Agnieszka Radomska - Tęsknisz czasem za przeszłością? Doskonale! Nostalgia to trochę niedoceniane, a bardzo potrzebne nam uczucie
00:00
18:39
Beztroskie wakacje u babci na wsi z dziką wspinaczką po drzewach w roli głównej, niezapomniana licealna wycieczka szkolna naznaczona nastoletnią miłością, smak kanapki z pomidorem i solą, którą serwowała ci mama na pikniku nad jeziorem, a może pierwsze zarobione już na studiach pieniądze ‒ w tej kwiaciarni na rogu, której dziś już nie ma... Fajnie wtedy było, co? Zanurzanie się we wspomnieniach to wcale nie tylko prosta ucieczka od tego, co tu i teraz. Ten złożony dla mózgu proces ma ogrom zalet i potężną moc!
Zastanawiałaś się kiedyś, do jakich momentów swojego życia wracasz najczęściej, myśląc o przeszłości? Zdaniem naukowców najwięcej autobiograficznych wspomnień zachowujemy z okresu między 10. a 30. rokiem życia, a według niektórych badaczy z jeszcze węższego odcinka ‒ między 15. a 25. W psychologii zjawisko to nosi nazwę efektu reminiscencji. To czas „pierwszych razów” ‒ właśnie w tej dekadzie doświadczamy kluczowych, unikalnych i bardzo emocjonalnych przeżyć i wydarzeń, takich jak pierwsza miłość, pierwszy związek, który uznajemy za poważny, egzaminów, w tym tego nazywanego egzaminem dojrzałości, czyli matury, nierzadko w tym okresie wiele z nas podejmuje pierwszą pracę, a część nawet decyduje się na dziecko. Między 10. a 30. rokiem życia intensywnie budujemy swoją tożsamość. Nasz mózg traktuje wydarzenia definiujące to, kim jesteśmy, jako priorytetowe i lepiej je koduje. To też czas szczytowej formy mózgu ‒ w tym wieku struktury odpowiedzialne za pamięć i przetwarzanie informacji działają najefektywniej. Co ciekawe, z okresu od narodzin do ok. 3-4 lat nie pamiętamy niemal nic, co jest efektem tzw. amnezji dziecięcej – zwłaszcza hipokamp nie jest jeszcze wówczas na tyle dobrze biologicznie rozwinięty, by tworzyć trwałe wspomnienia. Z kolei po 30. roku życia liczba szczegółów zapamiętanych z każdego kolejnego roku zaczyna powoli spadać, bo wchodzimy w tzw. okres retencji. Rutyna dnia codziennego i pewna stabilizacja, typowa dla tego okresu w wielu przypadkach, sprawia, że mózg rzadziej rejestruje wydarzenia jako wyjątkowe.
Czytaj także: Rola wspomnień – dlaczego patrzymy w przeszłość?
Specyficznym wspominaniem jest nostalgia ‒ to sentymentalne powroty do przeszłości, ale zaprawione nutą goryczy, w których zachwyt przeplata się z odrobiną żalu za tym, co już nie wróci. Gdy oglądasz zdjęcia z pierwszych samodzielnych wakacji pod namiotami, czujesz jednocześnie przypływ ciepła, rodzaj tęsknoty za beztroską tamtego czasu i miłe z nią skojarzenia, ale jednocześnie odrobinę rozczarowania, że to się już nigdy nie powtórzy, a może też przykrości i poczucia straty ‒ bo z koleżanką z tego zdjęcia straciłaś kontakt lata temu...
Co ciekawe, jeszcze w XVII wieku, gdy ukuto pojęcie nostalgii, oznaczało ono zupełnie coś innego niż dziś. W 1688 roku szwajcarski student medycyny Johannes Hofer opisał w traktacie tajemniczą chorobę trawiącą osoby przebywające z dala od domu, przede wszystkim żołnierzy. Dręczyło ich rozkojarzenie spowodowane myśleniem o rodzinnych stronach i swoich bliskich, które z czasem przeradzało się w głęboki smutek, a objawiało zaburzeniami snu i letargiem. Do tych objawów dołączały też często rzekomo czysto fizyczne symptomy, jak palpitacje serca czy stan przypominający demencję, co w połączeniu z ogromnym obciążeniem psychicznym mogło prowadzić nawet do śmierci. Hofer tę nową, dotychczas nieznaną jednostkę chorobową opisał słowem nostalgia, od połączenia dwóch greckich słów: nostos („powrót do domu”) i algos („ból”).
Pojęcie nostalgii przeżyło renesans na początku XX wieku, gdy odkryto, że objawy odpowiadają lepiej poznanym chorobom psychicznym, takim jak szok pourazowy (obecnie zespół stresu pourazowego), lęk czy schizofrenia. Z czasem słowo to ewoluowało do obecnego znaczenia: zamiłowania do wspominania przedmiotów, piosenek lub doświadczeń z dawnego życia, któremu wprawdzie towarzyszy smutek i zaduma, ale nie o charakterze przytłaczającym, raczej refleksyjnym. Nostalgia wprawdzie kojarzy się nieco melancholijnie, ale paradoksalnie dobrze czasem poddać się temu stanowi, pobyć sobie tam, gdzie już byłyśmy dawno temu, choć nie możemy tam wrócić ‒ bo to jednak bardzo przyjemne doświadczenie, tak sobie powspominać, a jak przekonują badacze emocji i psychiki ‒ niezwykle wzmacniające.
Magnetofon na kasety, buty „czeszki”, budyń z sokiem na deser i obowiązkowo upiorna fryzura „na palemkę”, ach, jeszcze boazeria i Fiat 126p! ‒ tak mógłby wyglądać nostalgiczny zestaw późnych roczników pokolenia X, a każda z nas ma swój własny, podyktowany peselem. Z jakiegoś powodu lubimy wracać pamięcią do: potańcówek czy dancingów, dyskotek, czasów przedcyfrowych, kulturowych wspomnień z wczesnej młodości. Może nawet niekoniecznie od razu chcemy, by powróciły, po prostu robi nam się jakoś rzewnie, miło, że to pamiętamy. Nostalgia to coś więcej niż tęsknota za przeszłością – to narzędzie psychologiczne, które sprzyja optymizmowi, pielęgnuje poczucie przynależności i napędza nas do działania. Badania naukowe pokazują, że przemyślana i świadomie uprawiana nostalgia to siła nadająca sens teraźniejszości i pozwalająca podejmować mądre decyzje dotyczące przyszłości.
Czytaj także: Poczucie nostalgii zbawiennie wpływa na zdrowie psychiczne i nasz dobrostan
Niedawne badania nad funkcją nostalgii, które przeprowadził na dużą skalę psycholog egzystencjalny Clay Routledge, pokazały, że jest to zjawisko w dużej mierze pozytywne. Uczucia nostalgiczne nie przypadkiem nasilają się w okresach niestabilności lub samotności po dużej zmianie w życiu, gdy ogarnia nas smutek czy rozczarowanie teraźniejszością, doświadczamy znudzenia swoim życiem, odczuwamy społecznie wykluczenie czy brakuje nam poczucia sensu. Właśnie w nostalgii ten sens możemy znaleźć! Trudne emocje uruchamiają w nas potrzebę powrotu do ważnych wspomnień, a to poprawia nastrój i pomaga odzyskać równowagę po życiowych zawirowaniach. W nostalgicznych wspomnieniach zwykle przeważają przyjemne emocje, bliskie relacje i poczucie znaczenia. Często przypominają nam o osobach, z którymi byliśmy związani, ważnych wydarzeniach oraz chwilach, w których czuliśmy się częścią czegoś większego. Dlatego nostalgia bywa określana jako doświadczenie „słodko-gorzkie” – łączy radość związaną z przywołaniem dobrego doświadczenia ze smutkiem wynikającym z jego bezpowrotnego upływu.
Przywołanie pozytywnych wspomnień pozwala nie tylko ponownie przeżyć przyjemne emocje, ale także osłabić wpływ aktualnego negatywnego nastroju. Jedną z najważniejszych funkcji nostalgii może być właśnie regulacja afektu. To jeden z mechanizmów samoregulacji emocjonalnej – sposób, w jaki nasza psychika wykorzystuje dostępne wspomnienia, aby poradzić sobie z aktualnym stanem. Jeśli więc po trudnym rozstaniu z partnerem zupełnie mimowolnie wracasz pamięcią do swojej pierwszej miłości, tej pryszczatej i trochę dziś śmiesznej, w tym szaleństwie jest metoda! Takie wspomnienie może przynieść ci ulgę i dać poczucie nadziei na przyszłość.
Szczególne ważny jest społeczny charakter nostalgii. Wspomnienia, do których wracamy z tym uczuciem, bardzo często dotyczą bliskich osób. Nawet jeśli nie są one już fizycznie obecne w naszym życiu, podczas wspominania stają się ponownie obecne w naszej psychicznej reprezentacji. Taki „powrót” do relacji może wzmacniać poczucie więzi i dostępności wsparcia społecznego. Badania pokazują nawet, że nostalgia może pośredniczyć między samotnością a poczuciem otrzymywanego wsparcia – osoby bardziej samotne mogą doświadczać większej nostalgii, a ta z kolei pomaga im silniej odczuwać więź z innymi. „Spędzanie czasu na nostalgicznej refleksji pomaga zrozumieć, że życie jest czymś więcej niż tylko obecną sytuacją i przypomina o doświadczeniach, które w przeszłości były źródłem satysfakcji społecznej. To z kolei sprawia, że po nostalgicznej refleksji czujemy się bardziej pewni siebie w kontaktach społecznych i bardziej zmotywowani do poprawy swojego życia towarzyskiego w przyszłości poprzez naprawianie zniszczonych relacji lub budowanie nowych” ‒ tłumaczy Clay Routledge. Zwyczajne wspomnienie o szalonych studenckich eskapadach może ci przypomnieć, że potrafisz dobrze czuć się w grupie, że umiesz nawiązywać serdeczne relacje z ludźmi, nawet jeśli dziś ‒ chwilowo ‒ czujesz się sama jak palec.
Nostalgia może być cennym źródłem motywacji do działania w trudnych chwilach. Gdy wszystko idzie nie tak, możemy cofnąć się do tych momentów, w których coś nam się powiodło, udało, w których byliśmy z siebie dumni i właśnie ta szersza niż tu i teraz perspektywa przypomina nam, że potrafimy dać sobie radę. Refleksja nad tymi „najlepszymi” wersjami siebie pozwala nam osiągnąć stan psychiczny, który zwiększa motywację. Minione sukcesy mogą stać się paliwem do działania ‒ sama od siebie możesz czerpać inspirację, jeśli chwilę pogrzebiesz w pamięci. Tak, ta wygrana olimpiada z polskiego w szóstej klasie to wcale niekoniecznie drobiazg, do którego nie warto wracać. Warto, by przypomnieć sobie swoją własną sprawczość. Kolejny atut rozmyślania od czasu do czasu nad tym, co było, to wzmocnienie kreatywności. „Badania pokazują, że ludzie stają się bardziej otwarci i myślą bardziej kreatywnie po zaangażowaniu się w nostalgiczną refleksję. Sięganie w przeszłość w poszukiwaniu inspiracji pomaga otworzyć nowe możliwości na przyszłość. Rozmawiałem z wieloma artystami i przedsiębiorcami dążącymi do innowacji. Każdy z nich ma jedno lub wiele nostalgicznych wspomnień, które wpłynęły na ich twórczą pasję” ‒ pisze Routledge. Okazuje się, że mamy do dyspozycji potężne zasoby, które możemy przekuć w twórcze działanie.
Każdy ma czasem taki dzień, gdy życie wydaje się pozbawione sensu... I właśnie wtedy, gdy zastanawiasz się, po co właściwie to wszystko, nostalgiczny powrót do przeszłości może się okazać doskonałym kołem ratunkowym. Wspomnienia ważnych wydarzeń przypominają nam, że nasze życie jest częścią pewnej historii, która nie obejmuje jedynie dnia dzisiejszego, jest rozpisana na linii czasu. W każdym życiu bez wyjątku były ważne relacje, ciekawe i budujące doświadczenia, osiągnięcia i szereg znaczących momentów (tak, w twoim też, nawet jeśli aktualnie wydaje ci się, że wszystko idzie i zawsze szło źle). Jeśli odgrzebiesz je ze sterty wspomnień i się im przyjrzysz, robiąc sobie mentalną podróż wstecz, dojdziesz do wniosku, że jest spore prawdopodobieństwo, że skoro takie chwile były kiedyś, to i będą w przyszłości, nawet jeśli w teraźniejszości zupełnie ich nie dostrzegasz. Nostalgia pozwala na chwilę wrócić do tego, co było ważne, a jednocześnie wykorzystać przeszłość, by lepiej poradzić sobie z tym, co przeżywamy teraz, a więc odzyskać nadzieję na choć trochę lepsze jutro.
Sentymentalne powroty do przeszłości to także antidotum na stres. Chociaż może się wydawać, że nostalgia to tylko bierne fantazjowanie o tym, co było kiedyś ‒ nic bardziej mylnego. Z punktu widzenia neurobiologii to proces metaboliczny o wysokiej energii. Gdy bodziec sensoryczny ‒ jak melodia z dawnych lat czy zapach szarlotki identyczny jak u babci ‒ aktywuje wspomnienie nostalgiczne, mózg angażuje prążkowie brzuszne, czyli kluczowy element układu nagrody. W przeciwieństwie do standardowego odzyskiwania pamięci, nostalgia wyzwala mieszankę dopaminy i oksytocyny, inicjując ewolucyjny proces regulacji stresu. Badania pokazują, że przywoływanie pozytywnych wspomnień autobiograficznych może aktywnie hamować uwalnianie kortyzolu, hormonu stresu. Dobre, komfortowe wspomnienia działają jak psychologiczny bufor, przekonując układ nerwowy, że dana osoba jest bezpieczna także teraz, w tej konkretnej chwili. Wspominając chwile, gdy czułaś się bezpiecznie ‒ na przykład na kolanach u dziadka jako mała dziewczynka ‒ możesz przynajmniej częściowo odwrócić uwagę od bieżącego źródła stresu. Gdy obecne otoczenie wydaje się zagrażające lub wyczerpujące, mózg sięga do pamięci o wysokiej rozdzielczości, aby na nowo „skalibrować” układ nerwowy.
Czytaj także: Dlaczego zapach przywołuje wspomnienia silniej niż obraz? Ekspert wyjaśnia, jak działają nasze zmysły i pamięć
Chorwacka pisarka i eseistka Dubravka Ugrešić w „Kulturze kłamstwa” napisała: „Nostalgia nie podlega kontroli. Jest wywrotową formą aktywności naszego mózgu”. Może to dobrze, skoro ma tak długą listę zalet? Nie do końca chyba jednak jest tak, że nad zanurzaniem się we wspomnieniach nie możemy panować. To nawet trzeba po trosze nadzorować.
Tak naprawdę bez przerwy, nawet mimowolnie, przemieszczamy się między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. W teorii Philipa Zimbardo i Johna Boyda, która powstała w latach 90. XX wieku, istnieje pięć perspektyw czasowych, które przyjmujemy w tych mentalnych podróżach: przeszłościowo-pozytywna i przeszłościowo-negatywna, teraźniejszo-hedonistyczna i teraźniejszo-fatalistyczna oraz przyszłościowa, która w późniejszym czasie również została rozbita przez badaczy na pozytywną i negatywną. Nostalgia jest fundamentem wymiaru przeszłościowo-pozytywnego. Osoby, które często przyjmują tę perspektywę, mają skłonność do patrzenia na minione lata przez „różowe okulary”, skupiając się na miłych wspomnieniach, sukcesach, tradycjach rodzinnych i rytuałach. Zimbardo definiuje taką nostalgię jako konstruktywny mechanizm psychologiczny, który buduje naszą tożsamość, zakorzenia nas w świecie i daje poczucie ciągłości życia. Według jego teorii odpowiednia dawka nostalgii jest oznaką zdrowia psychicznego i chroni nas przed lękiem oraz depresją ‒ w przeciwieństwie do perspektywy przeszłościowo-negatywnej, opartej na traumach i żalu. Badania powiązane z jego teorią wykazują bezsprzecznie, że powracanie do ciepłych wspomnień zwiększa poczucie bliskości społecznej i przynależności, wzmacnia wdzięczność za to, co nas spotkało, podnosi ogólne zadowolenie z życia. Jednak... do czasu. Pułapka polega na tym, że zbyt skrajne i ślepe przywiązanie do nostalgii pod hasłem „kiedyś to były czasy, a teraz nie ma czasów” może sprawić, że całkiem utkniemy w przeszłości, a to może zaowocować wycofaniem z tu i teraz, nadmierną ostrożnością z obawy przed jakimikolwiek zmianami, a także brakiem radości z teraźniejszości czy planowania przyszłości. Kluczem do szczęścia według profesora jest zrównoważona perspektywa czasowa: czerpanie siły z nostalgii po to, by działać w teraźniejszości i realizować przyszłe cele. „Złoty środek” i tu jest najlepszym rozwiązaniem.
Czytaj także: Kiedyś to było… ‒ felieton Katarzyny Miller
‒ Przeszłość pozytywna, czyli powracanie do dobrych doświadczeń, buduje nas i wzmacnia, przede wszystkim za sprawą wdzięczności. Właśnie ta perspektywa jest absolutnie fundamentalna dla naszego dobrostanu psychicznego. Badania pokazują wyraźnie, że to, czy czujemy się dobrze ze sobą i w ogóle w życiu, w ogromnym stopniu zależy od umiejętności korzystania z tego horyzontu, bo on daje poczucie konstruktywnych korzeni, z których możemy czerpać zasoby w sytuacjach krytycznych. W świetle badań, które prowadziłem na przestrzeni lat, widać wyraźnie, że perspektywa przeszłościowo-pozytywna jest dla nas jako jedyna jednoznacznie dobra. Oczywiście pięknym wspomnieniom może towarzyszyć oprócz wdzięczności nostalgia spod znaku „kiedyś to były czasy”, powodująca niedocenianie teraźniejszości, ale raczej jednak minimalizuje zgorzkniałość i skłonność do narzekania ‒ mówi w rozmowie dla magazynu „Sens” prof. Maciej Stolarski, badający teorię perspektyw czasowych.
Więc, żeby nam minusy na koniec nie przysłoniły plusów ‒ warto przeglądać stare albumy, powracać do kolekcji znaczków zbieranych z dziadkiem, przypominać sobie filmy sprzed lat, czytać listy wysyłane rodzicom z kolonii, a nawet ‒ wąchać perfumy, których używałyśmy kiedyś, czyli ‒ jak radzi Clay Routledge ‒ aktywnie trenować nostalgię, ale w niej nie tonąć!
Wykorzystane źródła: https://www.discoursemagazine.com/p/nostalgia-can-be-an-engine-of-progress; https://www.psychologyinaction.org/the-anatomy-of-longing-for-the-past/; https://www.the-scientist.com/death-by-nostalgia-1688-69596; „Alfabet emocji”, Tiffany Watt Smith, wyd. W.A.B. 2025; https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC12988342/