Michelle Obama jest żoną od ponad 30 lat. Choć jej małżeństwo uchodzi za jedno z wyjątkowo udanych, była pierwsza dama nie próbuje przekonywać, że żyje w romantycznej bajce. Wręcz przeciwnie. Otwarcie mówi o kryzysach, kompromisach i pułapce, w którą jej zdaniem wpadają kobiety.
W najnowszym odcinku swojego podcastu Michelle Obama poruszyła temat, który dotyczy wielu kobiet. W rozmowie z Mary J. Blige zastanawiała się, dlaczego tak dużą wagę przywiązują do znalezienia partnera i bycia przez niego „wybraną”.
– W przypadku kobiet tak wiele uwagi poświęca się znalezieniu mężczyzny – powiedziała Obama.
– Tak, my, kobiety… marzymy o tym, żeby ktoś nas uratował – odpowiedziała Blige.
– Albo żeby ktoś nas wybrał. Dlatego ciągle pracujemy nad sobą nie dla siebie, ale po to, żeby zostać wybraną.
– I właśnie tutaj popełniamy błąd. Przez tyle lat pracujesz nad sobą po to, żeby ktoś inny cię wybrał. Ja pracuję nad sobą po to, żeby wybrać samą siebie. Teraz wszystko kręci się wokół mnie. I tak już zostanie. To praca, którą wykonuję każdego dnia. Muszę zadbać o to, żebym mogła spokojnie zasnąć w nocy, zanim będę mogła, no wiesz…
– Spać z kimś innym.
– Dokładnie.
Obie zgadzają się, że praca nad sobą nie zawsze wynika z tego, czego naprawdę pragniemy. Czasem za zmianami stoi zupełnie inna motywacja: chcemy stać się osobą, którą ktoś uzna za wystarczająco atrakcyjną, interesującą czy wartościową, by z nią być.
Mary J. Blige przyznała, że sama przez lata patrzyła na swoje życie przez pryzmat bycia wybraną przez mężczyznę. Dziś piosenkarka stawia siebie na pierwszym miejscu i podkreśla, że zanim będzie mogła dzielić życie z drugą osobą, musi najpierw czuć się dobrze sama ze sobą.
Zamiast bez końca zastanawiać się: „Czy mu się spodobam?”, „Czy będzie chciał ze mną być?” albo „Co powinnam w sobie zmienić?”, można zadać sobie inne pytania: „Czy to ja go chcę?”, „Czy dobrze czuję się w tej relacji?” i „Czy ten związek daje mi to, czego potrzebuję?”.
Do tego sprowadza się sedno rozmowy Obamy i Blige: kobieta nie musi traktować znalezienia partnera jak potwierdzenia własnej wartości.
Słowa 62-letniej Michelle Obamy nie oznaczają, że była pierwsza dama odrzuca związki czy nie wierzy w trwałą miłość. Od 1992 roku jest żoną Baracka Obamy. Jednocześnie zaznacza, że nawet dobre i wieloletnie małżeństwo nie przypomina niekończącego się miesiąca miodowego.
– Nasze małżeństwo nigdy nie było idealnym układem 50 na 50. Jedno z nas zawsze potrzebuje więcej albo daje więcej – przyznaje.
Jej zdaniem partnerzy muszą być gotowi słuchać się bez natychmiastowego przyjmowania postawy obronnej. Dopiero wtedy mogą wspólnie się rozwijać.
Obama przestrzega: – Przez lata wiele młodych osób pytało mnie o małżeństwo. Zwykle odpowiadam mniej więcej tak: trzeba przygotować się na długie okresy nieporozumień i dyskomfortu. Trzeba nauczyć się prawdziwych kompromisów i zrezygnować z części sposobu życia, do którego przywykło się jako singiel.
Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji z wykwalifikowanym specjalistą. W przypadku problemów emocjonalnych, psychicznych lub trudności w codziennym funkcjonowaniu zalecamy kontakt z psychologiem, terapeutą lub lekarzem.
Artykuł napisany z wykorzystaniem: Juliana Ukiomogbe, „Michelle Obama Discusses Women’s “Focus” on “Finding a Man” in Candid Comments”, instyle.com [dostęp 27.08.2026].