1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. „Ludzie robią skok w uzależnienie, bo tracą nadzieję”. Psychiatra o prawdziwych przyczynach nałogów

„Ludzie robią skok w uzależnienie, bo tracą nadzieję”. Psychiatra o prawdziwych przyczynach nałogów

Kadr z filmu „Requiem dla snu” (Fot.  BE&W)
Kadr z filmu „Requiem dla snu” (Fot. BE&W)
Papieros do śniadania, wino do obiadu. Byle poczuć się lepiej, byle uciec od dyskomfortu intensywnych trudnych emocji – tak psychiatra dr hab. Andrzej Silczuk opisuje mechanizm wpadania w nałóg. O to, jak w profilaktyce uzależnień wykorzystać film „Requiem dla snu” – pyta Martyna Harland.

Spis treści:

  1. „Requiem dla snu”: co film pokazuje o mechanizmach uzależnienia?
  2. Dlaczego ludzie się uzależniają? Emocje, samotność i potrzeba ukojenia
  3. Kiedy nawyk staje się uzależnieniem? Co dzieje się w mózgu i organizmie
  4. Czy sport może zastąpić nałóg?
  5. Jak skutecznie zapobiegać uzależnieniom?
  • Czy filmy takie jak „Requiem dla snu” mogą działać profilaktycznie? Zdaniem dr. hab. Andrzeja Silczuka, psychiatry i specjalisty uzależnień, pokazują one mechanizmy nałogu lepiej niż moralizowanie czy straszenie.
  • Dlaczego jedni ludzie uzależniają się od substancji, a inni nie? Ekspert tłumaczy, jaką rolę odgrywają emocje, samotność, potrzeba przyjemności i trudności w radzeniu sobie z dyskomfortem.
  • Psychiatra mówi również o zmianach zachodzących w mózgu i o tym, dlaczego tak trudno przerwać błędne koło nałogu.
  • Co naprawdę pomaga chronić się przed uzależnieniem? Andrzej Silczuk wyjaśnia, dlaczego kluczowe są świadomość własnych emocji, różnorodne sposoby radzenia sobie z napięciem oraz umiejętność wytrzymywania dyskomfortu.

Wywiad pochodzi z miesięcznika „Sens” 06/2026.

„Requiem dla snu”: co film pokazuje o mechanizmach uzależnienia?

Martyna Harland: W filmie „Requiem dla snu” Darrena Aronofsky’ego uzależnienie pokazane jest bez żadnej taryfy ulgowej. Tymczasem badania na temat profilaktyki grupowej w uzależnieniach pokazują, że straszenie nie działa. W jaki sposób można wykorzystać ten film w celach terapeutycznych, by mógł zadziałać profilaktycznie?

Andrzej Silczuk: Nie uważam, że ten film straszy. Ma prowokować dyskomfort. Darren Aronofsky jest mistrzem drażnienia widza obrazem i kontekstem. Pomimo licznych uproszczeń, ścieżek na skróty, film pokazuje fragment prawdy – jak wygląda mechanizm uzależnienia, który działa jak równia pochyła. Taki film warto pokazywać szeroko, bo ludzie o tendencjach uzależnieniowych mają skłonność do racjonalizacji i twierdzą, że sposób, w jaki żyją, jest w porządku.

Papieros do śniadania i wino do obiadu. Byle poczuć się lepiej, nie myśląc o konsekwencjach.

Tyle że prawdę można znieść tylko w gabinecie, i to na godzinę, nie w życiu.

A w filmach nie? Dobre kino pokazuje prawdę o życiu. Dlatego jestem przeciwny temu, by „Requiem dla snu” nazywać straszeniem. To studium ewolucji uzależnienia: od etapu euforycznego – kiedy wszystko jest fajnie, a człowiek wmawia sobie, że ma kontrolę nad tym, co robi, i może w każdej chwili przestać – do momentu, kiedy nie jest już w stanie tego zrobić. Żeby przestać, musi się coś wydarzyć. Co? To już każdy musi odpowiedzieć sam sobie. Na tym także polega interwencja w pracy z pacjentami, kiedy pytamy, co musiałoby się wydarzyć, żeby ktoś przestał. Pacjent po zastanowieniu odpowiada, a my mówimy: i to właśnie się wydarzy.

Kadr z filmu „Requiem dla snu” (Fot.  BE&W) Kadr z filmu „Requiem dla snu” (Fot. BE&W)

Dlaczego ludzie się uzależniają? Emocje, samotność i potrzeba ukojenia

Co leży u podłoża uzależniania się bohaterów, których widzimy w filmie?

Ludzie mają naturalną potrzebę szukania przyjemności i ją różnymi metodami znajdują. Dla kogoś to może być sport, dla innego jedzenie, może to być też substancja, która przyjmowana raz na jakiś czas daje przyjemne doświadczenie. A jeśli to będzie substancja z grupy opioidów, jak w przypadku heroiny, leków czy syntetyków, takich jak fentanyl lub oksykodon – to poziomu doświadczanej euforii nie da się już odtworzyć w innych okolicznościach, ponieważ jest tak intensywny.

Można zatem sprowadzić przyczynę do tego, że wcześniej ktoś nie potrafił dostarczać sobie przyjemności?

Nie zawsze. Są ludzie, którzy mają naturę hedonistyczną i szukają różnych przestrzeni do tego, żeby sobie tę przyjemność dostarczać. Badają jedną, drugą, trzecią możliwość i nagle docierają do miejsca „pod tytułem” heroina czy inny narkotyk.

A wracając do bohaterów w filmie?

To ludzie, którzy podejmują serię niefortunnych decyzji, nie przewidując konsekwencji, ignorując sygnały ostrzegawcze. Eksperymentują i przyjmują różne substancje. Ktoś próbuje pierwszy raz dożylnie heroiny, inny przyjmuje tabletki; jedna bohaterka odkrywa środek na odchudzanie, który jest prawdopodobnie jedną z pochodnych amfetaminowych, czyli działa jak stymulant.

Obserwujemy tu proces utraty kontroli aż do prostytuowania się dla pozyskania środków na narkotyki. Opioidy to najbardziej demoralizująca substancja.

Dlaczego w ogóle nie mówimy o emocjach? Przecież bohaterowie mają ogromne poczucie osamotnienia i zagubienia…

Odczuwają deficyt miłości i lęk przed unieważnieniem. To często rodzaj tego unieważnienia, którego doświadczamy jako dzieci: unieważnienie emocji, unieważnienie czucia. To niezdolność do przeżywania lęku i wątpliwości.

Wszyscy uczymy się tego, że na niektóre rzeczy się czeka, jednak niektórzy nie potrafią czekać, bo czekaniu często towarzyszy dyskomfortowa niepewność. A na przykład heroina ją koi, bo zapewnia taki błogostan, jakby kochająca matka wzięła cię w ramiona.

Jednak samo poczucie nieważności nie mija, a co więcej, pojawia się zależność – po przyjęciu substancji człowiek jest w pełni zdany na innych, jak bezbronne niemowlę.

Kadr z filmu „Requiem dla snu” (Fot.  BE&W,) Kadr z filmu „Requiem dla snu” (Fot. BE&W,)

Kiedy nawyk staje się uzależnieniem? Co dzieje się w mózgu i organizmie

Ale ciało mówi stop, buntuje się, źle się czujemy. To nie wystarcza, by pracować nad zmianą nawyków?

Palenie, picie czy ćpanie to nie nawyk. Nawyk to coś, co przyjęłaś jako zespół zachowań. A ty mówisz o czymś, co ma w sobie nikotynę czy inną substancję uzależniającą. Dopamina, która pod ich wpływem się wydziela, jest modulatorem poczucia przyjemności.

Osoby uzależnione zwykle wiedzą, że nałóg im szkodzi. Wieloletni palacze czują metaliczny niesmak w ustach, ciężko się im oddycha, mają obniżoną wydolność. Pijący alkohol mówią, że mają bóle brzucha, nudności, nie mogą jeść, a mimo to piją, bo czują, że narasta w nich niepokój i nie są w stanie zasnąć w nocy.

Widziałam ten film jako nastolatka i wystraszyłam się tak, że nigdy nie spróbowałam żadnego narkotyku.

I dobrze, powinnaś się wystraszyć tego, jak wygląda to naprawdę. Tego, że młoda dziewczyna, która eksperymentuje i próbuje po raz pierwszy tabletek, za dwa lata będzie chodziła do klubu dla dorosłych, żeby zarobić na działkę, bo narkotyki są drogie, a potrzebuje coraz więcej. Może nawet ten wątek przestraszył cię najbardziej.

Kiedy nawyk zamienia się w uzależnienie?

Ciało dąży do funkcjonowana w równowadze, to proces homeostazy. Wyobraź sobie człowieka, który po raz pierwszy zapalił papierosa – jak zareagował jego organizm? Nie smakowało mu, poczuł gorycz, zakrztusił się. To dlatego, że ciało zostało wytrącone z wcześniejszej równowagi: nikotyna, wchłaniając się, powodowała przyspieszenie tętna, podniesienie ciśnienia, pobudzenie, zawroty głowy, bo to była substancja obca. Co się dzieje później? Człowiek znów sięga po papierosa, a mózg przyzwyczaja się, że musi się mierzyć z jakimś obciążeniem i wywołuje złudzenie homeostazy, nazywane allostazą, czyli sztucznym stanem równowagi. Allostaza to proces dostosowywania się organizmu, w tym funkcji mózgu, do obecności nadbagażu w postaci obcej substancji.

Co zmienia się, gdy mózg uzależnia się od substancji?

Papieros zaczyna ci smakować. Nie masz nudności, nie krztusisz się. I to już jest uzależnienie. A potem idzie to dalej: rozróżniasz aromaty, zaczynasz mówić, że ten gatunek lubisz, a tamtego nie.

W filmie nie ma papierosów, są narkotyki.

Rozmawiamy o modelu nikotynowym, bo działa podobnie, tyle że papierosy łatwiej rzucić. Jednak w przypadku opioidów to wszystko może dziać się szybciej i kiedy już twoje ciało się dostosowało, a ty nagle postanawiasz odstawić – bo chcesz mieć lepszą formę, lepszy seks, lepiej oddychać lub odzyskać przyjemność z różnych prostych rzeczy – czujesz się, jakbyś nagle zrzuciła ciężki plecak z kamieniami. Ten stan nazywamy zespołem abstynencyjnym.

Kiedy zrzucasz ciężki plecak, powinno być ci lżej.

No właśnie nie, bo odbierasz organizmowi substancję, do której on się dostosował i stworzył ten sztuczny układ równowagi. I to go ponownie wytrąca z równowagi. Zespół abstynencyjny tłumaczy się jako brutalną, dramatyczną próbę mózgu odtworzenia stanu równowagi allostatycznej, czyli przywrócenia stanu, jakby ta substancja była obecna w organizmie.

Wróćmy do filmu i do bohaterki uzależnionej od tabletek na odchudzanie. Powinna przyjąć czerwoną pigułkę z matriksa pod tytułem „prawda i samoświadomość”, ale nie jest na to gotowa. I co teraz?

Jak to nie jest gotowa?! Właśnie trzeba jej dać tę czerwoną pigułkę, i to jak najszybciej! Zasługuje na to, żeby pokazać jej, jaka jest rzeczywistość.

To by ją złamało, czasem jest taki moment, w którym nie da się przyjąć prawdy o sobie i życiu.

A wiesz, że w symptomatologii uzależnień jednym z najsilniejszych zespołów objawowych jest właśnie system iluzji zaprzeczeń? Cokolwiek usłyszysz, czegokolwiek doświadczysz – przetłumaczysz sobie, że to nie jest tak i może być inaczej. Na tym właśnie polega podstępność uzależnienia się.

Substancja wywołuje potrzebę przeformułowania poznawczego i przerejestrowywania doświadczeń po to, żeby stworzyć złudzenie, że to, co robisz, jest dla ciebie dobre; ty sobie tylko używasz substancji, to twój styl życia i w każdej chwili możesz przerwać.

Czasem alkohol pozwala przeżyć. Potem trudno go odstawić, ale inaczej człowiek w kryzysie mógłby odebrać sobie życie, a czasem chodzi o to, żeby jakoś przetrwać jeszcze jeden dzień.

Ale uzależnienie to nie jest metoda. Skąd wiesz, że ktoś później będzie gotowy przyjąć prawdę?

Może pojawi się psychiatra czy psycholog i pomoże? W filmie brakuje takich osób.

Ale on sam nie przyjdzie do ciebie, a dla niektórych osób sięgnięcie po pomoc może być za trudne. Regulacja emocji za pomocą substancji nie polega na tym, że wróci ci wola życia, tylko na tym, że jeśli nie chcesz w tej chwili żyć albo czujesz złość, głęboki smutek, niezgodę lub lęk – to na chwilę się odłączasz. To jest oczywiście sposób radzenia sobie, ale pozbawiony procesów adaptacyjnych. Jest tylko jednym z mechanizmów, po które ludzie sięgają, gdy nie mają lepszych, mądrzejszych rozwiązań.

Czy sport może zastąpić nałóg?

Co by pomogło? Zielona pigułka pod tytułem „sport”?

Być może niektórym, ale niekoniecznie. Może rozmowa z psychologiem, i też nie dla każdego. Ludzie są różni i potrzebują różnego rodzaju wsparcia. Sport może być jak leczenie jednego uzależnienia drugim. Czy to często się zdarza?

Istnieje konstrukt addictive personality, czyli osobowości uzależnieniowej. To znaczy, że są takie osoby, które szybko się uzależniają: od telefonu, gier, zakupów, seksu czy jedzenia. A dzieje się tak dlatego, że używają tego samego wzorca do regulacji emocji: podstawiają sobie różne rzeczy, żeby poradzić sobie z trudnościami w życiu.

Można powiedzieć: jeśli czuję trudne emocje, to mógłbym z nimi pójść na terapię, ale oznacza to, że wejdę w proces, który jest inwestycją na miesiące lub lata, a czasem w ogóle się nie zwróci.

Osoby skłonne do uzależnień zwykle intensywnie doświadczają emocji i z tego powodu boją się wysokiego dyskomfortu. W związku z tym starają się go wypłaszczyć dużo wcześniej – alkoholem, heroiną albo właśnie sportem – w ten sposób uciekają od niego, zamieniając go na przykład na zmęczenie fizyczne.

Po to jest profilaktyka, żeby pomóc w regulacji emocji zdrowymi sposobami, tak by nie zniekształcało to rzeczywistości. W odróżnieniu od nałogowego mechanizmu regulacji emocji. Zatem co z tym sportem?

To dobry pomysł, pod warunkiem, że to nie jedyne narzędzie. Bo zobacz, pływasz sobie kilka miesięcy, ale nagle masz zapalenie kaletki barkowej i na trzy tygodnie jesteś wyłączona z pływania. I co? Nie masz narzędzia, którym się regulowałaś, i zostajesz z niczym. Dlatego w profilaktyce uzależnień nie chodzi o szukanie zdrowszych uzależnień.

Jak skutecznie zapobiegać uzależnieniom?

To co jest najważniejsze w profilaktyce?

Myślę, że dywersyfikacja, czyli stworzenie sobie różnych metod na to, żeby regulować swoje samopoczucie. I uczenie się bycia w dyskomforcie, bo to jest komunikat, że dzieje się coś trudnego albo coś ważnego. Nie lubimy czuć tej niewygody, bo się boimy, że będzie bolało, że będziemy z tym sami i że sobie nie poradzimy.

„Requiem dla snu” pokazuje uzależnionych na równi pochyłej, a ludziom trzeba czasem powiedzieć, że w życiu warto też iść pod górkę. Będzie ciężko, ale damy radę.

Możesz nazwać to równią pochyłą w dół, myśląc, że się staczają i idą w kierunku katastrofy. Ale ja widzę, że oni próbują też wspinać się po pionowej ścianie, żeby się z uzależnienia wydostać, tyle że to nie wychodzi.

Dzięki temu, że czujemy dyskomfort, rozwijamy się, wprowadzamy zmiany. Na przykład ty w trakcie naszej rozmowy wielokrotnie zmieniałaś pozycję, czyli twój dyskomfort pchnął cię do tego, żeby zrobić coś, co go zmniejszy.

To się wydarzyło dzięki temu, że dostrzec. Gdybyś była teraz odurzona narkotykami, tkwiłabyś w dyskomforcie, bo twoje receptory bólu byłyby wyłączone. Dlatego warto nauczyć się incepcji, czyli metapoznawczego postrzegania tego, co czuję.

Mam poczucie, że jedyne prawdziwe sceny dyskomfortu w tym filmie to te, gdy matka mówi synowi o poczuciu osamotnienia i byciu niewidzianą; albo gdy wychodzi ze szpitala psychiatrycznego i przytula się do koleżanki na ławce. To dobre momenty na interwencję czy pomoc. Jednak boję się, że niewielu będzie się w stanie utożsamić z tymi bohaterami.

Które osoby się nie utożsamią? Te, u których pojawi się mechanizm obronny – zaprzeczenia wzbudzającego się, gdy czujemy coś, co nas zaczyna uwierać. Ten film może pomóc to sobie uświadomić. Dyskomfort nie zabija, ale uzależnienie już tak.

To, co zobaczyłaś w filmie i co wzbudziło w tobie największą emocję obronną, to było doświadczenie upodlenia. Ktoś używa swojego ciała, używa siebie w relacjach, w okolicznościach i traci godność. Właśnie takie uprzedmiotowienie widzimy. Do tego dochodzi percepcja społeczna, że osoby podobne do bohaterów naszego filmu same sobie zasłużyły. No właśnie niekoniecznie.

Wiesz, dlaczego seniorzy się uzależniają? Badania mówią, że jednym z najsilniejszych czynników późnego uzależnienia się od alkoholu, leków, hazardu czy zakupów jest olbrzymie poczucie osamotnienia.

I to również pokazuje ten film. Poza tym seniorzy tracą swoje środowisko zawodowe, więc pojawia się poczucie znudzenia i szukanie przyjemności. Na pomoc przychodzą wino, mocniejsze drinki czy leki.

Zastanawiam się nad tym problemem znoszenia dyskomfortu, bo – mówiąc obrazowo – w dłuższej perspektywie krótki strzał bólu u dentysty jest lepszy niż krótki strzał haju.

A dlaczego jesteś w stanie wytrzymać nawet bolesny zabieg stomatologiczny? Bo wiesz, że kiedyś będzie koniec. I to jest cała prawda o kryzysie – on mija.

Problem w tym, że ludzie robią skok w uzależnienie, bo tracą nadzieję, że ich dyskomfort kiedyś minie. Bo czują się osamotnieni w bólu. Stąd w terapii uzależnień pojawia się tak zwany sponsor, czyli ktoś nie tylko obecny w początkowym procesie terapeutycznym, ale gotowy i w dłuższej abstynencji „sponsorować” ciebie – swoim czasem, obecnością i dostępnością – po to, by udało ci się rozpocząć faktyczną terapię, po to, żeby podać ci rękę i powiedzieć: widzę, że się zmagasz z tymi papierosami, już cię ciągnie strasznie, porozmawiajmy o tym. Bo terapia odwykowa nie jest nastawiona na to, że cię wyleczy z uzależnienia. Ona ma opóźnić nawrót do tego momentu, aż ty zdążysz się zestarzeć i umrzeć ze starości.

To jak możemy wykorzystać ten film w profilaktyce uzależnień?

Najważniejsza w profilaktyce jest świadomość – siebie i świata. Wiedza, co uruchamia mój mechanizm uzależnienia. Słyszałaś o metodzie samopomocowej HALT?

To cztery najsilniejsze czynniki wyzwalające, czyli stany, które predysponują do tego, żeby wrócić do zażywania substancji. Hungry, czyli głodny (fizycznie lub głodny miłości, uwagi i akceptacji), angry, czyli zły, lonely, czyli samotny, i tired, czyli zmęczony. Monitorowanie się pod ich kątem pozwala na wczesne wykrycie zagrożenia.

Dlaczego ludzie się uzależniają? Dlatego, że ktoś im nie mówi prawdy, a oni dodatkowo uruchamiają procesy zaprzeczenia. Ludzie zasługują w życiu na prawdę, to, co nazwałaś czerwoną pigułką. Powinni, i to jak najszybciej, dostać ją wszyscy bohaterowie filmu „Requiem dla snu”.

Andrzej Silczuk, dr hab. nauk medycznych, psychiatra z ponad 20-letnim doświadczeniem, specjalista psychiatrii i uzależnień, kierownik Zakładu Psychiatrii Środowiskowej WUM, wykładowca oraz dyrektor medyczny, znany z publikacji i podcastów o zdrowiu mentalnym i uzależnieniach

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE