Ozempic i inne leki z grupy GLP-1 od kilku lat robią furorę. Najpierw mówiło się o ich skuteczności w leczeniu cukrzycy typu 2, później o odchudzaniu. Dziś naukowcy sprawdzają, czy mogą znaleźć zastosowanie także w leczeniu uzależnień. Pierwsze wyniki rzeczywiście dają powody do zainteresowania. Badania sugerują, że leki GLP-1 mogą zmniejszać głód alkoholu i innych substancji, a także ograniczać ich przyjmowanie. Czy to oznacza, że jesteśmy o krok od przełomu w leczeniu uzależnień?
Amerykański psycholog kliniczny i specjalista ds. uzależnień Ted Beauchaine radzi, by z takimi wnioskami jeszcze się wstrzymać. Nie podważa obiecujących wyników badań. Zwraca jednak uwagę na problem, który w przypadku leczenia uzależnień pojawia się wyjątkowo często. „Między laboratorium a prawdziwym życiem znajduje się człowiek” – pisze ekspert.
Leki GLP-1 zostały stworzone przede wszystkim z myślą o leczeniu cukrzycy i związanych z nią problemów metabolicznych. Wpływają m.in. na poziom cukru we krwi, spowalniają trawienie i pomagają kontrolować uczucie sytości. Ich działanie wiąże się też z innymi korzyściami zdrowotnymi, które pojawiają się wraz z utratą masy ciała.
W ostatnich dwóch latach coraz więcej uwagi poświęca się jednak temu, jak GLP-1 wpływają na mózg i zachowania związane z uzależnieniem. Badania sugerują, że mogą zmniejszać głód alkoholu, ograniczać ilość przyjmowanych substancji i wpływać na receptory związane z nałogiem. To sprawiło, że wokół takich leków jak Ozempic pojawiły się bardzo duże oczekiwania. Pojawiły się nawet głosy, że mogą one stać się przełomem w walce z uzależnieniami. Nic dziwnego, że taka perspektywa budzi emocje. Uzależnienia od dekad pozostają ogromnym wyzwaniem dla lekarzy, psychologów i całych systemów ochrony zdrowia. Każda terapia, która może pomóc ograniczyć głód substancji, jest więc warta uwagi.
Ted Beauchaine przypomina, że historia zna już podobne momenty huraoptymizmu. W latach 50. XX wieku do leczenia uzależnienia od alkoholu zaczęto stosować disulfiram, znany także jako esperal czy też jako tzw. wszywka. Mechanizm jego działania jest dość prosty. Lek blokuje metabolizm alkoholu w wątrobie, a wypicie alkoholu po jego przyjęciu może wywołać bardzo nieprzyjemną reakcję, m.in. nudności, wymioty, uderzenia gorąca i intensywne pocenie się. W kontrolowanych badaniach efekt był bardzo wyraźny, ponieważ perspektywa takiej reakcji skutecznie zniechęcała do picia.
Mimo to esperal nie stał się uniwersalnym rozwiązaniem problemu uzależnienia od alkoholu. Dlaczego? Jednym z powodów jest to, że „lek działa tylko wtedy, gdy ktoś go przyjmuje”. Osoba, która planuje się napić, może po prostu odstawić go kilka dni wcześniej. Beauchaine podkreśla, że podobny problem obserwuje się także w przypadku innych leków stosowanych w leczeniu uzależnień. Dlatego właśnie same wyniki badań klinicznych nie powinny być jeszcze powodem do ogłaszania medycznej rewolucji.
W medycynie od dawna wiadomo, że istnieje różnica między tym, czy dana terapia może zadziałać w kontrolowanych warunkach, a tym, czy rzeczywiście pomaga ludziom w codziennym życiu. Jak zauważa Beauchaine, w prawdziwym życiu, terapie stosowane w leczeniu uzależnień często okazują się znacznie mniej skuteczne niż w laboratorium. Dobrym przykładem są naltrekson i akamprozat, czyli leki stosowane w leczeniu uzależnienia od alkoholu. Początkowe badania pokazywały, że mogą wyraźnie zmniejszać głód alkoholu i jego spożycie. Później jednak przeanalizowano 64 badania z udziałem ponad 10,9 tys. osób. Okazało się, że rzeczywisty efekt obu leków był niewielki lub wręcz znikomy.
Nie oznacza to, że takie leki nie mają żadnego zastosowania. Pokazuje jednak, jak łatwo pomylić obiecujący wynik badania z rozwiązaniem problemu w realnym świecie. W przypadku uzależnień jest to szczególnie istotne. Bo pacjent nie jest uczestnikiem eksperymentu, który przez kilka tygodni idealnie przestrzega zaleceń. Ma pracę, relacje, stres, kryzysy, gorsze dni i własne powody, dla których może przerwać leczenie.
Leki GLP-1 mają także swoje minusy. Mogą powodować m.in. nudności, wymioty, biegunkę, zaparcia czy bóle brzucha. Objawy te często można łagodzić, choćby odpowiednią dietą, ale nie każdy chce lub może dostosować do nich swoje życie. W tym momencie znów pojawia się pytanie o to, jak terapia będzie wyglądać poza gabinetem lekarskim.
Beauchaine zwraca uwagę, że w jednym z przywoływanych przez niego przypadków po roku leczenia GLP-1 stosowanego w celu redukcji masy ciała terapię kontynuowała tylko około jedna trzecia pacjentów. Jeśli więc leki GLP-1 mają kiedyś znaleźć szersze zastosowanie w leczeniu uzależnień, trzeba będzie odpowiedzieć nie tylko na pytanie, czy zmniejszają głód substancji, ale również, czy ludzie będą w stanie długo je przyjmować i czy będą chcieli to robić.
Uzależnienie ma oczywiście wymiar biologiczny. Substancje psychoaktywne wpływają na mózg, a głód ich przyjmowania może być bardzo silny. Ekspert przypomina jednak, że na uzależnienie składa się znacznie więcej. „Są w nim relacje, doświadczenia, emocje i konsekwencje wcześniejszych zachowań” – pisze psycholog. Beauchaine zwraca też uwagę, że leki mogą ograniczać fizjologiczne skutki przyjmowania substancji i pomagać kontrolować głód, ale nie są w stanie naprawić wszystkich konsekwencji uzależnienia.
„Żaden lek nie może przywrócić porzuconych dzieci, odwrócić finansowej ruiny, naprawić zniszczeń po niewierności ani przywrócić życia komuś, kto zginął w wypadku spowodowanym przez pijanego kierowcę” – zaznacza ekspert.
To mocne słowa, ale dobrze pokazują, dlaczego uzależnienia nie można sprowadzić wyłącznie do biologii. Poczucie winy, wstyd, utrata poczucia własnej wartości czy trudne emocje mogą zwiększać ryzyko dalszego sięgania po substancję i nawrotu. Dlatego nawet jeśli leki GLP-1 rzeczywiście okażą się pomocne w ograniczaniu głodu alkoholu czy innych substancji, trudno oczekiwać, że sam lek rozwiąże cały problem.
Pierwsze badania są interesujące i zdecydowanie warto je dalej prowadzić. Leki GLP-1 mogą w przyszłości stać się ważnym elementem leczenia niektórych uzależnień. Na tym etapie nie ma jednak podstaw, by traktować je jako cudowny lek, który rozwiąże problem uzależnienia.
Być może ich największą rolą będzie właśnie uzupełnienie istniejących metod leczenia, a nie ich zastąpienie. Farmakoterapia może pomóc ograniczyć głód substancji, podczas gdy psychoterapia i wsparcie specjalistów pozwalają pracować nad tym, co za uzależnieniem stoi, a więc m.in. emocjami, relacjami, traumą czy stylem życia. „Interwencje medyczne prawdopodobnie nigdy nie wystarczą, by samodzielnie wyleczyć uzależnienie” – podsumowuje Beauchaine.