Wrzesień to miesiąc, w którym szafa przechodzi małą rewolucję – sandały nagle wyglądają zbyt letnio, a botki są jeszcze za ciężkie na dni, które wciąż potrafią zaskoczyć ciepłem. W tej przejściowej próżni triumfy święcą but, które już raz podbiły ulice: mokasyny bez pięty, znane też jako loafer mule.
Dekadę temu popularność nadał im Alessandro Michele – jego futrzane Princetown dla Gucci stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych butów tamtych lat. Klapki mule nigdy tak naprawdę nie zniknęły z mody, ale mokasyny bez pięty przeżyły spadek popularności, a w 2023 roku ustąpiły miejsca penny loafers, a potem marszczonym mokasynom w stylu The Row. Trzy lata później wróciły z nawiązką – najpierw na wybiegach wiosna-lato 2026, a później w kolekcji Demny, który w debiutanckim pokazie dla Gucci na sezon jesień-zima 2026/2027 złożył hołd erze Michele, sięgając właśnie po loafer mules.
Siła tego trendu tkwi we wszechstronności. Można je nosić niemal z każdą stylizacją: z dżinsami i t-shirtem, ze spódnicą midi, z wełnianymi spodniami, a jeszcze przez najbliższe tygodnie – z szortami czy spódniczką mini. Kiedy zrobi się chłodniej, sprawdzą się z kontrastowymi skarpetkami i spódnicą midi albo z garniturem odłożonym dotąd na spotkania w biurze. W przeciwieństwie do sandałów, które po wakacjach wyglądają na spóźnione, mules mają bardziej wytworny, mniej sezonowy charakter. Tej jesieni najciekawiej prezentują się w wersji z zamszu, lakierowanej skóry, haftowanego atłasu czy imitacji krokodylej skóry – z metalowymi okuciami i frędzlami, które podnoszą rangę nawet najprostszej stylizacji.
Krótko mówiąc – to jeden z tych trendów, które udowadniają, że w modzie, tak jak w życiu, czasem najlepiej sprawdza się powrót do rzeczy, które kiedyś kochałyśmy.
Marc O'Polo klapki Safina
329 zł zamiast 649 zł na Zalando
(mat. prasowe)
BOSS klapki Jadey
(mat. prasowe)
Vagabond klapki Aleya
289,99 zł zamiast 499,99 zł na Answear
(mat. prasowe)