Małgorzata Major - Geniusze, hedoniści, frustraci. Z tymi bohaterami nikt nie chciałby pracować, ani sąsiadować
00:00
16:07
Był czas kiedy widownia na całym świecie uwielbiała oglądać perypetie doktora Grega House’a. Największa w tym zasługa odtwórcy głównej roli. Brytyjski aktor Hugh Laurie stworzył bohatera pełnego sprzeczności. Niezwykle inteligentnego diagnostę nieprzepadającego za ludźmi. Widzowie chcieli być jak doktor House – błyskotliwi, sarkastyczni, z ripostą na każdą okazję. Ale czy ktoś chciałby mieć takiego kolegę w pracy? Albo sąsiada?
Antybohaterowie mieli swój moment w historii popkultury. Dzisiaj również pojawiają się w serialach, o filmach nie wspominając, ale szczególnie upodobaliśmy sobie ich w produkcjach pierwszej dekady nowego wieku. Był to czas niezwykle owocny dla telewizji i przyniósł widzom kilka wyśmienitych obrazów.
Serial „Dr House”(2004-2012, FOX) zadebiutował w amerykańskiej stacji FOX 16 listopada 2004 roku. Początkowo nic nie zapowiadało, że stanie się światowym fenomenem, chociaż fani brytyjskiego aktora mogli przypuszczać, że produkcja nie przejdzie bez echa. Laurie znany był wówczas ze swoich serialowych („Czarna żmija”) i filmowych („Przyjaciele Petera”) ról w Europie, ale dopiero dramat medyczny FOX zapewnił mu międzynarodową sławę i rozpoznawalność w mainstreamie.
Laurie zagrał genialnego amerykańskiego diagnostę, pracującego w szpitalu klinicznym Princeton-Plainsboro w New Jersey. Greg House pracuje z zespołem lekarzy nad diagnozowaniem szczególnych przypadków, wobec których medycyna wcześniej okazała się bezradna. Poza tym miewa również dyżury w przychodni, gdzie jego styl pracy wzbudza wiele emocji wśród pacjentów.
Dr House jest przede wszystkim bezpardonowy i bezceremonialny. Mówi co myśli i nie zwraca uwagi, czy sprawi tym komuś przykrość. Dotyczy to zarówno współpracowników, pacjentów, kolegów, czy rodziny. Każdy odcinek opowiada o poszukiwaniu diagnozy metodami niczym ze śledztwa Sherlocka Holmesa. Czym innym jednak jest właściwe rozpoznanie i pomoc pacjentowi, a czym innym komentowanie wyglądu pacjentek, współpracowniczek, kompetencji kolegów i ocenianie ich stylu życia.
fot. materiały prasowe
Gdy się nad tym zastanowić, nikt nie chciałby mieć takiego kolegi, ojca, męża albo sąsiada, na współpracowniku kończąc. Jeszcze dwadzieścia lat temu ulegaliśmy czarowi osób, którym społeczeństwo pozwalało na więcej w podziękowaniu za zasługi. Dzisiaj coraz częściej mówimy „nie” gdy nasze granice są przekraczane.
Czy gdyby w tym roku powstał serial „Doktor House”, główny bohater nadal byłby tak lubiany za cięty dowcip i riposty? A może więcej mówilibyśmy o jego toksycznych zachowaniach, nieodpowiedzialności i przekraczaniu profesjonalnych granic współpracy? House był uzależniony od leków, miewał halucynacje, jego gotowość do pracy bywała kwestionowana. Bohater sam mówił, że jest od diagnoz, a nie od bycia miłym. W ten sposób tłumaczył swoje niegrzeczne zachowania wobec pacjentów. Przypuszczam, że obecnie spotkałaby go za to spora krytyka zamiast peanów. Nie zmienia to faktu, że serial był jednym z największych popkulturowych fenomenów początku XXI wieku.
fot. materiały prasowe
Czytaj także: Oblicza współczesnej męskości. Najciekawsze role w polskich serialach
Mr Big (Chris Noth) to postać tajemnicza. Z jednej strony wielka miłość Carrie Bradshaw (Sarah Jessica Parker) w serialu „Seks w wielkim mieście” (1998-2004, HBO), ale przez lata emisji serialu, niewiele wiedziałyśmy o jego karierze zawodowej i tym, jak funkcjonuje poza życiem Carrie. Przez długi czas widownia – podobnie jak główna bohaterka – patrzyła na Biga przez różowe okulary. Owszem, wiadome było, że jest niedostępny emocjonalnie, nie planował ożenku z bohaterką, a gdy tylko miał okazję, wziął ślub z młodszą od Carrie modelką. Wszystko to zniosła i na koniec dostała swoje szczęśliwe zakończenie.
Z perspektywy ponad dwudziestu lat, widzimy jednak, że Mr Big nie był nie tyle idealnym, co odpowiednim partnerem dla Carrie. Skupiony na sobie, przyzwyczajony do robienia wszystkiego „po swojemu”, niechętny do kompromisów i oceniający. Taki był od początku, ale bohaterka nie chciała tego widzieć. My również.
Gdy poznajemy Biga, dowiadujemy się od Samanthy (Kim Cattrall), że jest jednym z biznesmenów, z którymi liczy się Manhattan. Że nie tylko dobrze się zapowiada, ale sporo już osiągnął i jest dobrą partią. Początkowo zresztą to Samantha jest nim zainteresowana. Nie wiemy jak pracuje, jakie ma poglądy (możemy się domyślać, że jest konserwatywny, widać to po jego stylu życia, mieszkaniu i wizytach z matką w kościele), ani jakich ma znajomych. Wobec Carrie bywa krytyczny (w początkowym okresie znajomości nie traktuje poważnie jej pracy), kpiący, czasem pokazuje jej miejsce w szeregu (np. w odcinku, gdy na imprezie jako kelner pracuje kolega Carrie i okazuje się, że bohaterka ma więcej wspólnego z personelem niż gośćmi. Mowa o odcinku dziesiątym, w sezonie drugim, zatytułowanym „System kastowy”).
fot. materiały prasowe
Najlepiej jednak widać osobowość bohatera w odcinku, gdy przechodzi zabieg kardiologiczny. Carrie cały dzień się nim opiekuje w pokoju hotelowym, zwierzają się sobie z ważnych dla siebie spraw, ale rano gdy John Preston (imię bohatera poznajemy w ostatnim odcinku serialu) czuje się już lepiej, od razu buduje mur emocjonalny i pokazuje, że to była tylko chwilowa słabość. Mowa o odcinku jedenastym, w sezonie szóstym, zatytułowanym „Efekt domina”.
Jako partner był wymagający i ustawiał wspólną przyszłość pod własne plany i oczekiwania. Nie przepadał za przyjaciółkami Carrie, zresztą z wzajemnością. Ich relacje ulegną poprawie dopiero w finale ostatniego sezonu. To jednak wielu mówi o bohaterze. Dzisiaj, podobnie jak w przypadku Grega House’a skupiałybyśmy się na jego toksycznych zachowaniach, a nie życiowej zaradności, czy dobrej sytuacji materialnej. Mr Big miał jeszcze jeden zły nawyk – palił cygara, które były elementem jego wizerunku. I podobnie jak porucznik Columbo, często sięgał po kolejne.
Serialowa kontynuacja pt. „I tak po prostu” (2021-2025, HBO) dopisała Bigowi zaskakujący koniec. Śmierć bohatera zbiegła się w czasie z oskarżeniami wobec aktora dotyczącymi molestowania. W tym czasie, jego koleżanki z planu wydały oświadczenie, w którym potępiły jego zachowania. Sytuacja fabularna postaci już po jej śmierci, również uległa zmianie. Po okresie żałoby i próbie ułożeniu życia na nowo, Carrie dzieli się wątpliwościami z Mirandą (Cynthia Nixon), mówiąc do niej: „a może Big był błędem?”. Nigdy więcej już do tego tematu nie wraca. Zostawia nas z niezadanymi pytaniami. „Seks w wielkim mieście” wciąż warto oglądać, także po to, aby móc zaobserwować jak zmieniały się relacje społeczne i na jakie zachowania nie ma już przyzwolenia.
fot. materiały prasowe
Czytaj także: Na taką męskość nie ma już przyzwolenia. Filmy i seriale, których bohaterowie się przeterminowali
Dzisiaj nie wszyscy kojarzą tę postać, ale dwadzieścia lat temu była jedną z najbardziej popularnych w amerykańskiej telewizji. Charlie Harper to jeden z głównych bohaterów sitcomu „Dwóch i pół” (2003-2015, CBS). W rolę kompozytora jingli reklamowych, mieszkającego przy plaży w Malibu, wcielał się Charlie Sheen. To jego jedna z najbardziej rozpoznawalnych i najgłośniejszych ról w karierze.
Sheen bywał porównywany do swojego bohatera, ponieważ wiele ich łączyło. Świat wówczas nie wiedział o tym, że dalece aktor uzależniony jest od alkoholu i narkotyków. Prawdę o nałogach wyznał po zakończeniu pracy nad serialem, opowiedział także o zarażeniu wirusem HIV. Co ważne, to właśnie jego styl życia doprowadził do wyrzucenia Sheena z obsady serialu „Dwóch i pół”. Wątek bohatera zakończono, a do obsady dołączył Ashton Kutcher i występował w sitcomie przez kolejne cztery sezony, aż do jego zakończenia.
Zanim jednak producent Chuck Lorre wyrzucił Sheena z obsady, aktor przez osiem lat grał Charliego Harpera. Bohater wiódł beztroskie życie w Malibu. Był majętny, miał elastyczny czas pracy, więc skupiał się na imprezowaniu i randkowaniu z kobietami. W pewnym momencie do Charliego wprowadza się rozwiedziony brat Alan (Jon Cryer) wraz z synem. Alan jest skąpy i przez lata żyje na koszt Charliego. Bracia bardzo się różnią, ale obydwaj randkują i zapraszają do domu kobiety. To jak Charlie (Alan nie jest wiele lepszy) traktuje kobiety, woła o pomstę do nieba. Dzisiaj z pewnością „Dwóch i pół” nie mogłoby powstać w takiej formie, jak dwadzieścia lat wcześniej.
fot. materiały prasowe
Serial słynął z seksistowskich żartów, oceniał wygląd kobiet i traktował je przedmiotowo. Był to motyw przewodni sitcomu. Charlie poznawał kobietę, zapraszał do domu, a gdy był znudzony jej towarzystwem, szukał kolejnej. Nie ukrywał swoich motywacji i na przestrzeni lat w ogóle się nie zmienił. Z pewnością nikt nie chciałby mieć takiego sąsiada, ani kolegi z pracy. To ostatnie udowodnił sam Chuck Lorre wyrzucając Sheena z produkcji, ponieważ – podobnie jak jego bohater – notorycznie się spóźniał, dezorganizował pracę całej ekipy na planie zdjęciowym, a jak już przychodził, bywał pod wpływem alkoholu.
Serial „Dwóch i pół” cechuje bardzo prosty humor, często wręcz kloaczny. Produkcja zyskała ogromną popularność, ale po latach trudno oglądać ją bez zażenowania.
fot. materiały prasowe
Główny bohater serialu „Mad Men” (2007-2015, AMC), którego zagrał Jon Hamm, to postać kultowa. Produkcja AMC wystartowała w 2007 roku, czyli blisko dwadzieścia lat temu, ale opowiadała o amerykańskich latach 60. XX wieku. Dona Drapera poznajemy jako dyrektora kreatywnego agencji reklamowej Sterling Cooper zlokalizowanej przy Madison Avenue w Nowym Jorku.
Bohater jest naszym przewodnikiem po – na wskroś męskim - świecie reklamy. Mężczyźni pracują na stanowiskach dyrektorskich i specjalistycznych, a kobiety jako sekretarki. Don jest mężczyzną swoich czasów – w domu na przedmieściach ma żonę Betty (January Jones) i dzieci, a w Nowym Jorku kochanki. Nie kryje się z tym specjalnie, ale gdy żona zaczyna się domyślać, zaprzecza dopóki może. Gdy Betty żąda rozwodu, jest oburzony i oskarża ją o zdradę, mimo że sam notorycznie się jej dopuszczał.
Jego koledzy są szowinistami, co wówczas było czymś tak powszechnym, że nikogo nie dziwiło. Don ma ten przywilej, że jego praca nie ma normowanych godzin, więc przerwa na lunch potrafi przeciągnąć się do późnego wieczora, a kolacja do bladego świtu. Gdy ma ochotę, zostaje w Nowym Jorku na noc, nie tłumacząc się żonie z nieobecności w domu. Taki po prostu jest.
fot. materiały prasowe
W pracy, podobnie jak jego koledzy, pije mocne drinki, więc jego kreatywność bywa zmienna. Trudno (o ironio!) liczyć na trzeźwość umysłu osoby, która jest pod wpływem alkoholu. Ktoś powie – takie były czasy. Nie zmienia to jednak faktu, że aktualnie nikt nie zniósłby takiego szefa, ani męża.
Draper jest postacią, z którą często się identyfikujemy, mimo że nie zawsze wzbudza sympatię. Jako człowiek z trudną historią rodzinną, rodzi się na nowo przyjmując imię i nazwisko zmarłego na froncie kolegi. Wszystko zawdzięcza swojej determinacji i konsekwencji, ale jak już to zdobywa, potrafi wiele tego kapitału roztrwonić. Dotyczy to zaufania współpracowników (zwłaszcza Peggy), relacji z żoną (pierwszą i drugą), czy więzi zbudowanej z dziećmi. Nie jest dobrym mężem, ani ojcem, a w pracy potrafi sprawiać kłopoty osobom od niego zależnym (szefom również).
Mimo że to barwna postać, dzięki której podróż przez lata 60. w serialu „Mad Men” była wyjątkowa, nikt nie chciałby takiego ojca, męża, albo współpracownika. Zwłaszcza, że Don miał tę przypadłość, iż wychodził „tylko na lunch”, a wracał do pracy po trzech tygodniach.
fot. materiały prasowe
Czytaj także: Antybohaterowie sprzed lat. Czy nadal kochamy Dona Drapera i Tony’ego Soprano?
Główny bohater serialu „House of Cards” (2013-2018, Netflix), czyli pierwszego serialu Netfliksa, który platforma w dniu premiery udostępniła w całości, co w 2013 roku było wielką rewolucją w streamingu (w Polsce platforma była jeszcze nieobecna), nie jest osobą, która miałaby rzesze fanów.
Serial opowiada o zdeterminowanym polityku Underwoodzie (w tej roli Kevin Spacey) i jego żonie, Claire (Robin Wright), pnących się po szczeblach politycznej kariery tak wytrwale, aż docierają na sam jej szczyt. Underwood zostaje prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Para bohaterów bezwzględnie rozpycha się łokciami byle zrealizować zawodowe ambicje. Francis nie znosi dzieci i wszelkiej słabości, nie rozumie empatii. Nie zna takiego uczucia. Serial niejednokrotnie pokazuje jego bezwzględne decyzje wobec współpracowników. Już w pierwszym odcinku widzimy jego zachowanie wobec psa potrzebującego pomocy. Wcale nie musi się tak zachować, ale inaczej nie potrafi, ani nie chce.
Mało kto byłby w stanie wytrzymać presję, jaką fundował swoim podwładnym. To jedna z ciekawszych postaci w serialach ostatnich lat, ale skończyła marnie. Co miało związek ze zwolnieniem Kevina Specy z obsady aktorskiej, po tym jak aktor został oskarżony o molestowanie seksualne.
fot. materiały prasowe
I znowu, podobnie jak w przypadku Charliego Sheena – zarówno bohater, jak i aktor wcielający się w rolę, kończą podobnie, wyrzuceni poza nawias rzeczywistości, w której chcieli dominować. Chris Noth także znalazł się w bliźniaczej sytuacji, jednak jego bohater został uśmiercony zanim wybuchł skandal z udziałem aktora, natomiast Charlie Harper i Francis Underwood padli ofiarami zachowań swoich odtwórców. Plan na śmierć Mr Big kiełkował w głowach twórców znacznie wcześniej, jako pomysł na dużą zmianę w życiu głównej bohaterki.
Fascynujący bohaterowie nie oznaczają równocześnie, że takie osoby chciałybyśmy mieć w swoim życiu. Gdy nas zirytują, albo zmęczą, można po prostu wyłączyć telewizor. W życiu codziennym nie jest to takie proste.