Siła nie zawsze oznacza pewność siebie, a odwaga czasem zaczyna się od zgody na własną niedoskonałość. To prosta prawda, ale tak często o niej zapominamy. Całe szczęście przypomina nam o tym Sonja Orlewicz-Zakrzewska w swoim pełnometrażowym debiucie reżyserskim „Exotic” – uniwersalnej, dziewczyńskiej historii o wyboistej drodze do samoakceptacji, która za moment powalczy o Złote Lwy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Mila (Jaśmina Polak) ma 30 lat, trochę kompleksów, skłonność do analizowania wszystkiego i więcej czułości dla innych niż dla samej siebie. Kiedy przyjaciółka w ostatniej chwili odwołuje wspólny wyjazd, Mila mimo obaw jedzie sama na obóz pole dance. Wśród wysportowanych tancerek, skąpych ubrań i wysokich koturnów od początku czuje się nieswojo i nie na miejscu. Z dystansem i ironią patrzy na ludzi, którzy wydają się jej zbyt pewni siebie, zbyt utalentowani, zbyt „exotic”. A jednak właśnie tam, poza własną bańką i z dala od kontrolującego chłopaka (Bartosz Bielenia), zaczyna powoli odzyskiwać siebie. Podczas szalonych wakacji, treningów tańca na rurze, niezręcznych sytuacji, wybuchów śmiechu i wielogodzinnych nocnych rozmów z nowymi kumpelami (Magdalena Koleśnik, Monika Frajczyk) nasza bohaterka odkrywa, że bycie odważną nie zawsze oznacza wielką przemianę. Czasem chodzi po prostu o to, by po raz pierwszy od dawna nie przepraszać za swoje ciało, emocje i miejsce, które zajmuje się w świecie.
(Fot. materiały prasowe)
„Exotic” to pełna czułości, pozytywnej energii i celnych obserwacji opowieść o samoakceptacji, dziewczyńskiej solidarności i potrzebie wolności, a także szczery portret pokolenia millenialsów – zmęczonych presją nierealistycznych oczekiwań, próbujących odnaleźć własny głos i poczuć się dobrze we własnej skórze. To również superświeże polskie kino z sercem po właściwej stronie: zabawne, inspirujące i zaskakująco samoświadome. Okazuje się więc, jeśli zrobi się inteligentny film o własnym doświadczeniu, ale bez moralizowania i z pomysłem, może wyjść z tego absolutna perełka.
(Fot. materiały prasowe)
To po prostu film zrealizowany z ogromnym dystansem i bez zadęcia, który zachwyca oryginalnością; millenialskim humorem, którzy sprawnie miesza się z trudnymi emocjami oraz doskonale napisanymi dialogami, które są naturalne i brzmią jak prawdziwe codzienne rozmowy 30-latków. „Exotic” dobrze korzysta też z kiczowatej konwencji: cringe’owych żartów, narracji zza kadru i chaotycznego montażu. Sam temat odnajdywania siebie poprzez pasję podano natomiast w przyjaznej formie. Co więcej, dostajemy również pełen wrażliwości wgląd w środowisko pole dance, które w Polsce wciąż walczy o należne uznanie (dopiero po tym filmie uświadomiłam sobie jak trudny i wymagający fizycznie jest to sport). Do tego dochodzi znakomita muzyka, która sprawia, że po prostu chce się wstać i zacząć tańczyć, i mamy przepis na kino, obok którego nie sposób przejść obojętnie.
(Fot. materiały prasowe)
Największą siłą filmu są jednak świetnie napisane bohaterki, które naprawdę łatwo polubić – zwłaszcza, że każda z nich jest nieco pogubiona, „złamana” przez życie i otoczona twierdzą z kompleksów, której za nic w świecie nie chce opuszczać. Tu zdecydowanie najlepiej wypada występująca w roli głównej wspaniała Jaśmina Polak, która swoją charyzmą rozbraja każdą, nawet tę nieco słabiej napisaną scenę.
(Fot. materiały prasowe)
Jej autoironiczny wewnętrzny monolog przywodzi natomiast na myśl zarówno genialny serial „Fleabag”, choć bez przełamywania czwartej ściany, jak i „Dzień Świra”. Dzięki temu bez trudno można się z nią utożsamić i odnaleźć w jej bohaterce cząstkę siebie. Pozostałe postacie również wypadają wiarygodnie (wielkie brawa dla Moniki Frajczyk, Magdaleny Koleśnik i Bartosza Bieleni!) i dodają całej historii zaskakująco emocjonalnej głębi.
(Fot. materiały prasowe)
Oczywiście, jak to z debiutami bywa, „Exotic” nie jest pozbawiony wad. Scenariusz momentami niedomaga, zdarzają się dziwne zmiany tempa, a niektóre wątki są dość mgliste i dość trudno połączyć je z główną osią fabularną. Do tego nie wszystkie postacie i ich historie są wystarczająco rozwinięte. Mimo to „Exotic” jest w pewnym sensie objawieniem i naprawdę bardzo udanym debiutem reżyserskim, jakich w polskim kinie ostatnio brakuje. Film zaraża bowiem pozytywną energią i z niesamowitym wyczuciem oraz uważnością ukazuje proces zyskiwania pewności siebie i budowania samoakceptacji poprzez taniec.
(Fot. materiały prasowe)
Oby więcej takich rodzimych filmów – kręconych z serca i potrzeby podzielenia się bliską twórczyni bądź twórcy historią; lekkich i przyjemnych, przy których można się dobrze bawić, a przy okazji zastanowić się nad własnym życiem i tym, czy jesteśmy na tyle odważni, aby porzucić swoją strefę komfortu. Teraz pozostaje tylko trzymać kciuki, aby kariera fenomenalnej Sonji Orlewicz-Zakrzewskiej, której potencjał jest ogromny, nie skończyła się na tym filmie, bo wygląda na to, że tworzenie kina, które bawi i pozwala przy okazji odkryć jakąś prawdę o sobie, to zdecydowanie jej specjalność.
„Exotic” trafi na ekrany kin 27 marca 2027 r. Film w reżyserii Sonji Orlewicz-Zakrzewskiej bierze udział w Konkursie Głównym 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.