fbpx

Kobieta pieści kobietę

 

Homoerotyczne przygody są doświadczeniem wielu kobiet i niekoniecznie wynikają z głębokich lesbijskich skłonności. Kiedy odkrywamy w sobie podobne pragnienia, nie uciekajmy od nich z lękiem. Potraktujmy to jako drogę do siebie – mówi terapeutka Olga Haller.

 

– Zaskakująco wiele kobiet godzi się na jakąś formę erotyki z inną kobietą. Kobiety nie wypierają takich myśli, jak to zwykle robią mężczyźni. Oni, im bardziej tłumią podobne skłonności, tym mocniej potem potępiają pederastię.
– W moim najbliższym środowisku rodzinnym i towarzyskim właściwie nie znałam osób otwarcie homoseksualnych. Temat seksu kobiety z kobietą nie pojawiał się w rozmowach, jakby go nie było. Ale w okresie nastoletnim marzyłyśmy z przyjaciółkami, że zamieszkamy razem, zamiast wychodzić za mąż, były też platoniczne miłości. Pamiętam, miałam 16 lat, na obozie w innej paczce była dziewczyna – pełna wdzięku, zgrabna, roześmiana nastolatka. Byłam nią zauroczona, uwielbiałam na nią patrzeć, otwarcie o tym mówiłam, z przyjaciółkami żartowałyśmy, donosiły mi, kiedy przychodziła na dyskoteki. Było to ekscytujące, ale niepoparte żadnymi konkretnymi działaniami, a nawet marzeniami o seksie. Homoseksualizm był wtedy dla nas jak bajka o żelaznym wilku – więc można było swobodnie sobie poigrać, bez obaw, że naprawdę się zjawi. Ale gdyby działo się to w dzisiejszych czasach? Większy dostęp, większy wybór oznacza większe możliwości, ale i więcej niebezpieczeństw.

– Na potrzeby tej rozmowy zrobiliśmy małe badanie e-mailowe wśród znajomych kobiet. Pytaliśmy, czy miały jakieś doświadczenia tego typu. Ich odpowiedzi mogą wydawać się szokujące – pokazują, że w naszym inteligenckim środowisku powszechne są przygody lesbijskie. Większość kobiet pozwala sobie na igraszki z innymi kobietami z ciekawości, dla żartu czy wygłupu, ale zwykle bywa to podszyte czymś poważnym. Nie ma też wątpliwości, że wbrew powszechnej opinii to nie mężczyźni mają przewagę w nietypowym seksie, ale właśnie kobiety.
– Może kobietom łatwiej dzielić się swoimi przeżyciami dzisiaj, kiedy coraz swobodniej rozmawiamy na różne tematy. To jednak dowód nie jakiejś przewagi nad mężczyznami, raczej tego, że kobieca seksualność jest znacznie bardziej różnorodna i bujna, niż sądzimy. Myśli o seksie z inną kobietą, erotyczne fascynacje, eksperymenty zdarzają się częściej, niż przypuszczamy, również kobietom o heteroseksualnej orientacji.

– Zacytujmy pierwszą z brzegu relację: „Przyszła do mnie w nocy do sypialni i zaczęła mnie całować. Za ścianą spał jej mąż. Całowała mnie i pieściła, a ja się nie broniłam, bo tak naprawdę było to przyjemne”. Inna dziewczyna zwierza się: „Próbowałam i całować, i dotykać kilku kobiet. Nie z powodu fascynacji, bardziej dla eksperymentu. Jeśli miałabym te eksperymenty powtarzać, to dlatego, że kobieta kobietę bardziej rozumie, dlatego więcej dotyka i bardziej czule całuje…”. Istotną zachętą jest chyba to, że takie zbliżenie nie zagraża fizycznie i nie grozi ciążą.

– I łatwiej pozwolić sobie na swobodę seksu dla przyjemności, zabawy, ekscytacji – bez oczekiwań, lęku przed wykorzystaniem czy jednostronnym zaangażowaniem. I bez tego wzdychania, tęsknot i obaw przed odrzuceniem, co dla wielu kobiet jest nieodłącznie związane z pójściem do łóżka z mężczyzną.

Myślę, że wciąż wiele kobiet tęskni za prawdziwą swobodą w seksie – nie rozwiązłością czy wyuzdaniem, ale właśnie swobodą w okazywaniu swoich potrzeb, z ufnością, że będą one uznane i zaspokojone.

– Kobiety mają dosyć egoizmu mężczyzn w łóżku. Wiele z nich cierpi, bo nie może znaleźć sobie odpowiedniego partnera. A samotność również może pchać kobietę w ramiona innej kobiety.
– Potrzebujemy czułości, pieszczot, czasu i cierpliwości, a nasi mężczyźni, uwięzieni w wizerunku macho, często nie potrafią na to odpowiedzieć. Co gorsza, nawet gdy potrafią, kiedy są czuli i cierpliwi, bywa, że nie umiemy się tym cieszyć. Wydają nam się niemęscy, więc pożądanie opada. Przyjęcie tego od kobiety nie wywołuje dysonansu.

– Kobiety o głębokich skłonnościach lesbijskich to już osobna grupa – ta jednak wydaje się najmniejsza. I nie mieliśmy tu żadnych relacji.
– Nic dziwnego, wedle naukowych badań to tylko lub aż około 3 proc. populacji. Skłonności lesbijskie mogą objawić się wcześnie albo dopiero w dorosłym życiu, kiedy kobieta ma więcej siły, aby dopuścić do głosu swoje prawdziwe pragnienia. To ważne, żebyśmy mogły swobodnie eksplorować swą seksualność. Jeśli odkrywamy siebie jako osobę zdecydowanie homoseksualną, ważne, by mieć pewność, że jest dla nas miejsce w świecie, że nie musimy się ukrywać i udawać.

Długo patrzyłam na seks między kobietami przez pryzmat pornograficznych zdjęć i filmów, w których jest on po to, by podniecać mężczyzn. Pieszczoty kobiet są tam takie same jak w seksie hetero – najczęściej z zastępującymi członek zabawkami, tak jakby druga kobieta zastępowała mężczyznę! Przyjmowałam to z tolerancją, że tak można, ale bez zrozumienia istoty rzeczy.

– Chyba dopiero teraz uczymy się głębszego zrozumienia, a tylko z nim wiąże się prawdziwa, nie tylko malowana tolerancja.
– Właśnie! W miarę doświadczeń życiowych i zawodowych zrozumiałam, że seks między kobietami, szczególnie w związkach homoseksualnych, nie jest niepełny. Nie chodzi w nim o zwykłą zamianę ról. Jest czymś więcej niż tylko zmianą techniki pieszczot i dochodzenia do orgazmu. Niczego mu nie brakuje. A więc może być on tak samo dobry jak seks hetero. Oczywiście dotyczy to również związków mężczyzn.

– W społeczeństwie, które łatwo potępia pederastów, istnieje ciche przyzwolenie na seks lesbijski.
– W patriarchalnym porządku bliskość erotyczna kobiety z kobietą, wykorzystywana głównie dla męskiej uciechy, jest mniej zagrażająca dla mężczyzn. Nie burzy niczego, to trochę zabawa. A seks męsko-męski – o, to już co innego. Mężczyźni, patrząc na to z boku, widzą zapewne, że w tych męskich parach jest dużo kobiecej energii, delikatność, bliskość i ciepło. A takie ujawnienie kobiecego aspektu mężczyzny bez żadnej osłony to odrzucenie patriarchalnego wzorca, zburzenie pomnika macho, król jest nagi – otwarcie przyznaje się do uległości, potrzebuje jej i jest gotowy się poddać. I to drugiemu mężczyźnie. To chyba budzi najgłębszy sprzeciw. Jakby mężczyzna, który ma takie potrzeby, dopuścił się zdrady własnej płci. A karą za zdradę jest wykluczenie i ośmieszenie.
W wypadku kobiet jest inaczej, jakbyśmy miały większe przyzwolenie na to, że możemy pragnąć kobiecej bliskości i spełnienia w ramionach innej kobiety.

– W męskim stosunku do seksu kobiety z kobietą występuje element niezdrowej ciekawości wobec świata, do którego nie ma się dostępu. Łatwo więc o stereotypy.
– Jeśli „inne” jest nieznane, to jest podejrzane lub groźne. Trzeba sobie z tym poradzić: odciąć się, zlekceważyć, wyśmiać, pomniejszać albo zwalczać, a czasem wystarczy tylko… nie widzieć. Dotyczy to także seksualności człowieka. Dlatego tak mnie cieszy, że kobiety coraz chętniej poznają swoją seksualność, odważają się zauważać uczucia, tęsknoty, pragnienia. Otwarcie na „innego” w sobie zwiększa naszą zdolność akceptacji „innego” w otoczeniu.

– Do tej pory spotykało się to z potępieniem albo w najlepszym razie z uśmieszkiem pobłażliwości…
– Jeśli nie zna się żywego, prawdziwego człowieka, odmiennego od większości pod jakimś względem, trudno o prawdziwą akceptację. Dlatego tak ważna jest zmiana świadomości, uczłowieczenie patrzenia na pary homoseksualne. Popieram kampanie w rodzaju „Niech nas zobaczą”, także tych, którzy decydują się na coming out.

– Fakty – i intuicja – podpowiadają, że najczęściej kobieta decyduje się na seks z drugą kobietą, aby zaspokoić potrzeby czułości i bliskości. Kobiety korzystają ze swojej biseksualności, ale gdyby miały odpowiednie warunki, interesowaliby je zapewne tylko mężczyźni. Zacytujmy jedną z naszych korespondentek: „Jednak wolę facetów, gdyż najciekawszy jest kontrast pomiędzy miękką delikatnością kobiety a twardością i niejednokrotnie chropowatością mężczyzny”.
– Nie ulega wątpliwości, że podstawowa jest orientacja hetero – przyroda wie, co robi, w seksie chodzi przecież o przetrwanie gatunku. Ale też właściwością świata jest różnorodność. Bliskie mi jest spojrzenie na ludzką seksualność jako kontinuum, gdzie wyznaczniki naszej orientacji seksualnej występują w różnym nasileniu – na jednym krańcu znajdą się te, które świadczą o orientacji hetero-, na drugim – homoseksualnej.

Jestem przekonana, że natura człowieka jest wielowymiarowa, że wszystkie ludzkie cechy występują w każdym z nas, tylko w różnym nasileniu, a odkrycie specyficznej, indywidualnej kombinacji tych cech – naszej niepowtarzalnej indywidualności – jest rozwojowym zadaniem na życie.

Kiedy więc odkrywamy w sobie sny, marzenia, pragnienia czy fascynacje erotyczne wobec innej kobiety, nie uciekajmy od tego z lękiem – potraktujmy to jako drogę do siebie. Otwartość wobec samej siebie to warunek rozwoju. Zachęcam też do umiaru i cierpliwości. Zachłanność na wszystko, także na nowe doświadczenia seksualne, to niebezpieczne wyzwanie naszych czasów. Odkrywając nowe możliwości, można pobłądzić, a i swoboda dla samej swobody może być groźna. Ważne, by w miarę poznawania swej prawdziwej natury, również seksualnej, uczyć się świadomie wybierać, opierając się na ważnych dla nas wartościach.