1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. 10 prostych przyjemności z dzieciństwa, do których warto wrócić po pięćdziesiątce. Psychologowie wyjaśniają dlaczego

10 prostych przyjemności z dzieciństwa, do których warto wrócić po pięćdziesiątce. Psychologowie wyjaśniają dlaczego

(Fot. Wavebreakmedia/ Getty Images)
(Fot. Wavebreakmedia/ Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Patrycja Klikowska - 10 prostych przyjemności z dzieciństwa, do których warto wrócić po pięćdziesiątce. Psychologowie wyjaśniają dlaczego

00:00 10:37
15s
0,5 x
15s
Z wiekiem coraz łatwiej wmówić sobie, że na zabawę szkoda czasu. Uprawiamy sport dla zdrowia, gramy w szachy, by trenować umysł, sięgamy po książki, żeby się rozwijać. Tymczasem psychologowie przekonują, że zabawa nie potrzebuje żadnego uzasadnienia – wystarczy, że sprawia nam dziecięcą radość.

Wspomnienia z dzieciństwa dzielą się na te, za którymi zdecydowanie nie tęsknimy: jak powracające w sennych koszmarach odpytywanie przy tablicy i egzaminy, i te, które przywołujemy z głębokim rozrzewnieniem. Gdyby przyjrzeć się tym drugim bliżej, doszlibyśmy do wniosku, że… nic nie stoi na przeszkodzie, by je wskrzesić. Dobra wiadomość jest taka, że wielu dorosłych faktycznie włącza je na nowo do swojego życia. Pozostali jeszcze się wahają, bo a) to rozrywka dla młodych, b) ludzie pomyślą, że marnuję czas na głupoty, c) mam przecież ważniejsze rzeczy na głowie. Tak jakby warunkiem uważania się za dojrzałego i poważnego człowieka była rezygnacja ze wszelkich aktywności, które sprawiają nam przyjemność. A przecież jest to wierutna bzdura.

Zabawa w dorosłym wieku to nie fanaberia, lecz konieczność

Niestety, gdy jako dorośli w coś się „bawimy”, to często w określonym celu. Ba, nawet w przypadku najmłodszych oczekujemy, że gry i harce będą miały walory edukacyjne. Psycholożka Agnieszka Stein podkreśla jednak, że prawdziwa zabawa powinna opierać się na dobrowolności, spontaniczności i wartości samego procesu, a nie pożądanych efektach końcowych. – Zabawa jest odpowiedzią na jedną z podstawowych potrzeb. Tak naprawdę bez niej po prostu nie da się dobrze funkcjonować, tak jak bez choćby oddychania – mówi.

Czytaj także: Bawcie się! Zabawa jest potrzebna do utrzymania życiowej równowagi i regulowania emocji. Rozmowa z psycholożką Agnieszką Stein

Dodaje też, że nie warto odkładać zabawy na weekend czy urlop. Dobrze jest decydować się na nią także w tygodniu, po pracy, traktując ją jako sposób na osiągnięcie stanu relaksu – lepszą alternatywę dla bezczynnego leżenia na kanapie. Należy też przestać postrzegać ją jako kosztowne przedsięwzięcie. Zabawa to nie tylko uderzający po kieszeni wyjazd na narty w Alpy. Prawda jest taka, że możemy bawić się całkiem za darmo lub bardzo małym kosztem każdego dnia. Warto to robić, by utrzymać życiową równowagę.

– Zabawa jest silnym narzędziem regulacyjnym. Służy choćby do zarządzania życiową energią. Potrafi podwyższyć jej poziom, sprawić, że nasza mobilizacja do działania rośnie, ale z drugiej strony – wyciszyć nas i uspokoić – zaznacza Stein.

10 dziecięcych radości, na które nigdy nie jest za późno

W rozmowie z „Parade” specjaliści z zakresu zdrowia psychicznego przekonują, że na pewne „dziecięce radości” nigdy nie jesteśmy za starzy – przeciwnie, wraz z wiekiem mogą one pomagać odzyskać utraconą beztroskę i zapał do życia. Psycholożka Carla Marie Manly definiuje je jako proste czynności i doświadczenia dające „czyste szczęście”, pozbawione presji i zahamowań. Jej zdaniem z czasem tracimy tę naturalną umiejętność cieszenia się chwilą, pochłonięci pracą, obowiązkami i wychowywaniem potomków, dlatego szczególnie po pięćdziesiątce – gdy istnieje spora szansa, że nasze dzieci wyfruwają już z gniazda, a życie zaczyna toczyć się wolniej – warto świadomie do niej wracać.

Czytaj także: Te 5 zdań odbiera ci radość z życia po pięćdziesiątce. Przez nie starzejesz się szybciej, niż powinnaś

Jakie „dziecięce radości” mają na myśli? Oto 10 rzeczy, które możesz zrobić już dziś:

1. Zasmakuj dzieciństwa

Niektóre wspomnienia najłatwiej przywołać za sprawą smaku. Zamiast zbilansowanego posiłku od czasu do czasu pozwól więc sobie na kubek ciepłego kakao, budyń z sokiem malinowym czy wafle przekładane masą kajmakową. Istnieje spora szansa, że te przekąski natychmiast przeniosą cię do kuchni w domu rodzinnym. Wygrzeb więc zapomniane przepisy z dna szuflady, kup sobie lody w drodze powrotnej z pracy i zjedz je bez wyrzutów sumienia albo poszukaj w sklepie słodyczy, których naprawdę dawno już nie jadłaś.

2. Zrób coś własnymi rękami

Kiedyś całymi dniami potrafiliśmy bazgrać kredkami (nie tylko po kartkach) czy lepić z plasteliny. Dziś rękodzieło zostawiamy najczęściej utalentowanym profesjonalistom. Eksperci zachęcają jednak, by spróbować malowania, robienia origami, wyklejania albumów czy nawet takiego „babcinego” hobby jak robienie na drutach. Chodzi o to, by znów poczuć satysfakcję z robienia czegoś własnymi siłami – bez względu na efekt. Szybko przekonasz się, że to nie tylko angażujące, ale także relaksujące.

3. Wsiądź na rower

Nie potrzebujesz najlepszego sprzętu i legginsów za kilka tysięcy. Ani zapierających dech tras wzdłuż wybrzeża. Wystarczy rower, który masz w piwnicy, i kask. Kiedyś z pewnością potrafiłaś spędzać całe dnie na starym składaku, jeżdżąc to tu, to tam, bez konkretnego celu. Postaraj się więc nie patrzeć na rower wyłącznie jak na środek transportu ani sposób na wyrobienie kilometrów. Potraktuj go raczej jak dawniej – jako pretekst do włóczenia się po okolicy niczym dzieciaki ze starych filmów przygodowych.

4. Wybierz się na biwak

Aby rozbić namiot, spędzić noc pod gwiazdami i powędrować po lesie, wcale nie musisz jechać na Mazury. Poszukaj skrawka natury bliżej (nawet we własnym ogrodzie) i bez wahania wybierz się na małą przygodę. Jak mówi Carla Marie Manly, psycholożka kliniczna, biwakowanie pozwala dorosłym doświadczyć „czystego zachwytu nad samym faktem istnienia”. To także dobry sposób, by choć na chwilę wyrwać się z rutyny.

5. Po prostu wyjdź z domu

Co prawda twoi znajomi nie dzwonią już z zaskoczenia domofonem i nie pytają, czy zejdziesz na dół, ale na krótką przechadzkę do parku możesz wyjść także w pojedynkę. Nawet krótki spacer czy posiedzenie na ławce (niekoniecznie na trzepaku czy huśtawce) pozwolą ci nacieszyć oczy otaczającym światem. Naprawdę nie trzeba nie wiadomo jakich atrakcji, żeby poczuć się lepiej. Czasem wystarczy po prostu wyjść i przez chwilę pobyć poza domem.

6. Śpiewaj, ile sił w płucach

Pamiętaj, że śpiewać każdy może. Nie musisz mieć dobrego głosu ani trafiać idealnie w każdą nutę. „Zaśpiewaj swoją ulubioną piosenkę, bez względu na to, jak brzmisz” – zachęca psycholożka Elena Herrera. Jej zdaniem śpiew jest formą uwolnienia i nie powinien być zarezerwowany wyłącznie dla dzieci. Jeśli zwykle tylko nucisz pod nosem w samochodzie czy pod prysznicem, tym razem spróbuj naprawdę zaśpiewać z całych sił. I nie przejmuj się sąsiadami za ścianą ani innymi ludźmi stojącymi w korku.

7. Tańcz bez oglądania się na innych

Do tego też nie jest wymagany parkiet, kula dyskotekowa, specjalne umiejętności ani partner. Wystarczy muzyka, którą lubisz, i gotowość, by przestać ze wstydu kontrolować każdy ruch. „Tego rodzaju aktywność pozwala poczuć prawdziwą wolność” – mówi psycholożka Michele Goldman. Wsłuchaj się więc w ciało, złap rytm i ciesz się tym, że nikt nie nagra cię na kasetę VHS, z której cała rodzina będzie nabijać się podczas świąt.

8. Pobaw się ze zwierzętami

Kontakt ze zwierzęciem potrafi błyskawicznie poprawić humor – o tym nie trzeba przekonywać żadnego psiarza ani kociarza. Jeśli masz pod swoją opieką zwierzaka, poświęć mu więcej czasu: pogłaszcz go i porzucaj mu piłkę, nawet jeśli masz do zrobienia milion spraw, a futrzak tylko „krząta się pod nogami”. Jeśli nie masz zwierzęcia pod swoim dachem, rozważ zapisanie się na wolontariat w schronisku albo zaproponuj pomoc znajomym, którzy mają pupila.

9. Wróć do tego, co kochałaś w młodości

Dorosłość często oznacza odkładanie ulubionych książek, filmów czy seriali na półkę. A gdyby tak je odkurzyć? Może być to ukochana kreskówka lub stara bajka, którą rodzice czytali nam przed snem. Psycholog Joseph Galasso zauważa, że ludzie często wracają do programów i książek, które lubili w młodości, ale na które nie mieli czasu w okresie intensywnej pracy czy wychowywania dzieci. Nie ulegaj więc presji gonienia za wszystkimi nowościami z platform streamingowych, księgarń i repertuarów kin. Zamiast tego obejrzyj lub przeczytaj coś, co dobrze już znasz. Może okazać się, że dziś patrzysz na te twory kultury zupełnie inaczej i odkryjesz w nich coś, czego jako dziecko po prostu nie mogłaś zauważyć.

Czytaj także: Masowo wracamy do starych seriali. Dlaczego znów warto zobaczyć „Przystanek Alaska”, „Seks w wielkim mieście” czy „Miasteczko Twin Peaks”?

10. Śmiej się głośno i bez skrępowania

Nie trzeba mieć szczególnego powodu, żeby się śmiać. Znajdź coś, co naprawdę cię bawi – zabawny film, dowcip albo po prostu towarzystwo osoby, z którą zawsze dobrze się bawisz – i pozwól sobie na niekontrolowany śmiech. Nie przejmuj się tym, jak głośno się śmiejesz ani czy przypadkiem nie parskniesz. Śmiech poprawia nastrój i pomaga zdjąć z życia odrobinę nadmiernej powagi. A przecież właśnie tego często brakuje nam najbardziej, gdy dorosłe życie zaczyna być traktowane zbyt serio.

Artykuł opracowany na podstawie: Beth Ann Mayer, „10 Simple 'Childhood Joys' That Benefit People Over 50, According to Psychologists”, parade.com [dostęp: 16.08.2025]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE