1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. „Na pozór silna dziewczyna, a w środku ledwo się trzyma” to nie tylko hasło z memów. 7 sygnałów, że możesz cierpieć na „uśmiechniętą depresję”

„Na pozór silna dziewczyna, a w środku ledwo się trzyma” to nie tylko hasło z memów. 7 sygnałów, że możesz cierpieć na „uśmiechniętą depresję”

(Fot: uniquepixel/Getty Images)
(Fot: uniquepixel/Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Patrycja Klikowska - „Na pozór silna dziewczyna, a w środku ledwo się trzyma” to nie tylko hasło z memów. 7 sygnałów, że możesz cierpieć na „uśmiechniętą depresję”

00:00 17:54
15s
0,5 x
15s
Z wierzchu „ogarnia”, wykonuje obowiązki, „cieszy się życiem”, a pod spodem potwornie cierpi. Jej pozornie świetne funkcjonowanie to tylko przykrywka dla wysokofunkcjonującej depresji zwanej właśnie „uśmiechniętą” lub maskowaną. Jak rozpoznać, że może dotyczyć także ciebie?

Chociaż nie jest oficjalną diagnozą psychiatryczną, termin „uśmiechnięta depresja” coraz częściej przewija się w rozmowach o zdrowiu psychicznym - zwłaszcza w naszym skupionym na produktywności świecie. Opisuje on osoby, które doświadczają objawów depresji, ale jednocześnie potrafią sprawiać wrażenie zadowolonych z życia, aktywnych i dobrze funkcjonujących. I właśnie owo „sprawianie wrażenia” jest tutaj kluczowe. Ich dobre samopoczucie to tylko fasada, pod którą skrywają się objawy depresji. Takie osoby mogą normalnie chodzić do pracy i wypełniać swoje obowiązki, spotykać się ze znajomymi, wychowywać dzieci, realizować kolejne cele i postować zdjęcia z wakacji na Instagramie, ale w środku mierzą się z poczuciem pustki, zmęczeniem, niską samooceną czy niemożnością odczuwania przyjemności.

Właśnie fakt, że tego rodzaju depresji nie widać na pierwszy rzut oka, bo przykrywa ją pozorna radość sprawia, że nazwano ją „uśmiechniętą”. W terminologii funkcjonuje też nazwa „wysokofunkcjonująca depresja”, bo osoby zmagające się z nią często dobrze radzą sobie w codziennym życiu, a także „maskowana”, bo tworzy swoistą fasadę, która pozwala ukryć swoją depresyjność przed światem.

Spis treści:

  1. „Uśmiechnięta depresja” - objawy
  2. Skąd bierze się „uśmiechnięta depresja”? Możliwe przyczyny
  3. Jak leczy się „uśmiechniętą depresję”?

„Uśmiechnięta depresja” - objawy

Objawy „uśmiechniętej depresji” nie tworzą osobnej listy diagnostycznej. W dużej mierze są to po prostu objawy depresji, które mogą pozostawać ukryte za pozornie prawidłowym funkcjonowaniem. Mogą one być niewidoczne dla osób z otoczenia, ale także dla samej osoby na nią cierpiącej.

Do najważniejszych sygnałów należą m.in. obniżony nastrój lub poczucie pustki, utrata zainteresowania i przyjemności, zmęczenie, zaburzenia snu, problemy z koncentracją, poczucie winy lub bezwartościowości. WHO wymienia także m.in. zmiany apetytu i masy ciała oraz myśli o śmierci lub samobójstwie.

Istnieją jednak symptomy, które są typowe głównie dla depresji „uśmiechniętej”, skrytej pod pozorną beztroską i zadowoleniem. Jeśli zauważasz je u siebie, warto skonsultować się ze specjalistą - psychologiem, psychoterapeutą lub psychiatrą.

Czytaj także: Ma ją nawet jedna na pięć osób. Potrafi przyjść nagle i bez wyraźnego powodu. Jak rozpoznać depresję?

1. Podejmowanie zobowiązań mimo zmęczenia

Jednym z największych paradoksów „uśmiechniętej depresji” jest fakt, że człowiek nadal robi bardzo dużo, choć ma coraz mniej energii. Sam fakt podejmowania kolejnych zobowiązań nie jest oczywiście objawem depresji – problemem staje się dopiero połączenie nadmiernego wysiłku z przewlekłym wyczerpaniem.

To najbardziej przewrotny i wyraźny przykład tego, jak „uśmiechnięta” depresja różni się od tej, którą zwykle mamy w głowie, gdy myślimy o tej chorobie. Metaanaliza współczesnych badań nad depresją pokazuje, że depresja może wpływać nie tylko na nastrój, ale również na motywację i gotowość do podejmowania wysiłku. Jak więc rozumieć osobę, która mimo tego nadal pracuje, sprząta, zajmuje się dziećmi i bierze na siebie kolejne projekty?

To dlatego, że osoba z „uśmiechniętą depresją” funkcjonuje w oparciu o poczucie obowiązku, a nie na potrzebie nagrody. Człowiek może więc nadal wykonywać zadania, ponieważ kieruje się przekonaniami typu „muszę”, „nie mogę zawieść”, „inni na mnie liczą”. W takim przypadku zewnętrzna aktywność nie musi oznaczać dobrego samopoczucia.

Warto więc zwracać uwagę nie tylko na to, ile robimy lub ile robi osoba z naszego otoczenia. Zanim pomyślimy „o, ten wszedł na Kilimanjaro, na pewno nic mu nie dolega”, zatrzymajmy się i pomyślmy jakim kosztem to robi? I czy nie pcha nas poczucie obowiązku, które zajmuje przestrzeń na odpoczynek, relacje i przyjemność.

2. Brak autentycznej radości z osiąganych sukcesów

To objaw, którego zrozumienie wymaga znajomości pojęcia anhedonii, czyli zmniejszonej zdolności do odczuwania przyjemności.

Anhedonia jest jednym z charakterystycznych objawów depresji, ale współczesna psychologia i neuronauka pokazują, że jest bardziej złożona niż proste „nic mnie nie cieszy”. Badacze rozróżniają, że odczuwanie radości to tylko składowa: w tym pojęciu mieści się także oczekiwanie na nagrodę, motywacja do jej zdobycia oraz gotowość do podjęcia wysiłku.

Osoba z „uśmiechniętą depresją” może więc osiągnąć coś, na czym wcześniej bardzo jej zależało i jednocześnie w ogóle nie poczuć oczekiwanej satysfakcji. Może też z miejsca pojawić się u niej negatywna narracja o sukcesie: osoba z maskowaną depresją natychmiast tłumaczy, że „to nic takiego”, „miałam szczęście”, „każdy by to zrobił” albo „teraz muszę zrobić coś jeszcze lepszego”.

Tłumaczy to poznawczy model depresji Aarona Becka. W ujęciu tego badacza człowiek może interpretować wydarzenia przez utrwalone, negatywne schematy dotyczące siebie. W rezultacie sam sukces nie musi automatycznie prowadzić do pozytywnej oceny siebie. Jeśli informacja „osiągnęłam sukces” zostaje natychmiast podważona przez myśl „to nie jest prawdziwy sukces”, nagroda psychologiczna z tego wydarzenia może zostać bardzo ograniczona.

3. Niskie poczucie własnej wartości niezależnie od osiągnięć

To objaw szczególnie wyraźny dla osób, które nie wierzą, że mogą chorować na depresję, ponieważ osiągają kolejne cele. Okazuje się, że sukcesy niekoniecznie budują w nas silne poczucie własnej wartości. Ojciec badań nad depresją Aaron Beck zakładał, że w depresji pojawia się tendencja do negatywnego przetwarzania informacji. Człowiek może mieć negatywne schematy dotyczące siebie, świata i przyszłości, a doświadczenia są interpretowane w sposób zgodny z tymi schematami. Tego typu myślenie szybko prowadzi do paradoksu: obiektywne wybitne osiągnięcia nie zmieniają subiektywnego, negatywnego obrazu siebie.

W takiej sytuacji awans w pracy nie staje się więc dowodem kompetencji, lecz przypadkiem. Pochwała nie jest informacją zwrotną, tylko uprzejmością. Sukces nie oznacza „jestem dobra w tym, co robię”, lecz „tym razem się udało”.

Dlatego osoba z depresją może mieć imponujące CV, wiele sukcesów i jednocześnie głęboko wierzyć, że „nie jest wystarczająco dobra”.

Czytaj także: Wieczny smutek na ramieniu. Czym jest dystymia?

4. Trudności z koncentracją

Depresja może wpływać także na funkcje poznawcze - także w swojej zamaskowanej wersji. Człowiekowi trudniej skupić uwagę, zapamiętywać informacje, czytać dłuższe teksty czy wykonywać zadania wymagające ciągłego wysiłku umysłowego. Można mieć wrażenie, że mózg „działa wolniej”. Czasem trzeba przeczytać tę samą wiadomość kilka razy, żeby ją zrozumieć.

Problemy z koncentracją, chociaż bardzo powszechne, nie są wymysłem ani lenistwem, tylko znanym sygnałem depresji. Co istotne, osoba nadal może być w stanie wykonać swoje obowiązki. Potrzebuje jednak na to znacznie więcej wysiłku niż wcześniej. W praktyce może to oznaczać, że człowiek czyta ten sam akapit kilka razy, długo zbiera myśli przed napisaniem maila albo ma trudność z przełączaniem się między zadaniami.

5. Wypełnianie czasu obowiązkami, by „nie mieć czasu na myślenie”

To zachowanie nie jest samo w sobie objawem „uśmiechniętej depresji”, może jednak stać się sposobem unikania trudnych emocji. Jeśli człowiek działa bez przerwy: praca, zakupy, sprzątanie, trening, spotkania, serial, telefon, praca, serial - to nie musi konfrontować się z tym, co czuje.

To proste: kiedy jestem zajęta, nie muszę czuć ani myśleć o tym, co się ze mną dzieje.

Kiedy jednak wreszcie pojawia się cisza, to wracają myśli: „Nie wiem, co robię ze swoim życiem”, „nic mnie nie cieszy”, „jestem beznadziejna”, „nie dam rady” - dlatego unika się ciszy za wszelką cenę. Może to krótkoterminowo zmniejszać dyskomfort, ale nie rozwiązuje problemu, który go wywołuje. Problem polega na tym, że strategia przynosząca krótkotrwałą ulgę może jednocześnie utrudniać kontakt z własnymi emocjami i rozpoznanie, że potrzebna jest pomoc.

Czytaj także: To depresja czy dystymia – kiedy obniżony nastrój jest chorobą, a kiedy przejściowym epizodem? Pytamy psychiatrę

6. Bóle psychosomatyczne, których nie da się wyjaśnić medycznie

Bóle głowy i innych części ciała, problemy żołądkowo-jelitowe, zmęczenie, zaburzenia snu - uśmiechnięta depresja może manifestować się również poprzez ciało.

Kiedy jednak odwiedza się lekarza, który nie znajduje biologicznych przyczyn naszych dolegliwości, a ból nie mija - może być to efekt napięć, które gromadzą się w ciele. To właśnie jeden z powodów, dla których depresja może przez długi czas pozostawać nierozpoznana. Jeśli człowiek zgłasza przede wszystkim ból brzucha, bóle głowy czy przewlekłe zmęczenie, rozmowa z lekarzem może początkowo koncentrować się na objawach fizycznych, zamiast pomyśleć o presji psychicznej.

7. Kłopoty ze snem – bezsenność lub nadmierna senność

Sen jest jednym z obszarów, w których depresja może dawać bardzo różne objawy.

Jedna osoba długo nie może zasnąć, budzi się w nocy albo zaczyna budzić się zdecydowanie za wcześnie. Inna przesypia wiele godzin, a mimo to rano nadal czuje się wyczerpana. Jeśli ktoś mówi: „Śpię osiem czy dziewięć godzin, a i tak cały czas jestem zmęczona”, warto spojrzeć na problem szerzej niż tylko przez pryzmat higieny snu.

W przypadku „uśmiechniętej depresji” ma to szczególne znaczenie: sen może być jedynym momentem, w którym przestaje działać strategia ciągłego funkcjonowania.

Osoba, która przez cały dzień radzi sobie dzięki aktywności i obowiązkom, może wieczorem doświadczać nasilenia natrętnych myśli. Z drugiej strony ktoś inny może próbować przesypiać znaczną część dnia, ponieważ aktywność nie przynosi już oczekiwanej nagrody.

Skąd bierze się „uśmiechnięta depresja”? Możliwe przyczyny

Nie istnieje jedna przyczyna depresji – dotyczy to również jej mniej widocznych postaci. Na ryzyko zachorowania wpływają czynniki biologiczne, psychologiczne i społeczne, które wzajemnie na siebie oddziałują.

Perfekcjonizm i uzależnianie własnej wartości od osiągnięć

Osoba, która nauczyła się, że jej wartość zależy od tego, jak dobrze radzi sobie z obowiązkami, może bardzo długo utrzymywać wysokie funkcjonowanie mimo złego samopoczucia. „Muszę dawać radę” może stać się nie tylko przekonaniem, ale wręcz zasadą organizującą życie. Wtedy przyznanie się do cierpienia może oznaczać coś znacznie więcej niż powiedzenie „jest mi źle”. Może być odbierane jako dowód słabości, porażki albo utraty kontroli.

Lęk przed oceną i stygmatyzacją

Jednym z powodów ukrywania objawów może być obawa przed reakcją innych: „Co sobie o mnie pomyślą?”, „Przecież mam wszystko”, „Nie chcę wyjść na osobę, która sobie nie radzi”. Badania nad tzw. camouflaging depression, czyli kamuflowaniem depresji, wskazują, że ukrywanie objawów może wiązać się m.in. z obawą przed negatywną oceną i wewnętrznym stygmatyzowaniem problemów psychicznych.

Przewlekły stres i trudne wydarzenia

Depresja może pojawić się po stracie, rozstaniu, problemach zawodowych, przewlekłym stresie czy innych trudnych wydarzeniach. WHO wskazuje, że doświadczenie przemocy, poważnej straty lub silnie stresujących wydarzeń zwiększa ryzyko depresji. Nie zawsze jednak istnieje jeden wyraźny moment, od którego można powiedzieć: „wtedy zaczęła się moja depresja”. Czasem objawy narastają stopniowo.

Wyuczona bezradność

Inną ważną koncepcją jest teoria wyuczonej bezradności Martina Seligmana. W uproszczeniu zakłada ona, że powtarzające się doświadczenia braku kontroli nad ważnymi wydarzeniami mogą prowadzić do przekonania, że własne działania niewiele zmieniają. Seligman opisywał depresję m.in. w kontekście przekonania o własnej bezsilności. To może prowadzić do paradoksalnej sytuacji: człowiek nadal wykonuje swoje obowiązki, ale przestaje wierzyć, że jego życie może naprawdę wyglądać inaczej. Może więc myśleć: „Przecież robię wszystko, co trzeba. Dlaczego nadal czuję się tak źle?”.

Jak leczy się „uśmiechniętą depresję”?

Ponieważ „uśmiechnięta depresja” nie jest odrębnym rozpoznaniem, nie istnieje też specjalna metoda leczenia przeznaczona wyłącznie dla niej. Leczenie dobiera się do rozpoznania depresji, jej nasilenia, czasu trwania, objawów oraz sytuacji konkretnej osoby.

Psychoterapia

Jedną z podstawowych metod leczenia depresji jest psychoterapia. Szczególnie dobrze udokumentowane są m.in. terapia poznawczo-behawioralna (CBT), terapia interpersonalna oraz aktywizacja behawioralna. WHO wymienia te podejścia wśród skutecznych metod psychologicznego leczenia depresji. W przypadku osoby, która przez lata nauczyła się ukrywać cierpienie, ważnym elementem terapii może być samo rozpoznanie rozdźwięku pomiędzy „tym, jak powinno być” a „tym, jak naprawdę się czuję”.

W CBT można pracować m.in. nad automatycznymi myślami, przekonaniami o własnej wartości i sposobami interpretowania sukcesów oraz porażek.

Leki przeciwdepresyjne

W zależności od nasilenia depresji lekarz psychiatra może zaproponować również farmakoterapię. W umiarkowanej i ciężkiej depresji leki przeciwdepresyjne mogą być stosowane w połączeniu z psychoterapią. WHO zaznacza jednocześnie, że w łagodnej depresji leki przeciwdepresyjne nie powinny być rutynowo leczeniem pierwszego wyboru.

Dobór leku zawsze powinien należeć do lekarza. Warto również pamiętać, że leki przeciwdepresyjne mogą powodować działania niepożądane, w tym dotyczące funkcji seksualnych, dlatego wszelkie takie objawy należy zgłaszać specjaliście.

Jeśli ktoś przez większość dni czuje się źle, traci zainteresowanie tym, co dawniej było ważne, jest stale zmęczony, ma problemy ze snem lub koncentracją, czuje się bezwartościowy albo beznadziejny, warto porozmawiać z psychologiem, psychoterapeutą lub psychiatrą. Nie trzeba najpierw „przestać funkcjonować”, żeby zasłużyć na pomoc. NIMH również wskazuje, że utrzymujące się przez co najmniej dwa tygodnie objawy, takie jak obniżony nastrój, utrata zainteresowań, zmęczenie, poczucie bezwartościowości, problemy z koncentracją, snem czy libido, są powodem, by skonsultować się ze specjalistą.

A jeśli pojawiają się myśli o śmierci lub samobójstwie, nie należy czekać, aż „samo przejdzie” – to sytuacja wymagająca pilnego profesjonalnego wsparcia.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE