1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. W każdej z nas drzemie dziewczynka, która krzyczy: „Ja sama!”. Psycholożka przypomina, dlaczego warto jej posłuchać

W każdej z nas drzemie dziewczynka, która krzyczy: „Ja sama!”. Psycholożka przypomina, dlaczego warto jej posłuchać

(Fot. Catherine Falls Commercial/Getty Images)
(Fot. Catherine Falls Commercial/Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Urszula Sołtys-Para - W każdej z nas drzemie dziewczynka, która krzyczy: „Ja sama!”. Psycholożka przypomina, dlaczego warto jej posłuchać

00:00 09:23
15s
0,5 x
15s
Coraz chętniej wracamy do spacerów po lesie, pieczenia chleba, smażenia powideł, dziergania… W tym miesiącu nasza felietonistka Urszula Sołtys-Para pisze o poszukiwaniach tego, co łączy nas z przodkami, ale i z samymi sobą.

Spis treści:

  1. Dlaczego las tak dobrze na nas działa?
  2. Szydełkowanie: uspokaja i daje poczucie sprawczości
  3. Rękodzieło wraca do łask. Dlaczego tak bardzo potrzebujemy robić coś własnymi rękami?
  4. Obowiązki dzieci uczą sprawczości

Artykuł pochodzi z magazynu „Sens” 04/2026.

Jestem z pokolenia, które chodziło do lasu na spacery. Las nie stanowi dla mnie źródła lęku, jest bezpiecznym miejscem. Tam rosną drzewa dające cień, jeżyny, jagody i czernice, czasem jeszcze maliny (chociaż malin dziko rosnących jest coraz mniej). Obecna popularność kąpieli leśnych pokazuje, że na nowo budzimy to, co zostało wygaszone przez współczesną kulturę.

Szukamy nieraz po omacku, ale jednak, idąc za instynktem; tak jak łososie wiedzą same z siebie, dokąd mają płynąć – tak i my czujemy, gdzie przynależymy. Na nowo uczymy się kontaktu z przyrodą.

Dlaczego las tak dobrze na nas działa?

O lesie i jego dobroczynnym wielozmysłowym wpływie na nasze funkcjonowanie (pod każdym względem) można przeczytać w książce Agnieszki Antosik „Leśna terapia. Jak czerpać zdrowie, energię i spokój z mocy drzew”. Autorka pisze tak: „Dotykanie faktur leśnych to przecież bezpośrednie nawiązanie łączności z tym, co w naszym ciele pozostało jako dziedzictwo spędzających życie w lesie przodków”. Ponadto zapach lasu i kontakt z bakterią glebową Mycobacterium vaccae (stymulującą produkcję serotoniny), barwy i dźwięki natury działają kojąco na nasz układ nerwowy, wzmacniają odporność, obniżają poziom kortyzolu, łagodzą stany niepokoju, poprawiają koncentrację i… przynoszą wiele innych dobrodziejstw dla organizmu.

Obserwacja ptaków, która może przyjąć postać ornitologii terapeutycznej, także kieruje naszą uwagę ku naturze – to taki mindfulness przyrodniczy. Możemy z tą samą czułą uważnością przyglądać się również owadom (wędrującym mrówkom czy brzęczącym pszczołom), kwiatom na łące, strukturze kory drzew.

Zatrzymanie, by połączyć się na nowo z ziemią, jest niezwykle uwalniające – w ten sposób możemy odnowić kontakt z naszym prawdziwym domem.

Szydełkowanie: uspokaja i daje poczucie sprawczości

Na nowo uczymy się także zaufania do siebie, szukamy sprawczości, chcemy coś tworzyć. Poznałam ostatnio dziewczynę, która organizuje warsztaty szycia i szydełkowania. Zapisują się na nie osoby chcące samodzielnie uszyć bluzę, T-shirt, spódnicę, nerkę na ramię albo wydziergać czapkę. Z myślą o tym ostatnim też się zapisałam, bo od zawsze lubiłam szydełkowanie, jednak poza najprostsze wzory nigdy nie wyszłam. Chociaż nie... Jak się tak zastanowię, to przypominam sobie, że w dzieciństwie umiałam zrobić serwetki. Jednak poziomu „czapka” nigdy nie osiągnęłam.

Pojechałyśmy razem z moją 13-letnią córką i szydełkowałyśmy. Jakie to cudownie transujące i relaksujące doświadczenie! A ile daje radości! Jak buduje sprawczość, wiarę w swoje kompetencje i możliwości!

Po raz pierwszy zetknęłam się z szydełkiem jako sześciolatka w zerówce. Tak, w publicznym przedszkolu, w latach 80., uczyliśmy się dziergania, które rozwija sprawność manualną i przygotowuje motorykę małą do nauki pisania. Pamiętam, jak z innymi dzieciakami uważaliśmy to za świetną zabawę.

Moim wspomnieniem podzieliłam się na warsztatach i usłyszałam od prowadzącej zajęcia, że dziś nie można uczyć przedszkolaków szydełkowania. Sama miała pomysł na zajęcia szycia lub dziergania dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym, jednak nie zyskał akceptacji nauczycieli – zwyciężył lęk przed igłami i ostrym szydełkiem.

Tak sobie myślę, że lęki – które skądinąd warto szanować – zbyt często rządzą naszymi decyzjami. A przecież to nie one mają trzymać stery. I nie chodzi o to, by nie mieć świadomości, że można się zranić igłą – ważne, by umieć się nią posługiwać, a jeśli się ukłujemy, to wiedzieć, jak przykleić plaster.

Siedziałyśmy i dziergałyśmy nasze czapki w małej grupce; poczułam, jakie to jednoczące, jak takie spotkanie tworzy klimat bliskości, okazję do niewymuszonej rozmowy, w której tematy wypływają same. Czapka staje się pretekstem do tego, by opowiadać o swoim życiodzierganiu.

Rękodzieło wraca do łask. Dlaczego tak bardzo potrzebujemy robić coś własnymi rękami?

Rękodzieło na nowo staje się wartością – cenimy to, co jest homemade, co autorskie, oryginalne, niekonwencjonalne. Kto może, ten powraca do pieczenia chleba, kiszenia ogórków, robienia zakwasu z buraków i przygotowywania przetworów – dżemów, soków, przecierów. Coś, co sami stworzyliśmy, w czym zostawiamy kawałek siebie – swojego zaangażowania, czasu, energii – nabiera niepowtarzalnej wartości.

I jeszcze myślę sobie o zwyczaju pisania kartek świątecznych – dostałam na ostatnie święta Bożego Narodzenia kartkę z życzeniami wysłaną przez przychodnię weterynaryjną, w której leczę moje zwierzaki. Naprawdę mnie to wzruszyło... Ręcznie napisana, adresowana do mnie, z podpisami całego personelu.

Wzruszyłam się i równocześnie pomyślałam, że niestety, ja już kartek ręcznie pisanych nie wysyłam, nie dostaję ich też od bliskich. Przerzuciliśmy się na życzenia telefoniczne, a częściej nawet pisane w komunikatorach. Szkoda… Może jednak trend powróci? Może na kolejne święta sama się zmotywuję do napisania czegoś odręcznie?

Sprawczość i wiara we własne kompetencje – jakie to ważne, by budować je w dzieciach. Dlatego samodzielność jest istotna. Nie tylko, aby były zaradne życiowo, ale aby wykształciły w sobie wiarę we własną skuteczność, a to naprawdę ważny czynnik, kiedy myślimy, na przykład, o profilaktyce depresji. Wiara, że sobie poradzę mimo trudności. A mogę wierzyć, że sobie poradzę, jeśli wiem, że różne rzeczy umiem: usmażyć jajecznicę, zrobić kanapki, wbić gwoźdź w ścianę, przyszyć guzik – tak, takie czynności mimowolnie sączą się w nas i kropla za kroplą budują wiarę w ocean sprawczości.

Obowiązki dzieci uczą sprawczości

Ważne, aby jak najwcześniej dawać dzieciom różne zadania, oczywiście adekwatnie do ich wieku i możliwości. Już nawet czterolatek może segregować wyprane skarpetki, a sześciolatek – podlewać rośliny doniczkowe.

Zlecenie dziecku zadania (którego wcale nie trzeba nazywać zniechęcająco obowiązkiem) jest paradoksalnie wyrazem uznania, a nie obciążeniem! Proszę cię o przysługę, a skoro ciebie o to proszę, to znaczy, że wiem, że sobie jesteś w stanie z tym poradzić.

Jeśli proszę o kupno czterech cytryn, to wiem, że wybierzesz w sklepie ładne owoce; jeśli proszę o zakup jajek, to wierzę, że doniesiesz je w całości; jeśli proszę o podgrzanie zupy na obiad, to mam zaufanie, że sobie z tym poradzisz. Same dowody uznania. A gdy po wszystkim powiemy – by postawić kropkę nad i – że dziękujemy, doceniamy, jesteśmy wdzięczni i cieszymy się z otrzymanej pomocy, to już w ogóle budujemy most zaufania dziecka do samego siebie.

Kiedy robimy coś sami – jaka to radość! W każdym z nas tkwi trzylatek, który cieszy się niepomiernie, wołając: „ja sam!”, widząc swój wpływ na rzeczywistość, możliwość zmiany struktury, zdolność do boskiej mocy tworzenia.

W świecie, w którym coraz częściej nasza praca jest wirtualna, a efekty odległe i długofalowe, to konkret może nas uratować. Tworzenie czegoś z niczego, było nic, a jest coś – toż to czysta magia! Może zatem warto docenić usmażone samodzielnie naleśniki, ugotowaną zupę, wysianą rzeżuchę?

Życzę wam więc częstych wędrówek w las, zasilania swoich sił w bliskim kontakcie z naturą, a także wzmacniania siebie aktywnościami, które w swojej prostocie przynoszą konkretne efekty, radość i poczucie sensu.

Urszula Sołtys-Para, psycholożka i psychoterapeutka ericksonowska. Prowadzi prywatną praktykę psychoterapeutyczną w Tychach oraz online – pracuje z osobami dorosłymi i rodzinami. Autorka poradników dla rodziców i książki „Przebodźcowani. Szukając siebie w świecie nadmiaru”. Współautorka podcastu „Wspólne słowa”, w którym razem z Anną Dankowską popularyzuje wiedzę z zakresu psychologii; twojpsycholog.net.pl.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE