenie. Wtedy w szpitalnej poczekalni poznaje kobietę, która zaszła w niechcianą ciążę i rozważa oddanie dziecka. Alejandra zawiera z nią umowę, wierząc, że w ten sposób wreszcie zostanie matką. Z czasem sytuacja zaczyna jednak wymykać się spod kontroli, a pozornie prosta historia o pragnieniu macierzyństwa zamienia się w opowieść pełną zwrotów akcji, moralnych dylematów i pytań o to, gdzie właściwie przebiega granica między pragnieniem a obsesją?
Czytaj także: „Skradzione dzieci” - wstrząsający film dokumentalny HBO Original już dostępny!
Film można podzielić na dwie części. W pierwszej poznajemy fabularyzowaną historię Alejandry, która po kolejnych poronieniach decyduje się zawrzeć umowę z kobietą będącą w niechcianej ciąży. Druga część filmu przynosi zaskakującą zmianę perspektywy. Na ekranie pojawia się prawdziwa Alejandra, a jej wersja uzupełniona jest przez fakty. Poznajemy rzeczywisty przebieg wydarzeń oraz to, co udało się ustalić w toku postępowania sądowego.
Akcja „Mojego dziecka” przesuwa się między fikcją a rzeczywistością tak płynnie, że granica między nimi zaczyna się zacierać. Życie bohaterki okazuje się tak barwne, że momentami trudno uwierzyć, że oglądamy historię, która wydarzyła się naprawdę. „W życiu nie spodziewałabym się takiego zwrotu akcji” - piszą zafrapowani widzowie na portalu Filmweb i ciężko się z nimi nie zgodzić.
Kadr z filmu "Moje dziecko" (Fot: materiały prasowe Netflix)
Co dzieje się z kobietą, której przez lata mówi się, że spełnienie, kobiecość i szczęście są nierozerwalnie związane z posiadaniem dziecka? I co może się wydarzyć, kiedy pragnienie macierzyństwa przestaje być wyłącznie osobistym marzeniem, a zaczyna być obowiązkiem, którego niespełnienie oznacza poczucie porażki? Te pytania kołaczą nam w głowie jeszcze długo po seansie.
Czytaj także: „Instynkt (nie)macierzyński” – poruszający film dokumentalny w ramach Millennium Docs Against Gravity
„Moje dziecko” jest dostępne od 13 sierpnia 2026 na Netflixie.