fbpx

GMO–jak go unikać i się przed nim chronić

Każda ważna, niezałatwiona sprawa ma to do siebie, że co jakiś czas wraca. Jedną z takich rzeczy w Polsce, jest regulacja prawna dotycząca organizmów genetycznie modyfikowanych – GMO.
Osobiście bardzo się cieszę z veta Prezydenta, niemniej sprawa GMO za jakiś czas znowu powróci. Rozmowy na temat GMO wymagają bowiem wiedzy specjalistycznej i to z różnych dziedzin, tak więc dobre przygotowanie merytoryczne jest w tym wypadku niezbędną podstawą. Wydaje mi się bardzo ważne, by rosła świadomość ekologiczna polskiego społeczeństwa. Nie każdy z nas ma być specjalistą z zakresu ekologii, biologii czy inżynierii genetycznej, ale byłoby wspaniale, gdyby każdy był świadomy tego, co jest potrzebne, by korzystać z czystej wody pitnej, świeżego powietrza i zdrowego pożywienia.

GMO w Europie

Dyskusja związana z aktami prawnymi dla GMO łączy się też, z ubiegłorocznym ostrzeżeniem jakie Polska uzyskała z Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wg którego polskie przepisy są niezgodne z prawem unijnym i albo je zmienimy albo będziemy płacić kary. Nasze przepisy są bowiem kategoryczne dla GMO i mówią, że ziarna modyfikowane genetycznie nie mogą być wpisywane do krajowego rejestru nasion. Przepisy unijne zaś informują, że jeżeli państwo unijne ma uzasadnione podejrzenia co do szkodliwości określonego gatunku ziarna, to może je zakazać na swoim terytorium. W myśl tego, odgórny zakaz obrotu ziarnem GMO jest sprzeczny z prawem UE.

Są jednak w Unii kraje, które na swoich terytoriach wprowadziły oficjalne zakaz GMO. A są to Austria, Grecja, Węgry, Włochy, Szwajcaria, Francja, Luksemburg, Niemcy i Bułgaria. (Więcej danych na www.gmo-free-regions.org) .

GMO a środowisko

Faktem jest, że rośliny GMO są odporne na szkodniki, ale to właśnie powoduje zwiększoną chemizację rolnictwa i w związku z tym powstawanie superchwastów (3 m wysokości)odpornych na dostępne środki chwastobójcze, a to w konsekwencji prowadzi do zaburzenia równowagi w łańcuchu pokarmowym. Również szkodniki uodparniają się na toksyny zawarte w roślinie, a sama toksyna jest szkodliwa nie tylko dla nich.

Kolejny zły wpływ GMO na uprawy tradycyjne, to ich zanieczyszczanie przez przenoszone przez wiatr i ptaki nasiona modyfikowane – zanieczyszczona w ten sposób żywność traci atest GMO Free. Naukowcy i pszczelarze alarmują również w sprawie chorób pszczół, które są wywoływane przez zmodyfikowane genetycznie rośliny.

Badania przeprowadzone w USA w 8 stanach, dotyczące soi GMO o nazwie Roundup Ready – odpornej na herbicyd i soi konwencjonalnej, pokazują, że wydajność soi konwencjonalnej (nie modyfikowanej) jest wyższa.

Pocieszający jest fakt, iż konsumenci UE nie chcą kupować żywności zmodyfikowanej genetycznie. W krajach Unii rośnie ilość konsumentów zdrowej, produkowanej tradycyjnymi metodami żywności, a polskie, pochodząca z ekologicznych upraw rolniczych, produkty są cenione przez odbiorców europejskich.

GMO a zdrowie człowieka

Badania nad wpływem żywności GMO na zdrowie człowieka nie są prowadzone. Większość badań jest prowadzona na zwierzętach i są to badania krótkie – trzymiesięczne. Potentat w produkcji nasion GMO, koncern Monsanto w 2010r. ujawnił, że karmione roślinami GMO szczury po trzech miesiącach miały uszkodzone przewody pokarmowe. Zmiany u zwierząt karmionych paszą zawierającą GMO dotyczą układu odpornościowego, komórek wątroby, trzustki, nerek i śluzówki przewodu pokarmowego. W Austrii badania przeprowadzone na myszach wykazały, obniżenie płodności w 3-4 pokoleniu myszy karmionych kukurydzą GMO.

Zmiany obserwowane u zwierząt karmionych paszami zawierającymi GMO, to sygnał ostrzegawczy dla konsumentów jak i dla decydentów. Jeśli chodzi o zdrowie człowieka to eksperyment żywieniowy trwa od 1994 roku, a więc krótko, niemniej w myśl zasady „lepiej zapobiec niż leczyć”, warto być tutaj szczególnie uważnym.

Znamienny jest fakt, że zwierzęta nie chcą jeść genetycznie modyfikowanych roślin. Zaobserwowano, że krowy mając do wyboru paszę odmiany GMO i niemodyfikowaną, zawsze wybiorą odmianę niemodyfikowaną. Szczury również wybierają ziarna roślin niemodyfikowanych, dlatego do przeprowadzanych eksperymentów naukowcy musieli zmielić i wymieszać nasiona GMO i nie modyfikowane.

Istnieją poważne przesłanki, że żywność GMO może wpływać negatywnie na zdrowie człowieka – wiąże się z tym plagę otyłości w USA, gdzie w ciągu 10 lat po wprowadzeniu GMO ilość osób otyłych wzrosła z 10% do 80%. W Polsce jest wielu lekarzy, którzy przestrzegają przed szerzeniem się alergii, raka i odpornością na antybiotyki, jako rezultat spożywania żywności GMO.

Czytaj etykiety!

GMO w produktach musi być oznaczone i jedyną metodą sprawdzenia czy są tam składniki zawierające modyfikowaną soję, kukurydzę, rzepak czy bawełnę jest dokładne czytanie etykiet. W UE jest obowiązek znakowania żywności pochodzącej od zwierząt karmionych GMO oraz zawierającej powyżej 0,9% genów modyfikowanych.

Niektóre składniki żywności, które mogą być genetycznie modyfikowane, to: mąka sojowa, białko sojowe, lecytyna z soi o nazwie E 322, białka roślinne upostaciowione, żywność z kukurydzy, syrop kukurydziany, dekstroza, maltodekstroza, fruktoza, kwasek cytrynowy, kwas mlekowy, dodatki do żywności, enzymy, aromaty.

Żywność, która może zawierać składniki genetycznie modyfikowane to: mleko w proszku dla niemowląt, sosy do sałatek, chleb, płatki kukurydziane, płatki zbożowe, hamburgery, hot dogi, margaryna, majonez, oleje kukurydziany, sojowy, rzepakowy, z nasion bawełny, krakersy, ciastka, cukierki, żywność smażona, chipsy, burgery wegetariańskie, substytuty mięsa, jogurt, tofu, sos sojowy, ser sojowy, sos pomidorowy, białka sproszkowane, cukier puder, masło orzechowe, mąka wzbogacana, makarony.

Uniknąć spożywania GMO możemy czytając etykiety i skład produktów oraz dbając o to, by odżywiać się świadomie, preferując organiczną żywność.