1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony
  4. >
  5. Z wiekiem ego schodzi na dalszy plan. „Z brania przerzucamy się na dawanie”

Z wiekiem ego schodzi na dalszy plan. „Z brania przerzucamy się na dawanie”

Monika Sobień-Górska i Jacek Dubois (Fot. Krzysztof Opaliński)
Monika Sobień-Górska i Jacek Dubois (Fot. Krzysztof Opaliński)

Odsłuchaj artykuł

Monika Sobień-Górska i Jacek Dubois - Z wiekiem ego schodzi na dalszy plan. „Z brania przerzucamy się na dawanie”

00:00 05:20
15s
0,5 x
15s
Czy kryzys egzystencjalny jest obowiązkowym punktem dojrzewania? Monika Sobień-Górska i Jacek Dubois rozmawiają o tym, co z wiekiem tracimy, co zyskujemy i dlaczego coraz mniej rzeczy wydaje się wartych zabiegania.

Tekst pochodzi z magazynu „Zwierciadło” 05/2026. Tytuł i lead pochodzą od redakcji.

Monika Sobień-Górska: Przeczytałam ostatnio książkę „Tańcząc” Agnieszki Jucewicz i prof. Bartłomieja Dobroczyńskiego. Profesor mówi, że to normalne, że rządzi nami ego, ale dobrze, gdy dzieje się to w pierwszej połowie życia. Bez skupienia się na sobie jako jednostce trudno byłoby nam cokolwiek osiągnąć, zdobyć wykształcenie, jakąś pozycję, umiejętności. Ale koło pięćdziesiątki dobrze jest to przetransformować. Zwykle wtedy dotyka nas kryzys egzystencjalny. Jesteśmy zmęczeni pracą, pojawiają się problemy ze zdrowiem, kogoś tracimy… Na horyzoncie zarysowuje się nam drugi brzeg.

Jacek Dubois: Kryzys często łączy się z wypaleniem zawodowym. Dostrzegamy powtarzalność naszych głównych zajęć, podważamy ich sens. W efekcie trafiamy do psychologa, który często zaleca dłuższy wypoczynek, by zebrać siły.

Złotej rady na to nie ma, ale podobno pomocne staje się przedefiniowanie własnej tożsamości. Z osoby z mocno dominującym ego przepoczwarzenie się w kogoś bardziej scalonego ze światem, z istnieniem jako całością, z mniejszym graniem na siebie. Ty też po pięćdziesiątce czułeś, że życie zaczyna tracić sens albo że w ogóle nadawanie sensu jest sztuczne?

Ja tego właściwie nie przeżyłem z dwóch powodów. Nigdy nie straciłem miłości do tego, co robię zawodowo, a dodatkowo to wycieńczenie, które mogło się pojawić po wielu latach adwokackiej pracy, rekompensowało mi nowe hobby w postaci literatury. Zakochałem się w pisaniu opowiadań. Gdy miałem przesyt prawa, więcej pisałem, i odwrotnie.

Mnie chodziło o dojście do momentu, w którym nie tyle zmieniasz pracę albo hobby, ale zmieniasz perspektywę na to, kim jesteś względem otoczenia. Nie bez powodu ludzie dojrzali angażują się w wolontariaty, akcje społeczne, biorą psy ze schroniska, czują, że trzeba czegoś więcej niż samych medali, które mogą przypiąć sobie do klapy.

To prawda, że dochodząc do pewnego momentu zawodowego, nie musimy już tak gnać za zaspokajaniem własnych potrzeb i rozumiemy, że przeważająca część rzeczy, o które zabiegaliśmy, nie miała większego sensu. Z brania przerzucamy się na dawanie. To jest naturalny element dojrzewania. Zrozumienie pewnych rzeczy zajmuje nam mniej czasu, bo zyskujemy doświadczenie. Widzimy, że poza pracą możemy zrobić jeszcze coś pożytecznego i stąd aktywności, o których mówisz.

Na każdym etapie życia mamy różne predyspozycje i największą sztuką jest uruchamiać je w określonym czasie.

Ty patrzysz na to zagadnienie trochę filozoficznie, a ja praktycznie. Kiedyś spędzałem dziesiątki godzin, pisząc pisma. Teraz doradzam współpracownikom, co powinni w nich napisać.

A czy miałeś kiedyś porządny kryzys egzystencjalny?

Zdziwię cię, ale nigdy. Wybór zawodu był dla mnie realizacją marzeń z dzieciństwa. Okazało się, że nie popełniłem błędu. Ale uwielbiam też literaturę, a próby własnych fabuł zabierają mnie na wycieczki do krainy wyobraźni. To moje hobby, więc bawię się tym, nie oczekując laurów.

Szczęściarz. Chyba że stosujesz klasyczne wyparcie. Ale co, jeśli naprawdę masz patent na to, by kryzys ominąć lub się w nim nie zapaść?

Może chodzi o to, że mimo romantycznej natury patrzę na świat bardzo racjonalnie? Wiem, że dostajemy określony czas, który musimy zagospodarować. Każdy z nas ma własne priorytety. Ja swoje potrafiłem wcześnie określić. Natrafiam na rafy, ale wiem, że są one immanentnym elementem życia. Kryzys mogłoby wywołać u mnie to, co dzieje się dzisiaj w prawie, ale obrona wartości jest też pasjonująca.

Nie załamuję się tym, że żyjemy w wymagających czasach, bo takie przeżywa każde pokolenie.

Kryzys miałbym, gdybym jako 60-latek uzmysłowił sobie, że powinienem być kimś innym. Myślę, że w podobnej sytuacji jest też twój Robert, więc jest nas przynajmniej dwóch.

Wychodzi na to, że otaczają mnie dojrzali mężczyźni bez kryzysów egzystencjalnych. Pora im się zatem jeszcze lepiej przyjrzeć.

Monika Sobień-Górska, dziennikarka, scenarzystka filmowa, autorka książek z gatunku literatury faktu, a ostatnio również powieści sensacyjnej. O życiu może rozmawiać godzinami. Na przykład z Jackiem Dubois.

Jacek Dubois, adwokat specjalizujący się w prawie karnym. Po godzinach pisze książki i felietony oraz przyjaźni się z Moniką.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE