Marta Waszkiewicz - Nowy hit Netflixa podzielił widzów. Jedni zachwycają się klimatem, inni mówią o „festiwalu niedorzeczności”
00:00
06:02
Netflix ma nowy hit, o którym mówią teraz wszyscy – „Ostatni dom” z Wagnerem Mourą i Gretą Lee jest obecnie numerem 1 platformy aż w 82 krajach. Nie każdy widz ma jednak o nim pochlebne zdanie. Jedni chwalą klaustrofobiczną atmosferę, aktorstwo i pomysły z pogranicza sci-fi i horroru, inni pytają wprost: „Gdzie podziała się logika?”. Kto ma rację i jak jest naprawdę? Sprawdziliśmy to.
Wyobraź sobie świat, w którym własny dom przestaje być bezpieczną przystanią, a staje się więzieniem. Właśnie od takiego koszmaru zaczyna się „Ostatni dom”, nowy globalny hit platformy Netflix, w którym czteroosobowa rodzina zostaje nagle uwięziona we własnych czterech ścianach. Nie mogą wyjść na zewnątrz, a zasoby jedzenia i wody szybko zaczynają się kurczyć. Problem jest jednak znacznie poważniejszy niż brak możliwości wyjścia na spacer. Poza domem czai się bowiem tajemnicze zagrożenie, które nie pozwala im opuścić murów budynku. Większość ludzi umiera z głodu i pragnienia, ale rodzina, którą obserwujemy nie zamierza tak łatwo się poddać. Z czasem jednak izolacja zaczyna powoli wpływać na psychikę i wzajemne relacje jej członków.
Czytaj także: Najlepsze survivalowe thrillery na Netflix. 8 filmów, po których trudno wrócić do normalności – tylko dla widzów o mocnych nerwach
(Fot. materiały prasowe)
„Ostatni dom” to przede wszystkim angażująca historia o rodzinie wystawionej na ekstremalną próbę, empatii, solidarności, przetrwaniu i wyrzeczeniach, a także o tym, że w czasach kryzysu warto być blisko siebie. To, co twórcom wychodzi jednak najlepiej, to z pewnością budowanie poczucia beznadziei, osaczenia i klaustrofobicznego napięcia. Akcja rozgrywa się w dużej mierze w jednej lokacji, dzięki czemu atmosfera zamknięcia i izolacji podkręcona tu jest do absolutnego maksimum. Tajemnicę odkrywamy jednak stopniowo, a brak pełnej wiedzy o zagrożeniu zdecydowanie działa tu na korzyść filmu.
(Fot. materiały prasowe)
Bardzo dobrze wypada również obsada aktorska, szczególnie Wagner Moura („Narcos”, „Tajny agent”), który zaskakująco wiarygodnie pokazuje rozpad człowieka próbującego za wszelką cenę ochronić najbliższych. Najlepiej wypada jednak, gdy jego bohater z troskliwego, pełnego ciepła i humoru mężczyzny stopniowo staje się coraz bardziej zmęczonym, paranoicznym i zdominowany przez instynkt przetrwania facetem. Greta Lee („The Morning Show”, „Poprzednie życie”) najlepiej wypada natomiast w scenach, w których jej bohaterka porzuca zdrowy rozsądek i konfrontuje się z własną bezradnością.
(Fot. materiały prasowe)
Momentami seans przypomina więc takie filmy jak „Ciche miejsce” z Emily Blunt czy „Nie otwieraj oczu” z Sandrą Bullock – tu jednak horror post apo łączy się nie tylko z elementami thrillera sci-fi i kina survivalowego, ale też tajemniczą rodzinną dramą w tonie produkcji familijnej. Pod warstwą gatunkowej rozrywki „Ostatni dom” próbuje jednak przede wszystkim powiedzieć nam, że planeta nie należy tylko do nas – tak naprawdę jesteśmy tu tylko gośćmi i to nie jedynymi, a w dodatku dość beznadziejnymi. Nic więc dziwnego, że nowy film Netflixa stał się takim hitem, i to aż w 82 krajach na całym świecie.
Czytaj także: To jeden z najlepszych survival thrillerów dostępnych online. Powinien obejrzeć go każdy fan kina uwięzienia
Widzowie są jednak mocno podzieleni. Dla jednych to kino pokrzepiające, dla innych zbyt naiwne, nielogiczne i absurdalne. „Zmarnowany potencjał”, „Im dalej, tym gorzej” – to tylko część opinii. Pojawiają się też zarzuty o oklepane schematy i miałki finał. Jeden z widzów stwierdził wręcz, że to „kuriozalna, pozbawiona sensu i konsekwencji głupotka”, która obiecuje ciekawą eksplorację tematu, ale ostatecznie jej nie dostarcza. „Film nie ma nic do powiedzenia, a ostatni akt to festiwal karkołomnych pomysłów”; „Masa niedorzeczności. Strata czasu, nie oglądać” – dodają zawiedzeni komentujący.
(Fot. materiały prasowe)
W gąszczu negatywnych opinii można jednak znaleźć sporo łagodniejszych ocen. „Nie jest to arcydzieło, ale warto obejrzeć”, „Niby nic nowego, a jednak jest w tym jakaś świeżość” czy „Końcówka naciągana, ale klimat niezły” – taki ton powtarza się w wielu recenzjach. Dla części osób to natomiast dobra propozycja na deszczowy wieczór: niezobowiązująca, trzymająca w napięciu i pomysłowa na tyle, aby nie nudzić.
(Fot. materiały prasowe)
Najbardziej entuzjastyczne głosy chwalą natomiast gęstą atmosferę, świetne aktorstwo i emocjonalny wymiar historii. „Ciekawa fabuła i trzymający w napięciu finał. Dobrze się ogląda” – piszą jedni, podczas gdy inni zwracają uwagę na stopniową erozję rodzinnych relacji i to, jak dobrze film pokazuje psychiczne koszty walki o przetrwanie.
(Fot. materiały prasowe)
Czy „Ostatni dom” to zatem udane kino? Najwyraźniej odbiór zależy od tego, czego oczekujesz od seansu. Jeśli szukasz logicznego, bezbłędnie skonstruowanego sci-fi – niestety możesz się rozczarować. Jeśli natomiast masz ochotę na gęsty, rodzinny survival z przesłaniem mówiącym o tym, że człowiek nie jest panem świata, nowa filmowa propozycja platformy Netflix z pewnością cię nie zawiedzie.
„Ostatni dom” obejrzeć można na Netflixie.