Marta Waszkiewicz - Są małżeństwem od 40 lat, a teraz zagrali parę, która odnajduje miłość po 60-tce. Ten film niespodziewanie stał się hitem HBO Max
00:00
06:59
Czy po sześćdziesiątce można jeszcze odnaleźć miłość? Nowa przewrotna komedia z Kevinem Baconem i Kyrą Sedgwick – która zajmuje obecnie 5. miejsce najchętniej oglądanych filmów na platformie HBO Max, udowadnia, że jak najbardziej. Co ciekawe, aktorzy, którzy grają tu dwoje zupełnie obcych sobie ludzi, prywatnie są małżeństwem od blisko 40 lat. I tę chemię na ekranie naprawdę widać!
Ten film to inteligentna, przewrotna komedia o dwójce zagubionych ludzi, którzy odnajdują siebie w najmniej oczekiwanym momencie. Cynthia Rand (Kyra Sedgwick), ceniona nowojorska urolożka, funkcjonuje w świecie zawodowych sukcesów i pozornie stabilnego małżeństwa. Problem w tym, że jej mąż Warren (Judd Hirsch) zaczyna chorować na demencję. Nagle wszystko, co do tej pory miało swoje miejsce, przestaje być oczywiste. Stan Olszewski (Kevin Bacon) znajduje się jednak na zupełnie przeciwnym biegunie. To ochroniarz bez wielkich ambicji, człowiek trochę zagubiony i dryfujący przez życie bez celu. Jego codzienność daleka jest więc od świata, w którym funkcjonuje Cynthia.
(Fot. materiały prasowe)
Ich drogi krzyżują się przypadkiem. Zaczyna się od nieoczywistej znajomości, która z czasem przeradza się w relację opartą na szczerości, poczuciu humoru i coraz większej bliskości. Ta przypadkowa więź staje się jednocześnie dla bohaterów sposobem na odzyskanie kontaktu z samymi sobą. Nie jest to zatem kolejna historia o miłości, która przychodzi w idealnym momencie. Wręcz przeciwnie: to historia o miłości, która przychodzi wtedy, gdy życie bohaterów jest zdecydowanie nieidealne.
Czytaj także: Straciła pracę i męża… a potem wydarzyło się coś, co zmieniło wszystko. Nowy hit Netflixa to pozycja obowiązkowa dla każdej kobiety 50+
Najłatwiej byłoby wrzucić ten film do szufladki „romantyczna komedia”. Tyle że po kilkunastu minutach seansu wiadomo już, że etykieta ta zdecydowanie nie wyczerpuje tematu. „Najlepiej, jak potrafisz” sprawnie balansuje bowiem między komedią, dramatem i romansem, a jego prawdziwym tematem jest po prostu dorosłość. To kino o starzeniu się, samotności, zmianach w relacjach i o tym, że człowiek nie przestaje potrzebować bliskości tylko dlatego, że przekroczył pewien wiek. Potrafi rozbawić, ale chwilę później przypomina o przemijaniu i konieczności układania życia na nowo. Nie traktuje jednak swoich bohaterów jak ludzi, którzy mają już „wszystko za sobą”. Wręcz przeciwnie: pozwala im być niedoskonałymi, zagubionymi, czasem nierozsądnymi, a nawet trochę śmiesznymi. I właśnie dlatego historia Cynthii i Stana jest tak zaskakująco świeża.
(Fot. materiały prasowe)
Warto też zaznaczyć, że film ten jest pierwszym od ponad 20 lat wspólnym występem Bacona i Sedgwick na ekranie (ostatnio zagrali razem w melodramacie „Loverboy” z 2005 r., a prywatnie są małżeństwem od 1988 r.). I chociaż w filmie ich bohaterowie dopiero się poznają, widz ma świadomość, że ogląda parę, która zna się od dekad.
Trzeba również przyznać, że Bacon doskonale odnajduje się w roli nieporadnego i ironicznego faceta, a Sedgwick świetnie portretuje kobietę stojącą na życiowym zakręcie. Chemia między aktorami nie jest jednak wyłącznie fanowską obserwacją. Krytycy również zauważyli, że ich ekranowa relacja jest najbardziej przekonującym elementem filmu („TheWrap” wspomniał w swojej recenzji o widocznej radości aktorów ze wspólnego grania, a „Variety” doceniło wiarygodność filmu w podejściu do tematu starzenia się).
Czytaj także: Myślała, że wszystko, co najważniejsze, już za nią. Ten czuły film udowadnia, że na miłość i nowy początek nigdy nie jest za późno
Czy „Najlepiej, jak potrafisz” jest filmem bez wad? Zdecydowanie nie. Scenariusz momentami próbuje opowiedzieć zbyt wiele naraz, natomiast poboczne wątki nie zawsze są odpowiednio rozwinięte. Niektóre rozwiązania fabularne wydaję się nieco zbyt wygodne, a powolne/nierówne tempo na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu. Innymi słowy: film nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału. Film ma jednak aż 87% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes, a krytycy doceniają przede wszystkim aktorów, naturalną chemię między Baconem i Sedgwick oraz potraktowanie głównego tematu.
(Fot. materiały prasowe)
Co na to widzowie? Wśród opinii na Filmwebie regularnie powtarza się przekonanie, że nowa komedia z Baconem to po prostu „dobre, mądre kino”. Jedni użytkownicy podkreślają, że produkcja jest zaskakująco udana, inni chwalą zabawne dialogi i grę aktorską. Poza tym w komentarzach często przewija się taki zestaw określeń: „ciepły”, „przyjemny”, „wzruszający”, „życiowy”. Część osób podkreśla także, że to idealny film na spokojny wieczór – bez wielkich ambicji, ale też bez poczucia straconego czasu. „Obejrzałem z przyjemnością” – napisał jeden z widzów. I chyba trudno o lepsze podsumowanie.
Mimo wszystko trudno odmówić produkcji jednej rzeczy: ma serce. A w przypadku filmu o ludziach, którzy próbują odnaleźć się w życiu, kiedy nie wszystko idzie zgodnie z planem, to całkiem ważna zaleta. „Najlepiej, jak potrafisz” jest więc trochę jak klasyczna amerykańska produkcja na weekendowy wieczór – tyle że zamiast młodych bohaterów, którzy właśnie wkraczają w dorosłe życie, dostajemy ludzi, którzy mają już za sobą kilka rozdziałów. I właśnie dlatego ich historia wybrzmiewa tak mocno. To kino dla tych, którzy lubią, gdy komedia ma w sobie odrobinę goryczy, romans nie zaczyna się od fajerwerków, a dramat daje nadzieję. No i oczywiście dla fanów duetu Bacon-Sedgwick, którzy niemal czterech dekadach małżeństwa nadal potrafią przekonać nas, że między dwojgiem dojrzałych ludzi wciąż może wydarzyć się coś zupełnie niespodziewanego.
„Najlepiej, jak potrafisz” obejrzeć można na platformie HBO Max.