Agnieszka Radomska - Z wiekiem stajemy się mniej czy bardziej wrażliwi? To zależy, o jakich emocjach mowa
00:00
12:13
Być może zauważasz, że twoja mama jest bardziej wyrozumiała dla twoich dzieci, niż była dla ciebie jako małej dziewczynki ‒ nie złości się z byle powodu, nie tak łatwo wyprowadzić ją z równowagi, za to więcej drobiazgów ją cieszy. Jednocześnie wiele z nas obserwuje, że starsze osoby łatwiej się wzruszają, tak jakby ich wrażliwość się wyostrzyła. Choć trudno generalizować, bo to, jak zmieniają się nasze reakcje i zachowania wraz z wiekiem, zależy od wielu czynników: osobowości, charakteru i życiowych doświadczeń, coś istotnego dzieje się z emocjami, gdy przybywa nam lat. Jak i dlaczego nasza emocjonalność się zmienia?
Czy wraz z upływem lat stajemy się mniej emocjonalni? Niekoniecznie. Być może po prostu coraz lepiej wiemy, które emocje warto zatrzymać, a z którymi nie ma sensu walczyć. Doświadczenia życiowe uczą nas, co ‒ mówiąc kolokwialnie ‒ bardziej nam się opłaca. W badaniach opublikowanych w „Journal of Personality and Social Psychology” naukowcy przyglądali się zmianom emocjonalnym u 340 osób w wieku od 21 do 73 lat. Sprawdzali nie tylko to, ile tzw. negatywnych emocji odczuwają ludzie zależnie wieku, ale także jakiego rodzaju są to emocje i jaką rolę może odgrywać w tym wszystkim akceptacja.
Gdy mowa o przykrych emocjach, łatwo wrzucić do jednego worka lęk, złość i smutek. Tymczasem autorzy badania potraktowali je osobno. Okazało się, że z wiekiem nie wszystkie zmieniają się w ten sam sposób. U starszych uczestników badania obserwowano więcej akceptacji oraz mniej gniewu i lęku. Nie dotyczyło to jednak smutku: jego poziom nie obniżał się wraz ze starzeniem się. Ten sam ogólny wzorzec pojawiał się w różnych sposobach pomiaru emocji ‒ zarówno w kwestionariuszach, jak i w badaniu reakcji na stres czy opisach codziennych doświadczeń. To rozróżnienie jest kluczowe, bo gdyby starzenie się po prostu „wyciszało” emocje, wszystkie negatywne uczucia słabłyby w jednakowym stopniu. Wiek zmienia raczej proporcje między emocjami. Kluczem do zrozumienia tego mechanizmu jest właśnie akceptacja. Nie chodzi o bierne pogodzenie się z rzeczywistością ani o myślenie: „nic nie da się zrobić”, czyli zerowe poczucie sprawczości. Akceptacja to świadome i nieoceniające dopuszczanie do siebie własnych przykrych emocji. Zamiast natychmiast próbować złość, lęk czy smutek stłumić, zmienić albo od nich uciec, pozwalamy sobie zauważyć: tak właśnie się teraz czuję. Im jesteśmy starsi, tym częściej bez walki przyjmujemy to, co czujemy.
Jest w tym odkryciu pewien paradoks. Akceptacja nie polega przecież na tym, żeby jak najszybciej przestać coś czuć. Przeciwnie: kiedy przestajemy walczyć z emocją, możemy początkowo doświadczać jej silniej, ale nieoceniające podejście może sprawić, że szybciej przez nas „przepłynie”, zamiast dodatkowo się nasilać ‒ jak wtedy, gdy próbujemy z nią walczyć. Akceptacja polega więc na zmianie relacji z emocją, a nie na jej eliminowaniu. Z wiekiem nie tyle więc mniej się złościmy czy boimy, raczej mniej energii poświęcamy na to, by nie czuć gniewu i lęku. Z drugiej strony ich odczuwanie jest fizjologicznie i psychologicznie bardziej kosztowne niż na przykład smutku, a z wiekiem dysponujemy mniejszą ilością energii, więc sensownie jest przejść na bardziej oszczędną dystrybucję. Upraszczając: nie mamy już siły się „wściekać” czy trząść ze strachu z byle powodu, więc częściej po prostu odpuszczamy...
Czytaj także: Akceptacja pozwala pójść dalej, daje ukojenie i siłę. Rozmowa z psycholożką Ewą Woydyłło-Osiatyńską
Ciekawe jest to, że choć z wiekiem rośnie akceptacja, a gniew i lęk słabną, skłonność do odczuwania smutku z nami pozostaje. Fakt, że ten stan nie drenuje nas aż tak bardzo z energii, to tylko połowa wyjaśnienia względnej „opłacalności” jego doświadczania. Dużo ważniejsza jest jego funkcja. Każde uczucie pełni ważną rolę ‒ także trudne emocje nie są jedynie nieprzyjemnymi stanami, których najlepiej byłoby pozbyć się jak najszybciej. Informują nas o tym, co się dzieje, i przygotowują do podjęcia określonych działań. Gniew może mobilizować do konfrontacji, lęk ostrzega przed zagrożeniem i może skłaniać do jego unikania. Smutek działa inaczej. Może sygnalizować stratę, potrzebę wsparcia i skłaniać innych ludzi do udzielenia pomocy ‒ a właśnie tego coraz bardziej potrzebujemy wraz z upływem lat. To szczególnie istotne, jeśli spojrzymy na starzenie się z perspektywy relacji. W późniejszym okresie życia pojawiają się doświadczenia, których nie można po prostu rozwiązać: utrata bliskiej osoby, choroba, ograniczenie sprawności czy świadomość upływającego czasu. Smutek nie jest wtedy błędem systemu, a naturalną odpowiedzią na zachodzące w życiu, organizmie i rzeczywistości zmiany. Jednocześnie pełni jeszcze ważniejszą niż w młodości funkcję społeczną: mówi innym, że potrzebujemy bliskości, zainteresowania, uwagi, wsparcia i pomocy, więc pośrednio chroni nas przed izolacją. Widząc smutną osobę, odruchowo chcemy ją pocieszyć albo przynajmniej dotrzymać jej towarzystwa, prawda?
Emocjonalna dojrzałość to niekoniecznie coraz grubsza zbroja, bardziej umiejętność rozpoznania, kiedy emocja chce nas ochronić, kiedy do czegoś zmobilizować, a kiedy po prostu potrzebuje zostać przez chwilę przeżyta.
Choć smutek ma swoje uzasadnienie, stereotyp smutnej starości powoli odchodzi do lamusa. Badania psychologiczne pokazują coś wręcz odwrotnego: osoby starsze na ogół doświadczają stosunkowo wysokiego poziomu dobrostanu emocjonalnego, odczuwają niższy poziom codziennego stresu, zmartwień i złości, a także częściej niż młodsze deklarują poczucie szczęścia, pytane o emocje, których doświadczyły w ciągu ostatniego dnia, a nawet miesiąca. Nie chodzi o to, że stajemy się radośniejsi na starość ‒ raczej o to, że z wiekiem zmienia się nasza emocjonalna selekcja: mniej uwagi poświęcamy temu, co negatywne, a więcej temu, co pozytywne i znaczące.
W jednym z badań porównywano pod tym względem nastolatki i osoby zaawansowane wiekiem. Różnice były naprawdę spore! Na potrzeby psychologicznych testów naukowcy stworzyli cyfrowy test wrażliwości emocjonalnej, który wypełniło prawie 10 000 osób obu płci w wieku od 10 do 85 lat. Test pozwolił badaczom zmierzyć, na ile każda osoba była w stanie dostrzec subtelne różnice w mimice wyrażającej strach, gniew i szczęście. Uczestnikom pokazywano zdjęcia twarzy, prezentowane w parach, i pytano, która twarz jest bardziej gniewna, radosna lub przestraszona. Okazało się, że ludzie młodzi dużo częściej niż starsi rozpoznawali złość i strach, bo wrażliwość na sygnały gniewu i podatność na formy zagrożenia społecznego, takie jak znęcanie się, wyraźnie wzrasta w okresie wczesnej i środkowej adolescencji. W przypadku rozpoznawania zadowolonych twarzy nie było już tak dużych różnic – wrażliwość na mimiczne sygnały strachu i gniewu maleje wraz z wiekiem, ale zdolność do wykrywania sygnałów szczęścia pozostaje względnie stabilna.
Czytaj także: Jak rozpoznać osobę wyposażoną w dojrzałą wrażliwość?
To ważne rozróżnienie: z wiekiem niekoniecznie stajemy się lepsi w dostrzeganiu szczęścia – raczej słabiej reagujemy na część negatywnych sygnałów. Badacze opisują to zjawisko jako efekt pozytywności: starsze osoby częściej niż młodsze kierują uwagę ku pozytywnym informacjom, lepiej je zapamiętują i częściej nadają doświadczeniom bardziej pozytywną interpretację. Jednym z wyjaśnień tego mechanizmu jest teoria selektywności społeczno-emocjonalnej. Zakłada ona, że kiedy zaczynamy postrzegać swój przyszły czas jako bardziej ograniczony, zmieniają się nasze priorytety: mniej znaczenia mają cele odroczone w czasie, a więcej te, które przynoszą emocjonalne korzyści tu i teraz – bliskość, satysfakcję i poczucie sensu. W tym ujęciu większa „pozytywność” w późniejszym wieku nie musi więc oznaczać, że świat wydaje nam się nagle piękniejszy. Może oznaczać, że inaczej rozkładamy uwagę i emocjonalną energię – mniej miejsca zostawiamy temu, co nam zagraża lub może prowadzić do konfliktów, a więcej temu, co jest dla nas naprawdę ważne i daje satysfakcję. Na tym właśnie polega emocjonalna priorytetyzacja.
Jest jeszcze jeden sposób, w jaki z wiekiem możemy coraz częściej korzystać z pozytywnych stron własnego życia: wracając do przeszłości. Nostalgia nie jest wyłącznie tęsknotą za tym, co minęło. Badania pokazują, że wspominanie ważnych ludzi, miejsc i wydarzeń może przywoływać pozytywne emocje, wzmacniać poczucie ciągłości własnej historii i przypominać, co w życiu było dla nas ważne. Z wiekiem skłonność do nostalgicznych wspomnień rośnie, co można wiązać ze zmianą perspektywy czasowej: kiedy przyszłość wydaje się bardziej ograniczona, przeszłość staje się nie tylko obszerniejsza, ale jest też coraz ważniejszym źródłem emocjonalnie znaczących doświadczeń.
Czytaj także: Tęsknisz czasem za przeszłością? Doskonale! Nostalgia to trochę niedoceniane, a bardzo potrzebne nam uczucie
Osoby, które częściej patrzą na własną przeszłość przez pryzmat tego, co było w niej dobre i wartościowe (czyli zgodnie z teorią perspektyw czasowych przyjmują częściej perspektywę przeszłościowo-pozytywną), wykazują zwykle wyższy dobrostan i bardziej pozytywne funkcjonowanie emocjonalne. Nie oznacza to oczywiście idealizowania całego życia ani uciekania w przeszłość. Raczej pokazuje, że dobre wspomnienia mogą być zasobem emocjonalnym, z którego korzystamy także tu i teraz. W pewnym sensie z wiekiem zyskujemy więc dostęp do coraz większego „archiwum” własnych doświadczeń, z którego możemy czerpać poczucie bliskości, tożsamości i sensu.
Może właśnie dlatego większa emocjonalność w późniejszym wieku nie powinna być mylona z przewrażliwieniem czy ckliwością. Starsi ludzie mogą być bardziej podatni na wzruszenie, choćby gdy oglądają stare fotografie czy wspominają swoją młodość, ale jednocześnie mniej podatni na to, co emocjonalnie ich destabilizuje. Mogą silnie przeżywać wspomnienie bliskiej osoby, piosenkę z pierwszej potańcówki czy widok miejsca, o którym niemal zapomnieli, a zarazem mniej angażować się w codzienne źródła złości, lęku czy stresu. Być może więc z wiekiem niekoniecznie czujemy więcej albo mniej – raczej lepiej wiemy, co naprawdę warto czuć mocno?
Wykorzystane źródła: https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3609879/; https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC10330366/; https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC2821944/; https://www.sciencedaily.com/releases/2019/03/190301192648.htm