Jeszcze nie tak dawno zachwycaliśmy pierwszym sezonem. Teraz „Cztery pory roku” wróciły na Netflixa z nowymi odcinkami – i wygląda na to, że druga odsłona serialu o przyjaźni, która nie wytrzymuje próby czasu, i wieloletnich parach w kryzysie, nie tylko dorównuje poprzedniej serii, ale według wielu bije ją na głowę.
Na Netflixie możemy oglądać już drugi sezon serialu „Cztery pory roku” – produkcji, która w niepozornej formie komedii obyczajowej opowiada o czymś znacznie poważniejszym niż wakacje pod palmami i relaks w luksusowych kurortach. To historia o przyjaźni, małżeństwach z długim stażem i emocjach, które – choć długo tłumione – w końcu muszą znaleźć ujście. Serial inspirowany filmem Alana Aldy z 1981 roku od początku miał ambicję większą niż tylko rozrywka. I choć pozostaje lekki w formie, jego rdzeniem są pytania o to, co dzieje się z relacjami, które miały trwać „na zawsze”.
(Fot. materiały prasowe)
Przyjaźń, która miała być stabilna (do czasu)
W centrum opowieści znajdują się trzy pary. Kate i Jack, Nick i Anne oraz Danny i Claude od lat mają wspólny rytuał – są to kwartalne wyjazdy, będące bezpieczną przystanią od codzienności. Wszystko zmienia się jednak podczas jednego z weekendów, gdy jedna z par ogłasza rozstanie po 25 latach małżeństwa. Ta wiadomość działa jak zapalnik – nie tylko burzy dotychczasową równowagę grupy, ale też uruchamia lawinę niewygodnych pytań, niedopowiedzeń i dawnych żalów. Z pozoru niewinna tradycja zamienia się w przestrzeń emocjonalnego napięcia, w której każdy kolejny wyjazd przynosi nowe pęknięcia.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Kryzys w związku? Mądrze przepracowany umacnia relację
Cztery etapy rozpadu i odbudowy relacji. „Cztery pory roku” to komedia, która mówi poważnym głosem
Narracja serialu została zbudowana w formie czterech „aktów” – wiosny, lata, jesieni i zimy. Każdy z nich to osobny wyjazd i jednocześnie kolejny etap zmian w relacjach bohaterów. To właśnie w tej strukturze kryje się siła produkcji. Twórcy nie opowiadają historii linearnej – raczej obserwują, jak czas, decyzje i emocje wpływają na grupę ludzi, którzy znają się od dekad. W pierwszym akcie Nick wyznaje, że zamierza odejść od Anne. W kolejnych odcinkach ich rozstanie nie tylko staje się faktem, ale też redefiniuje relacje całej grupy – w tym pojawienie się nowej partnerki Nicka dodatkowo komplikuje sytuację.
(Fot. materiały prasowe)
I chociaż Netflix promuje serial jako komedię, „Cztery pory roku” konsekwentnie wymykają się prostym kategoriom. To opowieść, w której humor przeplata się z melancholią, a lekkość dialogów kontrastuje z ciężarem tematów: rozpadem wieloletnich związków, kryzysem wieku średniego, redefinicją bliskości i lojalności wobec przyjaciół. Właśnie ta równowaga sprawia, że serial trafia do widzów w różnym wieku – choć szczególnie mocno rezonuje z osobami, które same mierzą się z długoterminowymi relacjami.
Jednym z mocniejszych punktów produkcji jest również obsada. W rolach głównych występują bowiem m.in. Tina Fey, Will Forte, Steve Carell, Kerri Kenney-Silver, Colman Domingo oraz Marco Calvani. I to właśnie ich aktorstwo sprawia, że nawet pozornie proste sceny, takie jak rozmowy przy stole, nabierają emocjonalnej głębi.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: 7 seriali Netflixa, które pochłonęły widzów bez reszty. To najbardziej uzależniające produkcje platformy
Co mówią widzowie o drugim sezonie?
Nowe odcinki spotkały się z bardzo żywym odbiorem. Widzowie podkreślają przede wszystkim, że serial pozostaje życiowy, ciepły i bliski doświadczeniu osób po 40. roku życia. Wśród komentarzy powtarzają się też opinie, że drugi sezon jest jeszcze lepszy niż pierwszy, a jeden z internautów napisał wprost:
„To po prostu dobra komedia. Luźna, życiowa opowieść historia o relacjach, ale bez nadęcia: trochę wesoła, trochę smutna, ale zawsze niesamowicie prawdziwa”
Nie brakuje też głosów, że serial szczególnie dobrze działa jako serial „na jeden wieczór” – do obejrzenia bez presji, ale z emocjonalnym śladem, który zostaje na dłużej.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Czy to nowy „Biały Lotos”? Netflix ma nowy komediowy hit o wakacjach, wieloletnich związkach i rozstaniach
Serial o relacjach, które nie są idealne – i właśnie dlatego są prawdziwe
„Cztery pory roku” nie próbują jednak udawać, że istnieją proste odpowiedzi na pytania o miłość i przyjaźń. Zamiast tego pokazują relacje w momencie ich największej próby – gdy zmiana jest nieunikniona, a dawny porządek przestaje działać. To również opowieść o tym, że nawet wieloletnie więzi nie są odporne na kryzysy. Ale też o relacjach, które mimo wszystko próbują przetrwać kolejne „pory roku życia”.
Drugi sezon tylko to potwierdza: to nie tylko serial o wakacjach, ale opowieść o ludziach, którzy próbują nauczyć się siebie na nowo.
„Cztery pory roku” oglądać można na Netflixie.