Blada, pozbawiona blasku cera, cienie pod oczami, suche usta, wypadające włosy i twarz, która wygląda tak, jakby od dawna nie zaznała porządnego odpoczynku - tak ma wyglądać „ferrytynowa twarz”, czyli buzia osoby, która ma zbyt niskie zasoby żelaza w organizmie. To określenie trenduje teraz w mediach społecznościowych i rodzi pytanie - czy nasze niedobory mogą być widoczne już na pierwszy rzut oka?
Chociaż odczytywanie chorób z twarzy wydaje się szarlatanerią, w przypadku „ferrytynowej twarzy” nie jest ono aż tak wydumane. Dermatolodzy potwierdzają, że niedobory żelaza w organizmie wpływają na koloryt skóry, jej nawilżenie oraz stan włosów.
Wśród najczęściej wymienianych objawów znajdują się: pozbawiona blasku cera, przesuszona skóra, cienie pod oczami, pękające kąciki ust oraz zwiększone wypadanie włosów.
Czy więc gdy obserwujemy to u siebie, to z pewnością mierzymy się z tym problemem? Niekoniecznie. Cienie pod oczami czy matowa cera to nie zawsze niedobór żelaza. Te objawy są na tyle niespecyficzne, że mogą mieć wiele innych przyczyn – od niewyspania i odwodnienia po zaburzenia hormonalne czy problemy dermatologiczne. Sam wygląd twarzy nie pozwala więc rozpoznać niedoboru żelaza, ale warto je zbadać, by wykluczyć lub potwierdzić nasze obawy.
Czytaj także: „Jak ktoś ma senność w ciągu dnia, to mnie to trochę niepokoi”. Dr Tomasz Anyszek o przyczynach przewlekłego zmęczenia | „Jak zdrowie”, odc. 21
Dlaczego to właśnie ferrytyna, a nie żelazo jest tutaj głównym winowajcą? To funkcjonalność obu tych związków. Ferrytyna jest białkiem, które magazynuje żelazo i odzwierciedla jego zapasy w organizmie. Dlatego jej oznaczenie jest bardzo przydatne przy ocenie całościowego niedoboru. Światowa Organizacja Zdrowia uznaje ferrytynę za dobry marker zapasów żelaza i zaleca jej oznaczanie przy diagnostyce.
Dlaczego samo stężenie żelaza we krwi nie daje pełnego obrazu? Bo może zmieniać się m.in. w zależności od diety i pory dnia, a także pod wpływem stanu zapalnego. Dlatego prawidłowe „żelazo” we krwi nie musi oznaczać, że zapasy żelaza w organizmie są optymalne - a to może być widoczne na naszej skórze.
Warto przy tym rozprawić się z jednym popularnym internetowym uproszczeniem: niska ferrytyna przy prawidłowym żelazie nie oznacza jeszcze automatycznie problemów z wchłanianiem żelaza. Przyczyn niedoboru może być znacznie więcej – między innymi dieta uboga w żelazo, zwiększone zapotrzebowanie, obfite miesiączki, ciąża czy przewlekła utrata krwi. W niektórych przypadkach przyczyną rzeczywiście mogą być zaburzenia wchłaniania albo choroby przewodu pokarmowego, ale wymaga to osobnej diagnostyki.
Czytaj także: 4 suplementy, których nie powinno się łykać razem. Tworzą niekorzystne połączenia – lepiej brać je w odstępach czasu
Jeśli wykonamy u siebie badania i zobaczymy, że wskaźniki są niepokojące, nie rzucajmy się od razu na suplementy, a skonsultujmy z lekarzem. Pierwszym krokiem nie powinno być kupienie przypadkowego suplementu żelaza, lecz sprawdzenie, czy rzeczywiście występuje niedobór i dlaczego do niego doszło. Lekarz może zdecydować, jakie badania są potrzebne – często ocenia się m.in. morfologię krwi, ferrytynę i inne parametry gospodarki żelazowej, a w razie potrzeby również stan zapalny czy potencjalne źródło utraty krwi.
Przy potwierdzonym niedoborze lekarz może zalecić suplementację. Nie warto jednak samodzielnie przyjmować dużych dawek żelaza „na poprawę ferrytyny” – bo zarówno dobór preparatu, jak i czas leczenia powinny zależeć od wyników badań oraz przyczyny niedoboru.
Zamiast diagnozować się na podstawie wyglądu twarzy, warto sprawdzić, co rzeczywiście dzieje się w organizmie. Bo o ile „ferrytynowa twarz” jest chwytliwym określeniem z internetu, o tyle prawdziwy niedobór żelaza jest problemem, który można – i warto – prawidłowo zdiagnozować i leczyć.