Jeśli zadręczasz się pytaniem: „Kim ja właściwie jestem?”, być może pocieszy cię myśl, że nie jesteś w tym sama. Podobne dylematy towarzyszą ludzkości od zarania dziejów. Inaczej nie pochylaliby się nad nimi klasyczni greccy filozofowie. Co do przekazania na ten temat miał – a przynajmniej przypuszcza się, że miał – Sokrates?
Choć od śmierci Sokratesa minęło niemal 2500 lat, jego myśli pozostają zaskakująco aktualne. Długo śmieszkowaliśmy z uniwersyteckich katedr filozofii, jakby studiowanie dawnych tradycji intelektualnych było we współczesnym świecie stratą czasu. Tymczasem dziś firmy zajmujące się sztuczną inteligencją coraz częściej rekrutują absolwentów tego kierunku, by trenowali ich modele zgodnie z „metodą sokratyczną” i poszukiwali sprzeczności w rozumowaniu oprogramowania. Mało tego, indywidualni klienci zaczynają chętnie korzystać z pomocy doradców filozoficznych, gdy w ich życiu zachodzą znaczące i trudne do samodzielnego okiełznania zmiany. Aby czerpać z mądrości wielkich Greków, nie musisz jednak od razu zaczynać nowych studiów ani zatrudniać profesjonalistów z dyplomami. Czasem wystarczy na własną rękę sięgnąć po ich skłaniającą do refleksji spuściznę. Być może okaże się ona zalążkiem fascynujących poszukiwań – także tych dotyczących naszego „ja”.
Czytaj także: 5 sygnałów, że ktoś przechodzi kryzys tożsamości. Ekspert: „To może zdarzyć się na każdym etapie życia”
Odkrywanie własnego „ja” nie wyhamowuje w chwili, gdy w dzieciństwie wpiszemy się koleżance z klasy do złotych myśli ani wtedy, gdy po raz kolejny odpowiemy krewnym na pytanie, kim chcemy zostać w przyszłości. Wtedy mogło nam się wydawać, że ulubiony kolor, rodzaj muzyki i wymarzony zawód wystarczą, by określić, kim jesteśmy. Z czasem okazuje się jednak, że kończymy wyższą uczelnię, zakładamy firmę, bierzemy ślub, a mimo to nadal czujemy się jak dzieci we mgle. Wciąż błądzimy i rozglądamy się rozwiązaniami fundamentalnych kwestii.
Tożsamość jest oczywiście bardzo złożonym pojęciem, którego nie da się sprowadzić do kilku wybranych wskaźników. Składają się na nią między innymi cechy fizyczne i psychiczne, sposób zachowania się i pełnione role społeczne, a także poczucie przynależności do grupy i jednocześnie odrębności od niej. Towarzyszy jej także doznanie ciągłości – przekonanie, że nasze wspomnienia, cele i wartości są częścią naszego aktualnego „ja”. Czasem jednak ten obraz się rozmywa. Zastanawiamy się wtedy, czy jesteśmy we właściwym miejscu i czy żyjemy w zgodzie ze sobą. Jak poradzić sobie wówczas z wątpliwościami?
Można między innymi zajrzeć do filozofii Sokratesa. Choć słynny Ateńczyk nie pozostawił po sobie żadnych pism ani nie założył formalnej szkoły, jego myśl przetrwała dzięki uczniom i późniejszym autorom, przede wszystkim Platonowi i Ksenofontowi. Specjaliści wciąż spierają się o to, które z sentencji rzeczywiście pochodzą od Sokratesa, a które są tylko późniejszymi interpretacjami jego nauk.
Czytaj także: Dlaczego im bardziej jesteś „sobą”, tym bardziej przypominasz innych? O złudzeniu „autentyczności”
Możemy jednak domyślać się, że skoro słowa „Wiem, że nic nie wiem” tak dobrze oddają ducha jego filozofii, Sokrates uznałby samopoznanie za proces, który właściwie... nigdy się nie kończy. Jak więc dowiedzieć się więcej o sobie, korzystając z mądrości Greka? Profesor Christopher Moore z Pennsylvania State University, autor książki „Socrates and self-knowledge”, przypisuje mu m.in. ideę, zgodnie z którą nie można po prostu przekazać komuś wiedzy o nim samym – można natomiast skłonić go do samodzielnego myślenia.
„Aby lepiej poznać siebie, trzeba więc przede wszystkim zadawać sobie pytania”.
Nie chodzi jednak wyłącznie o introspekcję. Zdaniem Moore'a samopoznanie najlepiej osiąga się przy wsparciu innych ludzi. „Samopoznanie pojawia się poprzez rozmowy z innymi. Jest zbliżone do poznawania innych osób” – pisze filozof. I dodaje: „Sokratyczne samopoznanie oznacza pracę nad sobą, razem z innymi, aby stać się osobą, która potrafi poznać siebie i w ten sposób być odpowiedzialną wobec świata, innych ludzi i siebie samej – intelektualnie, moralnie i praktycznie”.
Temat rozwija jego koleżanka z uczelni, profesorka Tamar Gendler:
„Poznać siebie to nie poznać siebie. To uświadomić sobie, że w wielu przypadkach nie mamy bezpośredniego dostępu do naszych motywacji, że nie znamy prawdziwych przyczyn naszych działań. To niekończący się proces zadawania sobie pytań w duchu Sokratesa” – mówiła w podcaście dr Laurie Santos „The Happiness Lab”, kognitywistki i psycholożki z Yale University.
W tej samej rozmowie wyjaśnia także, jak przełożyć te idee na codzienne życie. Aby obudzić w sobie ducha Sokratesa, Gendler proponuje prowadzenie wewnętrznego dialogu. Możemy zacząć od pytań:
- „Dlaczego tak uważam?”
- „Czy możliwe, że myślę w ten sposób z innego powodu?”
- „Czy możliwe, że choć zakładam, że coś cenię, w rzeczywistości jest to jedynie stare przyzwyczajenie, którego nigdy nie podałam w wątpliwość?”
- „Czy możliwe, że wydaje mi się, iż reaguję na konkretną osobę, podczas gdy w rzeczywistości reaguję na stereotyp dotyczący ludzi tego typu?”
Na koniec przestroga od dr. Santos. Ostrzegła ona swoich słuchaczy, że korzystanie z „wewnętrznego Sokratesa” nie zawsze jest komfortowym doświadczeniem. Wymaga bowiem „świadomego kwestionowania, dlaczego myślimy w określony sposób i dlaczego podejmujemy pewne działania. Wiąże się także z przyznaniem, że prawdopodobnie nie jesteśmy tak mądrzy, jak nam się wydaje”. Mimo to warto spróbować przekopać się przez warstwę pozorów i zbliżyć się do swojego prawdziwego „ja”.
Artykuł opracowany na podstawie: Emily Shiffer, „Philosopher Socrates offered the perfect advice for anyone struggling with self-identity”, upworthy.com [dostęp: 15.08.2026]